| |
Przeglądasz: Mitril.pl » Relacje, turnieje
Dzisiaj jest Poniedziałek, 28 maja 2012
Najnowsze artykuły
Malowanie Riders of Rohan - praca...
Niezmiernie cieszę się, że LOTR w Polsce gości już od 10 lat i ma...
1 2 3 4 5 6

Drodzy Gracze, zapraszamy do zapoznania się z najnowszym systemem w świecie Śródziemia - "War of the Ring". Wotr proponuje graczom epickie bitwy z udziałem setek żołnierzy i epickie starcia bohaterów, a umiejętność myślenia taktycznego i strategicznego jest tym co nowy system Wam zapewni. Więcej informacji na forum

 

Kuźnia Mitrila
Galeria


Erebor the kingdom of the dwarves!
od ~Leo

Ocena: 9.40
Komentarze: 29


Imrahil
od ~QuinoWP

Ocena: 8.00
Komentarze: 3


Durin - tył
od ~Final

Ocena: brak ocen
Komentarze: 0


Elrond
od ~Vaeroun

Ocena: 9.00
Komentarze: 2


Ignis
od ~Chamber5

Ocena: 8.14
Komentarze: 9


Taka tam Rarka
od ~Drogoth95

Ocena: 3.00
Komentarze: 14
Menu
Sonda
Jak oceniasz zmiany zawarte w nowych suplementach?
Wszystkich głosów: 206

Relacje, turnieje

Relacja z Kędziorkonu 2011
Dodał: Ajas
04.08.2011, 21:43
Nie mogąc pojawić się na challengerze Emo rok temu solennie obiecałem mu, że w roku 2011 dotrę choćby po trupach - na szczęście nie musiałem się spełniać tej obietnicy dosłownie. Początkowo nasza ekipa miała liczyć dużo więcej osób niż finalne 5, ale niestety Misiowa Gromadka ponownie okazała się zbiorem Misiów O Bardzo Małych Rozumkach i nie dała rady zebrać się w sobie i ruszyć zadków.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Słówko od Emo:

 

Cała historia tegorocznego słupskiego challengera zaczęła się, jak to zwykle bywa, po zakończeniu poprzedniej edycji. Wspólnie z kilkoma uczestnikami (wśród nich można wymienić Lemura, Kędziora czy też Heru) obgadywaliśmy preferowany format, limit punktowy na bohaterów (90 punktów max sprawdziło się świetnie w zeszłym roku), czy też potrzebę zniesienia chorych scenariuszy rodem z Pomorza ;)

 

Kolejnym etapem było załatwienie tej samej co w zeszłym roku miejscówki - szczęśliwie, udało się dogadać i tym razem z dyrektorem internatu SOSW w Słupsku. Niewiadomą było, czy udostępnione zostaną pokoje w celu zapewnienia uczestnikom spokojnego i wygodnego spędzenia nocy - to jednak miało się okazać już w czerwcu. Pech chciał, że podobnie jak rok temu, tak i w tym w internacie trwał remont - wtedy były to pokoje właśnie, tym razem jedna z łazienek ;) Koniec końców nie przeszkodziło to w żadnym stopniu w organizacji.

 

Jednym z ostatnich i z pewnością głównym (w sensie intelektualnym) krokiem było stworzenie stosownego regulaminu. Dyskusję rozpoczęła się na długo przed turniejem. Z racji małej ilości wypowiedzi wybór padł na regulamin inspirowany jednym z pomorskich lokali.

Armie składające się z głównego, 450cio punktowego kontyngentu oraz trzech opcji 150cio punktowych, w połączeniu z ograniczeniem wystawiania czołowych herosów (max 90, podobnie jak rok temu) miał sprawić, że na stołach pojawi się więcej ciekawszych, niekonwencjonalnych, dziwnych czy też funowych rozpisek. Czy to się udało - dowiecie się w dalszej części raportu ;)

 

Ciekawostką odnośnie organizacji był fakt zagubienia się jednego z kartonów makiet, który mamy w Słupsku na stanie ;) Szczęśliwie dowiedziałem się o tym na tyle wcześnie, że gracze z Poznania i okolic byli w stanie przywieźć ekwiwalent.

 

 

DZIEŃ PIERWSZY

 

Ostatecznie w zacnym samochodzie pełniącego rolę wyśmienitego kierowcy Foresta jechałem wraz z Pyrdusiem i Kosharą. Początkowe plany były budowane w oparciu o sporą ilość optymizmu  i wiary w dobrą pogodę. Pierwotnie mieliśmy ambitny pomysł, aby udać się do Ustki wczesnym piątkowym świtem, by poczuć, że pojechaliśmy tyle kilometrów nie tylko po to, by poprzesuwać plastikowe ludziki po niepomalowanych blatach. Niestety nasze nadzieje były płonne i aż do niedzieli nie mieliśmy okazji zobaczyć lipcowego słoneczka, zaś sam wyjazd opóźnił się na godzinę 16 lekko licząc. Na szczęście trasa była przyjemna, kierowca doświadczony, więc na miejsce dotarliśmy bezbłędnie w okolicach godziny 20.

 

W czasie jazdy rozprawialiśmy o wielu różnych sprawach, od krasnali z „Hobbita" począwszy, dalej o POL LotR'ze i jego ocenach, przez wymyślanie nazw jednostek do LotR'a na podstawie rejestracji samochodów na trasie (bezapelacyjnie wygrał Koshara wymyślając Piechotę Wargowych Stażników Cytadeli) aż do rozmów o wyższości Star Wars nad Harrym Potterem i innym dziadostwem jego pokroju.

Na miejscu przywitał nas Głos Emoera i ekipa pomorskich graczy. Nie wolno też zapomnieć o największym globtrotterze na który to tytuł zapracował sobie Xard ciągnąc na turniej aż z Śląska. Po rozrzuceniu naszych manatków w odpowiednich pokojach (co za standard! Łóżka, szafy na ubrania i porządne łazienki - turniejowy ewenement!) zebraliśmy się na krótką eskapadę do wspomnianej już Ustki, gdzie Gymlet i ja popływaliśmy w morzu i na koniec całą ekipą zjedliśmy sobie lody lub gofry zgodnie z własnym gustem odnośnie nadmorskich specjałów.

