Relacja z II PMP w Poznaniu, 23-24 X 2010.
Dodał: Ajas i Ven
04.11.2010, 18:58
Zapraszam do obszernej relacji z turnieju Lord of The Rings: Strategy Battle Games - II Parowych Mistrzostw Polski LoME, który odbył się w ramach imprezy HOBBY - Salon Modelarstwa, Zabawek i Gier Towarzyskich, na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich.
Ajas:
Cała
impreza zaczęła się dla mnie w piątkowy ranek - po ogarnięciu domu do stanu
powszechnie akceptowalnej użytkowości wyruszyłem do Poznania w celu powitania
Agaty i Zicha, którzy wpadali odpowiednio wcześnie, by nieco pozwiedzać miasto. Niestety (to moja
wersja) przywieźli ze sobą paskudną pogodę ;) Po odebraniu wejściówek na teren
targów spotkaliśmy się z Emo, który również już tradycyjnie przybył w piątek. Po
spotkaniu się na terenie Targów oczekiwaliśmy (Kevin, Fingon, Ven, Emo i ja) przyjazdu
ekipy z Cytadeli, by poukładać stoły. Mocno spóźniona banda pomocników i
pracowników Cube'a przywiozła ze sobą niewłaściwą ilość blatów, więc musieliśmy
salwować się pomocą Raven'a (szef miejscowego Barda) który na szczęście wsparł
nas potrzebną ilością blatów, po które podreptaliśmy wraz z paskudnym blaszanym
wózkiem... By zbytnio nie rozwijać tej kwestii poprzestanę na tym, że wszystko
dobrze się skończyło :)
Po
skończeniu pracy udałem się z Emo do dworcowego KFC skąd zabraliśmy śląskich
gości i pojechaliśmy do mojej wioski. Po małym posiłku i typowej pogawędce o
figurkach i innych problemach tego świata położyliśmy się spać odpowiednio
wcześnie (pomijając nocne telefony w stylu „Ajas... na ile trafia Morgul Guard?"
czy też „Brakuje nam tego, i tego pomożesz nam?") by następnego dnia rześcy i
wypoczęci ruszyć do Poznania.
Ven:
Na
turniej podszedłem całkowicie wylajtowany. Do takich rozpisek, które
złożyliśmy, nie potrzebowałem brać ani jednego modelu. Żadnego speed paintingu,
który jest odwiecznym zwyczajem przed turniejami, nie było - duży plus.
Event
rozpoczął się dla mnie już w piątek, gdy zaczynaliśmy ustawiać stoły na targach
(jedyne 2.5h opóźnienia ze strony sklepu). Jak się potem okazało nasz
dobroczyńca nie za bardzo dogadał się z Kevinem i okazało się, że obiecanych
stołów dla nas nie ma. Gdyby się turniej WM nie sypnął, mogło być nienajlepiej.
Na szczęście interwencja w zaprzyjaźnionym Bardzie i dodatkowe stoły po WM-ce
sprawiły, że organizacyjnie turniej dał radę. Za rok na pewno będzie inaczej -
już teraz zapraszam, bo poziom mastera podniesie się znacznie ;)
W
piątek także nocowałem u siebie Heru, Alexa i Lemura. Co ciekawe, gdy Oni się
udali do mnie do domu, ja siedziałem na koncercie Apocalytpicy. Ale było warto,
bo wjazd za darmo (ba... nawet mi zapłacili za pomoc w sprzątaniu sceny :P) czy
autografy całej grupy to już coś.
Z
noclegu ogółem pamiętam przestawianie mebli(takie skromne przeprowadzki z
pokoju do pokoju - a żal nie było wykorzystać 3 chłopa :P) i rozkminy -
co to Floi może wyłączyć czy też szaman zniszczyć :D
Emoer:
Historia
tegorocznego PMP w moim wykonaniu znalazła swój początek na długo przed
turniejem. Mianowicie, około dwóch-trzech tygodni przed wpadłem na genialny
pomysł zdobycia mitrila za najładniejszą armię zła ;) Jak bardzo ten plan był
nierealny, o tym może później..
Powróciwszy do tematu - czwartek. eomer maże 5tkę konnych Serpentów (zamówienie od Herr geigera),
zapijając całość dość obficie (mała impreza, kumple współlokatorów gadający o
moim radiowym głosie etc. :P). W planie także piątkowe malowanie u Ajasa, tym
razem chodziło mi bardziej o moją własną armię.. Godzina 5 rano - grzeczne
dziecko kładzie się do snu :) Godzina 5.50 - pobudka, aby zdążyć na trolejbus
(zwany autobusem na szelkach) nr 150 w kierunku Dworca PKP. Okazuje się jednak,
że rozkład jest delikatnie mówiąc nieaktualny - szczęście, że jakoś daleko na
piechotę nie mam :) PeKaP o 7.00 i wyruszamy..
Zajeżdżając przed 14 otrzymuję telefon od wspomnianego wcześniej Adasia o następującej
treści:
"Idź do Barda, na miejscu się
spotkamy z Zichem i Agatą" -> Zważywszy na fakt, że sklep ten jest
dość blisko Dworca, chyżo, a nawet gibko wyruszyłem w drogę..
Dwa kroki do drzwi, telefon: "Emo?
Weź idź pod empik, ten co wtedy byliśmy, koło Alibaby, jedziemy z Zichem 5tką,
akurat nam tak pasuje.. nie wiesz gdzie? To pytaj ludzi" -> Pomijam
fakt mojej kiepskiej pamięci (powolutku odczuwa się upływ czasu w tym
względzie), natomiast wycieczka pod wspomiany empik w celu dotarcia na tramwaj
była lekko karkołomna. Konkretnie - stanąwszy na przystanku, spojrzałem na
rozkład zdając sobie sprawę, że biletu nie zdążę zakupić - kiosków w okolicy
ZERO. Mandat wysokości poznańśkiego, lekko mówiąc, zniechęcił, mimo wszystko -
wsiadłem, wpadając w objęcia kolegów i ruszyliśmy na teren Targów we
wspomnianym przez Ajasa celu.
Tutaj lekki skrót i dodam od siebie - jeśli któryś z Was organizuje większy
turniej, zaprasza mnie nań i oczekuje pomocy - od teraz odpłatnie ;)
Współorganizacja turnieju od strony logistyczno-technicznej z uwzględnieniem
praw fizyki i zdrowego rozsądku być może jest moim plusem, jednakowoż - dzięki
takiej akcji mogę teraz narzekać na brak kamyczka na mojej półce w Lublinie ;)
Wieczór
- kolacja u Ajasa, sen poprzedzony dawką tabaki, humoru oraz rozmów na wiele
tematów.. a w międzyczasie telefony od Haby i innych bardzo spokojnych ludzi ;)
„Na ile strzela Morgu Guard?" - „Emo, na ile? 5+ tak? No, tak właśnie
myślałem.." (Ahh ten ArmyBuilder :D tyle statów co człowiek przejadł..).
Podsumowując
- piątek wyglądał tak jak wyżej (czytaj zameldowaliśmy się z Zichem u Ajasa ok.
