V Starcie - relacja
Dodał: Ven
07.10.2011, 10:57
Preludium
POL - LotR jako nowa odmiana Naszej gry wzbudził wiele kontrowersji. Jeszcze więcej dopuszczenie go jako opcjonalnej wersji zasad turniejowych. Jednak tym raportem chcemy pokazać, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Styl gry i panująca atmosfera praktycznie nie odbiegały od tego, co tak dobrze znacie. Czyli… było świetnie! Dokładnie tak jak na zdecydowanej większości innych większych turniejów. Zapraszam na relację z Piątego Starcia – Challengera Poznańskiego na zasadach POL – LotR’a.
Jak
zwykle, turniej rozpoczął się już w piątek kiedy to Balin dotarł do Poznania.
Rozmowy o wszystkim i o niczym, parę śmiesznych telefonów w różne miejsca i
zbieranie modeli. Ot, najnormalniejsza w świecie noc przed turniejem.
Ostatecznie nasze rozpiski wyglądały tak:
Mój partner (:*) Balinek
Ven
i „Trololololo"
Gothmog
z tarczą - 105 p
Trolololo
- 90 p
Bębniarz
Orków - 40 p
Szaman
Orków - 50 p
16x
Ork z Morannon z tarczą - 128 p
16x
Gwardzista Morgulu z tarczą i włócznią (jeden bez) - 127 p
12x
Zwiadowca Orków - 60 p
Balin i „Zawsze zdaję Męstwo"
Habarad
ze sztandarem - 105 p
Damrod
- 20 p
15xNieumarły
z Dunharrow - 225 p
14xWojownik
z Minas Tirith z łukiem i włócznią - 126
p
12x
Wojownik z Minas Tirith z włócznią i tarczą - 108 p
2x
Wojownik z Minas Tirith z tarczą - 16 p
Wydały
nam się one skuteczne, klimatyczne i całkiem odpowiednie do testów.
Rano
wpadł do nas Gymlet i ruszyliśmy samochodem do szkoły, by nie tłuc się
tramwajami. Jak się okazało słusznie, ponieważ zapomniałem skromnej części mojej
armii... czyli trolla. Przeciwnik z
pierwszej bitwy na szczęście mi to wybaczył i pozwolił zagrać pustą podstawką.
Oczywiście starając się wcześnie skończyć grę, skoczyłem po zgubę do domu i już
od drugiej bitwy wszystko było ok.
Czyżby miał grzeszne myśli? O_o
I Bitwa Ven'a
Huppcio
z Wysokimi Elfami na Gandalfie Białym i Arwenie.
Scenariusz - Posłańcy.
W
rozpisce Huppcia pojawił się pierwszy fuffowy błąd, którego nie udało się nam
uniknąć - czyli brak dopisku przy Gandalfie Białym, że może być tylko w
konkretnych armiach, do których Elfy się nie zaliczają - dodałem to do listy
„usterek" do poprawy.
Mimo
niskiej liczebności przeciwnika rozpiska wydała mi się całkiem dobra i
niekoniecznie łatwa do zjedzenia. Jednak mój oponent to jeszcze uczący się
gracz i niestety dla niego, popełnił w czasie gry sporo dość istotnych błędów,
gdzie najważniejszym było niewystarczające ubezpieczanie Gandalfa, dzięki czemu
udało mi się w kluczowej chwili dojść do niego trollem. Jak to jednak w
kluczowych momentach bywa, troll zadał masywne 2 rany.
Do
tego doszło niezbyt dobre rozstawienie, gdzie przyjął całą masę Mordoru na tak
zwaną „klatę", zamiast zmaksymalizować ilość blastów, ostrzał oraz umiejętnie
posłużyć się sprzyjającymi terenami, które nie pozwoliły by mi wykorzystać
przewagi liczebnej był zmuszony do walki z liczniejszym przeciwnikiem.
Moi
posłańcy przeszli przy jednej z krawędzi, posłańcy przeciwnika próbowali,
jednak bęben idealnie się sprawdza doprowadzając armię do zwarcia, a następnie
część z niej wycofując, by złapać wrogie modele.
Drobne
straty w walce i wynik 18:2.
