Relacja z Urodzinowego Turnieju Mitrila
Dodał: Ajas & Eomer121
26.02.2010, 17:47
Zapraszamy serdecznie do przeczytania relacji z Urodzinowego turnieju Mitrila który miał odbył się w dniach 20 -21 lutego w Warszawie.
Ajas:
Dla
mnie urodzinowy Challenger Mitrila zaczął się w piątek rano, kiedy to zebrawszy
się na pociąg wyruszyłem na wschód ;) Byłem ciekaw miejscówki, jaką tym razem
pochwalą się znani mi warszawscy sędziowie (mianowicie - Christo i Balin).
Podróż była bardzo przyjemna - warto wspomnieć, że posiadając zniżkę studencką
taka eskapada kosztuje tylko około 25 zł, więc nie są to straszne pieniądze -
zwłaszcza, gdy sam wstęp jest wysokości ceny przeciętnego lokala (10 zł), a
nocleg darmowy na terenie szkoły - tak tytułem wstępu dla Poznaniaków, którzy
sądzą, że turnieje wyjazdowe są drogie ;) [Tak, ja też pozdrawiam poznańskich
graczy i ich wyjazdy do BDG :P - przyp. eomer]
Po
dotarciu do „przeuroczej" stolicy na dworcu spotkałem się z eomerem i Tomim.
Jako, że podróż swoje trwała, postanowiłem zorganizować sobie nocleg u
warszawiaków. Z pomocną dłonią wyszedł Balin - który zawsze ratuje Wielkopolan
noclegiem - prawdziwy Ostatni Przyjazny Dom :) Oczekując tego ostatniego,
skoczyliśmy do muzeum Powstania Warszawskiego - polecam każdemu, kto jeszcze
nie był - bardzo ciekawe miejsce - nawet jeśli jest się tam już po raz drugi.
Po ukulturalnieniu się eomer pojechał nocować u siostry, zaś Tomi czekał ze mną
na Balina w Burger King'u (pierwszy raz byłem w fast food'zie tej sieci i
powiem szczerze, że jestem pod sporym wrażeniem ;) [Najlepsze frytki spośród
fast-foodów tak btw - przyp. eomer]
Gdy
dotarł do nas Balin mogliśmy oddalić się do klubu o nazwie „Plan B" gdzie
doczekaliśmy w doborowym towarzystwie (Theoden + jego lepsza połowa, Pablo +
jego lepsza połowa + jej siostra, Arathorn, isengard1 (Daniel) i koleżanka
Balina) na przyjazd Ven'a i Haby. Później pojechaliśmy sobie do domu Marcina,
by tam odśnieżeniem schodów przed domem zarobić na nocleg - Haba, Tomi i Ven
machali łopatami, a ja dzielnie nadzorowałem postępy w pracy ;) W ramach
rozrywki Balin wygrał z nami w Munchkina, a w odwecie później Haba i Ven
brutalnie zdeprawowali go grą logiczną w „5 patyczków" ;) [Nie, nie sprzedajemy
rozwiązania :D - przyp. eomer]
Następnego
dnia w miarę wyspani po ogarnięciu się pojechaliśmy do szkoły, gdzie turniej
miał mieć miejsce. Przez wyłączenie z ruchu części metra musieliśmy przebyć ten
dystans za pomocą 2 autobusów, tramwaju i metra...
eomer:
Pominę
wstępną podróż pociągiem do stolicy, gdyż dla mnie były to niecałe 3 godzinki
jazdy z Lublina.. Natomiast warto wspomnieć o ogarnięciu Ajasa :P
Wysiadłszy
z pociągu znalazłem przy schodach na centralnym Tomiego, z którym to
oczekiwaliśmy na przyjazd Adama. Ten niestety, nie rozumie pojęcia „najbardziej
oblegane schody" - wyszedł nie w tą stronę, po czym zamiast czekać, polazł do
wyjścia na halę główną dworca :P Cała sytuacja była natomiast krótkotrwała -
niedługo później ujrzeliśmy Ajasa w jego SS-manowym płaszczu, robionym na
zamówienie :P
Przejdę
od razu do soboty - wyjechałem z Pruszkowa (dobrze mieć rodzinkę w okolicach
Wawy :D) z rana, dojechawszy na Warszawę Śródmieście wsiadłem w autobus 504..
