Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, za siedmioma rzekami, czyli gdzieś w Anglii wraz z wyjściem filmu Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia wydano grę bitewną o tej samej nazwie. Gra szybo zawędrowała i do nas, duże zainteresowanie Władcą wykazała firma Trefl, która jakoś w 2002 roku wypuściła polską wersję podręcznika. Podręcznik opierał się wyłącznie na postaciach, które mogliśmy znaleźć w pierwszym filmie, czyli Drużynie Pierścienia. Gra nie była zbyt dobrze dopracowana i dziś jej zasady wydają się co najmniej zabawne, ale i na większe wspominki o rozwoju naszej gry przyjdzie czas. Skupmy się więc na super-mega-hiper-przegiętych modelach, które mogliśmy tam znaleźć.
W pierwszej edycji ciężko mówić o przegiętych formacjach, w sumie to ciężko mówić w ogóle o formacjach, bo gra opierała się głównie na bohaterach.
W rankingu na przegięcie pierwszej edycji zwycięża oczywiście Balrog. Za 250 punktów dostawaliśmy bohatera posiadającego nastepujace statystyki: W10/- S8 O10 A4 Ż10 M7 Potęga: 0, Wola: tyle ile żyć, Los: 0. Do tego dzięki jego długiemu biczowi mogliśmy zwiększyć jego ataki do - nawet - 6. Pomyślicie, że zawsze można go unieruchomić i jakoś w końcu się go zabije. Tak, ale trzeba wam wiedzieć, że ten Balrog używa na odparcie każdego czaru tyle punktów Woli ile ma aktualnie żyć. Fajnie nie? Do tego pozwala Goblinom automatyczne zdawać część testów męstwa np. przy szarżowaniu na terrorystę. Ten bohater rozkłada Saurona, którego dziś znamy, jednym palcem przy okazji zjadając całą jego armię.
Na drugim miejscu znalazł się natomiast Saruman, który w statystykach się jakoś nie zmienił oprócz tego, że był tańszy o 20 punktów. Ale zupełnie inaczej działała jego zasada Palantir. Palantir do czasu obecnej edycji pozwalał na widzenie całej planszy. Ale tylko w pierwszym podręczniku pozwalał na połączenie widzenia całej planszy wraz z jednym z jego czarów, a mianowicie Sercerous Blast. Można było więc uderzyć Blastem z dowolnego miejsca w dowolne miejsce na polu gry. Więcej w sumie nie muszę pisać, pomyślcie sami co można by zdziałać takim bohaterem.
Saruman - snajper
Na trzecim miejscu uplasowała się Arwena. Tak, nie kto inny. Arwena w zamierzchłych czasach pierwszej edycji kosztowała tylko pięć punktów więcej niż obecnie, ale za to miała po 3 Potęgi, Woli i Losu oraz 2 ataki. Lecz nie to świadczyło o jej przegiętości, ale czar Nature's Wrath. Działa on zupełnie inaczej niż teraz. Nie przewracał wojowników lecz kazał im uciec z obszaru działania czaru. Sprawiało to, że wokół Arweny, w promieniu 6” nie mieliśmy żadnego przeciwnika. Co tym zyskiwaliśmy? Rozproszenie przeciwnika, oddalenie sporej części wojska od głównej linii walki, a następnej turze przewagę liczebną nad przeciwnikiem, który w tym czasie musiał zatroszczyć się o ponowne ułożenie formacji. Ale jednak byłoby to zbyt mało przegięte. Dlatego każda jednostka przeciwnika, która była w obrębie działania Nature's Wrath otrzymuje uderzenie z siłą 3. Czy jest dziś jakiś bohater dobra, który może zadać w jednej turze tyle ran?