I Bitwa Balina
Kluz
na Isengardzie z Sarumanem, Grimą, 10 kuszami, kilkoma Berserkerami, kilkoma
urukami i garścią orków
Przeciwnik
miał raptem kilka modeli mniej niż ja. Trochę bałem się kusz, jednak na
szczęście z powodu błędu z grimą udało mi się oddać dwie salwy w wyniku
których, zdjąłem 3 kusze. Później strzelałem na czysto ubijając po kolei uruka
za urukiem. W momencie, gdy doszło do walki wręcz przeciwnik był blisko brejka,
duchy świetnie sobie poradziły z tym co zostało. Saruman rzucił tylko jednego
blasta, a potem cały czas walczył. Po breaku Grima zniknął, Saruman umarł. Moi
posłańcy przebiegli przez krawędź wroga, zaś przeciwni zginęli wraz z całą armią
Kluza.
Przez
to, że trochę duchów mi zginęło ostateczny rezultat 19:1 dla mnie.
Rozstawienie Balina przy 1 bitwie.
Elfy się dzielnie przygotowują, ale to i tak na nic ^^
Ja zawsze muszę coś zapomnieć... tym raem to była mało potrzeban i subtelna rzecz czyli troll... ale od następnej bitwy już go miałem.
A tutaj już chyba po burzy.
Walka wre! Mordor twierdzi, że wszystkie elfy sa miętkie jak kaczuszka. Chociaż Mistrzowie miecza dawali się we znaki.
Troll dotarł do Gandalfa Białego.
Niestety (chociaż dla nas stety) Isegard praktycznie nie dotarł do zwarcia.
Jak go walną jak go trzasną... to zadał jedną całe 2 rany (ranienie Gandalfa).
II Bitwa Ven'a
Lemur
z Gandalfem Szarym, 5x Zwiadowcą Północy i masa małych dzieci czyli hobbitów.
Scenariusz - Dominacja.
Rozpiska
harda, ale jako, że hobbitami grywam i wiem, co można nimi zrobić, to
podszedłem do bitwy bez obaw. Jak to zwykle w hobbitach bywa - wszyscy do nich
biegną. Więc i biegnę Ja.
Lemur
strzela, blastuje... i chcąc takim blastem objąć dużą ilość modeli popełnia
straszny błąd. Otóż zostawia Gandalfa na skrzydle całkowicie nieodsłoniętego. W
tej turze złapać go jeszcze nie mogłem, ale gdy w następnej turze wygrałbym
heroika to Gandalfowi przyjdzie się zmierzyć z Trolem i Gothmogiem na raz. No i
wygrywam :).
Specyfic rozstawienie przed blastem. Biedne Tracki :(
Hobiity osiągają zasięg.....
... a Duchy Balina przygotowują się na dojście EsEq
Sztandar -10 do morale gracze. W końcu grasz z biedronką!
Mordor dzielnie szarżuje i wyczekuje na odpowiedni moment.
Ugh... jeszcze trochę uhh....
Całkiem niezła liczebność jak na te ilości łuków , kamieni i blastów.
Właściwy moment - możliwość zjedzenia gandalfa.
"Ej zenek - ty robisz heroika. Ja wezmę stefana (troll) i zajmiemy się dziadzią" - Gothmog.
Mordor wpadł na flankę a reszta hobbitów go goniła. i goniła.. i goniła... i .. sami wiecie.
Niestety
potem szczęście się ode mnie odwraca. Ciężko zbrojni orkowie z Morannon nad
wyraz często odbijają się od dzieci z kijami i na dodatek giną. Walka wręcz
wychodzi na korzyść Lemura mimo tego, że zaatakowałem jego flankę i nie miał tam
przewagi liczebnej. Dopiero gdy heroicznym ruchem blokuje Zwiadowcom zasadę
Stad Fast! część hobbitów ucieka. Kończymy na tym, że lewa część stołu jest
moja, natomiast prawą opanowuje Lemur co daje nam po dwa tereny dla każdego.
Jednak dzięki zabiciu Gandalfa (który był wart w tym scenariuszu dodatkowe 200 mp)
bitwa kończy się ostatecznym wynikiem 13:7 dla mnie.
I zgodnie z czystą statystyką nie przeżył.
Balinek dzielnie broni punktów. A nawet sporo ugrywa.