19-20 zamiast w środku dnia), plan był zgoła inny - mianowicie:
a) picowanie i
pucowanie :P Mordoru (który i tak jeszcze jakoś wygląda o dziwo) w wiadomym
celu
b) b) kończenie zamówionych
SR
c) c) dorzeźbienie do
końca Pyrdusiowego RotNa na kuń (sorry misiek, nie dało rady :P)
PS:
Ajas, Zichu, Agata - zapiekanki były smaczne, ale miarą Ajasa, nie moją własną
;) Cóż Wam poradzę, że w takich kwestiach jestem smakoszem :D
Ostatnie upychanie walizki
Powrót Batów Marnotrawnych
Śląska ekipa prawie w komplecie
Rozpiska Ajas'a
CI WSPANIALI DZIELNI RYCERZE W SWOICH LŚNIĄCYCH
ZBROJACH I GEJOWA KOMPANIA by AJAS
Adrahil <Kapitan Dol Amroth + pancerny
rumak + lanca> (Król, Champion)
12x Rycerz z Dol Amroth
6x Zwiadowca Gondoru <włócznia>
5x Rycerz z Dol Amroth <pancerny rumak +
lanca>
2x Zbrojny z Dol Amroth
Halbarad <koń, włócznia> (Champion)
Aravil <Strażnik z Północy + koń i
włócznia>
Aragost <Strażnik z Północy + koń i
włócznia>
Arassuil <Strażnik z Północy + koń i
włócznia>
Aragonui <Strażnik z Północy + koń i
włócznia>
16x Zwiadowca Arnoru (włócznia)
47/75 modeli
27 łuków
9 Potęg
Scenariusze
na tym turnieju byłe mocno biegane. Składając rozpiskę musiałem pamiętać o tym,
że bitew jest aż 6, więc warto postawić na funkcjonalność. Postanowiłem zagrać
moim ulubionym GC połączonym z Lennikami, by sprawdzić swoje papierowe teorie n
temat opłacalności sojuszu między tymi armiami. Liderami zostali Halbarad i
kapitan KoDA - pierwszy posiada zaletę ataku dystansowego i pulę 3 Potęg, zaś
Adrahil pancernego konia i lancę, dzięki którym miał być rzeźnikiem orków z
Morannon. Dlaczego nie Forlong? Ano dlatego, że nie umie mieć lancy i
ciężkozbrojnego konia - 3 woundy i S5 nie rekompensują tych braków. Lennicy
wnieśli do rozpiski twardy pierwszy szereg rycerzy spod znaku Łabędzia, garstkę
łuków oraz dwie piki na wypadek konieczności odpierania ataku wroga w
szczególnie ważnych miejscach.
Słówko od Emo:
Zdecydowanie
przydałby się D7 w armii, ale sojuszowanie fontanek niezbyt wchodziło w grę,
toteż Lenna zdobyły moje uznanie na starcie. Notka o kapie Dol Amrothu -
ciężkozbrojność jeźdźca jak i konia wynagradzała zdecydowanie S5 Forlonga,
Mightów też było sporo i bez niego.. Użytkowanie lancy na tak tanim bohaterze
to też fajna sprawa - jeśli potrafi wygrywać walki, co nie jest regułą, jak
przeczytacie później.
Rozpiska Ven'a
NIE MAM POMYSŁU NA NAZWĘ by VEN
Usta Saurona
<czarny rumak >
Dobosław (dobosz
orków)
11x Ork z Morannon
<tarcza>
7x Wojownik Orków
<tarcza, włócznia>
6x Tropiciel Orków
4x Tropiciel Orków
<warg>
4x Wojownik Orków
<tarcza>
Scully (kapitan
orków z Morannon) <tarcza>
Dobomir (dobosz
orków)
12x Wojownik Orków
<tarcza, włócznia>
10x Ork z Morannon
<tarcza>
10x Tropiciel Orków
2x Ork z Morannon
<tarcza, włócznia>
Ork z Morannon
<tarcza, róg >
Rozpiska
nie była zbyt oryginalna, ale zapewniam, że wpadłem na nią pierwszy. Dwa bębny
zapewniające mobilność. MoS jako próba zatrzymania co bardziej kozackich
bohaterów. Tracki na wargach robiące za forumułę 1 (13"ruchu). Reszta to
standard. Po turnieju mogę powiedzieć, że nie zagrałbym nią drugi raz. Więcej
morków, mniej tracków, może jednak pozbyłbym się MoSa ... jednak koncepcja
pozostała by ta sama.
Słówko od Emo:
Szczerze
to dopiero po turnieju ją widzę, bo średnio mnie interesowała przed i w trakcie
turnieju, gdy ja byłem zmuszony klepać ostatnie stoły :P Dobry patent na te
chore scenariusze, ale jak sam Ven zauważył - nic szczególnego. Także
wrzuciłbym więcej morków :P
Uwaga!
Tutaj
znajdują się scenariusze:
http://www.mitril.pl/forum/viewtopic.php?t=8389
DZIEŃ PIERWSZY
Pierwsza Bitwa
Ajas'a
Przeciwnik:
Michał „Forest" Lasecki
Armia:
Shagrat Wódz Bitewny, 34x Wojownik Orków (tarcza + włócznia) + Ork Drummer, 38x
Ork z Morannon (tarcza), 1x Wojownik Orków (tarcza)
Cel:
Zajęcie środka stołu przy rozstawieniu z narożników
Podczas
ustawiania makiet na stole umiejscowiłem dwa płotki niedaleko środka stołu tak,
aby planowo po szybszym dojściu na środek stołu (bęben obejmował tylko jedną armię)
mieć dobrą pozycję do obrony, dwa trudne tereny - bagno i lasek wylądowały na
przeciwległych narożnikach - Forest wybierając rogi z których przyjdzie mu
wyjść skusił się na to, by wyjść z miejsc bez przeszkadzajek - tym samym dał mi
korytarz, który sobie zaplanowałem.
Po
rozstawieniu armii w narożnikach w pierwszych turach zadecydowałem o tym, by
posłać kawalerię lenników na szeregi morannonów kroczące bez żadnego bohatera
poza bębniarzem - dzięki temu wiedziałem, że jakkolwiek nie potoczą się rzuty
na pierwszeństwo, będę w stanie je mieć po wydaniu Potęg Adrhila. Kawaleria
wbiła się w szeregi morannonów siejąc prawdziwy pogrom - lance działały tak,
jak powinny.
Drepczący
normalnym tempem oddział pod komendą Shagrata zatrzymał się na jednym z płotków
w czasie, gdy moje siły okopały się na środku stołu tak, by nie dopuścić orków
do środka. Po drugiej stronie płotu kawaleria spełniając swoje zadanie ginęła w
otoczeniu - chlubnym wyjątkiem był kapitan KoDA, który dzielnie walczył prawie
do końca bitwy.
Heroiczne
ruchy odpalane przez RoTN'ów i Halbarada pozwalały mi na kontrolowanie sytuacji
- niestety musiał przyjść ten moment w którym orkowie z Morannon zaczęły
zabijać zwiadowców z Arnoru. Złamanie armii sapało już obu armiom na plecach,
ale na szczęście pierwsze skutki tego faktu odczuł Forest - po zajęciu jego
bohaterów szeregi orków topniały w zastraszającym tempie. Dla mnie złamani
armii było mniej dotkliwe - za szeregowców Męstwo zdawały RotN'y - gdyż
Halbarad i Kapitan KoDA złożyli swe życie na ołtarzu zwycięstwa nieco
wcześniej. W ostatniej fazie bitwy wrogiem stojącym na nogach był już tylko
Shagrat, zaś moja przewaga na środku stołu dała mi Małe Zwycięstwo. Bitwa była
bardzo miła, choć Forest (jak później przekonał się sam grając z Fingonem) przesadnie
marudził na swoje rzuty ;)
Słówko od Emo:
PS
od emo: Tak, też widziałem rzuty Foresta z Fingonem. Wolałbym chyba ich nie
oglądać, bo przypominały mnie w dużym stopniu :P
Wynik:
Małe Zwycięstwo dla mnie
Forest - nie... nie Gump ;)
Pancerna armia pod dowództwem Dobosza
Lenna nadchodzące z bagien
Szara Drużyna nadciąga z lasu
Ciężka kawaleria z Dol Amroth dręczy szeregi morków hamując ich przemarsz
Okopanie się w pozycji środka stołu przynosi efekty
Szaleńcza szarża Strażników zatrzymuje drugi oddział Foresta
Złamanie obu armii tuż tuż...
