Relacje i turnieje 14 148 wyświetleń

„Starcie parówek” czyli Dębicki turniej LOTRa

luckero · 14 lutego 2008
Witajcie, po wspaniałych relacjach z Grand Tournament czy choćby Ligi Mazowieckiej, przyszedł czas na coś mniej ambitnego, bynajmniej nie mniej atrakcyjnego :) Na zasadzie kontrastu chciałem ukazać sposób i możliwości gry w wielkich ośrodkach oraz niewielkiego, ale prężnie rozwijającego się lotrowo miasta. Prosiłbym o nutkę wyrozumiałości – stoły może i nie są wspaniałe, niepomalowane figurki rzucają się w oczy, a proxy pojawiają się u większości graczy; nie to jednak jest u nas najważniejsze, aby skupić się na samej grze. O wiele ważniejsza jest dla nas dobra zabawa z fajnymi ludźmi.

Po lekkim przymknięciu oczy nietrudno dostrzec fajny klimat, świetną zabawę oraz dobrych graczy, młode talenty, którzy niejednokrotnie jeszcze zabłysną na arenie LOTRa w Polsce 🙂

Link do regulaminu:

http://www.mitril.pl/forum/viewtopic.php?t=355

 

 

 

 

 

 

 

KOMIKS
KOMIKS

„Jaki tu spokój, nanana...”

„Jaki tu spokój, nanana…”

Wstaje czerwone słońce. Na tych stołach poleje się krew.

Wstaje czerwone słońce. Na tych stołach poleje się krew.

Wstaje czerwone słońce. Na tych stołach poleje się krew.

Wstaje czerwone słońce. Na tych stołach poleje się krew.

Moją armię stanowiły oczywiście elfy wysokiego rodu, oparte na ulubionym bohaterze – Arwenie:

 

Arwena

9 x Wysoki Elf, łuk, włócznia

16 x Wysoki Elf, tarcza

2 x Wysoki Elf, włócznia, tarcza

552 sekundy i zaczynamy :)
552 sekundy i zaczynamy 🙂

Pierwsze na świecie elfy nie chowające tyłka po krzakach.
Pierwsze na świecie elfy nie chowające tyłka po krzakach.

Bitwa I – Kat – „Contest of Champions”

Armie oparte na kobietach – generałach mają masę plusów, nie tylko ze względu na morale przeciwnika (gdy on nabija się z Twojej przywódczyni, ta tymczasem zdziela ciężką torebką przez łeb kolejnych wojowników, odsyłając ich do piachu).

Jeden z tych atutów okazał się bardzo pomocny właśnie w tej bitwie – cóż bowiem innego, jak nie niewątpliwe walory mojej Arweny mogły skłonić aż ośmiu przekupnych wojowników Khandu do opuszczenia swojej armii?

Ogółem 5 łuczników i 3 jeźdźców nie zdecydowało się na wzięcie udziału w bitwie, a ja przywitałem lekko obnażoną Arwenkę wracającą z „misji dyplomatycznej” z nieukrywaną radością.

Zachęcany płomiennymi mowami mojej Lubej („wrrrauggh!”) parłem do przodu.
Zachęcany płomiennymi mowami mojej Lubej („wrrrauggh!”) parłem do przodu.

Rozstawienie było dość nudne – po kilku nieowocnych manewrach Kat schował całą swoją konnicę za las, wyraźnie wysyłając: „jeśli masz ochotę na coś więcej niż remis to zapraszam do mnie”.

Jedynie resztka łuczników zajęła pozycje na wzgórzu w nadziei na zdobycz dystansową, jednak tych elfickie łuki po dwóch krótkich turach wybiły co do nogi.

Jednocześnie Arwena zachęcała skrywającą się za lasem jazdę do wyjścia w pole, jednak ci pozostawali głusi na jej wołania.

Głupi, nie wiedzieli, że kobietom się nie odmawia.

