Urodziny Mitrila - relacja autorstwa Ajasa
Dodał: Ajas
04.03.2011, 15:56
Wszystko zaczęło się podczas warsztatów modelarskich. Dłubiąc we wszelkich styropianach i babrząc w farbach na przemian z wikolem większość z nas zapałała jak nigdy wcześniej chęcią do wyjazdu na jakiś większy turniej porządną, liczną ekipą. Najbliższą i najlepszą z racji pełnionych przez część z nas obowiązków okazją był turniej z okazji urodzin Mitrila. W zdeklarowanym składzie był Ven, Gymlet i ja. Z niższym stopniem pewności Kevin i Haba jako znak zapytania. Szczególny nacisk położyliśmy na ogarnięcie miśków – Quika, Fingona, Arfy i Misia którym już od baaardzo dawna marudziliśmy, że żeby się rozwijać powinni pojawiać się na większych turniejach, gdzie mają okazję zagrać z nieznanymi sobie graczami, zmierzyć się w zdecydowanie szerszej grupie niż typowy 20 osobowy lokal na którym grają sami swoi. Do tego poznać rozkosze jazdy pociągu, nieregularnego jedzenie byle czego i kumulatywne efekty parodniowego niewyspania.
Po
długotrwałych namowach, perswazjach, prośbach i groźbach ekipa
przyjęła taki oto kształt: Ven, Gymlet, Kevin, Misio, Arfa,
Fingon, Theo, Quik, Haba, Koshara, Lord Makaron, Kevin i ja. Dzięki
nadzwyczajnej uprzejmości Mamy Balina, jak zawsze mogliśmy, liczyć
na nocleg naszej dużej ekipy.
W
czwartek część z nas zakupiła bilety, by ominąć spore kolejki
dnia następnego (zwyczajowo już ruszyliśmy w piątek, chcąc
ominąć nieprzyjemności związane z sobotnim wstawaniem, stresem
powiązanym z potencjalnymi obsuwami made by PKP itp).
W
piątek od samego rana jak zawsze miałem Reisefieber – spakowałem
się jak zawsze w dzień przed przyjazdem. Ma to swoje zalety –
wpadam do Vena i nadzoruję jogo pakowanie prawie jak pan Wolf z
„Pulp Fiction” chowanie sztywniaka. Dzięki temu niczego nie
zapominamy ;)
Po
zebraniu się na dworcu i zajęciu nieco rozproszonych miejsc w
pociągu zaczął się najbardziej nużący etap. Podróż była o
tyle ciekawa, że dzięki nadzwyczaj interesującemu położeniu
siedzeń (zaraz obok toalety) mieliśmy okazję do obserwowania
pełnego przekroju polskiego społeczeństwa – młode ekipy
palaczy, stare ekipy palaczy i pijani podróżni ;) Nudząc się
niebywale między rozmowami o figurkach, grze w mafię i rozmowami o
innych figurkach pozwoliliśmy sobie na upiększenie pociągu Misiem
Bogdanem, który zajął szacowne miejsce na uchwycie do drzwi –
miny korzystających z toalety były ciekawe ;) Warto też dodać, że
Haba nie jest jak od zawsze twierdził „Adrianem Brygarczykiem” –
chciał nas zwieść, na serio to Mateusz Kaptur!
Po
dotarciu do kopalni Morii zupełnie przypadkowo znajdujących się na
Dworcu Centralnym dołączył do nas Lemur Kuligowski. Następnie
przywitał nas Panicz Balin, a chwile później Fensir, z którym
miałem małą sprawę do załatwienia. Po zakupie biletów
ruszyliśmy do willi von Pommersbachów. Zaraz po dotarciu wraz z
Theo, Venem i Misiem ruszyliśmy do kuchni by sporządzić:
Ven promieniujący dumą - niczego nie zapomniał spakować
Haba - nic dodać, nic ująć
W pociągu mieliśmy mnóstwo atrakcji
Arfa i Misio (uparcie nazywający się Gndalfem)
Bogdan - nasz dzielny kompan
Państwo Lemurscy z domu Kuligowscy
Kevin i Gymlet zaklepali wspólne łózeczko :P
Każdy odpoczywa tak, jak mu wgodnie
Rudy w pozie "Proud of Myself"
LotR’owe
Spaghetti Bolognese a’la Poznań by Ven
Powinno
wystarczyć na ok. 20 LotR’owców z Poznania
Potrzebne
będzie:
1,5kg
dobrego mielonego mięsa z łopatki wieprzowej
9
puszek tanich krojonych pomidorów (ok. 3,6 kg całkowitej masy sosu
i pomidorów)
1
kg taniej cebuli
Sos
sojowy
Papryka
Chilli/ostra/słodka – według uznania
Bazylia
Majeranek
Oregano
Cząber
Pieprz
Cukier
do złamania smaku
sól
3
kg makaronu spaghetti
Mięso
dobrze wysmażyć na patelni z minimalnym użyciem oliwy (najlepiej z
oliwek extra vergine) dbając o pełne rozdrobnienie i rozbijanie
grudek na bieżąco. Cebulę pokroić w kostkę i zeszklić z masłem.