Lepszy (jest taki...?) profil Gymleta
Lepszy (jest taki...?) profil Gymleta
Uśmiech no_5 w wykonaniu Koshary
Uśmiech no_5 w wykonaniu Koshary
Forest - nie, w czasie jazdy tak nie robił
Forest - nie, w czasie jazdy tak nie robił
Pyrduś :O
Pyrduś :O
Tuż przed wbieganiem do morza
Tuż przed wbieganiem do morza
Gymlet wolał wchodzenie
Gymlet wolał wchodzenie
Gymlet i prężący się Pyrduś
Gymlet i prężący się Pyrduś
Forest je loda
Forest je loda
Szczyt piramidy Maslowa wg Gymleta osiągnięty
Szczyt piramidy Maslowa wg Gymleta osiągnięty
Każdy coś wpiernicza, jem i ja!
Każdy coś wpiernicza, jem i ja!
Tak w przybliżeniu wyglądał nasz środek lokomocji ;)
Tak w przybliżeniu wyglądał nasz środek lokomocji ;)

Rozpiska

 

Jako, że na Pomorzu istnieje długa i uświęcona już tradycja szalonych scenariuszy byłem zmuszony przygotować się na sypanie cukrem, polowanie na smoki i inne zapalające się stoły do gry. Mając własny Harad praktycznie w proszku, żeby nie powiedzieć w piasku dzięki uprzejmości Geigera, Eomera i Vena zagrałem ich modelami z tej frakcji. Specyficzny format turnieju zakładał wystawienie trzonu armii wartego maksymalnie 450 punktów i trzech wariacji posiłków po 150 każda. W trzonie armii miałem godnego zaufania Suladana i masę mięska wspartą dzikusami w wiklinowych wdziankach. Posiłki zawierały w sobie oddział niszczycieli spod znaku dziwnych mieszanek seksualno-kulturowych (halftrolle), kawalerię pod wodzą solidnego Króla Haradrimów jako oddział szybkiego reagowania i na samym końcu Król Nazguli zwany Łowcą Smoków.

 

KEBABY W TRZECH POSTACIACH ATAKUJĄ by AJAS

 

Harad

Suladan

25x Wojownik Haradrimów <włócznia>

15x Wojownik Haradrimów <łuk>

10x  Wojownik Mahudów

 

Posiłki 1

5x Wojownik Haradrimów <włócznia>

4x Pół Troll

3x Wojownik Haradrimów <łuk>

2x Wojownik Haradrimów <łuk, włócznia>

 

Posiłki 2

Król Haradu <wojenna włócznia, koń>

Drughaz - nar

3x Wężowy Jeździec

Wojownik Haradrimów <łuk>

 

Posiłki 3

Król Nazguli <ostrze Morgulu> (2/10/0)

5x Wojownik Haradrimów <włócznia>

5x Wojownik Haradrimów <łuk>

Opcja 1:

65 jednostki

3 Potęgi

20 łuków

 

Opcja 2:

60 jednostek

6 Potęg

16 łuków

 

Opcja 3:

62 jednostki

5 Potęg

20 łuków

 

Uwaga!

Tutaj znajdują się scenariusze:

http://www.mitril.pl/forum/viewtopic.php?t=10436&postdays=0&postorder=asc&&start=0

 

Po powrocie do miejsca noclegu spotkaliśmy wymęczoną przedłużoną podróżą Estel, która wraz z bratem mimo przeciwności dzielnie dotarła na turniej. Choć w chwili  tej osamotnił ją Tredor, który niecnie udał się upajać coca colą w jakimś szemranym towarzystwie ;) Po ogarnięciu brudnych stóp (nigdy nie chodźcie na boso po Ustce!) mogliśmy zebrać się w pokoju Emo, Foresta, Pyrdusia i Xarda by zacząć turniejową integrację. Przy sporej ilości śmiechu i poważnych merytorycznych ocen w nasze łapska wpadły dwa modele rzeźbione przez Off'a (ich zdjęcia znajdziecie w tej relacji).

 

Po dniu pełnym atrakcji udaliśmy się spać :)

 

Słówko od Emo 2:

 

Początkiem wielkiego wydarzenia był dwudziesty drugi dzień lipca bieżącego roku. Wtedy to zaczęli do Słupska zjeżdżać gracze biorący udział w turnieju. Pierwszym z nich był mój druh Xard, pochodzący ze Śląska (mieszka w okolicach Gliwic). Po jedenastogodzinnej podróży zawitał on o godzinie mniej więcej 16.30 na dworcu PKP. Przywitałem kolegę i ruszyliśmy w kierunku internatu, aby podróżnik pozostawił swoje rzeczy.

W międzyczasie okazało się, że ekipa z Koszalina pod wodzą Killera stawiła się już na miejscu. Wszyscy wspólnie zaczęliśmy więc ogarniać posiłek, Marcin zaś zabrał się do malowania modeli ;)

 

Po chwili odpoczynku otrzymałem telefon od Offa, który wraz z Rysiem miał zawitać w Słupsku, wedle moich obliczeń, ok. godziny 20tej. Dotarli jednak prędzej, zebrać zaś miał ich kastyl, jedyny obecny (pośród grający) na turnieju gracz ze Słupska. Punktualnie przyjechała również Piła. Po zebraniu chłopaków musiałem wykonać jeszcze kurs po reprezentantów Ełku oraz Warszawy. Ci ostatni mieli dość spore opóźnienie - cóż, shit happens ;)

 

W punkcie zbornym musiała zapaść decyzja mająca wpływ na cały wieczór i część nocy. Z racji niemożności spożycia napojów wspomagających (a dokładniej nie jest to stymulator, a wręcz odwrotnie :P) układ nerwowy, grupa musiała się rozdzielić. Część, rodem ze stolicy, udała się w miejsce znane sprzed roku na partyjkę bilarda, Pomorze wraz z Xardem do bardzo przyjemnego pubu (nazwy znów nie podaję, ale jakby ktoś pytał, to polecę ;)), zaś Poznań - do Ustki. Ja z racji pełnionej funkcji zostałem na miejscu, celem dopilnowania porządku.

 

Po jakimś czasie zawitali z powrotem gracze z Wielkopolski. Koshara, przynosząc mi suwenir będący oznaką wdzięczności za pożyczkę armii na jeden z zeszłych turniejów, pospieszył mnie tylko do skonsumowania owego prezentu. Z racji późnej pory rozeszliśmy się do pokojów tak, by nie przeszkadzać w uskutecznianiu snu Krakowiakom przebywającym w ośrodku na wakacjach. Wkrótce przybyli także pozostali uczestnicy, nocne manewry zaczęły się więc na dobre ;)

Sporo czasu spędziłem (o dziwo) w swoim własnym pokoju, rozprawiając na temat POL - LotRa, mew i innych paskudztw ;) Towarzystwo wymagało częstego uciszania, z czasem jednak nie było to tak bardzo potrzebne.