Wpływ brejka na armię Foresta był bardzo dotkliwy
Niedobitki orków próbujące wedrzeć się do kręgu
Pierwsza Bitwa Ven'a
Przeciwnik:
Robert „Pyrduś" Wandas
Armia:
Król Umarłych, 2x Jeździec Umarłych, 14x Wojownik Umarłych + Arathorn, 4x
Strażnik Północy, 1x Strażnik Północy (koń), 17x Zwiaowca z Arnoru (włócznia)
Cel:
Zajęcie środka stołu przy rozstawieniu z narożników
Powiem
tak... gdyby nie scenariusz to naprawdę mógłbym mieć problemy. Army of Dead się
nie spodziewałem zobaczyć na tym turnieju. Moja armia, pomimo posiadania rogu,
raczej nie dałaby rady walczyć na równi z czymś na co szarżować za bardzo nie
może, strzelać też ni dy ry dy, a ginie z 50% skutecznością po przegranej
walce.
Jednak
przy rozbiciu armii, mając dwa bębny, miałem ogromną przewagę. Skończyło się
Minorem dla mnie - duchy to jednak twardziele.
Wynik:
Małe Zwycięstwo dla mnie
Zgadnij, kto będzie pierwszy na środku?
Ten sztadar był pierwszym modelem, który ginął jak dochodziłem do walki
Umarlaki powoli się przebijają... a moje wojsko stoi nie wiedzieć czemu...
Po drugiej stronie stołu GC spotkała godzina tortur.
Niestety sprit walk i te sprawy pozwoliły im dojść do środka..
No dwaj kostka... teraz 6!
Druga Bitwa Ajas'a
Przeciwnik:
Michał „Patapon" Stachowiak
Armia:
Hasharin, 12x Korsarz z Umbaru (tarcza), 14x Wojownik Haradrimów (włócznia),
11x Wojownik Haradrimów (łuk), 2x Wojownik Haradrimów (łuk, włócznia) + Khamul
Easterling (pancerna bestia), 4x Katafrakt Easterlingów (tarcza), 3x Wojownik
Easterlingów (tarcza), 8x Wojownik Easterlingów (włócznia, halabarda)
Cel:
zajęcie wrogiego obozu, premiowano również złamanie armii przeciwnika, broń
zasięgowa podlegała ograniczeniu do 12"
Drugą
bitwę przyszło mi stoczyć Pataponem - graczem z Ostrowa Wielkopolskiego. Zjednoczone
siły Południa i Wschodu maszerowały prosto w kierunku mojego obozu, gdzie
lennicy Gondoru pilnowali jego wnętrza, a zwiadowcy szykowali się do ostrzału
maszerującego wroga. Kawaleria zaś czekała na wybór przejazdu do obozu wroga.
Patapon
posłał swoją piechotę prawą flanką, zaś lewą nadlatywał Khamul w asyście
pancernych jeźdźców. Popełniając jeden duży błąd wystawił się na ostrzał moich
łuków, co poskutkowało stratą bestii, jednego Losu i 3 koni.
Później
gra szła dość nudno - nie mając kontry na ciężką jazdę z Dol Amroth siły Haradu
i Easterlingów musiały się pogodzić z przebiciem się ich w kierunku obozu. Łuki
zwiadowców zbierały krwawe żniwo łamiąc armię przeciwnika i zabijając Hasharina
- razem doszliśmy do wniosku, że kontynuowanie gry nie ma sensu - zwycięstwo
było kwestią dwóch tur. Była to moja pierwsza bitwa z Michałem i będę ją
wspominał bardzo miło.
Wynik:
Duże Zwycięstwo i dodatkowy cel dla mnie
Khamul na gadzinie i kawaleria z Rhun
Lennicy i Kompania czekają na nadejście wroga
Khamul traci bestię i robi "bęc"
Harad wyrusza ze swego obozowiska
Ostrzał stle uszczuplał szeregi haradrimów
Kawaleria Łabędzich Rycerzy przemyka się chyłkiem
Harad bardzo mocno przetrzebiony
Część szukała schronienia w ruinach gondorskiej katedry
Druga Bitwa Ven'a
Przeciwnik:
Mikołaj „IRON 666" Adamiak
Armia:
Gamling (koń, Królewski Sztandar Rohanu), 4x Straż Przednia Rohanu (koń), 5x
Królewski Gwardzista Rohanu (koń, broń miotana), 1x Jeździec Rohanu (broń
miotana, łuk), 4x Jeździec Rohanu (łuk), 1x Syn Eorla + Boromir Kapitan Białej
Wieży (Sztandar Minas Tirith, koń), 7x Rycerz z Minas Tirith (tarcza), 1x
Wojownik z Minas Tirith (łuk), 1x Weteran z Osgiliath (tarcza)
Cel:
zajęcie wrogiego obozu, premiowano również złamanie armii przeciwnika, broń
zasięgowa podlegała ograniczeniu do 12"
Tak
patrzę na rozpiskę i myślę - chłopak ma przerąbane. Jak bardzo się myliłem
pokazały mi pierwsze dwie tury. Niestety zapas potęg (przeciwnika, nie mój)
umiejętne manewrowanie kawalerią i masa 6 na wygranie walki , zrobiły miazgę z
mojego szeregu. Jednak myśląc o wygraniu scenariusza wysłałem dwa tracki na
wargach, tak, że były w stanie wjechać do obozu. W kluczowym momencie,
wykorzystując pomyłkę przeciwnika o dosłownie 0.5cala(dwaj łucznicy się za
bardzo oddalili) zająłem pusty obóz. Major dla mnie ;)
Wynik:
Duże Zwycięstwo i dodatkowy cel dla mnie
Pewne siebe wojsko biegnie do przodu...
Tak.. Ci łucznicy stali pół cala za daleko ;)
Trzecia Bitwa
Ajas'a
Przeciwnik:
Henryk „Alexander" Jankowski
Armia:
Złoty Król, 11x Wojownik Haradrimów, 13x Wojownik Haradrimów (włócznia), 6x
Obserwator z Kharny (łuk), 6x Wojownik Haradrimów (łuk, włócznia) + Suladan
(koń, łuk), 6x Wojownik Haradrimów (łuk), 6x Wojownik Haradrimów (łuk,
włócznia), 12x Korsarz z Umbaru (tarcza), 11x Wojownik Haradrimów (włócznia),
1x Wojownik Haradrimów
Cel:
dobro ma przejść przez krawędź sił zła, a zło zatrzymać wroga
Po
raz pierwszy przyszło mi zagrać z Alexem z czego bardzo się ucieszyłem.
Scenariusz który przyszło nam grać był dziwny. Podzieliłem moje siły na dwie
części, lecz wprowadziłem w to drobną modyfikację - 6 zwiadowców z kontyngentu
GC zamieniłem miejscami z kolegami z Lenn - odróżniłem ich przez odjęcie
włóczni na sznureczkach (które zrobił dla mnie Iron666 :) niestety zapomniałem
gdzieś to zanotować (co później sromotnie się na mnie zemściło), aby później
pokazać to Alexowi, mówienie mu tego absolutnie mijało się z celem - cały myk
był by zmarnowany.
Alex
łatwo połknął przynętę skupiając cały ogień (poza próbą zestrzelenia pancernej
kawalerii) na lżej uzbrojonych zwiadowcach z Szarej Kompanii. Specjalnie
wysłałem na czysty ostrzał Strażników - mój brejk nie był dla Alexa zbytnio na
rękę - w takiej chwili koniec gry następował by na „1" i „2". Strzelanie Alexa
szło nadzwyczaj dobrze.