Na prośbę mojego partnera zacząłem rzeźbić z plasticardu miecz dla
fellbeastowego Nazgula..
..
w trakcie której czynności usłyszałem znajome głosy - Pluto i Ugluk podchodzili
właśnie do tegoż autobusu, by dojechać nim na miejsce turnieju ;)
„Ooo..
Pan z walizką! Siema, wiesz, jak dojechać, prawda?" :P
Tak
oto przez ok. 31 minut (wg rozkładu) plus kolejne kilkanaście w następnym
autobusie nasłuchałem się różnych rozkmin, pozdrawiania Jagooodki via sms
(Pozdrowienia od Pluta i jego mamy :P) itp.
Wsiadłszy
w 148 w okolicach Kościoła k. przystanku Miklaszewskiego (pozdrowienia dla
starszego pana z walizką pokroju naszych) przejechaliśmy kawałek trasy, gdzie
dołączył do nas Michał Molenda - szczęście, bo nie wiem, czy trafilibyśmy bez
niego nie pytając żadnego z przechodzących ludzi o drogę :D
Zdecydowanie nazwa miejsca pasowała do nas ;)
Warszawiacy układają tereny
Jaki jest Ven każdy widzi
Haba już się wkręci w sędziówkę...
Zdjęcie z gazetki szkolnej oddaje ducha sporej części rozpisek
Rozpiska Ajas'a
Składając
rozpiskę musiałem pamiętać o tym, że pewne kombinacje blokują armię sojusznika,
więc z góry postanowiłem sobie, że skoro format jest taki, że będzie bardzo
dużo leśnych elfów eomer powinien mieć w rozpisce Shadow Lord'a więc nie miałem
szans na wystawienie Sarumana, zaś sam koniecznie chciałem mieć Legolasa.
Finalnie w rozpisce postawiłem na dość dużą ilość łuków, całkiem grywalną
kawalerię, nieco elity w postaci pik, jedną zabawkę-wypychacza punktów jakim
jest sentinel. Swoje miejsce miała również Galadriela - wsparcie magiczne i
odpowiedź na łuki Haradu, Rumil jako bohater do piechoty i na koniec
najważniejszy model, czyli Merry - mega koks wypełniający limit łuków.
WOOD GAYS PROTECT
THE HALFING by AJAS
Galadriela
Legolas <zbroja, koń, płaszcz>
Rumil
Merry
16x Wojownik Leśnych Elfów (broń miotana)
11x Wojownik Leśnych Elfów (elficki łuk)
14x Wojownik Leśnych Elfów (włócznia)
4x Rycerz Ghaladrimów (tarcza, elficki łuk)
2x Gwardzista Pałacu Galadhimów
1x Sentinel
52/75 modele
15 + 3 łuków
9 Potęg
Leśniaki w całej okazałości
Legoals - dowódca kawalerii
Merry - ee... dowódca łuczników
Galadriela - wsparcie magiczne i chodzący ''Stand Fast!''
Rozpiska eomer'a
Pomysł
rozpiski powstawał sporo wcześniej, natomiast jeszcze na półtorej tygodnia
przed turniejem nie wiedziałem, czy w ogóle nań pojadę.. Początkowo tworzyły
się rozpy w stylu Undyinga na bestii, szamana orków (przydatna rzecz na duszki,
pozdrawiam Kat :D), Drummera i jakiegoś dopychacza. Natomiast po tym, jak
ogarnąłem na turnieju Czarnego Brata (Ajasa - jak ktoś nie wie :D), koncepcja
musiała się diametralnie zmienić.
Jako,
że Adam jest starym powegamerem (:P), wcisnął mi SLa, którego brać nie chciałem
- ale cóż, nie pozostało mi nic innego, gdy ten koniecznie chciał zabrać
Legolasa..
Skończyło
się na Witch-Kingu z bestią (łamanie kostura było tu bardzo pożądane), Shadow
Lordzie konnym (którego z perspektywy czasu wrzuciłbym także na bestię),
Drummerze i worku Potęg, który wygrał 3 walki przez cały turniej - Shagracie w
wersji oldschool. Reszta to klocek wsparty kilkoma mordorskimi Urukami i
kilkoma Trackersami na wargach - którzy sieją popłoch z S4, a nie są jacyś
wielce drodzy.