Nieodzowną częścią turniejów, na których możliwe jest odpalenie komputera, stała się gra w Heroes III. Powstał plan podjęcia jednej partyjki (Koshara - rewanż wkrótce :D), natomiast było tak dużo do obgadania, że zrezygnowaliśmy z tego ;)

Impreza w pokoju 21
Impreza w pokoju 21
Kijanka ponownie przybiera image Grimy
Kijanka ponownie przybiera image Grimy
W naszym pokoju powitał nas Misio i zapytał "Gdzie Misiowa Gromadka?"
W naszym pokoju powitał nas Misio i zapytał "Gdzie Misiowa Gromadka?"
"Yyy... OK, możesz tu siedzieć ale odsuń się troszkę..."
"Yyy... OK, możesz tu siedzieć ale odsuń się troszkę..."
Koshara w stanie hibernacji
Koshara w stanie hibernacji
Jedno zdjęcie...
Jedno zdjęcie...
...a tyle...
...a tyle...
...radości!
...radości!
Kastyl
Kastyl
Przyczajony Xardzik
Przyczajony Xardzik
Tredor
Tredor
"A teraz powiem Ci największą życiową prawdę, więc słuchaj uważnie..."
"A teraz powiem Ci największą życiową prawdę, więc słuchaj uważnie..."
Off'owe Dzieło
Off'owe Dzieło
Na serio offowe już dzieło
Na serio offowe już dzieło
Tylko Emo ogarnął, że leci ptaszek
Tylko Emo ogarnął, że leci ptaszek
Cudowne dzieło na ścianie naszego pokoju
Cudowne dzieło na ścianie naszego pokoju
Koshara vs Poszewka - 0:1
Koshara vs Poszewka - 0:1
Xardzik i jego kanapka
Xardzik i jego kanapka
TRU Harad ;)
TRU Harad ;)
Stoły były ok - jeśli grało się w Top 8 ;)
Stoły były ok - jeśli grało się w Top 8 ;)
Salka nr 2
Salka nr 2

DZIEŃ DRUGI

 

Pierwsza Bitwa

 

Przeciwnik: Łukasz „KędzioR_vo" Wojtal

Armia: SQ, WK, Durghaz-nar, solidny oddział morków ze wsparciem gwardii Morgulu i mieszanka mniej, lub bardziej mobilnych trackersów

Wybrane posiłki: opcja z trollami

Scenariusz: zasypanie cukrem biednego Piernika z pomocą Offa, Muchy i Mirona

Jako, że nigdy nie miałem okazji zagrać z Kędziorem, który od jakiegoś czasu zadowala się wyłącznie klepaniem do znudzenia w zamkniętym kręgu pomorskich lokali, skrzętnie skorzystałem z szansy potyczki z nim - przyjął moje wyzwanie, co bardzo mnie ucieszyło, gdyż liczyłem na dobrą i ciekawą bitwę na początek turnieju.

 

Początek gry (jak i cała późniejsza rozgrywka, jak się okazało) była wyrównana i bez szaleństw - ot zwyczajowa i uprzejmościowa wymiana salw bez jakichś spektakularnych sukcesów.

 

Mimo, że byłem nastawiony na strzelanie, to scenariusz wymusił na mnie galop w stronę drzemiącego spokojnie Piernika. W chwili, gdy nasze szeregi stanęły naprzeciw siebie by móc sobie swobodnie nawrzucać, to co brudne orkasy sądzą o zapiaszczonych turbanach ich wodzowie zadeklarowali Heroiczne Ruchy, chcąc zyskać monopol na dobro jakim w tym wyjątkowym przypadku był Piernik. Los chciał, że to wojska Kędziora wysunęły się jako pierwsze i w zasadzie dzięki temu rzutowi udało mu się w późniejszym czasie ugrać tej jeden Duży Punkt przewagi.

 

Szeregi młóciły się słusznie, skutecznie i uczciwie - niemal do końca gry utrzymało się równe saldo Małych Punktów. Warto wspomnieć o jednym zabawnym momencie - kiedy to SQ podczas walki z dwoma mahudami była zmuszona do wydania wszystkich punktów Potęgi, dzięki czemu do końca gry stała się stosunkowo niegroźna. No i WK, który zasłużył na tytuł czarodziejskiego beztalencia roku - nie ma to jak około pięć zaklęć z jednej kości rzuconych na „1" ;)

 

Gdy gra miała się ku końcowi Kędziorowy pomorski wybraniec skutecznie wysypał cukier na śpiącego Piernika (wynik 6 na k6) dzięki czemu udało mu się ugrać przewagę rozstrzygającą grę na 11:9 dla Kędziora.

 

Gra z Kędziorem i Księżną okazała się bardzo przyjemnym i miły doświadczeniem, które z chęcią powtórzę - dobrze by było zagrać mniej losowy scenariusz. Za bitwę dziękuję i do następnej (o ile Kędzior ruszy się w końcu z tego swojego pomorskiego leża).

 

Wynik: 9:11

Dowiedziałem się kim jest Kedzior!
Dowiedziałem się kim jest Kedzior!
Ego Kędziora rozlewa się nawet na rozpiskę! ;)
Ego Kędziora rozlewa się nawet na rozpiskę! ;)
Jest masa! Jest Siła!
Jest masa! Jest Siła!
Orkowa masa i jej monopol na Piernika (w zastępstwie wystąpiły nietoperki)
Orkowa masa i jej monopol na Piernika (w zastępstwie wystąpiły nietoperki)
Czarni pełnią funkcję przeszkód w strzelaniu
Czarni pełnią funkcję przeszkód w strzelaniu
Gdyby gra trwała nieco dłużej siły Mordoru uległy by złamaniu
Gdyby gra trwała nieco dłużej siły Mordoru uległy by złamaniu
SQ śmiga w okolicach namiotu...
SQ śmiga w okolicach namiotu...
...a czasem nawet na nim
...a czasem nawet na nim
Roż jest w modzie
Roż jest w modzie

Druga Bitwa

 

Przeciwnik: Marcin „Killer" Falkiewicz

Armia: Vrasku, herszt Dunlandu i nieprzyzwoita wręcz ilość kusz przetykanych blachami uruków i pancernym orkowym wsparciem

Wybrane posiłki: opcja z Królem Nazguli

Scenariusz: eksterminacja smoka i zdobycie jego skarbu

 

Kolejną bitwę miałem okazję zagrać z przedstawicielem koszalińskiej sceny LotR'owej. Przypadło nam zagrać scenariusz zakładający morderstwo ze szczególnym okrucieństwem przedstawiciela wymierającego gatunku. Specjalnie na tą okazję miałem przygotowanego Króla Nazguli 2/10/- z Ostrzem Morgulu. Dzięki specyficznemu rozstawianiu terenów i wygraniu rzutu na rozstawienie udało mi się zajść tak, że trzonem armii byłem osłonięty przed ostrzałem z kusz. Pomijając początkowy fart (zmuszenie Vrasku do wydania obu Losów i chyba jednego punktu Potęgi) w strzelaniu nie osiągnąłem niczego zadowalającego.

