Relacje i turnieje 15 99 wyświetleń

Gdzie diabeł nie może tam hobbity pośle… – raport z turnieju Ligi Mazowieckiej 19.01.2008

Khazad · 4 lutego 2008
Krzyki. Wszędzie słychać krzyki. Dowódcy ostatkiem sił próbują zmusić swoich podwładnych do kontynuowania walki. Wokół unosi się kurz. Ranni próbują uciec, ale wściekłe tłumy dopadają ich i dobijają bez pardonu. Zamęt i zmęczenie. Ponad zgiełkiem słychać donośny głos sędziego: „Za pięć minut koniec!”

Jak większość turniejów Ligi Mazowieckiej i ten zaczął się dla mnie dość nudną i męczącą podróżą w pociągu. Na domiar złego w Warszawie padało. Taki początek dnia raczej nikogo nie nastraja pozytywnie, ale to uczucie pryska wraz z osiągnięciem celu. Nic tak nie odmienia mojego nastroju jak zobaczenie starych znajomych i zagłębienie się w atmosferę turnieju.

Kiedy wszystkie blaty zostały przeniesione, makiety ustawione, a pary wylosowane można było zacząć bitwy. Na ten turniej(400pkt) postanowiłem wystawić Isengard z Uglukiem na czele. 12 Uruków, po 11 orków z włóczniami i łukami oraz włóczniami i tarczami plus wsparcie 7 scoutów(ze względu na ładne figurki). W sumie 42 jednostki w tym 14 łuczników.

Pojawiło się na tym turnieju wiele ciekawych i oryginalnych armii. Można tu wymienić armie:

– Daniela(Isengarda) złożoną ze smoka(latanie + zionięcie) i kapitana Uruk‑hai;

– Arathorna składającą się z Gandalfa Białego, Boromira FotR i Beregonda, wszyscy na koniach;

-Drzewca, który dowodził czterema krasnoludzkimi bohaterami(że też nie bał się toporów 😉 );

-Abidala, w którego szeregach zagościli rzadko spotykani na stołach Umarli z Dunharrow;

-Grunthora, którego Mordorem dowodziła Sheloba.

Jako pierwszego przeciwnika sędzia Theoden wylosował mi Łukasza. Wystawiał on armię Rohanu dowodzoną przez Eomera z kontyngentem dzikich ludzi i ich przywódcy – Ghana‑buri‑ghana. Pierwszy scenariusz polegał na przeprowadzeniu 30% sił bądź utrzymaniu przy życiu 40%. Armia przeciwnika maksymalnie mogła w turze oddać ponad 30 strzałów(łuki, oszczepy i dmuchawki Wosów) jednak nie bałem się tego zbytnio – wiele bitew na podobnym schemacie Rohanu uświadomiło mnie że te strzały przeciwko jednostkom z wysoką obroną wyglądają groźnie tylko na papierze. Dlatego dłużej się nie zastanawiając poszedłem prosto do walki. Z ostrzału straciłem mało wojowników, w dodatku Łukasz popełnił dwa znaczące błędy – trzymał dzikich ludzi w trzecim szeregu i nie użył bohaterskiego ruchu żeby cofnąć się i rzucić oszczepami jedną turę więcej. Żelazna pięść Sarumana takich błędów nie wybacza! Wyższa walka, siła i obrona w zwarciu robią swoje. Po kilku turach walki było po wszystkim, a Ugluk wykończył otoczonego Eomera( Tolkien w książce przekłamał fakty 🙂 ). Straciłem kilkanaście figurek, wykonałem scenariusz i ostateczny wynik to 19:1 dla mnie.