Wszyscy nabrali powiertza w oczekiwaniu na pary.
Trolololo leciało na youtube przez cały turniej.
II Bitwa Balina
Kuli
z 4 SQ z Khamulem, Batami i 2 dzikimi wargami + jakimiś 5 orkami.
Jak
to bitwa z SQ, one biegną ja strzelam. Z pierwszej salwy udało mi się wbić 1
raną na jednej z 4 SQ. Potem już nie zastrzeliłem nic, gdyż bazy mają nagle po
3 życia. Na moje szczęście nowe duchy nie dość, że się nie przewracają to
jeszcze i trucizna na nie nie działa. Mimo tego Kuli w pierwszej fazie combatu
zjadł 7 duchów. W następnej turze wygrałem heroika, zablokowałem Nazgula,
zaatakowałem wszystkie SQ (z których już tylko 2 miały potęgę, gdyż w
poprzedniej turze część podbijała męstwo, a część wygranie walki). Udało mi się
ubić 2 + jakieś 2 bazy z 6 wypuszczonych na stół. Zabijanie baz z 3 życiami
jest strasznie katorżniczą pracą :/ W kolejnej turze znowu wygrałem heroika,
ubiłem dwie kolejne Eski i Nazgula + wargi i baty przez co wbiłem brejka. Udało
mi się dorwać tylko 3 tereny zanim ostatni tracker zwiał, więc ostateczny wynik
17:3 dla mnie.
III Bitwa Ven'a
Arfa
z Wysokimi Elfami (w tym sporo Mistrzów Miecza) oraz pancernym Gil-galadzie
Scenariusz
- Pojedynek Bohaterów.
Niezbyt
dobrze. Trafiam na armię z wartością walki 5 przeciwko mojemu Gothmogowi oraz
na Gil-Galada jako wrogiego championa, ale cóż... spróbujemy coś ugrać.
Armia
Arfy schował się w rogu stołu i czekał na moje przyjście. Udało mu się zrobić
ważną rzecz, czyli ubić mi szamana aż w jedną turę strzelania, gdzie mój
czarownik nie potrafił się wybronić furią czy punktem losu.
Dziwiłem
się natomiast, że mój przeciwnik bał się wysłać Gil-galada w pierwszym szeregu,
żeby jak najszybciej nabijał fragi. Dzięki temu udało mi się go zablokować na
prawie dwie tury, szarżując na wojska tak, by nie mógł się przecisnąć do
walczących. Gothmog radził sobie różnie, raz wygrywając, raz przegrywając, ale
powoli jednak zbierał elfy na swoje konto. Gil-galad zaś na początku miał
strasznego pecha (2 tury nie mógł zabić jednego orka) i bał się hasającego w
pobliżu trolla. Statystyka po raz kolejny zatryumfowała dowodząc, że w końcu Gil-galad
zabije więcej wrogów niż Gothmog.
Mordor tak dla odmiany bigenie. Albo dzieci albo faceci w ratuzach
Niezłe kminy sżły. Ale jak widać gothmog potrafi zremisować Contesta z Gil-galadem.
W
ważnym momencie przegrałem heroiczny ruch i straciłem trolla z breaka. Później
moje wojsko zostaje stopniowo wycinane. Gra się kończy gdy walczący Gothmog z
Gil-galadem przeżywa pierwszą turę starcia a potem ucieka jako ostatni model,
dzięki czemu Gil-galad się nie spłacił. Niestety mi tez zabrakło jednego elfa
do uzyskania tych dodatkowych punktów. Jednak po podliczeniu modeli zabitych w
pojedynków okazuje się, że jest 9:9 ! Co daje całkiem dobry wynik 12:8 dla Arfy
w dużych punktach.
Arfa The Wałer :P (ofc joke).
Kuli zjada te elfy co my wcześniej.
Walka w jakiejś osadzie w lesie.
Emo nadal z grzesznymi myślami . A Hajmon wykorzystuje moment nieuwagi preciwnika.
Lord Makaron na klimatycznej armii rohanu z frodem. Przyznam, że bardzo mi się podobały kminy i to co można nią osiągnąć.
11 spectr vs. sztandar Arweny. Smutno się robi.
