Na turniej zjechało się 38 graczy, co uważam za bardzo dobry wynik ze względu na organizowany równolegle challenger na Śląsku oraz eksperymentalne zasady stołów. Ale zaraz... jakie zasady stołów?
Otóż od ponad roku razem z LotR’owym środowiskiem Poznania i okolic pracowaliśmy nad zbudowaniem własnej bazy stołowo-makietowej, która dała by nam możliwość organizowania turniejów we własnym zakresie. Mieliśmy wizję odwzorowania krain Śródziemia - tak by każdy stół przedstawią inne miejsce z powieści Tolkiena. W czasie ostatnich ferii zimowych udało nam się dopełnić dzieła i oto możemy się pochwalić profesjonalnym wyposażeniem, które udostępniamy LotR’owcom za każdym razem gdy zjawią się u nas poprzesuwać figurki. ;) By uczcić ukończenie prac postanowiliśmy stworzyć zasady stołów - tak by każda kraina była unikalna i rządziła się własnymi prawami.
Mimo wątpliwości ze strony co bardziej obytych graczy, zasady okazały się całkiem przyjemne dla uczestników i urozmaicające im rozgrywkę, lecz nie totalnie ją odwracające. Oczywiście zdarzały się mniej przemyślane wyjątki - ale mamy co poprawić by w przyszłości osiągnąć pod tym względem.
Jeżeli o techniczną stronę chodzi to przycięcie polegające na ograniczeniu punktów Potęgi Woli i Losu również się sprawdziło i z tego co widzę staje sie u nas coraz bardziej popularne. Może to droga do może nie całkowitego, ale całkiem udanego zbalansowania rozgrywki?
Poniżej znajduje się fotorelacja oraz opinie niektórych graczy, które mam nadzieję zachęcą was do przyjazdu na następny organizowany challenger, obchodzący kolejną już piątą rocznicę - "V Starcie" w okolicach wakacji oraz na Parowe Mistrzostwa Polski najprawdopodobniej w październiku lub listopadzie.
Pozdrawiamy
Wielkopolscy Organizatorzy Turniejowi LotR SBG :D
Balin:
W zeszły weekend ponownie wybraliśmy się do Poznania. Zawsze lubię tam przyjeżdżać, jest to naprawdę super miasto. Jednak tym razem to, co zastałem przerosło moje oczekiwania. Stoły i tereny były zrobione super. Nie było tragicznie wyglądających terenów, na które ledwo można było patrzeć, czy makiet, które były nie wiadomo czym, a ich główne zadanie na stole sprowadzało się do niczego, bo większość graczy i tak od razu go zdejmowała.
Stoły były zapełnione gęsto, rekordowym stołem był zdaje się Fornost, gdzie znajdowały się około 5 górek i jakieś 15 płotków na oko, jak nie więcej. In plus było również opisanie każdego terenu, przez co ani razu nie zdarzyło się rzucanie na "4+" w połowie bitwy czy to jest czy to nie jest trudny teren, co zazwyczaj diametralnie potrafi zmienić bitwę.
Jeśli chodzi o same zasady stołów, to o ile część była naprawdę fajna (Fornost, na którym połowa armii wchodziła jako zasadzka, Kharna gdzie w 3" od ruin było się otoczonym i w 6" od ruin przerzucało się Męstwo, Moria gdzie latało się 6" i nie można było salwować bądź któryś mordorski, gdzie przy remisie na pierwszeństwo modele w 3" od bohaterów były wywrócone) to niektóre moim zdaniem były źle pomyślane (Oroduina gdzie co turę na 5+ trzy modele dostawały hita z S6), takie stoły tylko psuły rozgrywkę gdyż bardzo szybko umierała większość bohaterów (legolasy, nazgule, szamani, malbethy, bracia itd.), obsługa od katapulty, sentinele, spectry z Mordoru, konnica - w zasadzie na takich stołach po kilku turach bitwa sprowadzała się do ustawki na środku klocek kontra klocek i rzucania przez godzinę bez możliwości ciekawszych zagrań, heroików itd.
Na szczęście takich stołów było niewiele ;) Jeśli chodzi o samą miejscówkę to jest to ta sama szkoła w której od 3 lat się w Poznaniu śpi i wszyscy potwierdzą, że jak dotąd miała wszystko czego potrzeba oprócz pryszniców. Na szczęście w tym roku pojawiły się również i one i jest to teraz miejscówka prawie perfekcyjna ;)
Ajas:
Tak wiele pracy mieliśmy przy robieniu blatów i makiet, że jeszcze bardziej cieszyłem się z możliwości zagrania na nich podczas ich debiutu na challku. Zagrałem z Habą licząc na dobrą zabawę i wspólny sukces – z wyniku jestem zadowolony. Grałem sobie z przyjemnością (poza jednym ekscesem z pewnym oszukistą).
Po raz kolejny zagrałem sobie na KoU, który powoli staje się moim Nazgule numer jeden – rewelacyjny niesamowicie wielofunkcyjny model. Haba dostał do Arnor na Glorfie, który również bardzo dobrze się spisywał.
Rozgrywka była niesamowicie wyrównana, a zasady stołów wymuszały zupełnie nowe podejście do gry pilnowanie tyłów przed zasadzką, stosowanie zasad wynikających z nawiedzonych ruin, czy uważanie na burze piaskowe. Rozpiski prezentowały sporą różnorodność – od katapult ze smokami, przez Morię z Cave Drake’iem, dwa Mordory z KoU (mój Nazgul był lepszy :D) wszelkich maści Harady, krasnale, Gondory z Legolasami z importu czy też mieszanki upiorów z Dunharrow. Nie byłem w stanie określić jaka rozpiska ma największe szanse na zwycięstwo, więc bezsprzecznie regulamin był bardzo dobry, a przycięcia różne – świadczy o tym również mała różnica punktowa w Top 10 – zwykle coś koło 1 V.
Bardzo dobrze spisały się też dodatkowe 3k6 minuty gry – nikt nie przeciągał swojej rozgrywki i wprowadzało to kolejny ciekawy element taktyczny.
Do zobaczenia na Piątym Starciu! :)

















































































Nocne manewry zawsze są najlepsze. ;P
Tak.turniej był bardzo udany i tak byly najlepsze nocne manewry ;)
Było super, tylko nie rozumiem kto wymyślił pauzę.
Oj mega ^^ Niech żałują Ci , których nie było! ;p
Było świetnie! :D
Pozdrawiam, Ajas :D
Gratuluję udanego turnieju! Poznań stolicą LOTR-a?
Dooobre focie xD O jakości nocnych manewrów niech świadczy fakt, że każdy był zbyt zajęty, żeby robić zdjęcia :P
Było świetnie i ta relacja to pokazuje :)
Co do stołów to zmieniłbym jedynie coś z tymi neutralnymi trackami, które zdjęły mi Grimę w scenie z Królem. Co prawda wszelkie bitewne porażki spokojnie przyjmuję na klatę, ale to było mało śmieszne :P
prawda...
ostanie zdjęcie niszczy wszystko!!!