Podczas niektórych bitew trzeba „wspiąć się na wyżyny swoich możliwości”.
Podczas niektórych bitew trzeba „wspiąć się na wyżyny swoich możliwości”.

Dwóch khandyjskich maruderów od „misji beznadziejnych” krążących po flankach elfickiego wojska zdecydowało się w końcu na atak ze skrzydła, zrobili to jednak na tyle niefortunnie, że znaleźli się w zasięgu ruchu mojej Pani Generał. Deklarując bohaterską walkę pięknej elfce udało się zabić drugiego z przeciwników (przy pierwszym musiały jej pomóc inne elfy, gdyż ta była zbyt zajęta pudrowaniem noska).

Gdyby w tym momencie bitwa się zakończyła otrzymałbym 20 punktów, postanowiłem więc szybko wycofać elfy znajdujące się już w okolicach środka stołu do swojej strefy rozstawienia, po drodze używając łuków i gęsto kładąc trupem wynurzających się zza lasu przeciwników, zmuszonych do ratowania wyniku.

Jednak uszczuplona liczba kawalerzystów, wysoka wartość walki elfów i Gniew Natury szybko osadziły w siodłach jeźdźców (w zasadzie to wyrzuciły ich z siodeł).

W rezultacie khandyjski kapitan nie był już w stanie odwrócić losów bitwy, pozostawiając po sobie pustą listę zabitych wojowników, gdy tymczasem Arwena upolowała na skrzydłach jeszcze dwóch jeźdźców z koniami, pieczętując wagę zwycięstwa na „Major”.

Tajemniczy uśmiech w stylu: „A niech się rusza, i tak skopię mu tyłek”.
Tajemniczy uśmiech w stylu: „A niech się rusza, i tak skopię mu tyłek”.

Na naszych turniejach musi panować pełne bezpieczeństwo. Sędziowie są przygotowani na każdą ewentualność.
Na naszych turniejach musi panować pełne bezpieczeństwo. Sędziowie są przygotowani na każdą ewentualność.

Błękitny, fioletowy... Ech, to na nic, i tak Legolas jest przystojniejszy.
Błękitny, fioletowy… Ech, to na nic, i tak Legolas jest przystojniejszy.

Dwa mocne tutaj... Aa sorry, Ty tylko zdjęcia robisz...”
Dwa mocne tutaj… Aa sorry, Ty tylko zdjęcia robisz…”

„No wess... Zabij mi jeszcze jednego orka, a te ziomy z tyłu Cię pobiją.”
„No wess… Zabij mi jeszcze jednego orka, a te ziomy z tyłu Cię pobiją.”

Bitwa II – Mario – „Take and Hold”

Jednostki obu graczy praktycznie identycznie wchodziły na pole bitwy, za wyjątkiem orkowego sztandaru, który przez dobre kilka tur nie zdradzał ochoty wzięcia udziału w bitwie.

„Nawet jeśli przegram... i tak ma mnie kto pocieszyć” :)
„Nawet jeśli przegram… i tak ma mnie kto pocieszyć” 🙂

Mariusz popełnił pewien błąd, który zaważył o losach bitwy – moje jednostki, którymi mógł rozdysponować rozstawił mniej więcej po równo we wszystkich rogach – taktyka na pierwszy rzut oka dobra, ale on również musiał się podzielić, aby spróbować je zabić. Ja tymczasem większość jego figurek rozstawiłem w jednym z rogów najbliżej mojej strefy rozstawienia (na dodatek był tam las), co pozwoliło mi całą resztą mojej armii skupić się na jednymi miejscu, gdzie Arwenka wspólnie z elfami urządziła krwawe żniwa, szybko eksterminując otoczonych i przewróconych przeciwników.

Opuszczając tę masową mogiłę szybko przemieściłem wojowników, aby wzięli udział w walkach o główny cel tego scenariusza – kontrolowanie ustawionego centralnie znacznika.

