Battle Companies 2 2974 wyświetleń

Modelarstwo w Battle Company

Jaskier · 10 czerwca 2019

Witam Was w moim drugim artykule dotyczących kompanii bitewnych. Dzisiaj postaram się Wam przybliżyć dodatkową zawartość, jaką ta modyfikacja wnosi do gry. Konkretnie zajmiemy się tabelkami rozwojów, kontuzji i specjalnymi ekwipunkami w kontekście modelarstwa charakterystycznego dla kompanii.

Treść dodatkowa jest dokładnie tym co nadaje swój niepowtarzalny charakter dla tego typu rozgrywki. Dzięki Battle Companies nie traktujemy już naszych modeli jako „jeden z 80 Hobbitów w mojej kolekcji”. Kiedy bierzemy kolejnego niziołka do ręki przypomina nam się „Hej to nie jakiś tam Hobbit, to jest Homer Took, przyboczny w mojej kompanii z Shire, pogromca potężnego orkowego wodza. Najlepszy wojownik w drużynie, aż do czasu, gdy został ranny w nogę. Przerzucił się wówczas na łucznictwo. Nigdy nie zapomnę jak…” i tak można by wspominać jeszcze długo wyczyny dzielnego Hobbita Homera i jego licznych kompanów. Modele nabierają jakiejś historii, zaczynamy chcieć by każdy z nich był wyjątkowy w swoim wyglądzie, byśmy częściej odnajdywali go wzrokiem w naszej armii. Do opisania jest tak wiele rzeczy, że chciałbym nadmienić, że ten artykuł jest jedynie pierwszym z dwóch jakie chciałbym poświęcić aspektom modelarskim w kompaniach bitewnych, ponieważ materiału jest za dużo jak na jeden artykuł.

To nie jest tylko tekst dla fanów kompanii, ale także dla każdego modelarza. Nie ważne czy początkującego, czy już weterana. Wiele z tych pomysłów i technik możecie wykorzystać przy tworzeniu regularnych armii, tak jak ja to zrobiłem w przypadku mojego Minas Tirith, albo Szarej Drużyny.
Ostrzegam, że po przeczytaniu, możecie mieć nieodpartą chęć do zakopania się w warsztacie na długie godziny, więc lepiej zostawcie sobie ten artykuł na spokojny, wolny wieczór  😉

link do podkładu głosowego: https://www.youtube.com/watch?v=EbmBgeK14-k

Według starego podręcznika do Battle Company zmiany zachodzące w naszych wojownikach mogły zachodzić z 3 powodów: odniesionych kontuzji, wykupienia nowego ekwipunku oraz awansów. W nowym podręczniku dostajemy dodatkowe rzeczy do każdej z tych kategorii, a na dodatek możemy się pobawić przy 2 nowych sekcjach „creatures” (zwierzęta) oraz „wanderers” (najemnicy).

Ja dzisiaj przedstawiam Wam w większości zawartość z 1 wydania podręcznika, natomiast nowościami zajmiemy się w kolejnej części serii artykułów.

Zacznijmy od krótkiego przypomnienia podstaw rzeźbiarstwa zanim przejdziemy dalej. Potrzebne narzędzia to dłuta, gumowe pędzle, kubek z wodą, skalpel i oczywiście masa typu Green Stuff dalej zwana GS’em.
Narzędzia powinny być zwilżane, żeby nie przyklejały się nam do rzeźbionej właśnie masy. Pamiętajmy o tym, że im więcej żółtej masy damy względem niebieskiej tym materiał będzie bardziej plastyczny. Nie przesadźcie jednak, bo masa nie będzie chciała bardzo długo zaschnąć.

Narzędzia gotowe? No to wracamy do czytania.