NIE MAM POMYSŁU NA NAZWĘ BY EOMER
Witch-King 3/18/3
(fellbeast)
Shadow Lord (koń)
Shagrat (tarcza)
Orc Drummer
12x Morannon Orc (tarcza)
6x Mordor Uruk-Hai
(tarcza)
18x Morgul Guard
(zbroja, tarcza, włócznia)
16x Orc Tracker (4x warg)
56/75 modele
16 łuków
8 Potęg
Uwaga!
Tutaj
znajdują się scenariusze:
http://www.mitril.pl/forum/viewtopic.php?t=6232&start=0
DZIEŃ PIERWSZY
Pierwsza Bitwa
Ajas'a
Przeciwnik:
Dariusz „Darulus" Dąbkowski
Armia:
Shadow Lord (koń), ork dobosz, kapitan orkow z Morannon (tarcza), Gorbag (tarcza),
szaman orków, 25x ork z Morannon (tarcza), 15x wojownik orków (włócznia, tarcza),
5x ork z Morannon (włócznia), 24x tropiciel orków
Pierwsza
bitwa była challang'em przyjętym przez Kalins'a i Darulusa - byliśmy ciekawi,
jak grają LotR'owi weterani. Bitwa polegała na napisaniu lepszego scenariusza
bohaterem (podobne do wykopania skarbu na środku mapy) - niestety obaj z
Darulusem źle doczytaliśmy zasady scenariusza i przez to potoczył się on nieco
inaczej - choć moim zdaniem nie wpłynęło to na wynik bitwy - po prostu Legolas
częściej próbował by zabić SL'a z Deadly Shoot'a, zamiast stać i nic nie robić
:)
Bitwa
rozpoczęła się z kopyta - kawaleria z Legolasem przejęła znacznik, zaś sam
bohater przyfarcił później rzutem na pisanie artykułu - padła „6" i zgodnie z
tabelką zdobył 2 punkty. Elfy zasypywały ostrzałem wrogie modele - trafianie w
Gorbaga (wybranego jako piszącego artykuł) nie przynosiło żadnych skutków. W
walce wręcz elfy sprawiały się nadzwyczaj dobrze, choć Rumil zupełnie bez
polotu, jak na kogoś z 4 atakami ale ważne, że odpalał dobre heroiki.
Galadriela
radośnie odpychała SL'a od terenu walk, zaś sentinel dodatkowo jej w tym
pomagał. W późniejszym czasie Legolas nabił kolejny punkt, więc saldo
scenariusza wychodziło 3:0 dla mnie za artykuł. Z ciekawszych osiągnięć warto
wspomnieć o zabiciu przez Legolasa w jedna turę kapitana morków, odciągnięcie
SL'a na 17" od terenu walk oraz niedopuszczenie Gorbaga do wypełnienia
scenariusza. Choć bitwa miała chwile większej spiny między nami wspominam ją
summa summarum dobrze i mam nadzieję, że Darulus też.
Wynik:
15:5
Kawaleria pod komendą Legoalsa zajmuje 'komputer'
Mordor Darulusa nadciąga...
Galadhrimowie powstrzymują atak orków, piechota dociera do Legolasa
Bitwa rozpoczyna się na dobre
Sukcesywne wycinanie orków
Obie strony dają z siebie wszystko
Shadow Lord za sugestią Sentinela i Galadrieli oddala się nieco
Widok na pole bitwy z lotu ptaka
Legolas zdobywa kolejne punkty za artykuł
Magiczne wsparcie Galadrieli i Sentinela było bezcenne
Shadow Lord powraca do gry...