Zawartość puszek z pomidorem wlać do wysokiego garnka, przyprawić
i podgrzewać, ale nie dopuszczając do zagotowania. Na koniec dodać
cebulkę i mięso do garnka i dokładnie wymieszać. Ugotowany
makaron równomiernie mieszany odsączyć i zahartować w zimnej
wodzie. Podawać z tartym żółtym serem.
Zaraz
po zakończeniu gotowania wyskoczyłem razem z Kosharą po Emo, który
był ostatnim członkiem naszej drużyny. Kiedy wszyscy się najedli
oddaliśmy się grą planszowym i innym przyjemnością. Jak zawsze
znaleźli się Modelarze Ostatniej Chwili.
Poranna
pobudka jak zawsze sporo trwała, ale dzielnie zebraliśmy się naszą
ekipą i ruszyliśmy do szkoły. Nie ma to jak prosty dojazd: tramwaj
-> metro -> autobus. Na szczęście mając trzydniowe bilety
dotarliśmy do celu.
Tak
jak rok temu turniej miał miejsce w tym samym miejscu. Przestronna
szkoła i hall w którym można pomieścić sporych rozmiarów
challenger. W pakiecie mamy sale szkolne z dostępem do dobrych
materaców. No i jak być powinno – prysznice, które niestety nie
notowały zbyt dużego zainteresowania.
Kanciapa na dole spełnia zdanie dziwękoszczelnego pokoju do wrzasków :P
Nie ma to jak opierniczać się...
Koshara zajada ze smakiem
Jak stół długi i szeroki, każdy się najadł
Emo sapał, ale zjadł do zera - w sumie norma :P
Kuli załapał +20 do IQ... choć bonus od okularów nie zawsze działa -> vide Gymlet :P
Malarza - czyli malowanie po 2 w nocy
"Bo rano trzeba wstać..."
Każdy miał wygodne posłanie...
Nie wiedząc czemu ludzie nie lubią być budzeni fleszem aparatu...
Na teren szkoły dotarliśmy tramwajem + metrem + busem - nie ma to jak dobra komunikacja
Rozpiska
Licząc
się z ograniczeniami nie pozwalających na łączenie w Mordorze
latawców i bębenków. Stwierdziłem, że zagram sobie czymś
ciekawszym niż oczywista kombinacja latającego SLa i innego konnego
Nazgula najpewniej Undiego. Postanowiłem zagrać ciekawym Nazgule
jakim jest Knight of Umbar – to solidny wojownik i nie najgorszy
mag, dzięki zasadzie specjalnej pozwalający na wyrównanie szans w
walce nawet z najgorszym wrogiem. Wsparciem dla niego był
Dwimmerlaik, którego zasada specjalna pozwala na ukrócenie zbyt
ambitnych planów bohaterów wroga. Ostatnim bohaterem był Mścisław
pełniący funkcję dowódcy odpowiadającego za darmowe heroiczne
akcje. Klocek piechoty jak zwykle już składał się z morków i
pancernego wsparcia Morul Guardów będących odpowiedzią na
zmasowany ostrzał wroga i zakusy magów z blastem. Trackersy w
sporej części posądziłem na wilki, by sprawdzić ich skuteczność
– na piechotę walczą rewelacyjnie, ciekaw byłem jak o będzie
wierzchem. Powstało
coś takiego:
Blues
Brotheers
by AJAS
Knight
of Umbar (beast)
Dwimmerlaik
(horse)
Mścisław
<orc taskmaster>
20x
Morannon Orc (shield)
19x
Morgul Guard (heavy armour, spear, shield)
12x
Orc Tracker
6x
Orc Tracker (warg)
1x
Morgul Guard (spear, shield)
61
modeli
5+?
Potęg
18
łuków
DZIEŃ
PIERWSZY
Pierwsza
Bitwa
Przeciwnik: Piotr „Jawor” Jaworski
Cele
scenariusza: zajęcie przeciwległego rogu niż tego, gdzie się
rozstawialiśmy + dodatkowo zabicie wrogiego najdroższego bohatera
Armia
wroga: Betrayer, Suladan, Mahud King, masa Haradu ze wsparciem
mahudów
Zaczęło
się ciekawie – od straty kilku morków, następnie zaś obu
Fate’ów z Dwimerlaika (mimo, że stał za 6 szeregami). Bawiąc
się nieco w ciuciubabkę starałem się złapać wrogiego nazgula
Sap Willem, co niestety nie udało się. Walcząc Rycerzem z Maxi
Kingiem niestety nie udało mi się wybronić z wrogiego zaklęcia –
mój najdroższy bohater wyparował – mocno mnie to zabolało.