W
chwili gdy kawaleria lenników i jej lider wyjechali z pola bitwy miałem połowę
misji za sobą. Pieszy oddział KoDA i zwiadowców z GC dreptał w stronę krawędzi,
a Alex nie zwracał na to najmniejszej uwagi - ku mojej uldze.
Alex
zadowolony w pewnym momencie stwierdził, że wybijając pewną ilość moich
wojowników z prawej flanki uniemożliwia mi wykonanie scenariusza - na co ja mu
odpowiedziałem, że nie powinien być taki pewien siebie - była to tura w której przyszło
mi do wyjaśnienia myku - poprosiłem go o to, by usiadł, ponieważ mam dla niego
niemiłą informację - po wyjaśnieniu fortelu Alex stwierdził, że ma ochotę
cytat: „Strzelić (mi) w pysk" xD wytknął mi później brak zapisu tego myku gdzieś
na kartce - czego brak niestety doprowadził do tego, że pozostawiając Alexowi
decyzję wyboru czy akceptuje myk bez de facto dowodu na jego istnienie, czy nie
- Alex nie zgodził się na akceptację tego zagrania.
Z
przykrością muszę stwierdzić, że w tym momencie Alex stracił nieco humor, a do
jego poprawy doprowadziło tylko przekreślenie mojego fortelu - troszkę szkoda.
Co prawda później Halbarad zginął postrzelony z łuku, co prawdopodobnie
przekreśliło by i tak mój myk - mimo tego, że przegrałem cieszę się z tej bitwy
- mam nadzieje, że Alex na przyszłość zwróci uwagę na to, że jak ktoś gra w
sposób pozornie prostacki, to w zagrywce może być jakaś niespodzianka ;)
Lennicy (wraz z nimi skitrani RoA) zbierzają do krawędzi Alexa
Komitet powitalny pod wezwaniem Suladana
Harad ostrzeliwuje Strażników
Kawaleria Dol Amroth na chwile przed wyjazdem przez krawędź
Haradrimowie połykający przynętę
Szara Kompania maszeruje w stronę krawędzi
"Alex - usiądź - powiedzieć coś, co Ci się nie spodoba..." ;)
Niedobitki Lenników usiłujące stworzyć korytarz bezpieczeństwa dla Halbarada
Po śmierci Halbarada "sprawa się rypła" ;)
Słówko od Emo:
Pozwolę
dorzucić sobie komentarz na temat tego scenariusza ode mnie.
- Angole
nie potrafią robić scenów.
- Sprawa
nr 1 - Dobro mogło powiedzieć „papa" połowie armii Zła. Mianowicie,
rozstawiając się na całej krawędzi przeciwnej niż krawędź rozstawienia
pierwszej połówki Zła, druga część sił, w moim przypadku, Mordoru, nie
miała możliwości wejść na stół. Jako, że zapis był prosty „Druga część sił
zła wchodzi na stół w pierwszej turze gry" i nie graliśmy na zasady
posiłków, to myk ten był wykonalny ;)
- Sprawa
nr 2 - Obrazek obrazkiem, ale zasady wystawienia muszą być ZAPISANE.
Równie dobrze druga połówka zła mogła wyjść z którejś z krawędzi bocznych,
co zmieniłoby ten scen na delikatnie mówiąc ciężki dla sił Dobra.
- Te
komenty na przestrogę, jeśli ktoś będzie robił sceny bez testów ;) Nie
jadę tu po Kevinie i Gymlecie (sędziach), bo sobie to wyjaśniliśmy,
natomiast każdemu innemu polecam zagrać przed turniejem własne (lub
kradzione :P) scenary.
- Wał
Ajasa nie należał do zbytnio wyrafinowanych (spodziewałbym się czegoś
takiego, jakbym grał tę bitwę z GC+Lenna z RoGami :P
- Pozdrawiam,
eomer ;)
Wynik:
Małe zwycięstwo dla Alexandra
Trzecia Bitwa Ven'a
Przeciwnik:
Marcin „Herudaio" Mycek
Armia:
Gamling (Królewski Szrandar Rohanu), 3x Wojownik Rohanu (tarcza), 2x Wojownik
Rohanu (tarcza, broń miotana), 1x Syn Eorla, 10x Straż Przednia Rohanu (koń),
3x Jeździec Rohanu (łuk) + Beregond, 6x Wojownik z Minas Tirith (tarcza,
włócznia), 5x Wojownik z Minas Tirith (tarcza), 11 x Gwardzista Pałacu Fontanny
(tarcza), 11x Gwardzista Cytadeli (długi łuk)
Cel:
dobro ma przejść przez krawędź sił zła, a zło zatrzymać wroga
Są
takie chwile, że patrząc na rozpiskę przeciwnika myślisz - match up.. chyba, że
przeciwnik popełni błędy. Grając z Heru nie spodziewałem się ich zbyt wielu.
Bitwa bez większej historii. Rozpaczliwe próby zatrzymania śmigających outów i
twardych fontanek. Teoretycznie zabrakło 10 min - ale to wuchta czasu.
Popełniłem jeden błąd w rozstawieniu tracków... jednak czuję, że i tak nie
przyniósł by mi zwycięstwa.
Wynik:
Duże Zwycięstwo dla Heru
Jedyne zdjęcie, które się uchowało. Z reguły grając z heru nie mam czasu na takie przyziemne rzeczy jak zdjęcia
Na
koniec nieco zdjęć z pierwszego dnia:
Ekipa z Ełku - jak zwykle fotogeniczni ;)
Klimatyczny stół typu Moria
Jedyny latawiec na turnieju należał do ekipy z OStrowa Wlkp ;)
Leśniaki w Białym Mieście
Harad przemyka się w cieniu górki
Kawaleria rozsmarowuje morków
Dobijanie leżących - zajęcie dla prawdziwych rycerzy w lśniących zbrojach ;)
Pancerny Gondor i słabe konwersje outów
Południowcy kontra Zwiadowcy Faramira
Lenna i Szara Kompania walcząca w otoczeniu
NOCNE MANEWRY
Ajas:
No
cóż - zaczęło się od wymarszu z terenu MTP, zakupu biletów przez osoby spoza
Poznania. Na teren szkoły, gdzie spaliśmy dotarliśmy tym razem bez żadnych
kłopotów - świat bez mapek od Kirdana jest o wiele prostszy ;)
Po
zdobyciu kluczy, podpisaniu cyrografu i zdobyciu latarki wbiliśmy się do środka
gmachu - jako, że szkoła jest jeszcze w remoncie materace w starej części
piwnic były „nieco" ubrudzone tynkiem i takimi tam, ale jak wiadomo takie
detale są niczym dla prawdziwych turniejowych bywalców.
Po
dokonaniu wszelakich niezbędnych zakupów zasiedliliśmy dwie sale - jedna stała
się noclegownia, zaś druga już tradycyjnie gralnio - jadalnią. Dzięki Zichowi i
Agacie mieliśmy dostęp do opiekacza - nikomu kto miał nieco sera i chleba nie
groził już brak ciepłego posiłku :)
Po
kawalkadzie dowcipów na wszelakie tematy, najedzeniu się i ogólnym posileniu
ciała i ducha rozpoczęły się typowe turniejowe rozkminy pod wezwaniem:
-
DMP
-
nowości z Morii i Khazad Dum
-
nagich fotek MM'a
-
bitew w dniu następnym i wielu temu podobnych
Mój
spokój został na chwilę mój zmącony mrożącym krew w żyłach tekstem Widelca...
„Ajas jest kłopot..." uwierzcie na słowo, ale nic innego nie potrafi bardziej
zmrozić krwi opiekunowi noclegu niż to pozornie spokojne zdanie ;) Na szczęście
problem został gibko rozwiązany i obyło się bez większych komplikacji.