Arwena - Elfica ;)
Kto będzie na dalszych miejscach? Uznałem, że nikt, wybrać było zbyt ciężko. Generalnie wszyscy bohaterowie dobra mieli wtedy dużo niższe koszty punktowe, często ze względu na brak jakiś zasad specjalnych, które dziś możemy przy nich znaleźć. W ramach ciekawostki napiszę tylko, że Galadriela mogła mieć po 3 Potęgi, Wole i Losy na turę jedynie dlatego, że scenariusz odbywa się w Lothlorien. Ale nie miała „światełka” ani darmowej woli co turę. Była też zdecydowanie tańsza. Warto napisać, że to Elrond miał 9 walki, a nie Gil Galad, który i tak był najlepszym bohaterem dobra jeśli chodzi o walkę wręcz. Bardzo ciekawym modelem był Gwaihir, który mógł być użyty jako wierzchowiec dla dowolnej figurki. Można było go wystawić tylko z Gandalfem, naturalne więc stawało się, że to Gandlaf był jego pasażerem. A tak przy okazji to Gwaihir latał 24'', czy wyobrażaliście sobie Blasta w pierwszej turze? ;)
Wraz z wyjściem kolejnych części filmu wychodziły kolejne podręczniki, jak nie trudno zauważyć w ciągu 3 lat mieliśmy trzy edycje gry. A kolejne podręczniki to dodatkowe jednostki, które mogą stworzyć nowe mega-przegięcia.
Oczywiście zawsze wszelkie Elfy były jednym wielkim przegięciem. Pamiętajmy, że do ukazania się obecnego podręcznika Elfy miały 6 walki dzięki czemu szeregowe jednostki pokonywały większość bohaterów zła jak i dobra. Do tego Elrond był sporo tańszy choć posiadał identyczne statystyki jak dziś (nie miał zasad specjalnych i czarów), dzięki czemu był wyjątkowym rzeźnikiem (ale i tak bardziej opłacało się wystawienie dwóch kapitanów).
Gdy pojawili się Berserkerzy, co niektórzy uznali, że ta wyjątkowa jednostka do zadań specjalnych może stać się jednostką szeregową i zwyczajną jak ork. Dzięki takiemu sprytnemu myśleniu na stołach można było zobaczyć armie składające się z jakiś 30 Berserkerów, do tego 30 orków do wspierania i Szaman. Taktyka walki tą armią była jedna – byle szybciej do przodu, a później dobre rzuty. Taka armia wyjątkowo się sprawdzała, mało kto potrafił ją pokonać, przede wszystkim zjadała Elfy. Należy jeszcze wspomnieć, że Berserkerzy mieli 8 Męstwa...
Ale jak jest jakieś przegięcie musi pojawić się kolejne. :) Był nim Gandlaf na Gwaihirze i pancerny Gondor. Fontanki z Obroną 7 za nic miały sobie siłę Berserkerów. Gandalf mógł dosiąść Gwaihira gdyż ten był wierzchowcem traktowanym jako Monstrous Mount. Do tego był tańszy o naprawdę sporą liczbę punktów i bardzo opłacało się go wystawiać. Także Gandlaf Biały był tańszy o 20 punktów niż dziś (nie posiadał pierścienia), a jego wartość obrony wynosiła 6. Możecie sobie wyobrazić teraz jak ciężko było zabić jednostkę kawaleryjską, która lata, trafia się ją na 6, co turę wypuszcza Blasty, a wygrać z nią walkę jest piekielnie trudno. Takie kombo ukróciło jednak wyjście obecnej edycji gry gdzie Gwaihir nie był już Monstrous Mountem jak i jego koszt relatywnie wzrósł.
Między podręcznikiem The Retur of the King a obecnym podręcznikiem głównym ukazał się dodatek The Battle of Pelennor Fields. Przyniósł nam on zaczątek armii Dol Amroth w postaci Imrahila i jego Rycerzy. W sumie taka armia nie mogła sama wiele zdziałać. Ale przecież Dol Amroth zostało dołączone do Gondoru, i tak powinno być na zawsze, więc naszym graczom długo nie zajęło wymyślenie mega-przegiętego komba w postaci mieszaniny piechoty Dol Amroth, Fontanek i Rangerów z Gondoru (którzy wtedy byli o jeden punkt tańsi), oczywiście zwieńczeniem tej armii był Imrahil. Bohater ten spełniał tak naprawdę dwie funkcje – sztandaru i bohatera, który po breaku utrzyma armię w ryzach. Przez jakiś czas na taką armię nie było mocnych, a połowa graczy posiadała lub marzyła o takiej formacji.