Orki popełniły drugi błąd, opuszczając obronne miejsca na umieszczonym centralnie mostku, mając nadzieję zatrzymać przeciwników jeszcze u jego podnóży. Manewr ten okazał się równie odważny co nieudany, dwukrotny czar Gniew Natury pomógł dodatkowo w przełamaniu resztek niezbyt już silnego oporu.

Niestety na moście w zasięgu znacznika znajdował się jeszcze jeden ork, którego w ostatniej turze nie udało mi się zabić dwoma elfami, a więc bitwa skończyła się wynikiem 15:5.

„Mówi mi: Master” (rywalizowaliśmy w naprawdę wielu dziedzinach).
„Mówi mi: Master” (rywalizowaliśmy w naprawdę wielu dziedzinach).

Cała władza w ręce kobiet! Jeden z  przeciętnych rzutów mojej Lubej (rzut na trafienie, strzelają elfy).
Cała władza w ręce kobiet! Jeden z przeciętnych rzutów mojej Lubej (rzut na trafienie, strzelają elfy).

„Złap mnie, jeśli potrafisz”.
„Złap mnie, jeśli potrafisz”.

I Herkules dup*, kiedy ludzi kupa (o dziwo ów berseker wytrwał do końca bitwy, ratując remis).
I Herkules dup*, kiedy ludzi kupa (o dziwo ów berseker wytrwał do końca bitwy, ratując remis).

Bitwa III – lunatyk – „Storm the Camp”

Rzut na rozstawienie był dla mnie szczęśliwy – mogłem wybrać róg stołu, w którym się rozstawię, co uczyniłem skwapliwie, wybierając dość korzystny teren, podczas gdy przeciwnikowi przypadły w udziale lasy i stogi siana, utrudniające ruch.

Odetchnąłem, widząc, że wargi, których się najbardziej obawiałem, poruszają się z całą isengardzką armią – ich szybkie manewry na flankach mogły być dla mnie, zwłaszcza w tym scenariuszu, prawdziwą zmorą.

Ruszyłem na spotkanie armii Sarumana, odsyłając jednak kilku wojowników z tarczą na boki, którzy chowając się za zabudowaniami skradali się niepostrzeżenie ku strefie rozstawienia przeciwnika.

Na drodze do zwycięstwa nie stanie nam nawet rohańska wieża...
Na drodze do zwycięstwa nie stanie nam nawet rohańska wieża…

Będąc w niewielkiej odległości od siebie oba wojska starały się wzajemnie unikać swojego ostrzału. Konrad wysłał wargów do neutralizacji krążących przy bocznej krawędzi elfów, a resztą armii, w celu uniknięcia dystansowego ataku Pierworodnych, położył się za górką.

Był to błąd dowódcy Zła, wykorzystując praktycznie zerową mobilność wroga, zdecydowałem się na ryzykowny manewr ruszenia ile cali w nogach w stronę jego strefy, zaledwie o kilka cali omijając wojowników Ciemności, nie będących w stanie podnieść się na czas.

Szybka anihilacja próbujących zagrodzić mi drogę wargów była już jedyną przeszkodą do zwycięstwa, toteż po wykonaniu tego zadania i uściśnięciu dłoni zakończyliśmy starcie, a ja mogłem wpisać do Karty Gracza kolejne 20 VP.

My walczyć. Ty się nie gapić.
My walczyć. Ty się nie gapić.

Świat z perspektywy figurki wygląda znacznie ciekawiej... Jak ten koń wlazł na wieżę?!
Świat z perspektywy figurki wygląda znacznie ciekawiej… Jak ten koń wlazł na wieżę?!