 

Uparcie usiłując zabić smoka wbrew jego uporczywie skutecznej odporności na magię straciłem zdecydowanie za dużo wojowników. Król Nazguli sumiennie w każdej możliwej turze starał się unieruchomić gada by wrazić mu w jego łuskowany tyłek mordercza klingę - niestety udało mi się to dopiero w chwili rzucania czaru z przedostatniej Woli, a z ostatnią poleciałem na „hip hip hura!" do walki.

 

Podczas moich wysiłków Killer stał swoimi wojskami jakieś 12" od moich topniejących szeregów - gdyby wleciał na mnie całą swoją blaszaną masą (tak Harad uwielbia strzelać do D6 i D5) zmiótł by mnie bardzo szybko - na szczęście tego nie zrobił.

 

Wracając do mojego Króla Nazguli - udało mi się wygrać walkę. Pytaniem było to, czy uda mi się rzucić „4" przynajmniej na jednej z dwóch kości, na szczęście udało się! Wydałem ostatnie punkty Potęgi i zdobyłem 600 mp przewidzianych za zabicie gada - niestety kosztem Króla Nazguli, ale cóż... moim zdaniem było warto.

 

Końcówka bitwy była dość zabawna - wycofywałem moje złamane już wojsko, Suladan dzielnie tachał skarb i utrzymywał armię. Gra była przyjemna, choć gdyby mój przeciwnik zagrał nieco inaczej, to zmiótł by mnie do zera :)

 

Wynik: 13:7

Killer
Killer
Smoczek zastawiony terenami
Smoczek zastawiony terenami
"Tam się gadzina zapluta schowała!"
"Tam się gadzina zapluta schowała!"
No to podejście pierwsze...
No to podejście pierwsze...
... i ostatnie wraz z WK i jego Ostrzem Morgulu
... i ostatnie wraz z WK i jego Ostrzem Morgulu
Herszt Dunlandu prowadzi uruki
Herszt Dunlandu prowadzi uruki
Topniejąca linia łuków
Topniejąca linia łuków
"No to bierzemy skarb i w nogi!"
"No to bierzemy skarb i w nogi!"
suladan: "Chłopaki zatrzymajcie ich, a ja spadam!"
suladan: "Chłopaki zatrzymajcie ich, a ja spadam!"
Ostatnia linia obrony
Ostatnia linia obrony
Udało się!
Udało się!

Trzecia Bitwa

 

Przeciwnik: Szymon „Commandor" Macek

Armia: Cirdan, Legolas i klocek wysokich elfów

Wybrane posiłki: opcja z Królem Haradrimów

Scenariusz: zdobywanie ćwiartek i Punktów Masakry (PM)

 

Ostatnią bitwę pierwszego dnia miałem przyjemność stoczyć z Commandorem. Scenariusz zakładał podzielenie armii i rozstawienie w ćwiartkach. Celem było zajęcie stref rozstawienia wroga i zdobywanie punktów Masakry (naliczanych po pierwszej walce wręcz) z założeniem, że jest głucha i ciemna noc, która nie pozwala na swobodny ostrzał ograniczając widoczność do 12".

 

Mając w swojej armii orka z Gorgoroth czym prędzej rozegraliśmy przepisową walkę wręcz przewidzianą w chwili, gdy nie widzi on żadnego wroga - odblokowało to możliwość zdobywania Punktów Masakry. Szeregi elfów z narożnika bez terenu prowadzone przez Cirdana gnały w stronę sił Legolasa - na szczęście Szymon nie zdecydował się na schowanie wszystkich łuków pod światłem, ale podzielił je na pół - co zdecydowanie ułatwiło mi walkę.

 

Szeregi Haradu gnały w stronę sił wysokich elfów i Legolasa - oceniłem, że lepiej jest ich zjeść jako pierwszych - zwłaszcza, że Książę Mrocznej Puszczy śmigał w samych rajstopkach, bez kawałka zbroi - co bardzo rozochociło mahudów. Kawaleria zaczęła natarcie zdobywając dla mnie pierwsze PM. Później w ruch weszły Mahudy siekające niemiłosiernie szeregi ostrouchych. Zanim wojska Cirdana dotarły oddział Legolasa przestał istnieć, zaś sam jego dowódca został spałowany przez dzikich mahudów. Chwilę później szeregi Haradu uformowały nowy szyk i natarły na resztki łamiących się już elfów. Zdobyłem jakieś 6 PM, zaś Commandor 0.

 

W tym czasie jeden z kawalerzystów spod znaku węża zajął strefę rozstawienia Cirdana, zaś dwóch Haradrimów tą należącą pierwotnie do Legolasa. Cirdan zmarł pod kopytami Króla Haradu, a ostatnich wrogów do lepszego świata przepędził Suladan. Cała bitwa była szybka, kulturalna i przyjemna.

 

Wynik: 20:0

Commandor
Commandor
Rzut oka na rozkład sił
Rzut oka na rozkład sił
Drugi oddział Haradrimów nadciąga
Drugi oddział Haradrimów nadciąga
Kawaleria przeprowadza druzgoczącą szarżę
Kawaleria przeprowadza druzgoczącą szarżę
Elfy Cirdana docierają by chwalebnie zginąć
Elfy Cirdana docierają by chwalebnie zginąć

Słówko od Emo 3:

 

Pierwszy dzień zmagań zaczął się od ustawienia stołów. Z pomocą Offa i Kastyla oraz Xarda uczyniliśmy to szybko i sprawnie. Off podjął się też megawymagającego zajęcia - pocięcia papieru z wydrukowanymi kartami graczy :P

Wkrótce przybyła pozostała część Koszalinian oraz Pomorze w składzie KędzioR, MaRta, Ariel, Draigar, Ponczek. Zapisy poszły dziwnie szybko (głównie ze względu na to, że większość miała 10+5 zł :D), mogliśmy więc rozpocząć zmagania o koronę Pomorza w aktualnym sezonie ligowym.