Moja
armia wysłana na lewą flankę w celu zabicia łuczników i wbicia
brejka niestety odbiła się od samych łuków – było to bardzo
przykre. Na pochwałę zasługiwały trackersy które bardzo ładnie
odstrzeliły wrogą kawalerię. Niestety z przykrością muszę
przyznać, że nie zauważyłem tego, że jeden Haradrim dotarł do
miejsca, które miał zająć zgodnie z celem scenariusza –
przyszło złamanie obu armii – sam nie wiem dla kogo bardziej
dotkliwe, Suladan i bohater Mahudów zostali zmieleni przez dzielnych
trackersów, którzy jak zwykle mnie nie zawiedli i nadrobili nożami
to, czego nie udało się morkom.
W
tej bitwie troszkę za bardzo lekkomyślnie zagrałem bestią.
Wynik:
5:15
Mordor nadciąga z narożnika
Jawor odsyła swoje siły w stronę narożnika
Bestia nie może lądować na dachu :(
Plan był taki, żeby wklepać łucznikom i spowodować tym brejka
Na początku nie było tak źle
Trackersy na wilkach dawły sobie radę
Walka z łukami poszła gorzej niż planowałem
Za szybko dotarły tam Mahudy
KoU'ek nieźle sobie poczynał z wrogimi wojownikami
Aż do udanego Sap Willa Betki...
Druga
Bitwa
Przeciwnik:
Mateusz „Silverhand” Prejs
Cele
scenariusza: zabicie większej ilości modeli wroga wybranym przez
siebie oddziałem uważając na pękający lód
Armia
wroga: Faramir z Ithilien, Boromir, Gandalf Biały i masa KoMT’ów
Tym
razem początek gry był bardziej pomyślny dla mnie – już po
pierwszym ruchu Silverhanda pod jego kawalerią pękł lód zabijając
sporo jeźdźców i konia Faramira, który był bohaterem do tego
scenariusza. Wysuwając do walki jednie skromną część moich sił
w obawie przed lodem musiał rozważnie gospodarować wojskiem.
Dzięki zasadzie Dwimmerlaika udało mi się niwelować szkody
powodowane przez czary Białasa.
Rycerz
Umbaru dzięki dobrze rzuconemu rozkazowi przysunął do siebie
Boromira i zjadł go w jedna turę. Ataki KoMTów były na tyle
skuteczne, że bardzo musiałem się natrudzić by odzyskać przewagę
w conteście. Na szczęście nominowane do niego tracki dzielnie
mordowały KoMTów, by wraz z KoU przechylić szalę na mój korzyść.
Niestety Silverhand miał za mało wojsk by udało mi się wygrać
przewagą 2:1 ale i tak zwycięstwo było spore.
Wynik:
17:3
Armia pogrupowana w 10 osobowe ekipy - lód był groźny...
... o czym przekonała się kawaleria Silvera
Ekipa na górce przygotowała sobie dobrą pozycję do obrony
Las również oferował duże walory defensywne
Rycerz Umbaru dzielnie zjadał KoMTy, lecz troszkę za mało
Pod koniec posilił się samym Gandalfem
Torcik
Podobnie
jak rok temu i tym razem Kalins załatwił przepyszny torcik, a jego
Małżonka upichciła dla nas przepyszne słodkości. Po
okolicznościowej przepowie (nie a’la Bilbo) zgromadzony tłum
nasycił się cudnymi łakociami. Ceremonialnego zdmuchnięcia
świeczek i pierwszego cięcia dokonała Jagoodka. Było miło,
smacznie i tucząco – czyli tak, jak być powinno ;)
Jak rok temu, tak i tym razem tort był zacny
... jak i masa innych smakołyków była upichcona przez Panią Kalinsową - w tle wygłodniały GICO ;)
Mnie osobiście urzekły ciasteczka w kształcie półksiężyca
Jagoodka zapraszana do pierwszego cięcia
Przepisy
CIASTO
ŚLIWKOWE
250
g masła lub margaryny
500
g cukru
4
jajka
500
g szklanki mąki pszennej
250
g szklanka mąki ziemniaczanej
2
łyżeczki proszku do pieczenia
Ciasto
jest super szybkie - wszystkie składniki dokładnie miksujemy,
wykładamy na blachę (dużą, ja używam blachy z piekarnika, żeby
ciasto nie było zbyt wysokie), uprzednio wysmarowaną tłuszczem i
posypaną bułką tartą. Na ciasto dosyć gęsto wykładamy owoce
(śliwki – mogą być mrożone, truskawki, mix – co kto lubi)
lekko je dociskając (ciasto jest dosyć gęste, więc same nie
bardzo opadną). Wstawiamy do nagrzanego piekarnika (175 oC
– góra-dół) i pieczemy około 1 godziny.