W odpowiedzi przeciwnik nie lepiej. Dystansowy pojedynek dwóch snajperów został po wieloturowym ostrzale rozstrzygnięty poprzez harakiri (elf zabił się skacząc na dół, konny o dziwo przeżył...)
W odpowiedzi przeciwnik nie lepiej. Dystansowy pojedynek dwóch snajperów został po wieloturowym ostrzale rozstrzygnięty poprzez harakiri (elf zabił się skacząc na dół, konny o dziwo przeżył…)

Elendil: „Ciekawe czy swoją głowę utrzymasz w drugiej ręce...”
Elendil: „Ciekawe czy swoją głowę utrzymasz w drugiej ręce…”

Bitwa IV – pauzuję – „Ill Met by Moonlight”

Bitwę nr 4, z racji nieparzystej liczby par razem z partnerem pauzowaliśmy. Było to wspaniały czas na odpoczynek i podglądanie zabawnych sytuacji na innych stołach, gdzie armie toczyły boje we mgle (scenariusz „Ill Met by Moonlight”).

Odprężony i w bojowym nastroju, przystąpiłem do ostatniej bitwy tego dnia.

Bitwa V – Wolfi – „The High Ground”

Przewaga liczebna i silne argumenty do walki na dystans zwiastowały łatwiejszą przeprawę w tym scenariuszu. Jedynym problemem mogły być magiczne ataki Sarumana, więc do bitwy przystąpiłem z silnym postanowieniem szybkiej eliminacji maga z Orthanku.

Mogłem sobie pozwolić na wykorzystanie elfickich łuczników, więc skwapliwie z nich korzystałem, efektownie zabijając około dwóch berserkerów co turę.

Malownicze ruinki dookoła, ptaszki ćwierkają, a my musimy walczyć...
Malownicze ruinki dookoła, ptaszki ćwierkają, a my musimy walczyć…

Oboje szybko zbliżyliśmy się do umieszczonego centralnie wzniesienia i rozpoczęliśmy desant na wzgórze. Ja wspinających się przeciwników zestrzeliwałem z łuków, Amek moich starał się hamować blastem. Nieliczni pozostali przy życiu z obu stron wojownicy podejmowali walkę wręcz.

Jednak przewaga liczebna i Gniew Natury pozwolił mi na wygrywanie starć i zabijanie wrogów, dodatkowo część elfickich wojowników obeszła górkę dookoła i bezpośrednio zagroziła Sarumanowi walką wręcz.

Do walki z czarodziejem przyłączyła się również Arwena (F6), i po dwóch krótkich turach mag musiał uznać wyższość spiczastouchych.

Po śmierci Sarumana Grima nie stanowił już żadnego problemu, poległ niezbyt bohatersko u podnóży góry, gdzie wkrótce reszta ciał isengardzkich najeźdźców przykryła jego ciało.

Chciałem pogratulować Amadeuszowi – mimo iż przegrał, robił praktycznie wszystko co było odpowiednie przy próbie ratowania wyniku.

Wielu przedstawicieli różnych firm zaszczyciliśmy możliwością prezentacji swoich produktów na naszym turnieju.
Wielu przedstawicieli różnych firm zaszczyciliśmy możliwością prezentacji swoich produktów na naszym turnieju.

... m.in. oriGinal (Kat) Workshop...
… m.in. oriGinal (Kat) Workshop…

... czy Majkrosoft Eksel 2012.
… czy Majkrosoft Eksel 2012.

Klasyfikacja końcowa turnieju:

I. Zapek & Kat – 147 VP

II. luckero & blizz7 – 136 VP

III. Naruto & Wolfi – 109 VP

IV. Miweg & lunatyk – 85 VP

V. Skorpion & Mario – 69 VP

W ramach odprężenia po turnieju zabawialiśmy się wykonywaniem crash-testów na walizce Miwega.
W ramach odprężenia po turnieju zabawialiśmy się wykonywaniem crash-testów na walizce Miwega.

Zwycięska para (po bokach) w glorii chwały.
Zwycięska para (po bokach) w glorii chwały.

Masówki wciąż w modzie...
Masówki wciąż w modzie…

Jako jeden z pary sędziowskiej muszę nieskromnie przyznać, że organizacja tego turnieju była najlepsza za wszystkich dotychczas zorganizowanych 🙂

Dziękuję wszystkim za świetną zabawę z duchem fair play i zapraszam na następny turniej już wkrótce!