Gondorski klocek
W tym okresie pojawił się też klocek Morannonów (podręcznik Siege of Gondor). Co rozumiemy poprzez klocek? Armię w której zwykłym piechociarzem jest Ork z Morannonu i Trackersi. Można było grać w dwóch wariantach, pierwszy to Szaman plus Morki plus Trackersi. Drugi wariant to Szaman plus Morki plus Orki do wspierania plus Trackersi. Pierwsza opcja jak widać szła w jakość, druga w ilość. W roku 2005 zdecydowanie passe było robienie limitów na jednostki, więc Mordor na 90 jednostkach, w tym 30 Tackersach i 30 Morkach nie był czymś niezwykłym. Jeszcze teraz czasem można spotkać trochę mniej liczebne armie Mordoru w takim stylu, ale czy dziś ktoś kiedykolwiek napisał, że armia w tej konfiguracji to przegięcie, którego nie można pokonać? Nie! Większość graczy spokojnie radzi sobie z taką armią bez najmniejszego wysiłku.
Mordosrki klocek Morannonów
Gdy wyszła obecna edycja Władcy i zadomowiła się w umysłach graczy, a przy tym trendy stało się robienie limitów (choć sporych) na turniejach, często armie nazywane przegiętymi przestały być uznawane za takie. Posiadacze Isengardu przerzucali się na armie oparte na kuszach, które początkowo sprawiały sporo problemów, ale jak wiemy nikt nie krzyczał za bardzo, że nie da się tego pokonać. Gondor powoli stawał się średnią armią, szczególnie gdy odłączono od niego Dol Amroth, a Gandalf stał się nieco droższy niż poprzednio. Całkiem dobrze trzymali się Morannoni, trochę mniej liczebni, ale nadal byli uznawani za bardzo mocną armię, choć dla mordorskiego klocka pojawiła się alternatywa w postaci katapulty (której przegiętość wynikała z złego zrozumienia zasad), ale o tym trochę dalej. Mogło się więc wydawać, że nie ma już niezwykle mocnych armii ani mega mocnych modeli i wszystko się jakoś wyrównało, ale na horyzoncie pojawił się Shire w rękach Ezekiela.
Shire jak - mam nadzieję - większości wiadomo wyszedł jeszcze przed ukazaniem się obecnej edycji gry. Tylko co takie kurduple w sumie mogły zrobić? Powalczyć to to nie powalczy, mało się rusza do tego same metale i trzeba dużo tego kupić. W ogóle się nie opłaca! Większość z nas jednak przekonała się jaka siła tkwi w tej armii. Mało liczebni przeciwnicy nie sprawiali problemu Shire w walce, po prostu dochodziły ich resztki. Wtedy to się działo na forach, o Shire toczyła się istna wojna. I w sumie jak zwykle skończyła się niczym, bo ilu graczy dziś odnosi sukcesy Hobbitami? Z pewnością przyczyniło się to do wprowadzenia dość sporych limitów na jednostki oraz preferowanie scenariuszy w których Shire nie radzi sobie tak dobrze. Niemniej była to i jest jedna z najbardziej przegiętych armii jaka kiedykolwiek pojawiła się na turniejowych stołach, ale przegięta tylko w rękach bardzo dobrego gracza.
Obiecałem wrócić do Mordoru i katapulty. Tak złożona armia swego czasu była niezwykle silna choć w dużej mierze losowa. Jej siła wynikła głównie z błędu w rozumieniu zasad – przeoczono informacje, że pierwotnym celem katapulty może być tylko przeciwnik. Wyznaczano więc swoje jednostki jako cele, by mieć relatywnie większą szansę (2-5 na kości) na zniesienie pocisku na przeciwnika. Drugim powodem siły takiej rozpiski była kompletna nieumiejętność grania przeciwko maszynom oblężniczym tego typu. Gracze rozstawiali się tak aby każda jednostka oddalona była od siebie o 2''. Prowadzący armię Mordoru tylko czekał na to gdyż w ten sposób mógł bezpiecznie skoncentrować ostrzał swoich Trackersów w jednym punkcie, miał też jakieś 2 razy więcej czasu na ostrzał, bo tyle trwało ułożenie rozproszonych figurek w jakąś normalną formację nadającą się do walki, która wtedy była już tylko formalnością.