Smacznego!
SNICKERS
- ORZECHOWIEC
900
g mąki (3 ½ szklanki)
2
jaja
2
żółtka
250
g margaryny
15
ml mleka
15
ml miodu
2
łyżeczki sody
cukier
waniliowy
KARMEL
1
puszka mleka skondensowanego słodkiego – zamknięta puszkę
gotować w garnku z wodą 3 godziny w celu uzyskania karmelu –
najlepiej to zrobić wcześniej, jak jest czas.
POLEWA
ORZECHOWA
180
g margaryny
15
g cukru
60
g łyżki miodu
359
g posiekanych orzechów włoskich
Prażyć
na patelni - powinno być ciepłe, żeby była możliwość wylania
masy na placek.
KREM
KARPATKOWY
Masa
karpatkowa lub z torebki (Pani Kalinsowa używa z Delecty „original”
gdzie trzeba zagotować mleko – według przepisu na opakowaniu)
Ułożenie
ciasta:
1.
placek (najgrubszy) posmarowany karmelem
2.
placek posmarowany kremem karpatkowym
3.
placek upieczony z polewa orzechową
Po
przełożeniu ciasto należy przykryć folią aluminiową i odstawić
w chłodne miejsce, żeby placki zmiękły.
SMACZNEGO!
Trzecia
Bitwa
Przeciwnik:
Robert „Ulryk” Młotkowski
Cele
scenariusza: zajęcie i utrzymanie punktów ksero w ciągu 12 tur
Armia
wroga: Saruma i Grima konno, Thyrdan, Vrasku, kusze i łuki Dunlandu
ze wsparciem blach i orków
W
mocno bieganym scenariuszu przyszło mi zagrać z Isengardem
posiadającym sporą siłę ognia. Na flankach rozstawiłem wilki
tak, by jak najprędzej zdobyć punkty za kserowanie materiałów. Na
środku zaś spotkały się nasze siły. Saruman poczęstował moje
puszki jednym blastem, po którym otrzepali się i pobiegli dalej.
Trackersy zajęły dobrą pozycje na wzgórzu dającą im możliwość
swobodnego ostrzału ściągając parę kusz i orków.
Stosując
klasyczny manewr bestią zaatakował jednego uruka w heroicznej
walce, by swobodnie zaatakować Sarumana – który w dużej mierze
dzięki Dwimmerlaikow wyzionął ducha jeszcze w tej rundzie. Mogąc
od tej chwili bezczelnie pomiatać Grimą wystawiłem go na zer łukom
trackerów.
Późniejsze
losy bitwy potoczyły się już z górki – kolejna tura była
zakończona śmiercią Thyrdana również zabitego przez trackersów.
Ostatnim Vrasku zajęły się morki. Siły wroga po złamaniu
pierzchały gdzie pierz rośnie.
Wynik:
19:1
Śmigersy i tracki zajęły prawą flankę
Siły Ulryka nadcągały do ataku
Łuki z Dunlandu zaatakowały od północnego zachodu
Bestia po pożarciu Sarumana ruszyła na uruki
Tracki z lewej flanki dzielnie odparły przeważające siły wroga
Płomienne Oko zatryumfowało nad Białą Ręką
Bezbłędni trackersi zestrzelili zarówno Grimę jak i Thyrdana
Bitwa dobiegła końca wraz z zabiciem ostatnich przeciwników skupionych na górce po prawej stronie
Czwarta
Bitwa
Przeciwnik:
Jakub „OrcSlayer” Krochmal
Cele
scenariusza: zabicie większej ilości modeli wybranym bohaterem
Armia
wroga: Gandalf Białt, Beregond i Boromir + standardowy panzer klocek
Gondoru
Od
samego początku przyszło mi gnać na złamanie karku do armii wroga
okopanej na górce. Łuki Gwardii Cytadeli na szczęście były zbyt
słabe by jakoś mocno nadwątlić moje siły prące do walki. Co
prawda Gandalf, jak już to ma w zwyczaju usiłował gnębić
blastami, ale bez większych sukcesów – nie ma to jak D6. Po
dotarciu do walki moimi siłami Gandalf dysponował już tylko
darmową Wolą – Dwimmerlaik znowu się popisał. KoU w heroicznej
walce rozsmarował 2 FG i zaraz kolejne dwie wygrywając rywalizację
z Gandalfem, której saldo do końca gry wskazywało na moją
dwukrotną przewagę.
Ciekawym
momentem była chwila, gdy ostatkiem sił Istari wykrzesał z siebie
jednego blast, który pozbawił mnie bestii – KoU nic sobie z tego
nie robiąc wstał, otrzepał się i pobiegł namiatać wręcz. Po
pełnym okrążeniu górki nie pozostało nic innego jak spacyfikować
źródło potencjalnych problemów, którym był Boromir – w
chwili, gdy Dwimmerlaik złapał go w zasięg czarów przestał
Stanowic problem – zjadły go pieski.