Nocne maewry jak zwykle były na tyle burzliwe, że nikt nie miał czasu robić zdjęć. To co się udało u chwycić macie tutaj :D
Czemu się nie mieści jak się mieściło?
III Bitwa Balina
Sauron
z SL na bestii, Gothmogiem na wargu i morannonach, BNW i trackerach łącznie 14
łuków, jakieś około 45/47 modeli.
Strzelanie
szło, jak szło, ja siedziałem schowany za górką i na początku salwując zmusiłem
go do podejścia. Potem w 2 dwie tury strzelania na czysto, 12 trackerów
przebiło się przez górkę, 2 szeregi duchów i zraniło Halbarada. A w 3 turze strzelania
się na czysto SL dobił go Black Dartem, więc scenariusz od razu w plecy. Kolejne
tury ostrzały spowodowały, że u mnie zostały 2 łuki, a u przeciwnika 1 tracker.
W combacie duchy ze szmatą zrobiły to. co miały zrobić i udało mi się
zbrejkować Mordor.w kilka tur. SL który heroicznie zaszarżował mi na plecy,
przegrał heroika i równie heroicznie umarł od Damroda. Niestety przez dobrą
dyspozycję Gothmoga i brak F5 po mojej stronie by go jakąś zatrzymać ja również
dostałem brejka, co skończyło się tym, że uciekło mi całe zero modeli dzięki
cudownej tkaninie wyhaftowanej przez Arwene ;) Gdy na stole zostało moje 16
modeli kontra Gothmog, ten drugi w końcu przestraszył się truposzy i zwiał tam
gdzie jego miejsce - do walizki.
Jednak
przez scen w plecy ostateczny wynik to 12:8 dla Saurona.
IV Bitwa Ven'a
Lord
Makaron a w nim zawarty: Eomer konno, Frodo z pierścieniem, chyba 6 Synów
Eorla, paru Gwardzistów Rohanu konno, ok 20 jeźdźców Rohanu, paru outriderów w
tym 3 pieszo i jakaś drobna ilość Wojowników Rohanu jako zapychacze punktów. -
zajęcie terenu po środku z dodatkowym celem spłacenia się najtańszego bohatera.
Ta
bitwa ładnie pokazała, że wzmocnienie kawalerii było całkowicie słuszne. Jednak
ogranie z taką masą średnich podstawek jest bardzo ważne podczas gry w pełni
kawaleryjskimi armiami. Widziałem po naszych wcześniejszych spotkaniach, że
Lord posiadł tą wiedzę, co oznaczało, że nie będzie łatwo.
Bitwa
rozpoczyna się spokojnie - biegnę, trochę strzelania. Jego outrider cały czas
nic nie zabija, mój bębniarz dochodzi nienaruszony.
Dużo
kmin, jak zaszarżować ze strony - Lord M, jak mu uniemożliwić dobrą szarże - z
mojej strony.
Na
szczęście udaje mi się wygrywać walki z Synami Eorla i ten najgroźniejszy punkt
w jego rozpisce stopniowo wycinać w pień. Ważne przy tym były 2 wygrane
heroiki. Momentem przełomowym było dopadnięcie Eomera Trollem i Gothmogiem w
jednej walce. Jednak Lord Makaron nie stracił zimnej krwi i dzięki sprytnemu
zagraniu, które polegało na zdjęciu pierścienia z Froda będącego w walce,
następnie, przejście, będąc niewidocznym, przez moje szeregi i zdjęciu
pierścienia na moich tyłach, odciągną mi trolla od walki. Frodo przeżywa na 2
Życiach, a Gothmog ratuje się przed Eomerem.
Dalej
przebiegało jeszcze gorzej. Szarżująca kawaleria okazała się zabójcza. Troll
nawet w tej grze nie dał rady mi się spłacić. Bębniarzowi zabrakło 10pkt by się
wypełnić cel scenariusza (mimo, że miał 2-krotnie ku temu okazję), jego
outrider podchodzi do walki i zdobywa fragi.
Pod
koniec czasu giną ostatnie modele i duża wygrana dla Lorda Makarona. Ok. 18:2.
Niestety
w tej grze byłem na tyle skupiony, że zapomniałem o zrobieniu fotencji ;)
IV Bitwa Balina
Quik
na 15 spectrach z martwych bagien, 15 orkach z włóczniami, Gulavharze, Shadzie
i Tantedzie.