Drugim graczem z którym przyszło mi się zmierzyć był Mathius, stary znajomy z MKE. Grał on pancernym Gondorem pod wodzą Beregonda i ze wsparciem Gimlego. Jako że celem scenariusza było zabicie przez bohatera dwukrotnie większej liczby figurek niż zabił bohater przeciwnika, nieco się przestraszyłem. Ugluk z F5 nie mógł się mierzyć z dzielnym krasnoludem. Do tego pierwszym szeregiem w armii Mathiusa były Fontanki, które moje Uruki ranią na szóstkach. Chlip… Wolałem nie ryzykować bezpośredniego starcia i schowałem prawie całą armię za lasem, wystawiając za murkiem kilku obserwatorów. Mathius najpierw wystawił się na linii 12", potem jednak cofnął się żeby wyjść z zasięgu mojej salwy. Ja wycofałem obserwatorów z zasięgu strzału bezpośredniego mojego przeciwnika. Na stole zagościła sytuacja patowa. Postanowiliśmy wtedy powolutku podchodzić do siebie. Moja salwa jednak nie była skuteczna, dlatego postawiłem wszystko na jedną kartę i rzuciłem moje siły do walki. Zwłaszcza, że blisko Mathius zostawił Minasów pełniących rolę obserwatorów i miałem nadzieję ubić ich Uglukiem. Armie doszły do zwarcia i zaczęła się jatka. Jako że Gimli zaczął szaleć na mojej prawej flance, przezornie skierowałem Ugluka w drugą stronę. Udało mi się osiągnąć cel i zabić kilku Minasów, na szczęście Gimlemu wybitnie nie szło w walce. W ciągu paru następnych tur nasze siły trochę się przerzedziły a Gimli zaczął zabijać coraz więcej modeli. Udało mi się jednak doprowadzić Gondor do breake'a, a w przedostatniej turze zabić Uglukiem dwie jednostki co uniemożliwiło Mathiusowi wygranie scenariusza. Uff, całe szczęście. Koniec końców po policzeniu strat wyszedł nam remis.

Na stole obok, gdzie Kubbek swoją hordą Haradrimów stawiał czoło nawale hobbictwa dowodzonej przez Michała M., (pseudonim operacyjny „Glorfindel"), miała miejsce ciekawa sytuacja. Otóż w wyniku salwy Gandalf otrzymał trafienie i musiał zużyć 3 Fate'y, co zaowocowało salwą szczęścia i śmiechu ze strony Kubbka i wściekłością Glorfindela. W jednej z następnych salw strzała hobbita trafiła Hasharina, który po tym został z jedną raną i jednym Fate'em. Los bywa złośliwy…

Opis tej potyczki będzie dość krótki. W kolejnej bitwie ten złośliwy los zwrócił się do mnie z prośbą o dostanie masakry od hobbitów pod komendą Balina. Próbowałem się sprzeciwić, ale pan „Los" miał mocniejsze argumenty w postaci blastów Gandalfa i 20 łuczników. Może to ja jestem słabym graczem, ale z taką armią grać po prostu nie potrafię… Jednak bitwa towarzysko fajna, jak każda z Balinem. Dla ciekawych dodam tylko że scenariuszem było zajęcie czterech punktów strategicznych.

W ostatniej grze turnieju scenariuszem było wybicie przeciwnika do 25% stanu początkowego. W przypadku armii mojego przeciwnika oznaczało to zabicie wszystkich modeli. Dlaczego? Ano dlatego, że była to armia Arathorna:Gandalf, Boromir i Beregond na koniach. 🙂 Pomimo światełka Arathorn dość ostrożnie zbliżał się do mnie, wykorzystując maksymalnie przeszkody terenowe. Ja chciałem zadać mu możliwie najwięcej strat nim dojdzie do bezpośredniego starcia. Nie szło mi to za bardzo, dopiero po kilkunastu salwach Gandalf stracił Cienistogrzywego. Boromir już wbił się w moje szeregi kiedy udało mi się ubić z łuków jego konia i zadać mu jedną ranę. Już było nieźle. Wysłałem połowę armii w pościg za uciekającym Gandalfem i Beregondem, a połową(w tym łucznikami) uciekałem przed zbliżającym się Bormirem. Tych pierwszych nawet bym dopadł w miarę szybko, gdyby nie to że przez kilkanaście tur pierwszeństwo miałem dwa razy… Boromira udało mi się zestrzelić manewrując łucznikami i zostawiając parę figurek które miały go zatrzymać. Gandalf zdążył zadać spore straty swoimi blastami zanim ostatecznie udało mi się okrążyć jego i Beregonda. Bitwa była zacięta i miła, zakończyła się wynikiem 19:1 dla mnie.

Na pierwszym stole Ezekiel(w zastępstwie za Michała) pokonał Morię Marcina wygrywając turniej. Balin zniszczył armię Isengarda zajmując drugie miejsce, a Kubbek wskoczył na trzecie. Ja ostatecznie zająłem szóste. Gratulacje dla zwycięzców, podziękowania dla wszystkich graczy za miłą zabawę. Specjalne podziękowania dla Theodena za sędziowanie i dla tych graczy którzy pomagali z przygotowaniu i sprzątaniu turnieju. Do zobaczenia na następnych!