Po
ogarnięciu wycieku z nosa Vena - taaak tabaka jest absolutnie nieszkodliwa ;) i
przygotowaniu posłania udaliśmy się na zasłużony odpoczynek.
Ven:
Razem
z ekipą z piątku stwierdziliśmy, że zostawmy rzeczy u mnie i potem się po nie
wrócimy - co też uczyniliśmy zahaczając po drodze o coś do jedzenia.
Manewry
naprawdę się udały - nieocenzurowane fotki Michała czy też miodne wino domowej
roboty Ajasa.... - dla tych rzeczy warto było tam być.
Jednak
ostrzegam - jak Zichu zaproponuje Ci byś wciągną z nim krechę tabaki to odmów
lub poproś o ćwierć tego, co zamierza Ci nałożyć :D :P - bo inaczej może być
źle :P
Emoer:
Tym
razem obyło się bez zgubienia się w drodze do szkoły noclegowej ;) Szybkie
rozporządzenie materaców, przygotowanie sali do spania i drugiej, w której
toczyła się zabawa właściwa. Szok Ajasa, że mięso w zupce chińskiej (mojej :P
uwierzcie, to BYŁO mięso) <gołąb to też mięso - przypis Ajasa> może być
mięsem i komuś smakować, Xardzik machający mi przed oczyma butelką z czerwonym
napojem z K w nazwie, którego Pomorzanom nie trzeba przedstawiać ;), pojazd
wspomnianego przed chwilą pana, że odmiana czerwona jest niczym w porównaniu do
białej. Stół, wspólne spożywanie wieczerzy :P, kawały wszechobecne, Daniel
Mistrz Sucharów (poproś o taką rangę na forum, postaramy się to załatwić :D),
Pielczyk-Widelczyk lekko rozłożony przez całą imprezę. Xard rozwalający się
wspólnie z Agatą na kanapie na piętrze, Zichu zakrywający tę dwójkę czymś pod
czym można spać. Emo starający się ogarnąć jak pasjonujące dla Gymleta mogą być
Pokemony, Haba latający wszędzie i wokół wszystkich, tosty ze śląskiego
opiekacza, Balin proszący mnie o skasowanie jego konta oraz oczywiście z leksza
gibki paralityk, czyli grande beczuła z naszego koordynatora MM'a :D
PS
odnośnie komenta Vena: Tak. Nie każdy wie, co to znaczy tabaczana ściecha ;)
Dostosowywanie sali do wymagań noclegowych
Daniel - kibic Legii w Poznaniu - głupiec czy dzielny człowiek?
"CO?! Nagie fotki Michała!? POKAŻ!!!"
"Noo... pfff... y... tego... Haba jestem"
"To tylko tosty - przysięgam!"
Agata (patrząca z politowaniem :P)
Iron i Patapon - Heroes ponad wszystko!
"Ale serio nagie te fotki?"
Xard - to mówi wszystko ;)
Ta fryzura u Xarda wygląda jak pewna część anatomi Zicha - przynajmniej tak twierdzi Agata - nie wnikamy ;)
"Tabaka może źle wpływać na zdrowego człowieka, przed aplikacją skontaktuj się z lekarzem lub farmaceutą i nie słuchaj Zicha"
Lokaj Ven kładzie spać panicza von Pommersbach
Zaduma przy porannej zupce
DZIEŃ DRUGI
Czwarta Bitwa
Ajas'a
Przeciwnik:
Mateusz „Xard" Pozimski
Armia:
Kapitan Orków z Morannon (tarcza), Dobosz Orków, 13x Ork z Morannon (tarcza,
włócznia), 11x Ork z Morannon (tarcza), 11x Tropiciel Orków + Poganiacz Orków,
Kapitan Czarnych Gwardzistów z Barad-Dur, 8x Ork z Morannon (tarcza), 3x Ork z
Morannon (włócznia), 12x Wojownik Orków (tarcza, włócznia), 9x Tropiciel Orków,
1x Wojownik Orków (łuk, włócznia), 1x Wojownik Orków (łuk)
Cel:
pojedynek bohaterów
Po
Nocnych Manewrach, porannym ogarnięciu się przyszło mi zagrać z Xardem -
również po raz pierwszy. Poprzedniego dnia słysząc, że zagram przeciwko
Mordorowi na kapcioszkach sądziłem, że będzie to stosunkowo prosta bitwa...
niestety nie byłem świadom, że każdy z modeli Xarda ranię na 6- oj GC nie lubi
D6 i D5 i to bardzo nie lubi.
Po
kilku rundach bezowocnego ostrzału spowodowanego zezem Halbarada saldo
pojedynku wynosiło 0:0. Czas biegł nieubłaganie, a remis nie był wynikiem,
który by mnie satysfakcjonował. Posłałem więc na lewą flankę oddział ciężkiej
kawalerii z celem nabicia przez Adrahila jednego fraga i powrotu do głównego
oddziału.
Po
wjechaniu w szeregi morków zaczął się dramat - kapitan KoDA wraz z jednym z
rycerzem przegrał heroiczną walkę z morkiem - wyniki rzutu na walkę 1,4,2,3,2 -
Xardowy morek miał 6...
Później
poszło z górki - kapitan KoDA przegrał heroika, dzięki któremu miał uciec -
kawaleria padała pod ciosami morków, a paskudny kapitan morków i jego czarny
kumpel bezczelnie ponabijali kilka fragów - dając końcowe saldo 6:1 (Halbarad
wydając Potęgę zabił jednego tropiciela...).
Ciekawym
elementem gry była nieco szaleńcza szarża Halbarada w próbie wywalczenia małej
przegranej (co i tak bardzo wybiórcze łuki Xarda zmyślnie mi uniemożliwiły -
tak zabijanie moich potencjalnych fragów szło mu świetnie :) w pewnym momencie
Xard zbliżając się swoimi kapitanami w heroicznej walce z Strażnikiem skłonił
mnie do wypróbowania manewru BlackMist'a - „Heroicznego Poświęcenia"
przegrywając moją heroiczną walkę RotN'em uniemożliwiłem dalszy marsz bohaterów
Xarda.
Ciekawym
wnioskiem jest też dla mnie to, jak miło sprawiał się Xard'owi taskmaster -
dzięki niemu zrobił chyba nieco ponad 10 darmowych heroików! Gra była dla mnie
barzo przyjemna - choć przegrana - a tą klęskę osłodziła wypowiedź Xarda, który
stwierdził, że to ze mną zagrał najprzyjemniejszą bitwę tego turnieju :)
Wynik:
Wielkie Zwycięstwo dla Xard'a
Niezliczone szeregi puszek
Szarża KoDA mająca zyskać dla mnie parę fragów...
Xardowi humor się poprawił - a mi tak średnio ;)
Bez dobrych rzutów nie ma szans na porządną szarżę kawalerii ;)
Wynik kolejnego ważnego rzutu...
Szaleńcza Szarża Halbarada - szkoda, że za późno
Czwarta Bitwa Ven'a:
Przeciwnik:
Michał „Tiaw" Dyrkacz
Armia:
Arathorn , 5x Strażnik Północy (włócznia), 17x Zwiadowca z Arnoru (włócznia) +
Cel:
pojedynek bohaterów
Cóż...
dobro wygrywa, zło przegrywa i się wymieniamy punktami. Rzeczywiście tak się stało
- wymieniliśmy się po majorze.... tyle, że oba zła wygrały. U mnie zdecydowały
pięknie wchodzące paraliże, brak strat w strzelaniu od Arathorna, fartowne
rzuty na zabijanie własnych modeli walczących z czempionami przeciwnika czy też
MoS stojący na 1 życiu pod koniec gry. W ofiarach jakieś 5:2
Wynik:
Duże Zwycięstwo dla mnie
Teraz
garstka zdjęć z bitew:
Armie do siebie dobiegają...