Szeregi orków znacząco stopniały
Bitwa chyli się ku końcowi
Pierwsza Bitwa
eomera
Przeciwnik:
Michał „Kalins" Kaliński
Armia:
Gandalf Szary, Imrahil, Beregond, Damrod, 20x Rycerz Dol Amroth, 15x Zwiadowca
Gondoru (włócznia), 15x Zbrojny z Dol Amroth
Na
starcie turnieju przyszło mi zmierzyć się z wielce znanym i lubianym Kalinsem i
jego debiutującym synem - Jankiem. Ujrzawszy armię Michała byłem pewien
problemów ze zdobyciem wielu mp za zabite modele (masa przyzwoitych bohaterów,
mocny pierwszy szereg z F4 plus przerzuty, 15 wsparć z trzeciego szeregu),
natomiast swoją szansę ujrzałem w scenariuszu. Podobnie jak nasi partnerzy, nie
doczytaliśmy założeń do końca, przez co powstało pewne zamieszanie - natomiast
na mocy dżentelmeńskiej umowy wszystko skończyło się uściskiem dłoni i szczerym
uśmiechem ;)
Po
wyznaczeniu „komputera" okazało się, że znajduje się on niemal na środku
wzgórza stojącego w centrum stołu - było to dla mnie średnio pozytywne, bo
Gandalf wspiąwszy się nań, mógł bezpardonowo blastować po moim SLu.. Do tego
wysokie wzgórze na moim prawym skrzydle - umożliwiało to Kalinsowi przyjęcie
postawy obronnej.
Jako
pierwszy doszedłem do wzgórza (dzięki Drummerowi of course), po czym posłałem
wszystkich Trackersów na wargach w celu powstrzymania natarcia przeciwnika na
jedną turę, w ciągu której mogłem próbować zdobyć scenariuszowy punkt na moje
konto. Zadziwiająco, udało mi się to (nie rzuciłem jedynki :P). Szczęście z
udanego rzutu szybko jednak zamieniło się w niechęć do używania casterów - Sap
Will na 2, 2 i 2, 1 spowodował, że plan wyssania Gandalfa w dwie tury miał się
nie sprawdzić.. Scompelowałem natomiast Szaraczka z dala od środka stołu, przez
co zdobyłem drugi punkt na swoje konto.
Następne
tury przyniosły natomiast starcie się naszych szeregów - Gandalf wybrany na
piszącego artykuł znajdował się ciągle w 3" od komputerka, podobnie jak mój
Shadow Lord, przez co ciągle prowadziłem 2:0. Niestety, nie dałem rady połamać
kosturka Dziadkowi - byłem ciągle narażony na dobrego blasta, do tego Imrahil
stał zdrowiutki i ciął po 1-2 Morki na turę..
Niestety,
Witch-King pomimo posiadania bestii nie potrafił w szarży wyrzucić więcej niż
4, wobec czego przegrywał sukcesywnie walki..W końcu stracił wierzchowca i
sczezł w otoczeniu na lewej flance.
Na
prawym skrzydle sytuacja wyglądała w miarę okej, natomiast w centrum
przegrywałem praktycznie wszystkie starcia - traciłem oczywiście armię, która
nieubłaganie zbliżała się do break`a. Kalins dał radę jeszcze zdobyć 1 punkt za
pisanie artykułu - nie uświadomił sobie natomiast, że wedle przepisów mógł
kontynuować grę swoimi modelami bez mojego udziału. Stąd powstało pewne
zamieszanie, doszła do tego także wątpliwość w związku z utrzymywaniem się
naszych piszących przez całą praktycznie grę w 3" od komputera..
Skończyło
się jednak, jak się skończyło - pacaliśmy się po remis, gdzie ja dostałem
więcej punktów za scenariusz, a Kalins - za wybicie armii.
Po
bitwie na pewno mogłem sobie wytknąć kilka błędów - przede wszystkim mogłem
skupić się wokół punktu na środku stołu, zamiast próbować oskrzydlać Kalinsa -
myślę, że dałoby to lepsze rezultaty. Poza tym, Shagrat wszedł do walki dość
późno i niewiele zrobił, poza heroicznymi ruchami (pomijam moje tragiczne rzuty
na walkę i niewygranie żadnej).
Chciałbym
jeszcze raz pozdrowić mojego przeciwnika i syna - Janek naprawdę może za parę
lat wyrosnąć na solidnego gracza, zwłaszcza z takimi rzutami ;) Poza tym
podziękowania jeszcze raz za zaufanie względem mnie przy wyborach kolejnego
smerfa ;)
Kalins i Janek wystawili Lenników
Tracki na wargach grają na czas
Prawe skrzydło Mordoru - tam walka była najbardziej wyrównana
WK atakuje na lewej flance
WK niestety nie potrafił rzucić więcej niż 4 szarżując na fellbeaście
Wynik:
10:10
Mitrilowy Konkurs
Ajas:
Po pierwszej bitwie Haldir i Viruk zaatakowali
nas szalonym testem wiedzy o Mitrilu - pytania były na naprawdę wysokim
poziomie:
1.