Nasze jednostki, a zwłaszcza bohaterowie często zyskują nowy ekwipunek, doznają kontuzji i zyskują nowe zasady. Czasami, zwłaszcza jeżeli dotyczy to zmian, które przewidujemy jako stałe, zechcemy oddać te zdarzenia na naszym modelu. Wiele przykładów znajdziecie na pewno w książce, którą bardzo Wam polecam bo uważam ją za najlepszą jaką wydało GW w ostatnim czasie, ale i tutaj Wam zaprezentuje jak łatwe może być wprowadzenie takich małych konwersji, a jak dużo dodadzą naszym modelom. Najprostsze do przedstawienia są kontuzję i od nich zaczniemy. Rana nogi, ręki czy głowy oznaczona może zostać bandażem na ciele wojownika. Bardzo prosta sprawa, nie trzeba mieć do tego absolutnie żadnych umiejętności rzeźbiarskich, każdy da rade to zrobić z GSu. Rozwałkowujemy malutką kulkę w nitkę / wąski pasek i oplatamy ją wokół zranionego miejsca za pomocą narzędzi. Jeżeli pasek jest za długi to obcinamy go. Gdy to już się trzyma w odpowiednim miejscu, delikatnie przyklepujemy opatrunek do ciała modelu, koniecznie zwilżoną częścią, tak by nie odkleić GSu od figurki. Takie rozpłaszczenie jest konieczne, żeby wyglądało jak prawdziwy bandaż, który przecież jest bardzo cienki. Po pomalowaniu na biało będzie wyglądało bardzo przekonująco, nawet jeżeli nie wyjdzie nam to idealnie. Dodatkowo, można taki bandaż lekko przybrudzić czerwoną farbą, w miejscu, gdzie „przecieka”.
Pamiętajcie o tym, że różne modele, dają nam różne możliwości. Jeżeli np. gramy piratami, nasz kamrat może otrzymać drewnianą nogę albo hak zamiast nadgarstka. Wśród orków może to być specyficzne ostrze, takie jak miał Azog. Możemy też wykorzystać istniejące modele, takie jak weteran z Osgiliath, który ma łuk. Model jest tak stworzony, że nie nosi hełmu z powodu bandaża zawiązanego na czole.

Rana ręki może być przedstawiona tak samo, ale ja poszedłem krok dalej, założyłem temblak mojemu rycerzowi na złamaną rękę. Podstawą w tej konwersji było znalezienie odpowiedniej pozy. Jeździec z Minas Tirith nadawał się idealnie ze względu na sposób w jaki ma ułożoną lewą rękę. Odciąłem mu nogi i dałem nowe od modelu pieszego. Temblak to praca z GSu. Kawałek rozwałkowałem, pokroiłem w trójkątną chustę i założyłem rannemu wojownikowi, trochę tak jak bym go opatrywał naprawdę. Jeżeli nie wiecie, jak zakłada się trójkątną chustę to polecam poradniki o pierwszej pomocy. To naprawdę bardzo proste, a może się kiedyś przyda. Ostatni typ kontuzji to stara rana bitewna, która czasami będzie się odzywać, gdy nasz wojownik będzie się rozgrzewał przed walką. Ja w tym celu skorzystałem z zamiany głów, na taką która ma opaskę na oku. Była kiedyś dostępna w zestawie do konwersji w jednej z gazetek, ja powieliłem różne głowy itp. części na własną potrzebę do konwertowania, ale chętnie się nadmiarem podzielę.

Teraz zajmiemy się ekwipunkiem specjalnym. Aby przedstawić, że dany model posiada zioła lecznicze albo opatrunki wystarczy, że dołączymy do jego pasa jakąś sakiewkę lub dodamy mu torbę.
Wystarczą nam 3 proste kroki:
1. Sakiewkę lub torbę będziemy lepić z bazy, przypominającej nam kształtem gruszkę. Przylepiamy ją do modelu w odpowiednim miejscu.
2. Narzędziem o zaokrąglonej końcówce naciskamy i wygładzamy obiekt w miejscu, gdzie woreczek jest przymocowany do pasa tak by wyglądał bardziej realistycznie. „Gruszka” powinna być zdecydowanie najgrubsza na dole, najchudsza w miejscu zawieszenia (np. wysokość pasa) i ciut grubsza na górze. Pamiętamy o prawach fizyki i o tym, że zawartość raczej opadnie na dół sakiewki i to na dole musi ona wyglądać na wypchaną.
Pamiętajmy, że jeżeli model ma wyraźnie zaznaczony pas, możemy rozdzielić 2 części sakiewki, tak by wyglądało na to, że sakiewka jest zatknięta za pas. Nie powinno to sprawić większych kłopotów ale jeżeli czujemy, że coś nam nie wychodzi, ulepmy „gruszkę” od nowa i powtórzmy tyle razy aż będziemy zadowoleni z efektu.
3. Na koniec ostrym szpikulcem robimy dziurkę od góry, tam, gdzie wkłada się rękę po zawartość.