Po
śmierci Dziadzi i Beregonda gwardia Białego Miasta padła pod
naporem przewagi orków.
Wynik:
19:1
Pancerny Gondor okupował górę od samego początku
Szeregi orków pod wodzą Nazguli nacieraly z południa
Walka o górkę wyglądała naprawdę epicko
Boromir pada pod naporem orków
Tutaj
odrobina zdjęć z innych stołów ;)
Silverhand rozmawia z innymi graczami - na bank o rzeźbieniu ;)
Nad wszystkim czuwała Matka Teresa
Jagoodka pobiera korepetycje z gry Mordorem u Kuliego
Jedno z zabawniejszych rozstawień dwóch sąsiadujących stołów
Mmm... krasie vs krasie - mioooodzio
Jagoodka z pełnym spokojem
Dzieciaki klepały Emo, a on w odwecie ostatnie stoły xP
Misio kmini nad kolejnym ruchem
Kalins gra w pełnym rozdrobnieniu
Jaki jest Haba, każdy widzi
"Ale przecież nie możesz tak zrobić..."
Kącik Warszawskich Rozkminiaczy
Dla Emo powinny być nieco wyższe blaty...
Silver i inni mieszkańcy stolicy
"Na skraju lasu stał duży dom z czerwoną dachówką, a w nim mieszkało 7 kazadguardów i Złota Jagoda..."
Quik i walka jego krasiów nad rzeką
Hubert - wierny wódz upiornych szeregów Angmaru
Tak oto ono - DOBRE ZDJĘCIE CHIMKA!!!
Barti - Blondyn zjawiajacy się wieczorową porą ;)
"Viva la Révolution!" - wyklekotały swoimi żuwaczkami brodlingi niosąc sztandar zwycięstwa..
Ismaril dzielnie sieka swoim Mordorem
Sądząc po minie najwyraźniej jakiś gymletowy myk się udał :)
... i nieślubny syn Muhammada Abd al-Rauf Arafat al-Kudwa al-Hussajniego znanego jako Arafat
Emo dzieli się swoimi kminami
Koshara ewidentnie źle trzyma miarkę - Heru będzie musiał go opieprzyć
Nocne manewry
Zajmując
całą salę dla siebie odpaliliśmy opiekacze i w końcu zjedliśmy
coś na ciepło, w ruch poszły zupki, makarony i inne zalewajki. W
końcu znalazła się chwila by w spokoju pogadać z dawno nie
widzianymi ludźmi, oddać się grze we wszelakie planszowi i gry
towarzyskie (od „Junglee Speeda’a”, poprzez „Wsiąść do
pociągu!” aż po „Fasolki” i LotR SBG dla prawdziwych
maniaków).
Miało
też miejsce spotkanie Redakcji gdzie dokonaliśmy wielu ważnych
decyzji i dyskusji a temat przyszłości portalu – efekty
zobaczycie w przyszłości ;)
W
naszej sali panowała pełna kultura – Theo, który był zmęczony
poszedł spać pierwszy i z tego, co mi wiadomo nie był narażony na
jakieś przykre wypadki. Po zmarnotrawieniu czasu na grę w wszelakie
czasozabijacze po przyjemnym prysznicu (szkoda, że tak mało osób
skorzystało z tej okazji -_-) można było położyć się spać.
Następnego
dnia po obudzeniu się i konsumowaniu przyzwoitego śniadanka i
wstępnym ogarnięciu Sali udaliśmy się by rozegrać kolejne
starcia.
23:45 - Theo śpi - nie nic z tych spraw o których sobie zaraz pomyśleliście - był zmęczony, serio :)
Paweł zadowolony i najedzony ^^
Cóż limit dobrych zdjęć Chimka został wykorzystany...
Jak zawsze znalazła się ekipa do gry dla dzieci z ADHD
Ale większą patologią jest tylko gra w LotR'a - kto jedzie tyle kilometrów żeby pamperkami po stole ganiać?
Nie, to wcale nie był konkurs na głupią minę...
Ven zbiera grubasy - widać to w jego oczach
Gymlet również grał w "Fasolki"
Fasolki skupiły sporą grupę widzów
Quik spoglądający w przyszłość
Cisza, spokój... i Matka Teresa
To tylko tak wygląda, jak by wszyscy spali - serio :)
Lemur przydreptał do nas słysząc specyficzne "Dwa grubasy i kowboj za pijaka i hipisa!"