Ilu jest zarejestrowanych użytkowników na Mitrilu?
2.
Ile dat startu Mitrila było wyznaczonych?
3.
Który z byłych redaktorów otrzymał pochwałę za przeklinanie na forum?
4.
W jakim kolorze są koszulki Mitrila?
5.
Ile było kręgów wyboru armii w momencie startu i ile kręgów jest obecnie?
6.
Podaj dokładną datę startu Mitrila.
7.
Podaj prawdziwe imiona przynajmniej 5 redaktorów (nick + imię).
8.
Kto został uznany za zaginionego w akcji roku 2009 w ramach Mitrilowych
Oskarów?
9.
Jaka figurka była opisana w pierwszym poradniku malarskim który pojawił
się na Mitrilu?
10.
Kto wygrał pierwszy konkurs zorganizowany na Mitrilu?
Rozwiązanie
testu na końcu artykułu, wyniki - po drugiej bitwie ;) Najwyższy wynik osiągnął
Pluto zdobywając 4,5/10 punktów (MM miał 6, ale on jest w redakcji, więc nie
liczył się ^^).
Druga Bitwa Ajas'a
Przeciwnik:
Piotr „Jawor" Jaworski
Armia:
katapulta wraz z trollem, kapitanem, Shagrat War Leader, dobosz orków, Nazgul (P2/W8/L0),
16x ork z Morannon (tarcza), 16x tropiciel orków i 16x wojownik orków (tarcza i włócznia)
Drugą
bitwę przyszło mi stoczyć z Jaworem i jego katapultą - scenariusz polegał na
zbiciu rodzących się w ćwiartkach Sariusów. Początkowo rodziły się głównie po
połowie stołu Jawora (pojawiali się na 5+) u mnie było z tym słabiej. Piotrek
ruszył orkową ławą przez środek stołu, zaś trackersów posłał na moją górną
prawą ćwiartkę (na szczęście Sarius był „strzało-odporny").
Stwierdziłem,
że nie ma co gnać do katapulty na złamanie karku - łuki schowałem w lesie na
ich krawędzi, tak by nikt ich nie widział - ich zadaniem było strącenie obsługi
maszyny. Legolas pognał na środek stołu, by zachęcić wroga do ostrzału na niego
- mając 3 Fate'y i płaszcz nawet po potencjalnym upadku spokojnie, by przeżył,
poza tym w odpowiedniej odległości ludziki do znoszenia strzałów. Piechota
razem z Rumilem i Galadrielą udała się za Legoalsem również z odpowiednimi
„czujkami". Muszę z ręką na sercu przyznać, że całe moje zabiegi były zbędne -
Jawor miał niemożliwego pecha w strzelaniu z kasi - chyba nie było strzału,
który zrobił by coś większego niż śmierć max 2 leśniaków.
Kawaleria
pognała w stronę rodzących się Sariusów, by ugrać nieco punktów za nich -
prawie do końca gry saldo ocierało się o remis np. 3:3. Kiedy Jawor miał pecha
z katapultą udało mi się podgonić Legolasa piechotą i dołączyć do walk - broń
miotana zdziałała cuda ścinając równo i orków i morków. Nazgul Piotra średnio
sobie dawał radę - Legolas po jednym udanym transfixie spokojnie hasał dalej,
zaś później Nazgulowi skończyła się Wola. Muszę przyznać, że Sarius nie był
taki słaby, jak się powszechnie sądzi - rzucając za jednego wygrałem kilka walk
z jednym crewmanem Jawora ;) Łucznicy po osiągnięciu sukcesu, jakim było
strącenie odpowiedniej liczby crewmanów wyłączyli z gry katapultę. Piechota
docięła resztki armii Jawora, trackersy pouciekały z lasu, zaś sam Jawor
przyznał, że to już koniec i na pewno przez pozostałe 40 min narodzi się dość
Sariusów, które pokonam i spokojnie będę ich miał 2x więcej.
