Raporty bitewne 2 8511 wyświetleń

ArdaCon 2019 vol 1 – okiem kapitana Orku

Orku · 23 sierpnia 2019

Witajcie,

Zapraszamy do zapoznania się z pierwszą, pisaną na gorąco relacją z tak udanego dla polskiej ekipy ArdaConu 2019, autorstwa Orku.

 

Część 1. Prolog

Sierpień 2018

Zachęcony przez kilka osób z GBHL, wybrałem się na Ardacon, mimo pewnych negatywnych opinii części polskiej sceny turniejowej. Od pierwszego roku (w którym Polacy wygrali drużynówkę) nie było na tym turnieju naszej drużyny. Zdążyłem się już poznać z Jamesem Clarkiem, organizatorem turnieju i trochę sobie o tym pogadaliśmy. Poczułem, że wbrew temu, co niektórzy wtedy mówili, nie było żadnego uprzedzenia wobec Polaków i James chciałby, abyśmy wrócili. Powiedziałem mu więc, że za rok przyjadę z polską drużyną i wygramy. Sam sobie rzuciłem takie wyzwanie i postanowiłem je zrealizować. Aha, sam mocno zawaliłem ten turniej i skończyłem bodaj na 78 miejscu. Oczywiście nic nie wygrałem.

Jesień 2018

Dość szybko został potwierdzony termin Ardaconu 2019. W tym czasie jeździłem sobie po turniejach w Polsce i opowiadałem kolegom z Krakowa jak to mi się podobało na Arda i jak to moglibyśmy pojechać. Jakoś kilka dni przed rozpoczęciem sprzedaży biletów (przełom listopada/grudnia) dowiedziałem się o tajnej grupie dla kapitanów reprezentacji na Ardaconie i po kilku wiadomościach się do niej dostałem. Dowiedziałem się, że w 2019 odbędzie się premierowy turniej Masters na Ardaconie, w którym będzie brało udział docelowo 15 zwycięzców turniejów w różnych krajach świata (którzy jako nagrodę na nich dostawali bilet na Ardacon) i zwycięzca głównego turnieju w 2018. Lista była wstępnie zamknięta i nie było na niej Polski – w końcu nie mieliśmy reprezentanta ani reprezentacji. Napisałem do Jamesa i spytałem ile biletów z Polski musi być, żeby ten stan się zmienił. Stanęło na 5. Challenge accepted.

04.12.2018

Bilety na Ardacon trafiają do sprzedaży. Wieczorem piszę posta na polskich grupach facebookowych, w których zachęcam do kupowania biletów i zapraszam do drużyny. W tamtym roku bilety wyprzedały się jakoś w maju, więc uznałem, że mam dość sporo czasu.

Po chwili zostaję zaproszony do czatu z kilkoma osobami z Krakowa, dołączają kolejni. Rozmawiamy o Ardaconie cały wieczór. Przed spaniem rezerwujemy 6 biletów.

Ostatecznie bilety wyprzedają się po 36 godzinach. Nikt inny się nie zdecydował, nikt spoza Krakowa nawet nie był zainteresowany. Trudno.

Styczeń 2019

Wykupujemy wszystkie 6 biletów. Wykonałem swoją część umowy i piszę do Jamesa, że organizuję Manewry i chcę, żeby były turniejem kwalifikacyjnym Ardacon SBG Open Series (do Masters). Tak się dzieje.

Marzec 2019

Bartek Cichy wygrywa Manewry i dołącza do naszej drużyny. Jest jedyną osobą z nas, która była na Ardaconie w 2016.

Kwiecień-sierpień 2019

Ogarniamy wszystko: rozpiski, loty, nocleg itp. W międzyczasie z drużyny wypada jedna osoba.

Część 2. Czwartek i piątek

W czwartek rano wylecieliśmy wszyscy z lotniska w Balicach do Londynu Luton. Na miejscu Bakson przyznał się nam, że zapomniał o naszych drużynowych koszulkach… ale swoją wziął. Chyba nie muszę dodawać co było głównym tematem szyderki przez resztę czwartku.