Godzina 2:53 - tracimy Quika
Nie całkiem wyspany Koshara
Dzień drugi
Piąta
Bitwa
Przeciwnik:
Michał „Adams” Adamczyk
Cele
scenariusza: przeprowadzenie 3 posłańców i zabicie trzech wrogich
Armia
wroga: Betrayer, wódz Mahudów i katapulta z trollem
Zaczęło
się źle – od przegrania rzutu na rozstawienie – niestety nie
miałem okazji do optymalnego umiejscowienia sił względem
katapulty. Niestety każdy strzał Michała trafiał (dopiero w 8
turze gry spudłował po raz pierwszy). Nie pozwoliłem sobie na
rozproszenie sił – za bardzo zależało mi na szybkim dotarciu do
armii wroga – w tej bitwie planowałem postawić na realizację
scenariusza i niedopuszczenie, aby dokonał tego również Adams.
Zdecydowałem
się na spore ryzyko atakując dwóch posłańców przeciwnika
liczyłem się możliwością starnsfixowania przez Betrayera.
Wcześniej przezornie unieruchomiłem mahuda, żeby za bardzo nie
przeszkadzał. Zaklęcie Betrayera ledwo weszło, lecz moje 1,1 na
odbicie zaklęcia było tragedią. Nie zdecydowałem się na podbicie
wszystkimi Potęgami – w następnej rundzie Mahud zadbał o to by
mnie uziemić, zaś tak master stał za daleko, by cokolwiek na to
zaradzić. Na walkę rzuciłem 6, lecz i tak otaczające mnie zastępy
Haradrimów zjadły KoU – tylko dzięki Potęgom na posłańcach –
skończyło się źle, ale cóż – kto nie ryzykuje, ten nie
zyskuje.
Skupiając
na szeregach morków uwagę całych wojsk Adamsa moi posłańcy
dzielnie dreptali w stronę prawego górnego narożnika, co w końcu
udało im się. Niestety źle zaplanowałem czas i samym
Dwimmerlaikiem, który dwoił się i troił nie udało mi się
obronić mojej krawędzi – co dzielnie próbowałem osiągnąć.
Wynik:
5:15
Poturbowany Mordor dociera do Haradrimów
Tackerski skupili na sobie ostrzał Haradrimów
Nierówna walka - wszstko, by oderwać wrogie siły od posłańcÓw
Szósta
Bitwa
Przeciwnik:
Michał „Gandalf vel Misio” Jędraszak
Cele
scenariusza: wyżynka!
Armia
wroga: Gandalf Szary, Haldir, Stormcaller i standardowy zestaw
leśniaczków
Dzięki
bo ostowi do ruchu (scenariusz dodawał 1” do wartości ruchu)
udało mi się w miarę szybko dotrzeć do wrogich szeregów. Ostrzał
leśniaczków spalił na panewce – ponownie oklaski dla Morgul
Guardów.
Gandalf
próbował coś blastować, ale bez większych sukcesów,
sztormcallerowi udało się jedno powalenie, ale w większości
orkowie wstali dzięki shieldingowi i wrócili do regularnej walki.
Przez
nieuwagę Misia Dziadzia został zaproszony do tanga z bestią,
niestety przeżył choć stracił wszystkie Potęgi i Losy – Misio
bardzo polubił Dwimmerlaika ;) W ramach różnorodności latajka
przeskoczyła na Haldira, by zjeść go ze smakiem – przydało się
nowe uściślenie sędziów, dające mi F6 przeciwko leśniakom
podczas walki z unieruchomionym Halem.
Po
wybiciu wszystkich herosów reszta poszła gładko – wilczy jeźdźcy
zgrabnie sobie poradzili z leśniakami, zaś morki wybiły armię
wroga do końca.
Wynik:
19:1
Leśniaczki pod czujną opieką Gandalfa
Nienawistne szeregi Orków
Bitewny zgiełk i wir bitwy
Sfora wargów i dzielni trackersi
Ostatnia szansa na ostrzał
Dziadzia tyrany przez latawiec
Dwimmerlaik dał w kość bohaterom Misia
Ostatnia
dawka zdjęć z innych stołów ;)
Gymlet - kolejne dziecko Arafata
Banda dzieciaków goni Rohańczyka
Kolejna wojna domowa w krasiowej rodzinie
Kusze, piki, pająki, balisty i inne włócznie
Jak zawsze pojawili się jacyś arachnofile
Uduchowione szeregi Angmaru ścierają się z Ludźmi Pustyni
Przygraniczne utarczki Mordoru z Haradem
"Haldir podejdź ino do brzegu, jako i ja podchodzę!"
Czy wspomniałem o arachnofilach?