... i w sumie tyle - dlatego nie ma zdjęć :D
Piąta Bitwa Ajas'a
Przeciwnik:
Michał „Widelec" Pielczyk
Armia:
Hasharin, 2x Wężowy Jeździec, 11x Korsarz z Umbaru (tarcza), 11x Wojownik
Haradrimów (włócznia), 9x Wojownik Haradrimów (łuk), 3x Wojownik Haradrimów
(łuk, włócznia), 1x 6x Wojownik Haradrimów + Suladan (koń, łuk), 3x Wężowy
Jeździec, 10x Korsarz z Umbaru (tarcza), 9x Wojownik Haradrimów (włócznia), 5x
Wojownik Haradrimów (łuk), 6x Wojownik Haradrimów (łuk, włócznia)
Cel:
zajęcie 4 terenów i zabicie wrogiego króla
Kolejna
pierwsze starcie z przybyszem ze Śląska - właśnie dlatego lubię turnieje
wyższej klasy. Widelec mimo Gorączki Sobotniej Nocy był już w pełni sił -
wypoczęty i przygotowany do gry.
Od
początku czułem, że ta bitwa będzie bardzo wymagająca - spotykałem ponownie
bardzo liczebny Harad mogący prowadzić skuteczną wymianę ogniową - tego GC nie
lubi. Od początku wiedziałem, że jestem zmuszony grać na remis - a takiej gry
bardzo nie lubię :(
Posłałem
część kawalerii do menhira w moim prawym narożniku - kapitan KoDA siedział
cicho w lesie - szkoda, że nie odważyłem się posłać go do walki - może to by
zmieniło wynik bitwy? W stronę zrujnowanej katedry posłałem straceńczy oddział
kilku paru rycerzy i jednego kawalerzystę - miało to tylko skłonić Widelca do
rozdzielenia sił. Podobnie jak ja swojego króla trzymał schowanego za górką -
dzięki temu część armii pozostała bez bohatera, który mógł by zdawać Męstwo.
Początkowo
skuteczny ostrzał zdjął konia Suladanowi i mocno nadwyrężył liczebność
jeźdźców. Suladan całą grę spędził niedaleko menhira - co miało bardzo duże
zalety, wysłany tam oddzialik kawalerii i piechoty dzielnie zajmował trzecią
część armii Widelca.
Niestety
tak udany podział armii Widelca nie pozwolił nie był w pełni skuteczny -
zwiadowcy nie byli w stanie należycie wystrzelać łuczników Michała - to ja
ponosiłem większe straty z racji ostrzału. Plan był taki: po wystrzelaniu
łuczników Widelca chciałem zając jego teren kawalerią Szarej Drużyny, zaś
łamiąca się armia Haradu miała ustępować z zajętych terenów -z powodu złamania
armii. Plan był ryzykowny, ale niestety zawiódł ostatni element - moja siła
ognia.
Później
gra potoczyła się bardzo ciekawie - pozornie nieudany plan doprowadzający mnie
do momentu złamania armii zmusił do gry baaardzo na remis - musiałem posłać do
walki Halbarada i RotN'y z celem zabicia modeli w strefie rozstawienia Widelca
- w tym Hasharina - co na szczęście udało mi się.
Wykonując
rzut kreślący koniec gry, bądź jej kontynuację po złamaniu mojej armii udało mi
się rzucać ciągle 3+ - dzięki czemu już nie tylko moje modele zaczęły uciekać
ze stołu. Gra zakończyła się rezultatem 2 tereny dla Widelca, jeden dla mnie i
jeden z saldem modeli na nim 2:2.
Gra
była bardzo wymagająca i do końca emocjonująca - Widelec zagrał bardzo
profesjonalnie i prawie bez przeciągania ;) Miłym akcentem gry była chwila, gdy
pewien młodzieniec podszedł do nas i po zachęcie Michała zaczął rzucać kośćmi
za nas - szkoda, że lepiej robił to za łuki Widelca niż za moje.
Wynik:
Remis z dodatkowym celem dla mnie
Widelec przed bitwą - już całkiem na chodzie :P
Harad nadciąga w swojej pełnej (ponad 70 modelowiej) krasie
Ostrzał kawalerii był całkiem skuteczny
Zwary szereg łuczników z Haradu
Niespodziewane wsparcie ;)
Pierwszy rzut w życiu - może to początek wspaniałej kariery?
Duża część piratów ruszyła w kierunku ruin
Lepszymi strzelcami okazali się Haradrimowie
Kawaleria daje odpór siłom Suladana
Ruiny zdobyte przez Widelca
Skok o tyczce - czyli LotR'owa Paraolimpiada
Dzielni KoDA zatrzymali Suladana koło menhiru przez całą bitwę!
szaleńcza szarża Halbarada dająca mi remis
Piąta Bitwa Ven'a:
Przeciwnik:
Piotr „Zichu" Zich
Armia:
Haldir (elficki płaszcz, zbroja, łuk), 2x Rycerz Galadhrimów (łuk, tarcza), 7x
Wojownik Leśnych Elfów (łuk), 11x Wojownik Leśnych Elfów (włócznia), 5x
Wojownik Leśnych Elfów (broń miotana), 2x Gwardzista Pałacu Galadhrimów +
Elladan i Elrohir (konie, łuki, ciężkie zbroje), 11x Wojownik Wysokich Elfów
(tarcza, ciężka zbroja), 5x Wojownik Wysokich Elfów (łuk, włócznia, ciężka
zbroja)
Cel:
zajęcie 4 terenów i zabicie wrogiego króla
Oboje
mieliśmy ten sam plan - sprowadzić do breaka i mieć zajęte tereny jak wypadnie
1 lub 2. Grałem już z podobnymi rozpiskami i liczyłem, że bracia trochę splewią
i zrobię to pierwszy. Nie splewili.
Zamknąłem
przeciwnika w rogu, posiadając 3 tereny i odbiłem się kompletnie. Była nawet
chyba jedna tura w której wgl nie musiałem rzucać koścmi :P. Pierwszy dostałem
breaka... mając nadal 3 tereny.
Na
pierwszym terenie (z lewej) zjawił się MoS - zajęty.
Do
drugiego (z prawej) dobiegł Dobrosław z wuchtą tracków - zajęty.
Na
trzecim (strefa rozstawienia) stał Róg.... i zwiał...
Po
czym wypada 2 i gra się kończy remisem.
Wynik:
Remis z dodatkowym celem dla Zicha
Po czym znienacka następuje starcie...
Jak już się trochę przerzedziło...
Tchórzliwy róg, który odebrał mi zwycięstwo.
Szósta Bitwa Ajas'a
Przeciwnik:
Daniel „Isengar1" Derda
Armia:
Cel:
zajęcie górki
Hurra...
znowu morze morków. No i na dwóch bębenkach - trudno trzeba było liczyć na
wygranie rozstawienia - co się udało - dzięki czemu kazałem Danielowi grać z
krawędzi, gdzie była jedna z ruinek z Morii.
Dzięki
bębenkom na górkę pierwsza wkroczyła armia Mordoru, na szczęście mając do dyspozycji
dużo ciężkiej kawalerii udało mi się zatrzymać tą masę wytaczająco długo, by to
moje siły zajęły wzgórze. Wjazd kawalerii był niezbyt udany - kapitan KoDA miał
jeszcze większego pecha niż poprzednio - wjechał w 2 wspierane wrogie modele,
przegrał walkę, spadł z konia na ziemię plackiem i stracił jednego wounda i
fate'a.
Morze
morków otaczało moją wysepkę zewsząd - udało mi się odpierać te tabuny przez
dłuższy czas, a nawet sukcesywnie spychać pancernych brudasów z mojej ;) górki.