Z Luton pojechaliśmy autobusem do Nottingham, gdzie zjedliśmy obiad i kupiliśmy zastępcze drużynowe koszulki – czerwone polówki z Primarka po 3,5 funta. Zwiedziliśmy też Warhammer World (ja akurat już to wszystko widziałem, ale reszta chciała upiec dwie pieczenie na jednym ogniu). Z Nottingham pojechaliśmy pociągiem do Manchesteru. Tam się napiliśmy, pogadaliśmy i o w miarę wczesnej porze poszliśmy spać.

W piątek odbyły się dwa turnieje: Masters i parówka. Ten artykuł i tak będzie straszliwie długi, więc nie chcę już tego też opisywać. W skrócie: Cichy odpadł w ćwierćfinale Masters, a każda z naszych par wygrała 2/3 bitwy i nie osiągnęła niczego szczególnego.

Część 3. Główny turniej

Żarty się skończyły i w sobotę poszliśmy mordować.

Ja opiszę tylko swoje bitwy.

Gra 1: Heirloom of the Ages Past

Przeciwnik: Harry Johnson – Gondor na Denethorze, Hurinie, Irolasie i Ingoldzie. 10 konnych, 12 łuków, razem 50 modeli.

Oath of Battle: Zabić wszystkich bohaterów przeciwnika

Przeciwnik, jak się okazało, miał 13 lat i był synem innego z graczy. W sumie fajnie, też zaczynałem w takim wieku 😉 Myślałem, że będzie łatwo, ale jak się okazało, przeciwnik wcale nie grał źle i przy okazji miał sporo szczęścia. Wygrałem pierwszeństwo i kosztem 2 potęg wystawiłem się wszystkim w jednym miejscu (poza warbandem Aragorna, który nie wszedł). Przeciwnikowi weszła cała armia przy jednym ze znaczników, ale Denethor rzucił 2 i kazałem mu się ustawić po przeciwnej stronie stołu, gdzie mogłem go spokojnie zabić. W kolejnej turze Aragorn wyszedł przy Denethorze, a w trzeciej zaszarżowałem go z obu stron bohaterami i wybiłem prawie cały jego warband.

Był tylko jeden problem. Przeciwnik szedł sobie po 3 cale łucznikami i strzelał we mnie robiąc całe nic. Jednak przy okazji postanowił sprawdzić znacznik na środku swojej armii. Nie muszę chyba dodawać, że rzucił 6 🙂

Nagle zrobił się problem, bo skarb był w środku armii Gondoru, a na dodatek nie mogłem jej za szybko zabić, bo gra skończyłaby się na 25% jego armii moją przegraną. Na szczęście Harry postanowił tylko trochę wycofać skarb, ale nie schował go na sam róg stołu – i tylko dzięki temu mogłem wygrać. Podszedłem do niego marszami z Arka i w jednej kluczowej turze udało mi się z użyciem Boromira, Gali i Arweny zaszarżować rangera niosącego skarb tą ostatnią, po 12-calowym rajdzie przez las. Arwena wygrała walkę i używając swojej jedynej potęgi zabiła rangera i w ten sposób przejąłem skarb. W następnej turze wygrałem heroika, dzięki czemu elfka wróciła bezpiecznie za moją linię i mogłem się już skupić na zabijaniu armii przeciwnika i jego bohaterów co ostatecznie mi się udało.

Wynik: 10-2 (przeciwnik miał sztandar), oath wykonany

Gra 2: To The Death

Przeciwnik: Jeroen Felix – Survivors + Iron Hills na Bardzie, Alfridzie (bez dzieci!!!), 2 kapitanach LT, kapitanie IH i baliście. Razem 52 modele.