Może ktoś z „zewnątrz” się skusi? 🙂

Gorąco zachęcam do pisania swoich uwag, spostrzeżeń i odczuć w komentarzach wszystkich czytelników.

Pozdrawiam,

Łukasz ‘luckero’ Malinowski

Dołącz do dyskusji

  1. IXI · 18 marca 2008 o 09:24

    Ktos szuka pary na parowke bo potrzebuje ???

  2. Him-heru · 25 lutego 2008 o 16:46

    no no, Kusio jest… a ja z tym ziomkiem mam WF w liceum

  3. Zapek · 18 lutego 2008 o 20:15

    Bardzo fajna relacja, komoiks tez mi sie podobał, mam nadzieje że na następnych turniejech będzie równie dobra zabawa co na tym 😀

  4. ORM · 17 lutego 2008 o 02:42

    bose ja ich znam………….. czemu?

  5. Khazad · 16 lutego 2008 o 10:17

    Świetna relacja Luckero, a komiks po prostu wymiata. 🙂
    Mam szczerą nadzieję że kiedyś uda mi się do Was zawitać.

  6. lunatyk · 15 lutego 2008 o 15:58

    Ech ta zabawa turniejowa… Świetnie się bawiłem. Szkoda tylko ze musiałem opuścić dwie bitwy 🙁

    PS luckero- świetny ten komiks 🙂 Gratuluję. Sasasa to ja jestem tym złym ]:->

  7. Ismaril · 15 lutego 2008 o 14:07

    Relacja jest dobra, dość zabawna i szybko się czyta. I nie ma to jak małe turnieje, te są najlepsze. 🙂

  8. luckero · 14 lutego 2008 o 22:34

    Zapomniałem Redaktorowi podesłać komiks, który również miał znaleźć się w artykule. Mam nadzieję, że wkrótce będzie aktualizacja.
    A póki co: http://img169.imageshack.us/img169/3163/komiksqr0.jpg

    Jak wam się podoba? 🙂

  9. Biszkopt · 14 lutego 2008 o 21:24

    Fajnie było na turnieju, najbardziej rozbawił mnie taktyczny zarys Kata (konny rochańczyk na wieży) i w odpowiedzi taktyczny zarys Skorpiona (Snajper na domku ) xD

  10. Vegolas · 14 lutego 2008 o 21:09

    Powiem tylko tyle, że wszystko co powinno być w takiej pracy zawarte, jest tam : ) Gratki, i powodzenia w następnych takich relacjach ; )

  11. Ajas · 14 lutego 2008 o 20:43

    Ładny artykuł 😀 ciekawe taktyczne zabiegi (konny rohańczyk ^^) i bardzo ciekawe elfy!!

  12. Kalins · 14 lutego 2008 o 20:24

    Z wielką przyjemnością przeczytałem klimatyczną relacją z Dębicy i muszę przyznać, że chciałbym czytać więcej takich relacji. Fajny komentarz, dużo zdjęć, luz i całkiem niezła frekwencja. Gratuluję literackiego debiutu i czekamy na kolejne. Pozdrawiam. Kalins
    P.S. Jeszcze w życiu nie widziałem na Turnieju tylu przedstawicielek płci pięknej: Luba, Arwena – no, no, no 🙂

  13. Kat · 14 lutego 2008 o 19:52

    ja jako drugi z sędziów chce stwierdzić iż było miło, sympatycznie itd… Moje zwycięstwo (w parze co prawda) dedykuje Asi za te 2 lata bycia razem (taki mały prezent xP)

  14. darulus1 · 14 lutego 2008 o 19:19

    Sympatyczny kameralny turniej, gratulują dobrej zabawy

Może Ci się spodobać

Relacje i turnieje

Mitrile 2019

Jury konkursowe · 18 października 2019
Relacje i turnieje 3

XI Urodziny Mitrila – fotorelacja

Barti & Kalins · 1 czerwca 2019