Muszę
dodać, że była to moja najmilsza bitwa na turnieju - zarówno Jawor i ja
pozwalaliśmy sobie na cofanie ruchów, strzelanie pominiętych łuczników i
ogólnie gra minęła w bardzo miłej atmosferze - za co serdecznie dziękuję ^^
Wynik:
19:1
W prawym narożniku leśne elfy...
...e lewym zaś katapulta orków i masa morannonów
Niszczycielska machina orków
Leśne elfy rozproszyły się, by zminimalizować straty, łucznicy ostrzeliwują obsługę maszyny
Piechota dotarła do kawalerii
Miotanki bezlitośnie wybijają orków
Unieruchomiony Legolas walczy z Shagratem
Elficka odsiecz w końcu dotarła
Po wyeliminowaniu obsługi maszyny można wyjść z lasu
Brejk dosięga armię Jawora
Druga Bitwa eomera
Przeciwnik:
Krzysztof „KayG" Gralewski
Armia:
Galadriela, Saruman Biały, Legolas (zbroja, płaszcz), 7x wojownik leśnych elfów
(łuki, włócznia), 10x wojownik leśnych elfów (łuk) , 17x wojownik leśnych elfów
(włócznia) , 17x wojownik leśnych elfów
Naszym
scenariuszem było polowanie na Sariusa. Jako, że mieliśmy po jednym „spawnie" w
ćwiartce, w której się wystawialiśmy a drugi punkt na ćwiartce obok,
postanowiliśmy, że za ćwiartki będące po stronie Krzyśka rzucać będzie on i
vice versa. Później tego żałowałem, zaraz dowiecie się, dlaczego :P
Rozstawienie
obu armii nie było zbyt finezyjne - trzyszereg, aby zmieścić wszystko w
świetle/ciemnidle i móc swobodnie iść do przeciwnika. Od razu posłałem dwóch
Trackersów na wargach za wzgórze po prawej stronie stołu, a dwóch za las po
lewej stronie, co umożliwiało mi szybkie dotarcie do dwóch punktów, w których
miały rodzić się klony Sariusa.
Niestety,
praktycznie co turę (poza jedną, gdy na stole nie pojawił się żaden klon)
Sarius pojawiał się w rogu KayG`ego, natomiast w moim zagościł tylko jeden raz.
Zajęcie dwóch pozostałych punktów pozwoliło mi natomiast na prowadzenie w
wyścigu punktowym od początku gry. Ciągłe pojawianie się klonów spowodowało
jednak, że dwukrotne przebicie przeciwnika miało być naprawdę trudne.
KayG
ruszył częścią elfów w las (hand weapon i włócznie), dorzucił tam też Sarumana.
Reszta stała natomiast na skraju strefy wystawienia i ciskała z łuków w moje
szeregi, osłaniana przez Blinding Light Galadrieli. Legolas starał się Deadly
Shotem ubić Shadow Lorda, próbował też uczynić to z Drummerem - nie udała mu
się jednak ta sztuka, choć z tego, co pamiętam, SL stracił 1 Fate ;)
Po
dojściu mniej więcej do środka stołu skierowałem kilka jednostek w stronę
łuczników przeciwnika, by powstrzymać ich od kontry, natomiast lwią część sił
posłałem w las, aby w miarę szybko nabić breaka KayG`emu. Skoordynowana akcja
dwóch Nazguli spowodowała, że Saruman został dość szybko zwarzywiony. Zdołał
wypuścić jednego przyzwoitego blasta, po którym SL stracił konia, nie popsuło
to jednak nazbyt moich planów.
Zabolały
mnie jednak znów rzuty - szarżujący Witch-King, który przegrał ze scompelowanym
Sarumanem i jednym leśniakiem. W następnej turze tenże nazgul wygrał walkę,
wklepał jednak tylko dwa woundy Sarumanowi. W końcu jednak, dzięki otoczeniu
elfów w lesie, udało się zabić magusa. Siły powstrzymujące natarcie wroga
spisały się dość dobrze - nie dopuściły łuczników do wlotu na moje tyły.
Natomiast niepojawianie się Sariusków w rogu, w którym się wystawiałem
spowodowało, że nie uzyskałem dwukrotnej przewagi w neutralizowaniu klonów.