Inny rodzaj sakiewki, takiej zapinanej, osiągniemy w nieco trudniejszy sposób. Tworzymy dowolny kształt i przylepiamy do go modelu. Jeżeli trzeba to trochę go dodatkowo formujemy zgodnie z tym, że zawartość będzie ciągnęła w dół. Teraz kawałek GSu rozwałkowujemy i wycinamy trójkąt, o takich rozmiarach jaką chcemy stworzyć klapę do naszej sakiewki. Ważne, żeby klapa była bardzo cienka i nie pogrubiała nienaturalnie naszej sakiewki. Trójkąt naklejamy na naszą sakwę tak jak na zdjęciu, czyli aby jego róg był mniej więcej na środku pakunku i skierowany ku dołowi. Teraz można odczekać około godziny lub półtorej, żeby nie zepsuć sobie przypadkiem uzyskanego efektu, ale żeby masa była jeszcze odrobinę plastyczna i nakleić maleńką kuleczkę wielkości ziarnka piasku w miejscu, gdzie sakwa powinna mieć guzik i lekko go dociskamy, tak aby stał się bardziej płaski. Można oczywiście zrobić kilka guzików, w zależności od wielkości i kształtu sakwy bądź plecaka.
Dla bardziej leniwych, mniej uzdolnionych, lub tych, którym się taki sposób nie podoba, polecam kapitalny zestaw plecaków i sakiew „Kromlech Militia Backpacks & Pouches” oczywiście od Kromlecha. Cena jest nawet dość przystępna, ale nie będziecie mieli zabawy i satysfakcji z ręcznie wykonanej roboty.

Tak można w zasadzie przedstawić każdy element inwentarza bo możemy założyć, że cokolwiek posiada nasz model, nosi to w plecaku. Nawet sam podręcznik zakłada takie rozwiązanie, gdy chcemy 1 model obdarzyć wieloma elementami ekwipunku i zrobić z niego kwatermistrza kompani, ale ten poradnik jest raczej dla ambitnych.
Dalej tworzymy kajdanki. Lepimy dwie małe kuleczki i naciskamy je lekko gładkim płaskim (lub opcjonalnie o okrągłej końcówce) narzędziem. Tworzą nam się dwa krążki. Jeżeli teraz widzimy, że krążki są za duże albo za płaskie na kajdanki to odcinamy odrobinę i powtarzamy czynność. Kiedy uzyskamy już satysfakcjonującą nas wielkość staramy się zrobić w środku dziurkę, a na koniec rozcinamy kółko od środka do zewnątrz tak jak byśmy chcieli cięciem wyznaczyć promień okręgu. Poniżej jest obrazek dla ułatwienia. Teraz dajemy naszym krążkom wyschnąć i kiedy to już się stanie tworzymy łańcuchy. Możemy się tutaj ograniczyć do wyjątkowo cienkiego sznureczka z GSu lub użyć prawdziwej nitki, którą jednak warto przed pomalowaniem pociągnąć jakimś bezbarwnym lakierem, by ta nam się w przyszłości nie niszczyła i nie latała na wszystkie strony. Jeżeli czujemy się na siłach możemy spróbować stworzyć sznurek nieco grubszy i po naklejeniu go na model, odrobinę ponaciskać z różnych stron wzdłuż długości ostrym narzędziem, tworząc fakturę przypominającą łańcuch. Póki jest on jeszcze lepki i plastyczny mocujemy na obu końcach nasze krążki. Prawdopodobnie jednak uda się nam to tylko przy pomocy kleju, bo sama masa nie jest zbyt lepka i moglibyśmy popsuć sobie kształty. Tutaj operacja z mocowaniem może się okazać trudna i niekoniecznie uda się nam za pierwszym razem, dlatego nie przesadzajcie z klejem, jeżeli postanowiliście go użyć. Raczej łapcie za niego tylko wtedy, gdy już macie pewność, że teraz się uda.