Ponownie
dzięki cudownemu sztandarowi od najpiękniejsze wśród Elfów 15 spectrów przez
całą grę wyciągnęło łącznie jednego łucznika. I co prawda obeszli nim pół stołu
i nawet go zabili, to gdybym nie posiadał tego cudownego sztandaru moja armia
ustawiła by się w szachownice ;) Niestety przez moje ponad przeciętne
strzelanie po orkach ubiłem łącznie 1 model w 5 czy 6 tur strzelania.
Później
w combacie obaj traciliśmy model za modelem, jednak moja przewaga liczebna na
starcie oraz sztandar pozwoliły mi zabijać więcej od przeciwnika i ostatecznie
wybić go całego, bez breaka po mojej stronie. Sztandar jak zwykle pozwolił mi
na cudowne szarżowanie na Spectry, Shady, Gulavhary i Taintedy. Ostatecznie
ugrałem 16:4.
V Bitwa Ven'a
Hajmon
na Boromirze ze Sztandarem, Nieumartych z Dunharrow, Strażnikach Cytadeli z
łukami oraz Wojownikach z Minas Tirith - armia rozdzielona na dwie równe części
w przeciwległych rogach. Cel: zajęcie stref rozstawienia przeciwnika.
Delikatnie
podpuszczałem Hajmona do rozstawienia łuków w jednej połówce i Bormomira w
drugiej - jak też uczynił. Taktyka prosta i jak się okazało całkowicie
skuteczna. Ruszyłem pełną parą na połówkę z łukami, natomiast drugą-biegnącą
ostrzeliwałem trackami. Troll miło zdawał męstwo, Zwiadowcy ponadprzeciętnie
ściągali nieumarłych. Udało mi się także pozbawić Boromira konia podczas
pierwszej salwy.
Po
zjedzeniu pierwszej części, nic nie mogło uratować Hajmona. W takich momentach
nawet Nawet Boromir nie był w stanie pomóc (swoją drogą nie była to bitwa jego
życia). Bez breaka zająłem obie części wybijając ludzkie mięso. Ok 19:1 dla
mnie.
Balinek w dobrym humorze. :)
Wygląd rozstawienia w czasie pierwszych tur.
Na drugim stole sytuacja wygląda podobnie.
Ta 6 była pewnie ważna, ale n pamiętam dlaczego :P
No! Tylko mi tutaj nie wałuj!
Mordor powolutku zjada tą część Gondoru.
Niestety u Balina sytuacja jest niemal identyczna.
V Bitwa Balina
Trafiłem
po raz niewiadomo który w Poznaniu w I-wszej bitwie drugiego dnia na Kijanką z
Kapem trolli, Ustami Saurona, 8 black guardami, 8 czarnymi, jakimiś 17 orkowymi
wsparciami i 16 trackami. Poprzednio
zawsze zjadałem go do zera, jednak tym razem przez dzielenie armii, wiedziałem,
że nie będzie tak łatwo. I się nie pomyliłem.
W
jednej połówce umieściłem wszystkie łuki oprócz Damroda + Halabarada i 9
Duchów, zaś w drugiej wylądował Damrod, minasy i 6 duchów. Kijanka w jednej
umieścił trolla, 6 black gardów, wsparcia, kilku czarnych, zaś w drugiej usta i
drugą część swojej armii.
Damrod
pobiegł z ekipą na trolla, halba rad biegł im pomóc, zaś kijanka biegł na
połówkę z Damrodem swoją całością. Koniec końców przez to, że Usta Saurona mają
konia i 2A + F5 + wbudowany sztandar + darmową wolę, połówka Damroda została
wciągnięta, zabita i zmieszana z błotem. Na to połówka z Halbaradem zatrzymała
się na środku stołu i strzelała po armii kijanki, której oddawali ostrzałem
trackerzy. Nikt z nas nie dążył już do walki, każdy zajął jedną strefę
wystawienia, ale Kijanka na swoje szczęście w ostatniej turze zdjął mi z salwy
model do breaka. W stratach było mniej więcej tyle same, ale przez wbicie mi
breaka Kijanka wygrał 12:8.