 

Same bitwy miały bliską standardowej długość (godzina i 50 minut), natomiast wydawały się upływać dość szybko ;) Przynajmniej ja odniosłem takie wrażenie. Na stołach można było zobaczyć sporo różnych armii, w tym ekstrawaganckie The Last Alliance Rysia (którego serdecznie pozdrawiam). Panowała atmosfera zdrowej rywalizacji, nie trzeba było wielu interwencji (czasem kwestie widoczności, które pojawiają się co turniej), a więc mieliśmy z Offem nadmiar wolnego czasu. Stary snuffer jako pierwszy ogarnął, co można robić - odpalił Starcraft: Brood War i zaczął pocinać komputer :D Niestety dla niego okazało się, że AI jest nieco lepsze, niż spodziewane, i nie potrafił wygrać ;)

 

Po godzinie 17tej zebrane zostały wszystkie wyniki, gracze udali się w poszukiwaniu obiadu. Ponownie ekipy rozeszły się w różnych kierunkach. Pomorze - część młodsza w w wersji z Xardem podjęło zaś omawianą poprzedniego dnia partię Heroes`ów. W trakcie mojego wyjścia (konieczne było zwiezienie nagród turniejowych właśnie w sobotę wieczorem) kolega kasty (sojusznik) zrobił mi, jak to określił Off z Rysiem „trzęsienie ziemi" - czyli wpadł na jakiegoś potworka o sporej liczebności i tym razem zanihilował moją własną armię (wcześniej zrobił to z własną) :P Już po moim powrocie i rozegraniu jeszcze paru ładnych tur zrezygnowaliśmy, gdyż towarzystwo grało nazbyt asekuracyjnie ;)

 

Po licznych dyskusjach, około godziny pierwszej w nocy gracze grzecznie rozeszli się do pokojów w celu zaspokojenia potrzeby snu. Wtedy zaczęły się też rozkminy, z których Forest wyszedł z ksywą Kormoran, Pyrduś został odchudzającą się babcią oraz powstała nazwa jednego z teamów na tegoroczne DMP :)

 

Jeśli chodzi o Pyrdusia, to wspomnieć muszę o jego bieliźnie nocnej. Udokumentowane zostały jego majtki wyszczuplające w spadku po mamie/babci ;)

Jako, że Xard umarł pierwszy, nie spodziewałem się, że obudzą go nasze rozmowy. Tak się jednak nie stało :P Forest, wyjrzawszy przez okno stwierdził, że w Słupsku latają kormorany. Panicznym śmiechem zareagował Pyrduś, wraz ze mną zresztą. Michał dodał, że tutejsze ptaki mają rozpiętość skrzydeł rzędu 2,5 metra. Ślązak przebudził się wtedy po raz pierwszy ;)

Następnym hitem w wykonaniu Foresta było pościelenie sobie na łóżku posłania ze stołu :P „To cerata ze stołu Forest.." Tak oto nasz mistrz uległ śliskiemu materiałowi ;) Xard oczywiście znów zareagował, tym razem gromkim śmiechem, po czym zasnął ponownie :D

Jeśli komuś się wydawało, że na tym koniec, to oczywiście się myli :P Pyrduś siedzący na łóżku wpatrywał się z panicznym wyrazem twarzy w okno. Myśleliśmy, że to kormoran..

- „Ona na mnie patrzy."

- „Ale kto?"

- „Mewa! Chce mnie zaatakować!"

Forest wyjrzał i zobaczył.. gołębia. Ogółem kolejny raz obudził się kolega ze Śląska, natomiast tym razem wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem i nie mogliśmy przez to zasnąć do późnych godzin :D Jednym z powodów takiego stanu rzeczy była też niska temperatura powietrza - niektórym taka mroźna noc dała się mocno we znaki ;)

 

Reszta zdjęć z soboty:

Off, Kijanka, Xard i Forest
Off, Kijanka, Xard i Forest
"A właśnie, że Czerwony!"
"A właśnie, że Czerwony!"
"Guzik tam! Niebieski i basta!"
"Guzik tam! Niebieski i basta!"
Estel i Grunthor
Estel i Grunthor
Daniel i Forest
Daniel i Forest
Rzut na salę
Rzut na salę
Na tym zdjeciu widać, że Kijanka źle trzyma miarkę - Heru poczuł by się dotknięty
Na tym zdjeciu widać, że Kijanka źle trzyma miarkę - Heru poczuł by się dotknięty
Tredor pomścił Estel - nie można bezkarnie strzelać do pajączków!
Tredor pomścił Estel - nie można bezkarnie strzelać do pajączków!
Szmaciarze vs Kalesoniarze
Szmaciarze vs Kalesoniarze
Żaba i Gymlet
Żaba i Gymlet
Odwieczne "Kto ma długopis?"
Odwieczne "Kto ma długopis?"
Karty turniejowe same się nie wytną...
Karty turniejowe same się nie wytną...
Pierwsze bitwy
Pierwsze bitwy
Drugi rząd
Drugi rząd
Kędzior ogarnia sytuację z lotu ptaka
Kędzior ogarnia sytuację z lotu ptaka
Było sporo miejsca
Było sporo miejsca
Estel zauważyła namolnego paparazzi
Estel zauważyła namolnego paparazzi
Druga sala też się bawi :)
Druga sala też się bawi :)
Jedni siedzą, inni stoją - każdy gra po swojemu
Jedni siedzą, inni stoją - każdy gra po swojemu
Kędzior wisi nad przeciwnikiem
Kędzior wisi nad przeciwnikiem
"A może damy komuś 6k6 karnych?"
"A może damy komuś 6k6 karnych?"
Tutaj gra szła zupełnie innym tempem
Tutaj gra szła zupełnie innym tempem
Mieli lepsze krzesła!
Mieli lepsze krzesła!
Leśniaczki vs Pieski
Leśniaczki vs Pieski
"Grzeczny Off... waruj!"
"Grzeczny Off... waruj!"
Miltenek i jego wojska
Miltenek i jego wojska
Leśne łuki
Leśne łuki
Uśmiech nr 6
Uśmiech nr 6
"Killer'iz (not) ded!"
"Killer'iz (not) ded!"
_

NOCNE MANEWRY

 

Zaraz po turnieju Estel, Tredor, Gymlet i ja udaliśmy się do kościoła na mszę, po niej zaś czym prędzej ruszyliśmy na obiad do zachwalanej pizzerii, w której ruch był tak ogromny, że miało się wrażenie, że jest to giełda papierów wartościowych.

 

Później rozpoczęliśmy obiecaną wcześniej partyjkę „Fasolek" w której debiutujący Tredor pokonał zarówno Estel, Gymleta, Kosharę jak i mnie - okazało się, ze plantacje Kowbojów w połączeniu z Trzecim Polem podczas gry na 5 osób dają radę - kto nie zrozumiał tego zdania niech kupi Fasolki i pogra - wtedy powinien zrozumieć dlaczego jest to dobra gra i dlaczego Ogrodnik i Golas za Grubasa to słaby interes.

 

Później nadszedł czas na serię zabaw traumatycznych - po małej eskapadzie do pobliskiego marketu wraz z Estel i Tredorem wróciliśmy wyposażeni w cynamon - który jest bardzo miłym dodatkiem do każdego turnieju. Cynamonowe fragi zaliczyliśmy na Pączku (tak tak, za rok scenariusz „Ponczek z Cynamonem!") i Dragairze - czy Ty drogi czytelniku odważył byś się zjeść łyżkę cynamonu?