Mapę możemy przedstawić jako zwinięty rulon lub rozwinięte płótno. W przypadku rulonu rozwałkowujemy fragment materiału, wycinamy z niego prostokąt i na koniec zwijamy w rulon. Czekamy aż zaschnie, żeby nie zepsuć sobie efektu, kroimy na 2 połowy i przyklejamy do ręki naszej postaci, tak aby wyglądało jakby trzymała ona mapę. Możecie tez zrobić tak jak ja i ostrym końcem wcisnąć mapę na środku, tak by wyglądała, jakby nasz mały kolega nosił ją za pasem. Jeżeli tworzymy mapę rozwiniętą, wystarczy nam wycięty kwadrat w rękach bohatera. Aby to zrobić, na mokrej płaskiej powierzchni rozwałkujcie na płasko kulkę. Następnie skalpelem obetnijcie krawędzie tak by uzyskać odpowiedni prostokąt / kwadrat na mapę. Na koniec najtrudniejsza część, czyli odcięcie prostokąta za pomocą długiego nożyka tapicerskiego (taki zwykły z wysuwanym ostrzem z Castoramy za 5 / 10 zł). Musimy sunąć ostrzem tak by oddzielić uzyskany kształt od powierzchni, na której go formowaliśmy. To właśnie dlatego mapa musiała być formowana na kompletnie mokrej i płaskiej nawierzchni, niedaleko od krawędzi. Aby taka konwersja jednak miała sens powinniśmy poszukać modelu w pozie, która nie jest bojowa. Niech postać wygląda tak jakby planowała kolejne ruchy oddziału. Świetnie się do tego nada model z głową pochyloną w dół i/lub z rękoma złożonymi tak jakby tą mapę przed sobą oglądała. Ostatecznie model może mieć też jedną rękę opuszczoną w dół i trzymać w niej płótno tak jakby przerwał na chwilę jego studiowanie.
Podczas malowania, nie zapomnijcie czegoś „nabazgrać” po 1 stronie, żeby nie mieć pustej kartki. Jeżeli i tak nie będzie widać co tam jest, nie musi to być jakoś przepięknie zrobione. Jeżeli szlaczki będą niewyraźne to będzie to nawet wyglądało lepiej, bo nikt tam zaglądać na siłę nie będzie w celu odszyfrowania znaków. Inna sprawa, jeżeli jesteście niesamowitymi malarzami i 1 stronę mapy dość dobrze widać. Wówczas koniecznie pamiętajcie o czerwonym znaku „X” który wskazuje skarb 😉

Pozostałe elementy wykonamy już w banalnie prosty sposób. Do zrobienia szczęśliwego talizmanu, który jest tak przydatny dla naszego lidera lub bohatera zbierającego na siebie obrażenia wystarczy nam mała kuleczka, którą rozpłaszczymy i wycinamy w dowolny kształt. Przy odrobinie szczęścia uda nam się go nakleić jeszcze, wtedy gdy jest plastyczny. Dla lepszego efektu, po zaschnięciu możemy nakleić na niego jeszcze mniejszą kuleczkę imitującą kamień szlachetny tak jak na zdjęciu poniżej.

Pochodnie możemy zabrać od Berserkera z zestawu oblężniczego lub zrobić samodzielnie. Jeżeli robimy ją sami wystarczy nam odpowiednio długi patyczek i mały wałek z GSu. Wałek należy zatknąć na końcu patyka i trzymając go zza drugi koniec, opierając lekko naszym wałkiem o biurko, nacinamy-szarpiemy go lekko ostrą końcówką. Nawet jeżeli mamy wrażenie, że nie wygląda to zbyt dobrze to po pomalowaniu nabierze odpowiedniego wyglądu.