Mirek „Khazad" Przeklasa

Dołącz do dyskusji

  1. Dastian · 17 lutego 2010 o 20:14

    świetny gwardzista z tarczą a i ciekawy rapotr

  2. Drzewiec · 5 lutego 2008 o 17:10

    Całkiem, całkiem ;). Turniej był rzeczywiście fajny, a zajęcie 7 miejsca na 4 bohaterach, bez przegranej bitwy uznaję za dobry wynik… Żebym w pojedynku bohaterów nie trafił na rozpiskę na 3 bohaterach (patrz. zdjęcie) to byłoby blisko podium.
    Pozdrawiam i gratuluję…

  3. Grunthor · 5 lutego 2008 o 15:08

    Wiele jest opini na jej temat. Ode mnie dodam, że nigdy mi nie uciekła na jakieś 8-10 bitew zawsze trzeba było ją ubić, boli jedynie brak potęgi (tak jak na tym turnieju) trzeba mieć chociaż Shamana, aby ją wspomógł no i dość sporo szczęścia przy rzutach na wygranie walki. Czasem mam czasem nie. Bardoz klimatyczna i za to nią gram 🙂

  4. luckero · 5 lutego 2008 o 14:02

    Grunthor, Szeloba się sprawdza? 🙂 Też kiedyś miałem ochotę nią grać…

  5. Mr · 5 lutego 2008 o 10:21

    Bardzo pozytywne zdjęcia, krótki, zwięzłe, a co za tym idzie świetne do czytania opisy bitew, ogólnie jestem zadowolony =) Mam nadzieję że rzeczywiście wiele turniejów zagości na Mitrilu w takich relacjach. Oczywiście składam gratulacje wszystkim, szczególnie pierwszej trójce, no i Drzewcowi, który przekonał się z moją pomocą do takiej porno rozpiski xD

  6. Grunthor · 4 lutego 2008 o 23:39

    No no Khazad ładna relacja 🙂
    Ode mnie jeszcze tylko tyle, że na następnym turnieju proszę sędziów o to, abym nie musiał aż tak bardzo biegać po stołach. Może od razu wykupie sobie jeden stół moja ukochaną 10 🙂 Dobra koniec żartów. Tureniej udany i mam nadzieje, że podobna wam się moja Shelobcia 🙂

  7. Viruk · 4 lutego 2008 o 23:34

    Ciekawie i barwnie opisane typowe spotkanie „Warszawki” 😉 Duża ilość zdjęć, interesujące komentarze i przemyślenia autora. Oby tak dalej, oby takich więcej!

  8. Kalins · 4 lutego 2008 o 22:04

    Witam, mam nadzieję, że artykułem Khazada rozpoczniemy cały cykl relacji z turniejów, których nie brakuje w naszym wesołym kraju. Zapraszam – pióra w dłoń, klawiatura na kolana i ślijcie swoje relacje. Pozdrawiam, Kalins

  9. YEELLOW · 4 lutego 2008 o 22:00

    Relacja bardzo fajna. Co do tego czy ciasno, to średnio z tym nie beznadziejnie i nie super także tak po środku

  10. Morgoth · 4 lutego 2008 o 21:36

    na turnieju było około 20 osób luckero.

    moim zdaniem nie jest wcale tak ciasno jak moze sie wydawac :b

  11. Morgoth · 4 lutego 2008 o 21:33

    wspaniały art, gratki dla Khazada xD

  12. luckero · 4 lutego 2008 o 21:26

    Turniej fajny, tylko nie za ciasno tam macie? 😛
    Z ciekawości – ilu było graczy na turnieju?

  13. BalinwladcaMorii · 4 lutego 2008 o 20:49

    Szkoda, że nie ma zdjęcia stołu z Batmanem 😛 A miał to być pierwszy stół 😀

  14. eomev95 · 4 lutego 2008 o 20:47

    Fajnie , fajnie 😀 Jest tam mój Beregond xD
    a turniej też był fajny tylko , że zająłem przed ostatnie miejsce ( jak by Abidal grał to na pewno bym był ostatni xP ) .

  15. khamul · 4 lutego 2008 o 20:31

    Gratulacje dla zwycięzców!!!Nie ma co stoły pokryte zielonym materiałem świetnie imitują gęstą trawę xD

Może Ci się spodobać

Relacje i turnieje 3

XI Urodziny Mitrila – fotorelacja

Barti & Kalins · 1 czerwca 2019