Oath of Battle: Zabić 75% modeli wroga

Bitwa trochę bez historii. Udało mi się dojechać mimo balisty i zacząć mordować. Była jedna tura, gdzie Borek z Bardem sobie strikowali, obaj dobili to 10 fighta ale udało mi się wygrać remis. Potem przeciwnik już mnie nie atakował Bardem, klepałem tylko chłopków, którzy mnie otaczali. Po kilku turach nieudanego strzelania, baliście udało się trafić centralnie w Arwenę pod światłem (bez użycia potęg), w związku z czym zrzuciła Aragorna i Boromira z koni. Na szczęście przeciwnika było na tyle mało, że dobiłem go pieszymi bohaterami. Na koniec bitwy dobiłem go do 75% i gra się skończyła.

Wynik: 7-0, oath wykonany

Gra 3: Contest of Champions

Przeciwnik: Connor Esler – Azog Legion & Azog Hunters na Bolgu z legionu, Fimbulu, Yaznegu i ogrze. Razem 42 modele.

Oath: Zabić liderem lidera przeciwnika

Contest of Champions, Aragorn kontra Bolg. Źle to nie wyglądało 😉 Ciekawostka jest taka, że grałem z Connorem na moim poprzednim turnieju w Anglii. Graliśmy na te same punkty, ten sam scen i prawie identycznymi rozpiskami (moja była taka sama, jego miała jakieś minimalne zmiany w szeregowcach). Przegrał wtedy w pierwszej turze, po tym jak Arek, Borek i Gala zaszarżowali od razu Bolga i go zabili. Tym razem tak łatwo nie było. Connor mądrze ustawił Bolga za linią szeregowców i wygrał pierwszego heroika, dzięki któremu zaszarżował moją linię (w tym jeden model Bolgiem). Ustawiłem się jednak tak, aby Aragorn mógł podjechać na flankę, co zrobił, wjeżdżając w 2 hunter orków ponad 6 cali od Bolga. Pozostali moi bohaterowie ustawili się w centrum. Aragorn odpalił heroika, Bolg nie, i w ten sposób w pierwszej turze prowadziłem 4-1 w zabiciach. W drugiej turze wygrałem heroika na środku, co pozwoliło mi zaszarżować Boromirem Bolga. Aragorn był poza heroikiem i został otoczony przez kilku hunter orków. W fazie walki Aragorn wygrał walkę i zabił kolejne 2 modele, po czym Boromir (który odpalił Heroic Defence) stoczył pojedynek z Bolgiem, który rzucił maksymalnie 3 na walkę, zdecydował się zostawić potęgi i w wyniku tego stracił warga.

Dwie tury później byłem bardzo blisko breaka, ale Aragorn prowadził w zabiciach 7-1. Bolg zaszarżował leżącego Boromira (rzucił 1 na upadek) a ogr stojący obok spróbował zaatakować Galę, ale nie zdał męstwa. Umożliwiło mi to szarżę Aragornem na potwora (który był na 2 woundach). W fazie walki zacząłem od odpalenia heroic combatu z Aragorna. Przeciwnik stwierdził, że odbija to z master of battle. W związku z tym Boromir zrobił strike, na co Connor nie miał już odpowiedzi 🙂 Aragorn zabił ogra, wjechał w Bolga i jego też zabił. Po tym przeciwnik się poddał.

Wynik: 12:0 (walkower), oath wykonany

Gra 4: Capture and Control

Przeciwnik: Jay Clare – Survivors na Bardzie, Alfridzie, dzieciach, Hildzie, Bilbie i Gandalfie. Razem 49 modeli.

Oath of Battle – w praktyce niewykonalny

Na koniec pierwszego dnia ja grałem z Jayem na 1 stole, a obok mierzyli się Damian Dudasz z Alistairem Kingiem. Jay jest świetnym graczem i na dodatek miał fajną armię, szczególnie Bilbo po FAQ bardzo mnie bolał, mogąc przechodzić przez modele i obniżać mi walkę na bohaterach. Do tego trafiłem na jeden z najgorszych scenariuszy przeciwko niemu – w końcu było go niemal 2 razy więcej.