Linę lub Bat dosyć ciężko będzie nam zrobić własnoręcznie tak aby wyglądał jakby się nim ktoś właśnie zamachnął, chyba że użyjemy czegoś trwalszego i mniej plastycznego. W tym celu wystarczy, że użyjemy wiertła o grubości 0,5 milimetra i przewiercimy się przez dłoń modelu, a następnie przełożymy przez nią kawałek drutu. Nie zapomnijmy użyć kleju na tym fragmencie drutu, który będzie wewnątrz dłoni, aby go unieruchomić. Inną opcją jest ulepienie z GSu długiej nitki i zrulowania jej np. wokół cienkiego ołówka, tak aby lina wyglądała na związaną i zamocowanie jej koło paska lub plecaka modelu. Będzie to wyglądało bardzo w stylu Indiany Jones’a 😉 Można także poszukać takiego elementu wśród bitsów od modeli z innych systemów lub wykorzystać do gry model biegnącego Dunedaina z włócznią i łukiem, który taką linę posiada.
Bat możemy oczywiście zabrać od modelu task mastera lub Grinnaha, o ile nam ich nie żal i nie gramy akurat tymi frakcjami, które takie modele posiadają.

Elficki chleb podróżnych możemy założyć, że jest w paczkach, ale jak pamiętamy z filmu, elfowie pakowali go w liście. My też możemy stworzyć taki liściasty pakunek u pasa lub w otwartej dłoni modelu. Aby zrobić taki liść, należy ulepić interesujący nas krztałt, najlepiej owalny i ponacinać go w tzw. „jodełkę” czyli tak jak uformowany jest naturalny liść. Ja akurat takie tworzę na podstawkach moich elfów, ale nic nie stoi na przeszkodzie by umieścić je w innym miejscu.

Rogów oraz bębnów nie będę Wam opisywał, bo najprościej i zdecydowanie najlepiej jest je zwyczajnie zabrać od innych modeli, lub wykorzystać gotowe, które są w nie wyposażone. Bardzo dobrym pomysłem jest też poszukanie odpowiednich bitsów wśród części do innych systemów, takich jak Saga, która posiada bardzo zbliżoną skalę i średniowieczną, surową estetykę.

Mam nadzieję, że artykuł Was zainteresował i zainspirował. Grajcie w kompanie i rozwijajcie swoje drużyny. Dzielcie się ich historiami oraz swoimi konwersjami w CPMie, w WIPach lub w odpowiednim temacie na portalu. Jeżeli wymyślicie coś własnego dawajcie znać w komentarzach. Może nawet doczekamy się czasu, że takie lokalne firmy jak Unrealesed Miniatures czy Orzol Studo (o samym GW nie wspomnę, bo raczej malutka szansa) wydadzą jakieś zestawy do konwersji lub modele dedykowane Battle Companies, zwłaszcza w kontekście zwierzaków i najemników, których opiszę w kolejnej części.
Oczywiście parę rzeczy da się wykonać technicznie lepiej, ale to jest poradnik dla początkujących i średnio zaawansowanych, a Ci najlepsi mogą zaczerpnąć stąd inspirację. Prawdziwy mistrz rzeźbiarski udoskonali te techniki i wszystkiemu nada bardziej realistycznego lub baśniowego wyglądu.

Na koniec dorzucam parę inspirujących zdjęć konwersji dla pobudzenia Waszej wyobraźni. Widzimy się już niedługo w kolejnej części artykułu 😉

Pozdrawiam,

-Jaskier

Dołącz do dyskusji

  1. Flameon · 11 czerwca 2019 o 22:28

    Na razie tylko tak pobieżnie przejrzałem artykuł ale to wystarczyło aby odżyły bardzo przyjemne wspomnienia.
    Wspaniale było być nastolatkiem i po szkole pracować przy figurkach green stuffem i farbami.
    Fajnie widzieć, że pojawiły się powody do modyfikowania figurek z lotra. Zawsze bardzo lubiłem oglądać robione przez ludzi konwersje 🙂

  2. Barti · 10 czerwca 2019 o 13:55

    Pierwszy… 🙂 Dobrze napisane i zilustrowane. Czekam na drugą część…

Może Ci się spodobać