Mordorski klocek + Katapulta
Minęło trochę czasu, w sklepach pojawił się podręcznik The Two Towers. Wśród nowych modeli, które wyszły wraz z tym dodatkiem byli Rohan Outriders, którym na drugie imię – Kwintesencja Przegięcia (ładne, prawda?). Głupi błąd Szeryfów z Nottingham sprawił, że Królewski Sztandar Rohanu dzierżony przez Gamlinga dodaje Outraiderom Potęgę. W ten sposób za 10 punktów mamy świetnego łucznika dysponującego Potęgą. A gdy wystawimy ponad dwudziestu Outraiderów to mamy... dwudziestu świetnych łuczników. Ale by być sprawiedliwym trzeba przyznać, że większość osób popełnia ogromne błędy grając z Outraiderami i tylko z własnej winy ponosi tak kolosalne porażki.
Rohan Outriders
I doszliśmy wreszcie do obecnego przegięcia, czyli naszej kochanej Spieder Quenn o którą jakiś czas temu było sporo emocji, a i pewnie nadal jest ich wiele. Powiem szczerze, że jest to chyba najmniej przegięty model z wszystkich o których pisałem wyżej. Każda formacja, która kiedyś była uznawana za mega przegięcie, była kopiowana po stokroć częściej i odnosiła po stokroć większe sukcesy. Trzeba powiedzieć zdecydowanie, że jest to mocny model, ale w rękach doświadczonego gracza, a do tego trzeba mieć spore szczęście w kościach. Ale jak już ma się te czynniki w ręku, formacja SQ staje się wręcz samograjem. Lecz jak pokazuje przykład zbyt trudnym do grania by był kopiowany przez znaczącą liczbę graczy.
Napiszę jeszcze o dwóch modelach, które przez cztery lata mojej gry zawsze były wyklinane przez większość graczy. Są to Sauron i Gil-galad. Sauron, no cóż, każdy wie dlaczego. A Gil-galad za monstrualnie wielką wartość Walki. Oczywiście gdy gramy wyłącznie w systemie Dobro na Zło, to Gil-galad nie jest już tak dobrym bohaterem, bo Zło i tak przegrywa remisy z większością bohaterów Dobra. Jednak gdy gramy na Dobro Gil-galad może spokojnie konkurować z każdym bohaterem Dobra i bez trudu go pokonać wyłącznie dzięki wyższej wartości walki.
I to by było na tyle jeśli chodzi o moje wspominki dotyczące przegięć w już całkiem sporej historii LotR. Jak widać jakoś co rok pojawiały się nowe przegięcia. W pewnym okresie mieliśmy tyle „samograjów”, że grający „zwykłymi armiami” mogli się nie pojawiać na turnieju - ich miejsce było z góry znane. Na szczęście każde przegięcie wypiera nowe przegięcie lub ludzie po prostu uczą się z tym grać. I mam nadzieję, że tak pozostanie, bo dzięki temu jest co wspominać, jest o czym dyskutować i przede wszystkim mam o czym napisać.
Łukasz "Ismaril" Zarębski
PS. Artykuł ten dedykuję wszystkim osobom, które w LotRa grają już ponad cztery lata. :)
PS 2. I jeszcze coś by sobie przypomnieć jak to było gdy byliśmy młodzi i piękni, a na parkiecie królowała muzyka disco... ;)












tak tak... zapomniałeś dopisać Angmar i spektry WD - armia PG jak mówili niektórzy, i co zrobiono "rozdupcono" tą armię okładając ją limitem 33% na jednostki WD - i teraz nikt już nie powie że jest PG bo kto normalny wystawi na 500p. 23 spektry i 46 orków na jakiś poważny turniej! czas coś z tym zrobić wreszcie - Pozdrawiam w nowym roku
Kolejny znakomity artykuł Twojego "pióra". Oryginalny pomysł, tekst świetnie napisany, a całość czyta się bardzo przyjemnie.