Po wydaniu wszystkich potęg przez Daniela - mogłem kontrolować to kto ma
pierwszeństwo - dzięki temu mogłem lepiej dostosowywać się do tego, by opanować
całe wzgórze.
W
końcowej fazie gry udało mi się pospychać wroga z pagórka tak, że zostali na
nim tylko moi dzielni wojownicy. Gra z Danielem była bardzo przyjemna, ale i
nie pozbawiona małych spięć.
Wynik:
Duże Zwycięstwo dla mnie
Rozpaczliwa Obrona wzgórza
Zwieranie szeregów na tyłach
Zażarta walka zbierała krwawe żniwo
W końcowej fazie gry każdy model mógł byc tym kluczowym
Szósta Bitwa Ven'a:
Przeciwnik:
Marcin „Balin" Pommersbach
Armia:
Dobosz Orków, 23xOrk z Morannon (tarcza), 14x Ork z Morannon (włócznia, tarcza)
+ Kapitan Mordor Uruk Hai (tarcza), Dobosz Orków, 15x Ork z Morannon (tarcza),
15x Ork z Morannon (włócznia, tarcza)
Cel:
zajęcie górki
Z
Balinkiem gram na prawie każdym masterze. Na prawie każdym obrywa, bo z reguły
mam rozpiskę lub scen idealnie pasujący pod niego. Tym razem myślałem, że
będzie podobnie, szczególnie, że jeszcze popełniał błędy.
Najbardziej
podobała mi się sytuacja z Arathornem, gdy dostał paraliż od MoSa na 4, rzucił
3 i nie podbił bo „i tak niczym w niego nie wjadę". Po czym wjechał MoS
(komentarz Balina brzmiał „ach no tak.. wiedziałem, że o czymś zapomniałem) i
ściągnął go w jedną turę :D.
Trochę
fartownych rzutów na ranienie rotnów i łącznie udało się ściągnąć 4 potęgi
zanim zostały użyte. Jednak miotki i brak wystarczającej ilości morków sprawił,
że wolno bo wolno, ale armia leśnych z GC powoli przebijała się przez moje
szeregi.
Teraz
to co kocham najbardziej:
10
tura - rzut o pierwszeństwo. Mam całą górkę dla siebie, tak, że teoretycznie
nie da się niczym na nią wejść. Balin rzuca 2.... Ja muszę 3+... po czym wypada 1
.....
Miotki
w ruch - jakieś dwa tracki znikły, dwie dziury, i wbija mi tak jednostkami, że
przegrywam. Z ciekawych rzeczy gdybym jednak wygrał to pierwszeństwo to
mielibyśmy 3 miejsce. No ale cóż... LotR nie zależy od szczęścia xD
Wynik:
Duże Zwycięstwo dla Balina
Cześć ... To jest Balin, a ja jestem Ven :)
Armia z defem nie przekraczającym specjalnie "4"
W takim ułożeniu trzymałęm go do 9 tury włącznie. W 10 zdobył górkę...
Podsumowanie
Turnieju
Ajas:
Wnioski
z bitew:
1.
Lennicy to miła i ciekawa armia - można by się w nią zaopatrzyć w najbliższym
czasie.
2. Harad
potrafi dać nieźle w skórę - zwłaszcza, jak myk nie jest odnotowany na kartce,
a Alex ma ochotę „strzelić w pysk" ;)
3. Dla Kapitana KoDA trzeba mieć jakiś mega
fartowny zestaw kości ;)
Wnioski
po turnieju:
-
regulamin mi się podobał, choć rzeczywiście były kłopoty z różnorodnością
rozpisek (zwłaszcza sił Zła)
-
angielskie scenariusze (podobnie jak nowe modele) powinny przechodzić beta testy w Polsce
-
na masterach trzeba się lepiej wysypiać ;)
-
Ven nie powinien grać Mordorem :P
-
Cube nie nadaje się na partnera do rozmów o organizacji mastera
-
na poznańską ekipę można liczyć - no i na Eomera ;)
-
cieszę się, że ślązacy w końcu do nas dotarli :)
Ven:
Wnioski
z bitew
1.
Tracki ssą. Na te sceny wystarczyłaby typowa jedenastka do salwy - ściągania
koni etc. (stanowczo się z tym nie
zgadzam, ale skoro Ven grał Mordorem po raz pierwszy jestem w stanie mu to
wybaczyć, jako nieopierzonemu jeszcze dowódcy szeregów Saurona :P - przypis
Ajasa)
2.
Mordor to nie moja armia - jedna z pierwszych gier i nie mógłbym tym grać
dłużej.
Wnioski
po turnieju:
-
Robimy mniej udziwniony regulamin. Parowe Mistrzostwa zostają, ale reg musi
być przystępniejszy.
-
Turnieje wyższej rangi organizujemy własnymi środkami i we własnym zakresie -
nigdy więcej uzależnień od sklepów.....
-
Ofc graty dla podium i dla laureatów Mitrila.
-
5 nocy ze snem po 4h to za mało. (3dni odreagowywałem)
-
I tak było zaje... znaczy super ;)
-
Wciśniemy na bazylu :D
Emoer:
Tym
razem obyło się bez zgubienia się w drodze do szkoły noclegowej ;) Szybkie
-
ukłony dla Fingona za zniesienie mnie przez cały turniej (nie licząc piątku i
nocki) ;)
-
następnego mastera mogę posędziować za opłatą ;)
-
ludzie z Cube`a to gorsze drewno niż niektóre liczysłupki znane powszechnie
poza Poznaniem :P
-
zdecydowanie przyda się trochę więcej ciekawych makiet, ale jest i tak w miarę
spoko ;)
-
regulamin to podstawowa sprawa, rozumiem jeszcze pojazdy po zakręconych scenach
(tak, miejcie satysfakcję Ci, którzy tak rugaliście mnie za pomysły ze
słupskiego challka), ale tutaj hm.. dla mnie to była po prostu beta scenów,
zepsuły mi one odbiór tego turnieju.
-
Kevin - może lepiej nie sędziuj, tak na przyszłość ;)
-
jestem zadowolony, że spędziłem czas w dobrym gronie, o samym turnieju powiem
tak: (cytat z u.) „Stary, jestem 150 tysięcy punktów przed Tobą.. (...) No dobra,
może 250, w końcu to parówka"
Zichu:
Pierwszy
raz miałem okazję gościć w Poznaniu, tak jak i moja piękna dziewczyna Agata.
Jeśli chodzi o miasto to nie oczarwało mnie :P Oczywiście podtrzymywałem
tradycje Poznaniaków co do zaglądania do dworcowego KFC (dlaczego tam nie ma
WC?!). Pierwszą noc spedziłem w bardzo barwej wiosce, w której pomieszkuje
niejaki Ajas. Dzięki za nocleg, niezłą kolację i śniadnko. Za rok na pewno
skorzystam z Twojego zaproszenia ;)
Miejsce
organizacji turnieju było bardzo dobre, a dzięki trudom, które włożyli
organizatorzy (mimo licznych przeciwności losu), turniej stał na bardzo wysokim
poziomie. Ze wszystkimi grało mi się bardzo przyjemnie i serdecznie ich
pozdrawiam (Eomer, Ugluk, Chimek, Woqet, Ven, Xardziu:*). Miejsca III na pewno
nie zająłbym bez nieocenionej pomocy mojego partnera - Widelca. Dzięki za
wspólną grę i mam nadzieję, że za rok uda nam się podbić Poznań ;) Jedyną
wpadką, co do turnieju był jak zwykle test wiedzy, którego odpowiedzi nurtowały
nas przez całą podróz :P Ekipa noclego była super. Zresztą co to za turniej bez
nocnych manewrów. Śmiechu było dużo, żadnych większych problemów nie było jak
np. jakieś technomuły za bramą. Tylko może następnym razem dajcie znać
wcześniej, że materace będą ociekać tynkiem :P Zapewne każdy noclegowicz
chętnie pozdrowi MM :P
Niestety
powrót do domu strasznie się dłużył, a perspektywa poniedziałkowej uczelni
doprowadzała mnie do depresji. W każdym bądź razie podróż minęła miło. Pragnę
pozdrowić również współpasażerów (Kraków i Legion Śląska). Wole nie wiedzieć,
jakie myśli przychodziły do głowy pewnemu studentowi, który jako jedyny nie
miał pojęcia o czym rozmawiamy w przedziale. Na pewno za rok zrobię wszystko co
w mojej mocy, aby udać się raz jeszcze do Poznania (zapewne z Agatą, chyba, że
nie wystarczy jej cierpliwości za którą serdecznie dziękuje) i mam
nadzieję, że uda mi się namówić więcej Ślązaków do dalekiej podróży.
