Citadel Finecast to produkt który od samego początku wzbudzał duże kontrowersje. W sieci od dłuższego czasu krążą różne zdjęcia, recenzje i opinie graczy którzy często wyrażają skrajne opinie. Wczoraj w moje ręce w końcu wpadł Lotr’owy blister figurek odlanych tą metodą i w poniższym krótkim artykule chciałbym się podzielić moimi wrażeniami.
Na początek pozwolę sobie jednak na małą dygresję. GW ma w
zwyczaju wprowadzać podwyżki cenowe raz do roku. Nie inaczej było i tym razem.
Różnica jednak polegała na tym, że równocześnie z coroczną podwyżką cen,
zaprezentowano Finecast jako nowy sposób odlewania dużej części modeli. I tu
właśnie tkwi kontrowersja. Żywica, z której są odlewane nowe modele jest
materiałem tańszym niż biały metal do którego przyzwyczaiło nas GW.
Ze względu na całą sytuację, oczekiwania fanów były bardzo
wysokie i tym większe było rozczarowanie kiedy okazało się że finecastowe
odlewy często nie spełniają oczekiwań graczy, a wręcz są ogromnym
rozczarowaniem. Wiele osób wyrażało swoje oburzenie na forach i blogach,
prezentując często zdjęcia koszmarnie źle odlanych modeli.
I tyle tytułem wstępu. Przechodząc do rzeczy - zakupiony przeze
mnie blisterem to dobrze wszystkim znani Dain i Balin. Już od początku zwraca
uwagę nieco inny sposób pakowania modeli. Duży, plastikowy i przezroczysty blisterem
jest od wierzchu opatrzony zdjęciem pomalowanych figurek. Według mnie to
świetny pomysł. Wiele osób maluje „według katalogu", a nawet dla tych którzy
wolą swój własny schemat kolorystyczny, obrazek może być pomocny.
Z drugiej strony mamy przezroczysty plastik, przez który
możemy obejrzeć figurki. To też duży plus, bo pozwala na dostrzeżenie wszelkich
potencjalnych niedoskonałości jeszcze przed zakupem. Zdaję sobie sprawę, że część
finecastowych modeli jest sprzedawana w tekturowych opakowaniach i wtedy taka
możliwość znika, jednak w przypadku mniejszych blisterów jest to świetna
sprawa.
Po wyjęciu figurek z blistera zaskakuje przede wszystkim  ich waga - są leciuteńkie i leżą w ręku
zupełnie inaczej niż metalowe wersje. Kolejne zaskoczenie, a wręcz szok
przeżyłem przyglądając się twarzom figurek - to pierwsze wersje Balina i Daina
które mają odlane oczy ! (a malowałem wcześniej kilka metalowych). Tył figurek
również wygląda dobrze, drobne bąbelki powietrza na płaszczach prawdopodobnie
znikną po położeniu podkładu. Detale broni też są bardzo dobrze odlane. Detale
szat i pancerzy wyglądają dobrze a drobne nierówności łatwo i szybko dają się
usunąć drobnym papierem ściernym. Obróbka figurek przed malowaniem jest
prostsza i szybsza niż w przypadku metali.
Mimo wszystko są jednak drobne niedoróbki. Wskazujący palec
Balina jest co najmniej o jeden staw za krótki, a ostrze topora też nie wygląda
idealnie. Na zbliżeniach widać wyraźnie rozsiane gdzieniegdzie niedolane drobne
bąbelki po powietrzu które zostają tam, gdzie nie dotarła żywica. Nie ma ich
jednak dużo. I to chyba wszystkie moje negatywne uwagi.
Podsumowując przede wszystkim chciałem podkreślić, że nie
jest to recenzja Finecasta jako sposobu odlewu modeli  a jedynie moja subiektywna ocena przypadkowych
modeli odlanych tą techniką i w tym materiale. Moje wrażenia są pozytywne.
Bardzo dużym plusem jest sposób pakowania i dodatek w postaci wydrukowanego
zdjęcia pomalowanych modeli. Jakość odlewu jest dobra, miejscami świetna ale
też są też elementy mniej lub bardziej niedoskonałe. Do pełnej oceny brakuje
jeszcze wrażeń z malowania ale na to być może przyjdzie czas w przyszłym
miesiÄ…cu.
ReasumujÄ…c - finecast to ciekawa alternatywa i pomimo
licznych negatywnych komentarzy widzÄ™ plusy odlewania modeli w tym materiale.
Jest to przede wszystkim wspomniana wcześniej łatwa obróbka ale także możliwość
naprostowania odgiętych elementów po włożeniu części/figurki do gorącej wody.
Może trochę naiwnie, ale wierzę że specjaliści z GW wezmą pod uwagę wszystkie
negatywne komentarze i kolejne partie finecastów będą prezentowały się lepiej.
Na koniec chciałem zachęcić Was do dzielenia się Waszymi wrażeniami które macie po pracy z tym produktem w komentarzach poniżej lub na forum w tym temacie.
Pozdrawiam,
Viruk
Podzielam zdanie clonera. Od początkupodchodził do finecastu sceptycznie. Na próbę zamówiłem sobie dwarf engineera do wfb... gdy go dostałem ... figs miał w brodzie coś na kształt dziury po kwasie solnym (nie duże ale zawsze), a młot nie miał koła zębatego (znaczy miał tylko bez zębatek) nie wiem czy to kwestia przypadku ale jak się patrze po necie to słabo mi się robi (przykładem jest choćby ten filmik http://www.youtube.com/watch?v=dbBBUFr2hOY). Podsumowując chcecie kupujcie ale ja już nie kupię.