Kolejka do zgłoszenia wyników
Zakończenie
Po
turnieju wszyscy gracze solidarnie pomagali w zbieraniu makiet i
odnoszeniu blatów tak, by uzyskać miejsce potrzebne do ogłoszenia
wyników:
1
Andrzej „Ven” Reszelski Ven Poznań
2
Michał „Adams” Adamczyk Kraków
3
Michał „Ugluk” Ławniczak Wrocław
4
Adam „Ajas” Sokół Poznań
5
Jakub „Lemur” Siedlecki Bydgoszcz
6
Jakub :Kubbek” Charmo Warszawa
7
Mariusz „Solmyr” Futyma Opole
8
Daniel „Isengard” Derda Warszawa
9
Paweł „Kuli” Kuligowski Nakło
10
Joachim „Chimek” Czalej Ełk
11
Oskar „Hajmon” Kida Warszawa
12
Paweł „Gymlet” Szymkowiak Leszno
13
Paweł „Pablo” Kozłowski Warszawa
14
Adrian „Mateusz” Brygarczyk Mateusz
15
Filip „Kevin” Tuliszka Poznań
16
Łukasz „Eomer” Kosztyła Warszawa
17
Piotr „Fingon” Lesiński Poznań
18
Michał „Mikz” Żórawski Warszawa
19
Michał „YEELLOW” Jaworski Lublin
20
Łukasz „Ismaril” Zarębski Świdnik
21
Mikołaj „Kijanka” Żaboklicki Warszawa
22
Mariusz „Morgoth” Kosztyła Warszawa
23
Paweł „Quik” Gromadziński Poznań
24
Paweł „Arfa” Woźniak Poznań
25
Hubert „Lord Makaron” Olejniczak Poznań
26
Piotr „Guardian” Żórawski Warszawa
27
Adam „Yogi” Kielar Warszawa
28
Kuba „Lucky” Szczypiński Warszawa
29
Jerzy „Dr Jurek” Sikorski Brodnica
30
Michał „Gandalf” Jendraszak Poznań
31
Marcin „Emoer” Naprawski Słupsk
32
Jakub „OrcSlayer” Krochmal Kraków
33
Łukasz „Abidal” Nowak Piaseczno (choć tak po mojemu, to
chyba Kijanka jest)
34
Paweł „Koshara” Kosicki Poznań
35
Filip „Thein” Stadnicki Warszawa
36
Robert „Ulryk” Młotkowski Warszawa
37
Łukasz „Vrasku” Prejs Warszawa
38
Jagoda „Jagoodka” Machajek Lublin
39
Mikołaj „Kidziak” Kida Warszawa
40
Michał „Kalins” Kaliński Warszawa
41
Krzysztof „KayG” Gralewski Lublin
42
Mateusz „Matias” Mędel Warszawa
43
Mateusz „Silverhand” Prejs Warszawa
44
Tomasz „Recuso” Urbankowski Warszawa
45
Kacper „Kapi” Niwiński Warszawa
46
Stanisław „Theo” Chmielowski Poznań
47
Kamil Prejs Warszawa
48
Dariusz „Darius” Gniadek Warszawa
49
Michał Ejdorowicz Warszawa
50
Piotr „Jawor” Jaworski Lublin dyskwalifikacja
51
Mateusz „Mathius” Ludwin Wołomin dyskwalifikacja
Ismaril śpiący na siedząco
Kubbek nadzoruje pakowanie makiet
Blaty prawie same się pakowały ;)
No! I tak oto zrobiło się miejsce na dla tłumu
Gracze zaczynają się schodzić
W grupie wygladamy jeszcze dziwniej niż z osobna...
III Miejsce - Ugluk (zdjęcie poddane minimalnemu retuszowi)
Najlepszych odpowiedzi w teście wiedzy udzielił YEELLOW
Ocena rozpiski po turnieju
Knight
of Umbar – bardzo dobry Nazgul – godny polecenia jako wojownik na
bestii. W pewnych aspektach lepszy nawet od Undyinga. Trzy Potęgi
pozwalają na wyciśnięcie większej ilości heroików, co może
mieć kluczowe znaczenie dla gry. Słabiej czaruje, ale trzeba
pamiętać, że nie traci Woli za wygrane walki – to bardzo cenne.
Dwimmerlaik
– doskonały wybór na czarodzieja wspierającego – czaruje tak,
jak każdy normalny Nazgul, a dzięki zasadzie specjalnej może pomóc
skutecznym zabiciu, albo przynajmniej unieszkodliwieniu wrogich
herosów, wymaga jednak szczególnie troskliwej opieki.
Taskmaster
– w tym trio odegrał kluczową rolę, to on wykonywał masę
heroików policzyłem, że średnio w każdej bitwie miał 3 darmowe
akcje! W ten sposób doskonale nadrabiał braki Dwimmerlaika.
Morki
– nic specjalnego, spełniły pokładane w nich nadzieje i plany,
poza tym, że marudy jednak za szybko je zjadają.
Morgul
Guardzi – rewelacyjne jednostki, ich ciężkie zbroje nie raz
pomogły w walce i przy wrogim ostrzale. Najlepsze jest również to,
że nie uciekają tak łatwo jak morki.