Pozdrawiam
i do zobaczenia za rok w Poznaniu!
Wyniki:
Konkurs
malarski Mitrile rozegrał się między
tymi oto armiami:
Zło:
Jędrzej we własnej osobie
Zdjęć
armii Emoera brak - niestety nie dał mi ich :(
Dobro:
Ciężkozbrojni Rycerze z Dol Amroth
Kawaleria z Gondoru Irona
Kawaleria Rohanu pod dowództwem Gamlinga
Jędrzej - zdobywca Mitrila za najładniejszą armie Sił Zła
Leoris - zdobywca Mitrila za najładniejszą armie Sił Dobra
Miejsce Trzecie - Zichu i Widelec
Miejsce Drugie - Alexander i Heru
Miesce Pierwsze - Ugluk i Hawk
1. Michał „ugluk" Ławniczak i Przemysław „Hawk" Jastrząb
2. Henryk „Alexander" Jankowski i Marcin „Herudaio" Mycek
3. Piotr „Zichu" Zich i Michał „Widelec" Pielczyk
4. Adrian „Habbzdung" Brygarczyk i Jakub „Lemur" Siedlecki
5. Szymon „Szymonstein" Prostko i Joachim „Chimek" Czalej
6. Adam „Ajas" Sokół i Andrzej „Ven" Reszelski
7. Daniel „Isengard1" Derda i Marcin „Balin" Pommersbach
8. Grzegorz „Sauron" Walendowski i Łukasz „Imrihil" Ledzianowski
9. Hubert „Lord Makaron" Olejniczak i Paweł „Quik" Gromadziński
10. Mateusz „Xard" Pozimski i Michał „Tiaw" Dyrkacz
11. Paweł „Arfa" Woźniak i Aleksander „Gil Galad" Władyko
12. Marcin „Emoer" Naprawski i Piotr „Fingon" Lesiński
13. Jędrzej „Jędrzej" Smentek i Wojtek „Woket" Balcerzak
14. Mikołaj „Kijanka" Żaboklicki i Mikołaj „Miki" Szczepański
15. Robert „Pyrduś" Wandas i Michał „Forest" Lasecki
16. Lew "Leoris" Słowiej i Stanisław "Theo" Chmielowski
17. Arkadiusz „Miltenek" Kostrzewa i Mateusz „Froogy!" Pamin
18. Mikołaj „IRON 666" Adamiak i Michał „Patapon" Stachowiak
19. Dominik „Mroczny Korsarz" Szczepanik i Maciej Sikorski
Błogo nieświadomy tracker
Górka - każdy chce ją mieć
Alex rozważa kolejny ruch
...a Ugluk wciska Saurona
_
Lotrowcy - najliczniejsza grupa grających w hali gier bitewnych
Zajęliśmy całe dwie kolumny
Dla zainteresowanych - "maszynki"
Kolejne fotogenicznie ujęcie Chimka xD
Haradrimowie leją rycerzy
Leśniaki kontra reszta świata
Hawk zawsze patrzy w obiektyw - zauważyliscie?
Na
koniec podziękowania dla:
-
Agaty i Zicha za zdjęcia
-
Eomera za kmentarze
-
Vena za wspólny artykuł
-
Kijanki za zdjęcia
Pozdrawiam,
Ajas :D
Na sam koniec kilka zdjęć innych atrakcji na targach:
Idealne odwzorowanie detali
Domki, ludki, krówki i pociągi
Czas na coś nowocześniejszego - standard PKP ;)
Modele szybowców i nietylko
W tej sali mam matme.
Wyniki mi do Ligi podeslijcie :P
Ej to moja szkoła :)
Musiało Ci się coś przewidzieć Gula. :roll:
Usuńcie te 2 poprzednie komentarze bo coś mi się net wali...
Wsysnales Heru? Na Dmp obowiązkowo musisz dać mi swoj autograf...
dobry raport
Butelki i puszki nie widzieliście czy co? :D
No dokładnie nareszcie bo już myślałem, że się nie doczekam :P
P.S. czemu tak dużo mnie tam?:P
Na zdjęciu 92 można zobaczyć, czym zajmowali się gracze w czasie wolnym (butelka i puszka).
no nareście się ukazał ten raport było zacnie :D . 5 majorow do przodu pod rząd to piekna seria :D . Nie będe narzekał że zdjęcia są tylko z mojej jedynej przegranej bitwy ale to już standartd.
Spoko raport. Chciałbym się pochwalić wszem i wobec, że wsysnąłem Heru Majorem :D
"Jednak ostrzegam - jak Zichu zaproponuje Ci byś wciągną z nim krechę tabaki to odmów lub poproś o ćwierć tego, co zamierza Ci nałożyć :D :P - bo inaczej może być źle :P "
Ja nie wiem, co Wyście tam robili ;p Ale nawet ja już nie bawię się w ścieżki ;) A co dopiero początkujący ;p
Świetny raport, szkoda, że tym razem nie mogło mnie tam z różnych przyczyn być :/
Nie gniewam się, no co Ty :*
IMHO prostackie było lecenie na pałę całą GC, chwila zastanowienia przy totalnym rozp*** od moich łuków, wycofanie się za górkę i próbę przebicia z drugiej strony tejże górki. Jakbyś poszedł na combat dołączając Lennami to byś przepuścił i Hala i tych kilku potrzebnych rangerów...
Kapkę mi przykro, że nazywasz to prostactwem, ale tak ogółem też bym nie puścił myku gdyby ktoś zrobił go jak ja - bez zapisania go (długo będę to sobie wypominał) - z adnotacją gdzieś na boku sprawa miała by się zupełnie inaczej - spokojem bym, to puścił Alex :) Mam nadzieję, że się nie gniewasz ;) Raport jest zawsze relacją tylko jednej ze stron :)
Pozdrawiam, Ajas :D
[quote]mam nadzieje, że Alex na przyszłość zwróci uwagę na to, że jak ktoś gra w sposób pozornie prostacki, to w zagrywce może być jakaś niespodzianka ;) [/quote]
Ajas - zagrałeś w sposób prostacki i nie da się tego ukryć nawet za "mykami", "fortelami" czy czymkolwiek :P Poza tym sam przyznałeś, że mi czegoś takiego byś nie puścił. I co do cytowania mnie, to nie cytuj dokładnie tego co powiedziałem, bo wątpię, żebyśmy obaj pamiętali to tak samo :P ergo - powiedziałem coś innego, a oddałeś tylko sens.
Art ok.
No fajnie wyszło :D
No fajnie wyszło :D
GZ wszystkim uczestnikom turnieju no i autorowi arta który mósiał się trochę napracować :P
Gratuluje Leorisowi...naprawdę ładna armia