No ale cóż. Trzeba było powalczyć i liczyć, że jakoś się uda.

Wystawiłem się tuż obok środka stołu, jednak w taki sposób, żeby bardzo trudno było zrzucić moich bohaterów blastami z koni (trzeba było rzucać albo w bohaterów, albo liczyć na 6 cali zasięgu na szeregowcu). Jay wystawił się naprzeciwko, z bohaterami za dwuszeregiem. Przegrałem pierwszeństwo ale odpaliłem heroika (nie kontrował) i zaszarżowałem. Udało mi się ustawić w ten sposób, by Bilbo był poblokowany strefami kontroli od możliwości zaszarżowania kogokolwiek. Jednak nie zauważyłem jedynej możliwości strzelenia elfem z blasta w Aragorna, z czego Jay oczywiście skorzystał. Zabił oba modele walczące z Arkiem, umożliwiając przejście na moją flankę sporą grupą milicji. Pozabijaliśmy trochę (ja głównie Borkiem) i w następnej turze przegrałem heroika. Leżący Aragorn przyjął szarżę od Barda i Bilba, ale do Borka nikt nie mógł dojść przez zasięgi heroika, co umożliwiło mi zaszarżowanie znowu. Jay dobrze zastawił przed nim tyły swojej armii, w związku z czym Borek zabił w heroiku 3 wieśniaków i pojechał do tyłu aby zagrozić znacznikowi z boku i docelowo tyłom armii przeciwnika. W tym samym momencie Aragorn dzięki Heroic Defence przeżył ataki przeciwnika, choć został na 1 życiu i 1 mighcie, bez fate. Hitem był rzut na walkę, w którym Jay kulnął maksymalnie 2 na kościach Barda i Bilba, po czym rzucił pojedynczym lake townem 3 i przerzucił na 6 z zasady Barda. Cóż.

W kolejnych turach wygrywałem heroiki i skutecznie wiązałem armię Jaya, jednak zbliżałem się do breaka szybciej niż on. Hitem był mój Borek, który miał szanse poszaleć na jego tyłach po heroic combacie, ale rzucił na niego maksymalnie 3, oraz Arwena, która nie potrafiła rzucić więcej niż 3 na gniew. Jay jeszcze przejął mój znacznik (przejął go chłop, który po drodze zabił 2 minasy), a w ostatniej turze Aragorn przegrał walkę o środkowy znacznik z pojedynczym chłopkiem. Gra skończyła się w 1 turze po breaku. To był bardzo trudny paring, który zagrałem dobrze ale potrzebowałem jeszcze trochę szczęścia. To jednak postanowiło uśmiechnąć się raczej do mojego przeciwnika. Ale jak się okazało później, nie na długo…

Wynik: 8-2, bez oatha (ale przeciwnik też nie zrobił)

Gra 5: Reconnoitre

Przeciwnik: Alexis Wach – Gwaihir, Cirdan, Thorin na kozie, kapitan LT, mieszanka LT, IH i elfów. Razem 38 modeli.

Niedzielę zaczynałem od gry z Francuzem, który reprezentował grupę graczy, których nie znoszę. Próbował mnie delikatnie przywałowywać na ruchu i jakichś drobnostkach. Za każdym razem go jednak łapałem i jakoś w połowie gry uznał chyba, że przestał i grało nam się już w porządku.