A ten pierwszy podręcznik jeszcze mam, nawet z dedykacją od autora :)
Moje wziąłem z ostatniego Mordoru (no z tego podręcznika o tej pięknej, zalesionej krainie, gdzie miód z Onodruiny płynie, a stada orków, trolli, oraz shadowlordów żyją w cieple i harmonii).
b b b fajny art, ale zdjęcia kuleją
A moje 20 elfich łuków sie nie liczy?:(((((((( xD
Art przedni jak zawsze, teraz dam bratu pomysł na następny ;p
Ismarilu - wielką radość sprawiłeś mi niniejszym artykułem, za co dziękuje. Do tej pory posiadam pierwszy krajowy podręcznik i świetnie pamietam czasy tamtych przegięć :) Naprawdę łezka w oku się kręci, ile to już lat człowiek bawi się w Lotra, nie mówiąc już o obserwacji sezonowych "przegięć".
Pzdr,
Kalins
BTW ten koleś w białym garniaku wygląda z dala jak Ezekiel :)
6 walki na zwykłych elfach tez było niezłe...
i rzucajaki na 8 cali...
taak, większość pamiętam. Sauron miał 3 darmowe wole na turę
najgorsze dwa imo:
1) którym grałem ;) tona berków + Saruman z Grimą - obłęd, cudownie jadło wszystko
2)gondor na fontannach, gandalfie i lataczu - żeby ich złapać człowiek musiał się niemal usrać a potem i tak pewnie ich nie zabił :P
Hehe i pomyśleć że sprzedałem poderek z pierwszej edycji za jakieś 80 zł... jestem ciekaw komu to było tak potrzebne w czasach kiedy był już pierwszy rotk ;]
salwa była ale wystarczyło 6 strzelców to były przegięcia a teraz SQ i SL aż czasami by się chciało wrócić do tamtych czasów ;D
Art fajniutki, tylko należy dodać jeszcze, że za mega przegięcie był uważany smok- szczególnie na Bazylu 2007:D
człowiek zaczynał, jak Gandzio na orzełku latał, a teraz przegięciem jest parę SQ z SL... :p koniec Lotra bliski skoro takie coś jest uważane za przegięcie :p gdzie te przegięcia z lat minionych, niezniszczalne Elfy masakrujące mój haradzik hehe pozdrawiam
FotR pewnie:)
ciekawy ciekawy meteriał, tylko mam pytanko:
jaki to podręcznik;p?
Szogun u mnie na półce do dzisiaj stoi 30 berków :D
Wszystko oprócz Erlonda pamiętam, sam wrzuciłem kieszonkowe na armię berków swego czasu ;P Świetny pomysł na artykuł.
Teraz jest nowe przegięcie; kataspulty Czarnego Numenoru i Mordoru trafiają od 24cm, a Gondorskie trebusze od 42 (czy coś żle przeczytałem)?
Aż się łezka w oku kręci :) To już tyle lat i przegięć z tym systemem :)
Warto wspomnieć, że przy FoTR nie było salwy (RoTK wzwyż), i nie strzelało się z drugiego szeregu.
Przyjemny powrót do wydarzeń sprzed lat :) Teraz każdy się z tych statystyk śmieje, ale kiedyś to zbyt zabawne nie było :)
pamiętam to jeszcze stare czasy pierwszy podr. do dziś go mam i nie mogę uwierzyć w to co było tam popisane :D . Bardzo dobry artykuł pozdrawiam
ten gandalf i gwaihir to rzeź na prawde świetny artykuł
Ja pamietam moj pierwszy turniej..
wszystkie bitwy wygrane z wyjątkiem gry vs Gandalf na gwaichirze i szereg elfów, Minas tirit + khazady =(
byłem załamany!
Ahhh... Przegięcia, które masakrowały małego Solmyrka, gdy ten uczył się grać xD
Miło sobie powspominać :D
Dokładnie.
Chyba wszystkie przegięcia zostały tutaj wymienione.
Pamiętam je wszystkie :P
Nie ma to jak wórcić do przeszłości :)
Artuykuł bardzo ciekawy i daje do myślenia, mimo iż nie pamiętam pierwszego podręcznika przypominam sobie jak często był wystawiany w owych czasach Elrond.