Mi tam te odlewy finecastowe się nie podobają . Strasznie niedokładne .
Miałem okazję zobaczyć finecastowego Gulavhara i był niczego sobie :)
Pozdrawiam, Ajas :D
No, nie jestem do końca przekonany czy jest lepsza jakość figurek itp. Mniejsza z tym, licencja na Hobbita jest już przez GW wykupiona. Teraz musimy tylko czekać na nowe modele... a to może potrwać :/ Ponieważ nie sądzę że zrobią coś nowego do LOTR.
Jestem modelarzem redukcyjnym i widząc te figurki chce mi się śmiać, jeśli mam być szczery to ich jakość jest fatalna jak na żywicę.
Już polskie firmy produkują lepsze figurki i dodatki do modeli , żywica jest naprawdę dobra ale tylko do małych partii. Na większe takie jak GW spokojnie mógłby być plastik , jedyna kwestia to podział formy. Dowodem na mogą być figurki firmy Dragon Ltd. ,żołnierzy z IIWŚ. GW niestety idzie na kasę. Szkoda ,bo chciałem do tego wrócić a jak na razie to jest niemożliwe.
Ciekawe, co do niedoróbek (tak jak mówił mortimer z cytadeli) to wszystko wina form kture były robione do metali. Dziwne że GW tego nie przewidziało :/
Jery odkrył przypadkiem kwintesencję tego hobby i nawet nie zdaje sobie z tego sprawy lol
Widziałem już kilka różnych modeli z Finecastu (kumple z klubu pokupywali) i szczerze mówiąc wygląda mi to na kolejny chwyt GW na wyciąganie kasy za coś co w cale tyle nie powinno kosztować. Poza tym mam znajomego co zajmuje się odlewaniem z żywicy i stwierdził, że naprawdę nie wie czemu dali takie ceny, skoro w porównaniu z metalem wykonanie wcale nie powinno tyle kosztować, a i jakość żywicy pozostawia wiele do życzenia.
Widzę "Finecast", myślę sobie naiwnie "nowości". Ale nie, pierdyliardowy raz ktoś kupił finecasta, wyjął z blisterka i postanowił się tym pochwalić. Polecam Lactacyt. Katarzyna Przygoda.
Moje odczucia są podobne. Figurki dobrze odlane, choć nie miałem okazji ich malować. Co do dużych modeli widziałem tylko Gulavhara - ale to Lemur akurat oceni czy warto było ;)
to nie wiem, co Ty robisz z tymi mieczami że się łamią... ja pozwoliłem sobie zrzucić na ziemie swojego Lorda Komisarza i jego miecz nawet się nie wygiął... moje wrażanie jest pozytywne, ale zaburzają je wpadki, które mam nadzieję znikną
Ja kupiłem Berków Uruk-hai i nie jestem zadowolony z zakupu,broń wykazuje większą łamliwość niż w przypadku metali.Cena też nie za ciekawa-mogłaby być ciut niższa.
Byłbym wielkim zwolennikiem finecastów gdyby GW wypuściło nowe wzory starych modeli. Lubię pracować z żywicą. Szkoda,że będziemy musieli płacić więcej :C
Ciekawy artykuł - choć ciężko mi się zgodzić z tym, że w blistrach można łatwo dostrzec niedoróbki. Raz, że modele do LotR'a są dość małe, szczególnie krasnoludy (może wyjąwszy King's Championa;) ), dwa, że widać jedną stronę wypraski to jeszcze duża część zawiera sporo elementów (a niektóre pozostałości odlewów w wypraskach pozostawiają duże "płaszcze" zasłaniające dalszą zawartość) - np. takiego Suladana już ciężej ocenić "po okładce".:)
Niestety nie jestem na tyle dobrym malarzem by docenić szczegółowość modeli, ale jestem ciekaw czy łatwo odchodziły nadlewy, wypełnienia, których nie ma w metalowych wersjach (właśnie je maluję) tj, np. w pustych dłoniach obu panów.
Dobrze, że taki produkt zadowala kogoś kto zajmuje się malowaniem na takim poziomie. :) Jakkolwiek to ocena jednego blistra i nie można zapominać o różnych bublach jakie się dotąd pojawiały przy niektórych modelach - mimo narzekania prawda jest pewnie gdzieś po środku.
Na szczęście mam już wszystkie modele, które potrzebowałem, więc pewnie sporo wody upłynie nim się przekonam czy GW ulepszyło proces odlewania.:)
"Może trochę naiwnie, ale wierzę że specjaliści z GW wezmą pod uwagę wszystkie negatywne komentarze i kolejne partie finecastów będą prezentowały się lepiej."
Poczekam na następne partie. Mimo wszytko rażą mnie niedoróbki i częściowo nieodlane elementy. Mój poziom malowania nie jest aż tak świetny bym miał się przejmować trochę lepszą jakością szczegółów.
Sayid, sprawdzasz naszą czujność? ;) Ten link pojawił się na Mitrilu co najmniej kilka razy i na pewno jest to ciekawa i dość obiektywna recenzja ale nie było do tej pory mowy o lotrowych finecastach, stąd też moja krótka i subiektywna relacja.
http://www.cytadela.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=1706