 

Pod koniec zabawiliśmy się w zagadki przy rozwiązywaniu „Czarnych Historii 2" ale nie zadziałało, bo niektórzy znający historie udawali, że są niesamowicie błyskotliwi i z zupełnie przypadkowo odkrywają sens historii (pozdro Kijanka). Chwilę zabawy dała ta zagadka:

 

Masz 10 sadzonek drzew. Zasadź je tak, by powstało 5 rzędów po 4 drzewa. Pamiętaj, nie możesz ich ciąć, łamać ani sadzić do górny nogami. Jest to wykonalne, a dowodem na to, że da się jest to, że na rozwiązanie wpadł Daniel! ;)

 

Na sam koniec już zagraliśmy szybkie partyjki Rummikuba kartami - polecam!

 

DZIEŃ TRZECI

 

Kilka zdjęć z niedzielnego poranku:

Gymlet i jego barłóg
Gymlet i jego barłóg
Kijanka je śniadanie prawdziwego wojownika
Kijanka je śniadanie prawdziwego wojownika
Zdjęcie zdjęcie robiącego + Koshara gratis
Zdjęcie zdjęcie robiącego + Koshara gratis
Co prawda do Pyrkonu nieco czasu... ale co tam, reklamować można ;)
Co prawda do Pyrkonu nieco czasu... ale co tam, reklamować można ;)
Serek + Emo = yyy?
Serek + Emo = yyy?
Nie tylko ja jadłem żarcie z pseudo miseczek
Nie tylko ja jadłem żarcie z pseudo miseczek
Estel ^ ^
Estel ^ ^
Kastyl, Tredor i Koshara
Kastyl, Tredor i Koshara

Czwarta Bitwa Ajas'a

 

Przeciwnik: Ariel „artiss" Tissler

Armia: Król Nazguli, Herszt Wargów i zatrzęsienie umarlaków z Angmaru delikatnie wsparte wilczkami

Wybrane posiłki: opcja z Królem Nazguli

Scenariusz: spłacenie się bohatera i przeprowadzenie większej ilości modeli przez krawędź wroga

 

Pierwszą bitwę przyszło mi rozegrać z Arielem, który już dzień wcześniej wypytywał mnie o armię. Przed bitwą ustaliliśmy, że jednostki przechodzące za krawędź wroga nie będą liczone jako zabite, gdyż uważaliśmy że założenie scenariusza jest po prostu niepoważne - wybacz Emo :P

 

Jak sądzę bitwa z boku nie wyglądała jakoś szalenie pasjonująco - ot Angmar gna na złamanie uduchowionego karku, a turbany prują z łuków ile sił w śniadych łapskach. Ostrzał wyeliminował spora ilość duszków i dość nierozważnie pozostawiony samemu sobie sztandar. Jedynym bardziej dynamicznym (choć nie do końca) momentem było sap will'owe tango naszych Królów Nazguli.

 

Zgodnie z oczekiwaniami oddział psiaków Angmaru przedarł się przez moją prawą flankę wraz ze sporą grupką duszków. Król Nazguli Ariela nie skorzystał z tej okazji i pokusił się o wyssanie mojego z jego ostatniej Woli - dzięki czemu mój Suladan w następnej turze mógł go złapać i dzięki temu spłacić się. W chwili złamania szeregów z Carn Dum Duży Psiak stwierdził, że wraca do domu - nieliczne duszki również zabrały swoje uduchowione dupska w troki i chwilę później na stole ostały się nieliczne orkowe jednostki. Dzięki ciągłemu wygrywaniu rzutu na pierwszeństwo, albo zbytniej odwadze orków Ariela udało mi się tak długo tarczować jego niedobitki, że właściwa ilość moich wojowników przedostała się prze wrogą krawędź dzięki czemu udało mi się wygrać.

 

Wynik: 17:3

Ariel
Ariel
Komitet powitalny Haradu
Komitet powitalny Haradu
W martwej armii martwy duch!
W martwej armii martwy duch!
Spokojny spacer umarłych
Spokojny spacer umarłych
Przejście przez żywych
Przejście przez żywych
Kółko strzeleckie pod wezwaniem jadu skorpiona
Kółko strzeleckie pod wezwaniem jadu skorpiona
Prawie jak Smurfy ;)
Prawie jak Smurfy ;)

Piąta Bitwa

 

Przeciwnik: Mikołaj „Kijanka" Żaboklicki

Armia: SQ, Shagrat, horda morków, morguli i orków różnego autoramentu

Wybrane posiłki: opcja z trollami

Scenariusz: opanowanie górki (6 i ostatnia tura) podczas szalejącej pożogi

 

Ostatnią bitwę turnieju zagrałem z Kijanką, którego już długo znam, choć okazji do wspólnej gry wcześniej nie mieliśmy. Scenariusz zakładał zdobycie wzniesienia znajdującego się na środku stołu pamiętając, że niemal w każdej turze obszar dotkliwych płomieni trawi coraz większą część stołu.

 

Marsz w stronę wzgórza szedł nam po równo - ze strzelania udało mi się wbić Królowej Pająków dwie rany - niestety wciąż o jedną za mało... zderzenie szeregów orków, póltrolli i mahudów zakończyło się lekką przewagą na moją korzyść, dzięki czemu  udało mi się ugrać pierwsze punkty za zdobycie górki w 6 turze.

 

Później szło różnie - raz ja spychałem Kijankę (choć w mojej ocenie za mało modeli było otoczonych, ale cóż byłem miły :P) Niestety nie udało mi się zatłuc trollami Shagrata, SQ mimo ciężkich ran wykonała 2 irytujące heroiki dzięki czemu utraciłem mój monopol na górkę - przez, co to Kijanka zapunktował w ostatniej turze gry.

 

Po grze czułem lekki niesmak, gdyż miałem wrażenie, że Kijanka nieco przedłuża - ale solennie zapewniał mnie, że tak nie było - finalnie to gra z nim zabrała mi możliwość przeskoczenia Kędziora, ale nic to - zagramy pewnie jeszcze nie raz.