Zaczęliśmy od podchodzenia do siebie, przeciwnik nie był w stanie wrzucić Cirdanem aury. Gdy byliśmy blisko, podzieliłem się na 2 części, gdzie w połowie mojej armii była Gala i większość piechoty a w drugiej Arek, Gala, Arwena i kilku elfów, wszystko oddzielone od siebie domkiem. Udało mi się doszarżować w jednej turze Thorina Arkiem, kapa LT Borkiem, a potem wszystko zastawić tak, że Gwaihir nie był w stanie niczego zaszarżować Gwaihir wleciał w 2 modele kawałek dalej, odpalił heroika. Ja odpaliłem combat na Borku a Arek i Thorin wymienili się strikami. W walce z Gwaihirem rzuciłem 6, a on maksymalnie 4. Przeciwnik pomyślał co robić, po czym podbił, zabił te 2 modele i wleciał w Arwenę, którą potem też wyeliminował. Ja za to zabiłem Borkiem 4 modele w tym kapa LT, a Aragorn przegrał strika z Thorinem ale bez większych skutków. W kolejnej turze wygrałem heroika i zaszarżowałem Gwaihira bez potęg Aragornem. Używając wszystkich potęg pokroiłem go w turę, Thorin musiał odjechać, żeby gonić mojego konnego minasa, który jechał do krawędzi. Zostałem więc ze wszystkimi bohaterami na armię przeciwnika bez potęg i w 2 tury zbiłem go do 25%. Nikt nie przeszedł, ja w przedostatniej walce dostałem breaka (peszek), ale i tak wygrałem o punkty za lidera.

Wynik: 3-1

Gra 6: Lords of Battle

Przeciwnik: Will Champion – legion Rohanu na Theodenie, Dernhelmie, Gamlingu, Deorwinie, 3 kapach i kilku RRG. Razem 17 modeli.

Za opis ten bitwy dam zdjęcie naszego wystawienia. Podpowiem, że Will miał 1 łuk, a ja 3 i światło 🙂

Cóż mogę powiedzieć. Will walczył naprawdę dzielnie, zrobił co mógł i był zaskakująco blisko wygranej w pewnym momencie, kiedy jego Gamling żył a gra uporczywie nie chciała się skończyć. Ostatecznie zanim się skończyła, wybiłem go do zera, a mnie zostały 3 modele.

Wynik: 6-2

I tak się skończyła główna część głównego turnieju. Damian wygrał wszystkie swoje gry i toczył finałowy bój z Callumem Edensem. Ja i Bakson wygraliśmy po 5 gier, Bartek Dudasz 4, Cichy 3 (z 5, bo zawalił :P) a Andrzej Brodzicki 2.

Po finale (który Damian wygrał – ale jego opis pozostawię samemu zainteresowanego) nadszedł czas oczekiwania na wyniki drużynowe (indywidualne znaliśmy).

Z drużyn spoza UK trzecie miejsce zajęła Australia, drugie Francja i pierwsze…

My z medalami 🙂

Ze wszystkich drużyn trzecie miejsce zajęli Francuzi. Wtedy już wiedzieliśmy, że jesteśmy drudzy albo pierwsi. Gdy okazało się, że drugie miejsce zajął Team Notts, zrozumieliśmy, że Kraków wygrał Ardacon.

My z medalami vol 2

 

Z indywidualnych osiągnięć:

– Damian Dudasz wygrał Ardacon oraz kategorię armijną Forces of Darkness (sojusz zła z Hobbita i LotRa)

– Bakson zajął 5 miejsce i wygrał kategorię armijną Lord of the Rings Evil

– Ja zająłem 8 miejsce i wygrałem kategorię Forces of Light (sojusz dobra z Hobbita i LotRa)

– Bartek Dudasz był 36, Bartek Cichy 69 a Andrzej chyba nie chce swojego ujawniać 😉

Nasze wszystkie statuetki:

No i to byłoby na tyle z mojej relacji. Z tego co wiem, z reszty teamu też ktoś coś pisze, więc może być wkrótce tego więcej.

No i oczywiście – zapraszam do Team Poland na 2020, bronić tytułu 🙂

Pozdro!

Orku

 

Dołącz do dyskusji

  1. Barti · 30 sierpnia 2019 o 20:28

    G R A T U L A C J E !!! No i czekamy na kolejne opisy i galerię zdjęć!

  2. Potemp · 28 sierpnia 2019 o 15:44

    Jeszcze raz gratulacje 🙂 Fajnie, że znowu Angolom utarto nosa 🙂
    A co do relacji, zdało by się ciut więcej zdjęć.