Teraz to już bajka, a pomysł GW na odtworzenie tego bohatera był beznadziejny.
Panie, ale my tu o Polsce mówimy, a nie tam hen gdzieś daleko na wyspach. Te armie były przegięte na naszym krajowym poletku, gdzieś indziej mogły być inne. Może w Wagadugu najbardziej przegięta jest malutka armia Goblinów? Może kosi tam na turniejach aż strach patrzeć? No ale UKGT nie wygrało!
Z tego artykulu wynika, ze wszyscy Lotrowi pr0 playerzy graja tylko i wylacznie samograjami (jesli nie maja pecha) :D . Fajnie, teraz bedzie na co zwalic, hehe.
[odpowiedz dla="6"]Nigdy niegrałem na EEGT ;)[/odpowiedz]
Artykuł bardzo fajny. Wszystkie z tych przegięć pamiętam, oprócz katapulty :P .
Pozdrawiam
Dzięki za pierwszy PS Ismarilu :) Pamięta się te wszędobylskie blasty, oj pamięta.. Ile to psuło krwi wrogom. I wszech potężna Arwena zabijająca czasem do 8 modeli nawet :) Łezka w oku.
Cóż, artykuł świetny :)
Ja pamiętam wspieranie Trolla zwykłym Goblinem, albo Elronda z sześcioma Atakami (bo był wspierany przez Gilgalada ;) )... to były czasy...
Bardzo przyjemny w czytaniu artykuł.
Pozdrawiam
Alexander
ogólnie fajnie sobie przypomnieć stare przegięcia ale autor zapomniał o burzy wokół SLa który sprawił że obecnei łuki są beznadziejne :D
Bardzo fajny art. W sumie PG będzie tyle ilu jest graczy, bo każdy wymyśli coś ciekawego, a dla niektórych nie do pokonania. Pozdrawiam, Skrzat
Ja zbieram LotR'a od sześciu lat, a gram drugi sezon. Osobiście jednak uważam że nie ma czegoś takiego jak armia nie do pokonania, są jedynie błędy w podręcznikach (Outy, Sauron, dawni bohaterowie). Pamiętam mój pierwszy Master, gdzie mój przeciwnik -bez nazwisk- strzelał we mnie z katapulty pomimo że miałem Grime, bo znosił strzały ze swoich jednostek. Wtedy byłem za mało doświadczony (w grze) żeby wiedzieć że mój przeciwnik nie może tak robić. Wydawało mi się że posiada on niezniszczalną armię. Posyłał placki jeden za drugim... Ponieważ zawsze wystawiam czarodzieja, również SQ nigdy nie sprawiło mi większych problemów (jedynie 4*SQ+Sauron w rękach Radu na EEGT :), chociaż wtedy pająki nieźle oberwały, a gdyby nie był to CoC, to mógłbym wygrać). Osobiście mam na ten temat takie zdanie: są armie z którymi można wygrać każdą dowolną formacją, a są armie do których trzeba by za każdym razem układać nową rozpiskę.
Tylko, ze zadna z tamtych formacji nie wygrala trzech GT ;)
Interesujaca lekcja historii i tak, ale ja pamietam, ze Dain byl przegiety jak zabil mi mojego pierwszego Troll Chieftaina :P
Te pamiętne czasy. Aż mi się łezka w oku pojawiła:)
PG było, jest i będzie:)
to ja jeszcze dodam ze taki saruman z blastem w pierwszej turze brał pierwszeństwo i przy malej strefie rozstawienia wywalał zawsze coś za plansze ;P
barloga cy arweny w tamtej postaci na szczęście nie pamiętam :) poza tym nie zostało napisane ze Sauron miał kiedyś 3 darmowe wole na turę ;) (albo ja źle pamiętam ten bajer)
niemniej jednak ;) gil jak dla mnie za ta cenę jest dalej najlepszym bohaterem :)
Hehe, dobry artykuł :D
Nie ma to jak stare podręczniki LotR :D
Moja ulubiona muzyka! Fajny artykuł.