 

Wynik: 10:10

Kijanka
Kijanka
Jego armia prezentowała się bardzo zgrabnie
Jego armia prezentowała się bardzo zgrabnie
SQ była wystawiona na strzelanie
SQ była wystawiona na strzelanie
Bieg do ruinek
Bieg do ruinek
Orkowie idą w zwartej formacji
Orkowie idą w zwartej formacji
Wojna o górkę
Wojna o górkę
Królowa w lesie
Królowa w lesie
Galimatias
Galimatias

Podsumowanie Turnieju

 

Turniej zaliczam do bardzo udanych - zwłaszcza z powodu atrakcji około turniejowych nie ma to jak zjeść rybkę i popływać nad morzem! Samo miejsce gry było rewelacyjne - ładny kompleks z miejscami zarówno do spania, jak i grania. Obsadzie sędziowskiej nie mam nic do zarzucenia - wbrew złośliwym komentarzom Off ogarniał :P

 

Bardzo fajnie poszło całej „ekipie Audi" - dawno nie było tak, żeby na wyjeździe cała ekipa z Poznania upchnęła się w ramach top 10. Bardzo miło było się spotkać z pomorskimi gospodarzami jak i innymi podróżnikami z Warszawy, czy Ełku.

Off i Emo
Off i Emo
Daniel tuż po usłszeniu swojego wyniku
Daniel tuż po usłszeniu swojego wyniku
Księżna, Kędzior i Ryś
Księżna, Kędzior i Ryś
Don't worry - be happy!
Don't worry - be happy!
Ponczek - miłośnik cynamonu
Ponczek - miłośnik cynamonu
Tredor i Estel
Tredor i Estel
Zaszczytne ostatnie miejsce zdobył Łukasz!
Zaszczytne ostatnie miejsce zdobył Łukasz!
"Wstyd wracać do domu..."
"Wstyd wracać do domu..."
Ryś odbiera dyplom
Ryś odbiera dyplom
Kastyl
Kastyl
Estel odbiera swój dyplom
Estel odbiera swój dyplom
Gymlet też
Gymlet też
Xard idzie po swoje xD
Xard idzie po swoje xD
Koshara odkrywa, że własne malowane modele lepiej grają!
Koshara odkrywa, że własne malowane modele lepiej grają!
Pyrduś :D
Pyrduś :D
Jakiś tam Ajas
Jakiś tam Ajas
Kijanka zajmuje 2 miejsce
Kijanka zajmuje 2 miejsce
Kędzior zjada łyżkę cynamonu dla zwycięzcy
Kędzior zjada łyżkę cynamonu dla zwycięzcy
Niestety za mało go było :(
Niestety za mało go było :(
1.09 zł, a tyle radości!
1.09 zł, a tyle radości!

Wyniki turnieju:

1. Łukasz "KędzioR_vo" Wojtal 89

2. Mikołaj "Kijanka" Żaboklicki 78

3. Adam "Ajas" Sokół 76

 

4. Robert "Pyrduś" Wandas 73

5. Łukasz "Tredor" Olszewski 71

6. Paweł "Koshara" Kosicki 71

7. Michał "Forest" Lasecki 70

8. Ariel Tissler 68

9. Mateusz "Xard" Pozimski 65

10. Paweł "Gymlet" Szymkowiak 64

11. Magdalena "Estel" Olszewska 63

12. Adam "yogi" Kielar 61

13. Michał "kastyl" Studziński 54

14. Piotr "Grunthor" Kisielewski 54

15. Mateusz "Froogy" Pamin 50

16. Dariusz "dixdix" Waltoś 49

17. Patryk "Ryś" Gęsiak 49

18. Paweł Gruchacz 48

19. Arkadiusz Kostrzewa 48

20. Daniel Derda 47

21. Tomasz Lewczuk

22. Marcin Falkiewicz 47

23. Oskar Ponczek 42

24. Piotr Chmielewski 40

25. Szymon Macek 39

26. Łukasz Lewandowski 28

 

Na koniec nieco zdjęć z niedzieli:

Koshara vs Kastyl
Koshara vs Kastyl
Off i Xard
Off i Xard
Myk, goni myk
Myk, goni myk
Liczenie małych punktów... błeeee
Liczenie małych punktów... błeeee
Run Dwarf! RUN!
Run Dwarf! RUN!
Plejada pajączków siekajacych Numenor
Plejada pajączków siekajacych Numenor
Bo liczy się styl!
Bo liczy się styl!
Emo
Emo
Killer nieco przysypia ;)
Killer nieco przysypia ;)
Morki idą zrobić porządek
Morki idą zrobić porządek
Froogy
Froogy
Xard pręży brzuch ;)
Xard pręży brzuch ;)
Wszędzie piasek, a dookoła mrok
Wszędzie piasek, a dookoła mrok
Na szczęście mama dała mi to!
Na szczęście mama dała mi to!
Zdjęcie zdjęcie robiącemu 2
Zdjęcie zdjęcie robiącemu 2
Ponownie Froogy
Ponownie Froogy

Powrót mieliśmy równie miły, jak dojazd - słoneczko pozwoliło na kolejny skok do Ustki, więc zamiast galopu na dworzec mieliśmy ostatnią szansę na zjedzenie ryby i popływanie w naszym Bałtyku (który wcale nie był taki zimny!). Cała jazda powrotna mijała nam przy kolejnych salwach śmiechu, szoku poznawczym Koshary na którego krasie od tego dnia za każdym rogiem czai się mumak, oglądaniu zdjęć i świetnej zabawie.

 

Słówko od Emo 4:

 

Gdy otworzyłem oczy o poranku, wiedziałem już, że nie ma mowy o poleżeniu sobie, typowym dla mnie. Słońce doskwierało dość mocno, do tego było strasznie ciepło. Zdziwiłem się, jak bardzo kontrastowa może być aura w ciągu kilku (sześciu dokładniej) godzin, natomiast jest to dość typowe dla północnej części naszego kraju, z którego przecież pochodzę ;) Zrzucam więc to zaskoczenie faktem, iż na co dzień przebywam w Lublinie ;)

 

Rozpoczęcie niedzielnych bitew o godzinie 9-tej uważam za masterową i challengerową powinność. Jeśli ktoś uważa, że nie zdąży się wyspać - niestety, ale prawda jest taka, że start o godzinie 10ej także tego nie gwarantuje ;)

Zaczęliśmy z impetem drugi dzień rozgrywek. Spin jak nie było w sobotę, tak i w niedzielę trudno było ich szukać. Uskutecznialiśmy więc z Offem kolejne partie w StarCrafta, w wolnym czasie przechadzaliśmy się między stołami. Ja obrałem sobie jako główny cel osobę Estel - nie tylko z sympatii ;) Taki już jestem, że lubię motywować graczy (pozdro KędzioR) :D

Bitwy minęły równie szybko jak w niedzielę. Klasyfikacja punktowa nie była łatwa do przewidzenia - koniec końców jednak wyniki ostatniej bitwy nie przetasowały zbytnio czołowych miejsc.