Trackery
– jak zawsze, tak i teraz nie zawiodły mnie. Dobrze skupiony ogień
ich luków pozwalał na eliminację bohaterów, koni czy też
szczególnie irytujących jednostek. Kawaleryjska wersja przerosła
moje oczekiwania za 11p dostałem jednostkę szybkiego reagowania z
niezłymi predyspozycjami do walki wręcz.
Z
zajętego miejsca jestem bardzo zadowolony, jechałem z wesołą,
choć mającą spory potencjał rozpiską. Udało mi się niemal
wskoczyć na podium, bez paru głupich zagrań i nieprzemyślanych
akcji było by troszkę lepiej, ale i tak jestem bardzo zadowolony.
Powrót do domu
Po
zebraniu się w sobie nasza karawana ruszyła w stronę metra, by
ogarnąć na dworcu godzinę najwygodniejszego dla nas pociągu.
Nieopisany bałagan będący na dworcu nie był pomocny –
zwłaszcza, że byliśmy wygłodniali, a do odjazdu było nieco ponad
20 min. Haba i Ven polecieli do KFC, żeby zakupić tradycyjny
kubełek skrzydełek. Dzięki fartowi, silnym łokciom i własnemu
uporowi udało nam się zdobyć garstkę miejsc w niemal gotującym
się przedziale. Podróż minęła pod znakiem odpoczynku, gadania o
figurkach, kombinowania rozpisek na najbliższe turnieje i jedzenia.
Pomijając
mały stres związany z Mateuszem i zgubieniem się sporej ilości
kart do Fasolek (na szczęście wpadły za siedzenia pod którymi nie
powstały jeszcze jakieś nowe formy życia) podróż minęła miło
i bez większych komplikacji.
Poznań gotowy do wymarszu
Pan z Chusteczkami higienicznymi
Pamiętacie
może historię Fingona, który zbierał środki na wjazd? Znajdźcie
różnicę!
Akcja "Pomóż Piotrkowi"...
... zakończyła się sukcesem!
Hello Theo wymiata ^^ Ajaks masz ciekawe pomysły ;d Kawał solidnej roboty :-) Na wyróżnienie zasługuje też zdjęcie "tracimy Quika" oraz szczęśliwy finał akcji pomoc dla Fingona :D
Zdjęcia bardzo intrygujące jak to napisał Pafcio ;). Artykuł sam w sobie też bardzo dobry. Kto nie był niech żałuje ;P
No parę motywów pominięte, ale to nie do uniknięcia przy tak bogatym w wydarzenia weekendzie ;) Art ogółem dobry, nawet bardzo dobry, no i zdjęcia "intrygujące" :P
Artykuł ekstra i ciekawie napisany ;) czyta się cud miód no i fotki podpisane, że aż pełen klimat;D
Zaiste zacny art :)
Super art. Ajasie. Gratulacje dla Vena 1 miejsce to jest coś.
Pozdrawiam, Partyzant:D
Hello Theo wygrał konkurs :D
Spoko art ;)
Po prostu nie miał dobrej fotki z u. odbierającym pucharek, stąd trza było coś poradzić :P
Nie powiem, napis na "bluzie" pasuje - aczkolwiek to co było w oryginale (supreme) też odpowiada osobistości kolegi :P
Co do samego raportu - splewiłeś grę ejdżys, no ale cóż. Generalnie to strasznie nudny był ten turniej pod względem rozpisek, aczkolwiek praktycznie każdy tak wygląda, więc tu się nic nie zmieniło ;) Sam art ok, ilość fotek nie jest przesadzona, ale i tak współczuję wrzucającym takie prace ;)
Swoją drogą - nie wiem jak można być w środku stawki po 2 maskach wprzód i 4 bitwach dobrze w plecy (1, 5, 19, 3, 19, 3), aczkolwiek ta hobbystyka niektórych ratowała. W sumie why not - choć mając miljon punktów za to i tak uważam, że powinno być tutaj max 15, nie 20 ;)
Pozdrawiam, emo
hahahah ~ugluk ale Ci Ajas dowalił hahahaha mega foto :D
Spoko Ugluk, tylko tak Ci się wydaje :) Poza tym Ven jest zbyt szeroki, żeby coś z niego było xD
Pozdrawiam, Ajas :D
Omg, zrobiłeś mnie z Adamczyka? :(
Pierwsza sprawa, to taka że na zdjęciach od razu widać kto nie zmienił butów :D
Druga sprawa, cieszę sie że udało mi się uniknąć kompromitujących fot, ba udało mi się, bo nie jestem na żadnym :d
Najlepsze zdjęcia są przy torcie, ludzie wyglądają jak zombie
Haba widzę ma pieniądze na jeżdżenie na turnieje a jak mi kasę trzeba oddać to już gorzej...
Bardzo ciekawy art... Aż żal mi ,że się nie pojawiłem. A Ven czym grał?