VI Bitwa Ven'a
Theo
na Mardinie, Gwaihirze i sporej ilości oldschoolowych krasnludów. Cel: Wyżynka
]:-> z punktami dowodzenia.
Tak
dla odmiany biegnę do przeciwnej armii, która nie popisuje się umiejętnościami
strzeleckimi. Tym lepiej dla mnie. W grze najbardziej bałem się latającego na
moich tyłach Gwaihira, który mógł dopaść bardzo istotnego w tej grze Szamana.
Trochę się dziwiłem, dlaczego tego nie próbuje przy pierwszej nadarzającej się
okazji, jednak dobrze, że nie próbował, bo Theo naprawdę nie miał do niego
szczęścia. Dwukrotnie odbił się on dwóch zwiadowców łapiąc ranę za raną. Jednak
ciekawe było, że moim po paraliżu rzuconym przez Szamana i otoczenia przez 6
kolejnych wygrał walkę. Ah, ta statystyka...
W
między czasie orkowie oraz Troll miło radzili sobie z „jednoatakowymi" krasnoludami.
Powoli lecz systematycznie zmniejszałem ilość kurdupli. Bardzo śmiesznie
przebiegało wykorzystywanie atutu wykupionego z punktów dowodzenia, gdy
kazaliśmy sobie co chwilę przerzucać kości.
Mimo
poniesionych strat udaje mi się wygrać ze sporym zapasem. Ok 17:3 dla mnie.
Ostatni przeciwnik, Theo.
Balin natomiast gra z Leo i jego armią Eastarlingów.
Chill out. Ja nie dam rady?
Theo delikatnie manewruje krótkonóżymi.
Trololololo się ładnie przebijał.
Gondor dzielnie stawia opór Eastarlingom.
VI Bitwa Balina
Leoris
na Easterlingach z szamanem, Amdurem konno, Rydwanem oraz Smoczą gwardią z
dwoma wsparciami na 15 łukach.
Z
punktów dowodzenia obaj wzięliśmy „Kant" czyli zmuszanie przeciwnika do
przerzucenia kości, Leo wziął ich 3, ja zaś 4.
Salwowanie
wygrywałem, wiec Leo się do mnie powoli zbliżał. W końcu wpadliśmy do walki wręcz,
jego 3 atakowa gwardia z F4 i ranieniem na „6" kontra moje 2 atakowe duchy (+
przerzut od Arweny oczywiście) z F3 i ranieniem na 4+. Amdur postanowił dorwać Halbarada,
więc zaszarżował na dwa duchy ze wsparciem, zadeklarował heroiczną walkę,
następnie rzucił z 5 kości na wygranie walki „6', przerzucił to z Kanta na ‘4'.
Duchy oczywiście rzuciły ‘6', przerzuciły to z dwóch kantów na kolejne dwie
‘6', Leo podbił potęgą, a następnie zabił tylko jednego ducha i spłukał się z
potęg na Amdurze oraz kantów przez, co Amdur do końca bitwy zabijał po jednym
minasie i to też nie zawsze.
Mi
zaś zostały jeszcze 3 kanty oraz 4 potęgi, więc do końca bitwy kiedy chciałem
ruszałem się pierwszy. Rydwan wyjechał za domku i 3 minasy go odstrzeliły, więc
zrobił dokładnie nic. Powoli zabijałem mu więcej niż on mi, wbiłem breaka,
dorwałem Amdura i skończył się czas. Ostatecznie 12:8, ale na stole pozostało
już zbrejkowała armia Eastów z Szamanem w walce, przeciwko armii duchów bez
breaka, z oboma żywymi bohaterami.
Podsumowanie:
Ven: Uważam, że POL - LotR nie zmieni świata. Jednak na pewno go
urozmaici. Zobaczcie z jakimi rozpiskami przyszło mi grać i jakimi rozpiskami
udawało się osiągnąć coś więcej niż remis.
Polecam
wam wypróbowanie tej opcji LotR'a, nie tylko w grze towarzyskiej ale także
turniejowej. Pamiętajcie, że każdy z was może mieć w tym momencie wpływ na grę.