 

Jako małe podsumowanie niemałego raportu chciałbym podziękować:

- ośrodkowi, w którym przyszło mi tworzyć historię słupskiego LotRa

- Offowi i kastylowi jako wsparciu technicznemu, podobnie jak Poznaniowi za przywózkę makiet

- wszystkim przyjezdnym - miło było Was gościć ;)

- czytelnikowi - za przebrnięcie przez ten trudny opis trzech dni ;)

 

Wnioski:

- ograniczenie do 90ciu punktów naprawdę się sprawdza. Przy odpowiednim górnym limicie jednostek nie ma także sensu robić tu wyjątku dla Shade`a (pozdro Heru :P)

- scenariusze są w naszych rejonach mocno zakręcone, ale jak widać pozwalają na dobrą zabawę ;)

- odpowiednia ekipa gwarantuje bezspinową grę. Nie pozdrawiam co poniektórych pociskaczy ;)

- makiet za rok będzie więcej zdecydowanie, tym razem nic się nie zagubi :P

- najwygodniejsze są puste blaty, ew. maźnięte samą farbą :D

- życzyłbym sobie, żeby Pomorze odżyło już na dobre (pierwszy etap - Rysiek :D), miejmy nadzieję to się uda zrobić w niedługim czasie ;)

 

To chyba tyle ode mnie.. Dziękuję jeszcze raz za uwagę i do zobaczenia na słupskim - miejmy nadzieję - masterze w lipcu przyszłego roku!

 

Podziękowania Ajasa:

- całej Ekipie Audi!

- Emo i Off'owi za ogarnięte sędziowanie

- Kosharze za liczenie metrum w techno Foresta, kminienie nazw z rejestracji i dźwięczne przekleństwa

- Gymletowi za ciągły zaciesz i za to, że wciąż nie powiedział mi co mu się w POL LotR'ze podoba :P

- Forestowi za rewelacyjną jazdę, ciekawą kolekcję muzyki i atmosferę cudnej bryki

- Pyrdusiowi za całokształt, mewy i inne rzeczy, których przeciętny czytający i tak nie zrozumie

- przeciwnikom: Kędzior'owi, Killer'owi, Commandor'owi, Artiss'owi i Kijance każda bitwa była przyjemnością!

- Estel i Tredorowi, za przemiłą obecność :]

- Xardzikowi za to, że ratował honor Śląska

- cynamonowi za to, że kosztuje 1,09 zł

- wszystkim obecnym!

 

Do zobaczenia za rok - oby na masterze!

Gymlet na dopalaczach przerósł Pyrdusia
Gymlet na dopalaczach przerósł Pyrdusia
Ilość osób pływajacych wzrosła o 33%!
Ilość osób pływajacych wzrosła o 33%!
Czekajac na rybę...
Czekajac na rybę...
Tia... każdy ma okulary ;)
Tia... każdy ma okulary ;)
*nom nom nom*
*nom nom nom*
Pyrduś zobaczył rachunek
Pyrduś zobaczył rachunek

Dodatek - zdjęcia Kastyla:

Aby móc komentować musisz się zalogować!

Kliknij i przejdź do okienka logowania u góry strony.
Dodał: ~Koshara / ~Treser Balrogłw   |  
Data: 17.08.2011, 23:45

Rewelacyjny wyjazd i turniej. Bardzo polubiłem klimat Słupskich zmagań. Pozdrawiam Team A-8.

Dodał: ~KedzioR_vo / ~Płomień z Udunu   |  
Data: 05.08.2011, 14:50

Łyżka cynamonu na taką masę mięśniową, jak moja, to nic! :P
Artykuł dobry, miło spojrzeć na turniej z nieco innej perspektywy :) Dużo żeście z Emo napisali... A wnioski popieram - Słupsk to świetne miejsce i turniej był zaiste przedni.
Mam nadzieję, że moja relacja pojawi się jakoś w weekend, będzie kolejna reklama dla miejscówki ;)

PozdRawiam

Dodał: *Killer / *Sztygar regionalny   |  
Data: 05.08.2011, 13:48

I tak przy okazji - bliżej niż do zaśnięcia było mi do stworzenia wielobarwnego kolażu na blatach (błeee)xD

Dodał: *Killer / *Sztygar regionalny   |  
Data: 05.08.2011, 13:36

Ogień k***a!
Ajas - przy pierwszej nadażającej się okazji chcę rewanżu ;P
Do tego czasu odprawię czary voodoo by sytuacje w stylu Vrasku z 1 might'em na 4 kościach przegrywający heroic fight'a z pojedynczym kebabem nie miały miejsca xD
Zaiste wyborny był to turniej.
Z krainy dziurawych sofiksów i szalonych kanarków, pozdro dla wszystkich przeciwników (szczególnie dla Gymleta i jego turbo-predatoro-krasnoludzkich łuczników) itd.
Niech Cherry będzie z wami :)

Dodał: ~Ryś / ~Gwardia Drzwi Durina   |  
Data: 05.08.2011, 11:34

Emo to naprawdę było trzęsienie ziemi i to przez nie, nie chcieliśmy już kopać leżącego.
Tak moje TLA było chyba największą atrakcją 2 sali xP, ale tak muszę Ci podziękować, że znowu lubię Lotra

Dodał: ~Off / ~Prezydent Elekt Morii   |  
Data: 05.08.2011, 03:31

No k.... : D
Tyle słowem komentarzu ^^

Dodał: ~Żabolencja / ~Nadzorca Trolli   |  
Data: 05.08.2011, 00:01

Thein, nazwy nicków pisze sie dużą litrą... Wcale nie wiedziałem jak kończy sie tamta Czana Historia! ;)

Dodał: ~Sayid / ~Opiekun Balroga   |  
Data: 04.08.2011, 23:44

A swoją drogą łyżeczka cynamonu faktycznie musiała być za mała bo wtedy efekt byłby taki [url]http://www.joemonster.org/filmy/6589/Czy_zjesz_lyzeczke_cynamonu_[/url]

Dodał: ~Sayid / ~Opiekun Balroga   |  
Data: 04.08.2011, 23:38

~Thein / ~Plugawy Szaman napisał/a:
Zdecydowanie za dużo kijanki

Zdecydowanie za mało Żabolencjii

Dodał: ~ozirek / ~Gwardia Drzwi Durina   |  
Data: 04.08.2011, 23:11

BOMBA ! JA CHCE MOJEGO SCENA "Ponczuś z cynamonem" !

Dodał: ~cloner16 / ~Gwardia Drzwi Durina   |  
Data: 04.08.2011, 23:10

Zdecydowanie za mało o "środku lokomocji"

Dodał: ~Thein / ~Opiekun Balroga   |  
Data: 04.08.2011, 22:48

Zdecydowanie za dużo kijanki

Właściciel strony: Kalins

Grafika:

Realizacja: omnia.pl i Agencja Interaktywna Arcymedia CMS: omnia.CMS