Na forum istnieje specjalny dział, w którym możecie zawierać swoje pomysły i
przemyślenia. Serdecznie zapraszam do wzięcia udziału w dyskusji. Pol LotR jest
dla graczy i funu, nie do dzielenia Ligi.
Balin: POL - LotR jest okej! Nie jest lepszy od LO czy LoME, ale jest
całkiem ciekawą alternatywą i pozwala wyciągnąć zakurzone już modeli z drugiej
strony nie zmusza nas do odłożenia aktualnie grywalnych modeli. Warto spróbować
i raz sobie na niego zagrać, tak jak z LoME albo się go polubi, albo nie. Ale
spróbować warto.
Kuli: Pierwszy - To co nie związane z Pol-Lotrem
Na turnieju nocą były
rozmowy na prawdę zupełnie inne niż na typowym turniejach lotrowych. Rozmowy
nad sensem życia, o tym czy człowiek ma wolną wolę, ile wie Bóg oraz czy ON/ONA
na pewno istnieje dały sporo do myślenia i są rozmowami, które bardzo lubię
prowadzić dla zasady. Ot taka wymiana poglądów a zaraz ćwiczenie argumentacji.
Po raz pierwszy doszło do tego iż przestałem popierać swój pogląd w debacie
(nie ze względu, że zmieniłem zdanie, a ze względu na to iż stwierdziłem, że
nie ma to sensu. Bo gdy ktoś ma pogląd taki, że morderstwo, które jest
zaplanowane i świadome, jest tym samym co wstać w nocy i iść zrobić sobie
kanapkę. To stwierdzam, że rozmawiam na dwóch różnych płaszczyznach ) i
wyłączyłem się z pewnej dyskusji. Zaczęło się od debaty mojej i Lemura, a
skończyło...nigdy, bo debata trwa po dziś dzień. Naprawdę nockę uważam za bardzo
udaną i dzień również :)
Drugi - Pol-Lotr
Jest to po prostu system
Lotr ze zmienionymi profilami modeli. Ludzie którzy podchodzą do tego
negatywnie na zasadzie „nie bo nie" przecież to co stworzyło GW to świętość,
nie mają zbyt mocnego argumentu, jeśli to można nazwać argumentem. Przez to iż
GW „odsunęło się od LotR'a" nie powstawały nowe rzeczy, za wiele się nie działo
i wprowadziła się monotonia, między innymi przez to właśnie Bazyliszek w tym
roku powinien mieć inny format, bo nic nowego nie doszło. Na Pol-Lotrze można
na nowo porozkminiać i poza tym dzięki niemu armie które nie należą specjalnie
do grywalnych, mogą stać się grywalnymi i na stołach zobaczy się bardziej
rozmaite modele. Od razu apeluje, że nie chodzi tu o to żeby w Mordorze osłabić morki a polepszyć
uruki i żeby każda armia i każdy model był przestawiony do góry nogami. Po
prostu polepszyć armie typu korsarze itd. i do profili modeli podopisywać parę
zasad specjalnych, mających urozmaicić rozgrywkę. Po jednym turnieju widać, że
potrzebne jest ogranie i wyciąganie wniosków żeby z turnieju na turniej coraz
lepiej to zbalansować i skorygować błędy. Nie zniechęcajcie się po jednym
turnieju tak jak to było z BP i niefortunnym turniejem parowym który obchodził
BP szerokim łukiem. Wychwycone zostało parę błędów i o to właśnie chodzi! Teraz
tylko współdziałanie lotrowych graczy, a to zaowocuje odpowiednią wersją LotR'a
Lemur: POL-Lotr to, na pierwszy rzut oka, głupota pierwszej wody. Jest
dziurawy, ma bugi, błędy językowe i nieraz zakrawa o szaleństwo, a przynajmniej
niezrównoważenie psychiczne twórców. Jest jednak też czymś absolutnie nowym i
wprowadzającym na stoły świeżość, której jak na razie żadne inne przycięcia nam
nie dały. Daje nam nowe możliwości w składaniu rozpisek, rozkminy taktyczne i,
co chyba najważniejsze, sporo zabawy. Nie ma nic bardziej niecodziennego niż
odkrycie, że rozpiska, którą zawsze się „wciągało nosem" jest nagle odporna na
wszystkie atuty naszej armii, rzeza na prawo i lewo i ogólnie strach podchodzić
(patrz gondorskie duchu kontra SQ w liczbie kilku). Moje początkowe podejście
zmieniło się, aczkolwiek nie o 180 stopni. Nadal uważam POL-Lotra za coś, co
burzy porządek świata, i nie powinno być obecne na scenie turniejowej w postaci
challangerów i masterów. Jako format na lokale jest to jednak spora dawka
całkiem sytej zabawy, możliwość odkurzenia starych modeli, które na normalnych
turniejach mogą się pojawić tylko w rozpiskach prawdziwych klimaciarzy, a
jednocześnie da się na niego grać rozpiskami „standardowymi" jeżeli ktoś takowe
preferuje. Podsumowując jest to szaleństwo, ale niewątpliwie w owym szaleństwie
jest jakaś metoda ;)
Co
do samego turnieju trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia. Możliwości
logistyczne jakie daje poznaniakom współpraca z księdzem są wręcz kosmiczne.
Wygodne sale, komputer z Internetem i głośnikami (genialnie się gra przy
soundtracku z Piratów z Karaibów xP), prysznice i bliskość sklepów tworzą
idealną wręcz miejscówkę turniejową. Pod względem organizacyjnym problemów brak
jak zawsze- ostatecznie dokładność i sumienność Niemcy mają we krwi... Jedyne do
czego można by się przyczepić, to poznański kompleks „naszych pięknych stołów"
i wciskanie na siłę tony makiet na każde pole bitwy, ale to już kwestia chyba
nie do ogarnięcia i w zasadzie mały szczegół. Zresztą trudno się mocno czepiać
turnieju, który się wygrało ;P
Jedna z śmiesnziejszych bitew tego turnieju. Grana za nieobecnego przez Ajasa, rozpiską Pyrdusia a wygrana przez Gymlego.
Sauron, Gandalf i Lord Makaron.
Czyżby Offf już wiedział kto wygra? A może po porstu je śniadanie?
Huppcio z lewej, K10 z tyłu, ale z prawej to za chiny nie powiem kto to jest. Zgadnijcie dlaczego?
Harad z elfami na Martwych Bagnach.
Nazgul goni Cirdana stojącego na ostatnim życiu bez niczego.
NAzgul zwiał. Miltenek nie wygląda na zadowolonego.
Fotograf! Moment. Nie upudrowałem się!
Pamiętacie 1 zdjęcie? Chyba się udało :D
A to już właściwe... ale chyba coś się nie zgadza.
Kul vel SMOK w paski i...
Nagroda losowa dla Huppcia i Valkiri.
Na
koniec proponuję obejrzenie dwóch filmików, gdzie Kuli i
Lemur za 1 miejsce uzyskali zaszczyt zjedzenia łyżki cynamonu.
Z
trolololowym pozdrowieniem
Ven&Balin
nie bym się czepiał ale z Makaronem byłem ja nie Quik ;-)
ven już ci mówiłem na temat dzywania sie do mnie :)
Artykuł taki sobie, co tu dużo pisać. Mogliście go przejrzeć kilka razy przed wysłaniem, bo literówek i błędów językowych jest więcej, niż hobbitów w armii Lemura :P No i jaki jest sens wrzucać fotkę Bogdana, skoro go tam nie widać praktycznie?...
W każdym razie gratki zwycięzcom i takie tam ;)
PozdRawiam
Wyobraz sobie ze to reality i nic nie mozesz z tym zrobic :O
nice joke ztym pół lotrem :p kiedy sie konczy prima aprilis?:P
WCALE NIE DOSTAŁEM NAGRODY LOSOWEJ!
zdj. 82 - a nie przypadkiem Celeborna? ;)
Jak nie uzbieram peniędzy na koncert w sobote ,to zostanę i w końcu Emo zagramy sobie;)
Jak wiadomo zdjęcia robi się w najbardziej niekorzystnych dla modela momentach :D
Ogółem przyzwoity art, zdjęć więcej z bitew niż z manewrów, co też jest ok. Brakuje jednak paru rzeczy, takich jak piłka nożna nocą etc. :P
Emo.. niegrzeczny TY! xD
Ho ho ho?
Cynamon! ;D
I te oczekiwanie na Kuliego, omg ; p