Ostatecznie
nie udało nam się wybić do końca, w scenariuszu uzyskałem przewagę, wobec czego
uzyskałem przewagę w mp rzędu 350-400.
Chciałbym
podziękować raz jeszcze za bitwę, no i wracaj młody do gry w lotra :D
Wynik:
12:8
KayG - drugi z przeciwników eomera
WE natomiast dzielą się na dwie grupki
Jedyny udany blast Sarumana
Grupka morków rzucona na pożarcie łucznikom KayG`ego
Witch-King stara się dopchnąć do Sarumana
WK ciągle nie potrafi wbić trzech woundów Istariemu
Mitrilowy Tort
eomer:
W
związku z kolejną rocznicą powstania portalu, redakcja pod wodzą Kalinsa
zorganizowała dla uczestników turnieju małą niespodziankę - torcik urodzinowy
(swoją drogą pięknie wykonany, logo niczym żywe, co możecie zobaczyć na
zdjęciach), oraz toast wzniesiony szampanem (z tego, co mówił Pablo „dobry
ruski szampan" - IMO w istocie nie był zły :D). Doszło do tego kolejne ciacho,
wykonane przez żonę Kalinsa (serdeczne podziękowania od wszystkich :D) - tak
oto odpoczywaliśmy przed trzecią bitwą. Nie obyło się bez przemowy Michała -
podziękował on redakcji, sztygarom i oczywiście zwykłym użytkownikom za to, że
Mitril mógł znaleźć swoje miejsce w LotRowej społeczności. Zdmuchnięcie
świeczek na torcie, łyk szampana - i tak oto minął kolejny rok
Przy
okazji rozwiązany został konkurs, zorganizowany przez Viruka i Haldira.
Najwyższy wynik osiągnął Pluto zdobywając 4,5/10 punktów (MM miał 6, ale on
jest w redakcji, więc nie liczył się ^^). Nagrodą, z tego co pamiętam, był
zestawik pędzli - symboliczna nagroda, a cieszy.
Rozwiązania,
jak pisał wcześniej Ajas, na końcu tekstu ;)
Po
całej akcji należało wrócić do stołów, co prędko uczyniliśmy. Tym razem przyszło
zmierzyć się nam z faworytami - czułem, że coś musi pójść nie po mojej myśli,
gdyż, jak wie niemal każdy, duet ten to para starych powergamerów ;)
Haldir i Viruk uczciwie go podzielini
LotR'owy comming out Janka ;)
Redakcja - od lewej Kalins, Ismaril, Ajas, Barti, Kubbek i Viruk (MM mając płaszcz elfów gdzieś się skampił...)
...niektórzy zdężyli przysnąć - vide Ven ;P
Zwycięstwem w teście wiedzy o Mitrilu najbardziej zaskoczony był sam Pluto
Trzecia Bitwa
Ajas'a
Przeciwnik:
Daniel „Isengard1" Derda
Armia:
dwie katapulty wraz z trollami (jedna z kapitanem), Betrayer, 2x ork z
Gorgoroth, 13x wojowników Haradrimów, 14x wojowników Haradrimów (łuk), 14x
wojowników Haradrimów (włócznia)
Tym
razem mieliśmy za zadanie pokazać, którzy bohater i redaktor jest lepszy - mój
Legolas i Ajas ;) czy też Ismaril i kapitan katapulty Daniela. Z tej bitwy mam
mało zdjęć - zapomniałem je robić w czasie, gdy Isengard niemożliwe farcił
katapultą.
Pokrótce
napiszę jak zostałem rozsmarowany, żeby później opisać moje błędy. Rozstawiłem
się masą z lewej flanki, w prawym lesie schowałem łuki i siebie. Piechota była
otoczona czujkami - niestety nic to nie zmieniło - Daniel przyfarcil trafiając
bez wydawania Potęgi 2 placki kapitanem i nabił sobie około 12 fragów... Reszta
bitwy wyglądała tak, że ja biegłem - on strzelał, ja dobiegłem - on dobił.
Później mój awatar został zabity przez trolla.
Błędy
jakie zrobiłem - na pewno niedoczytanie rozpiski Daniela - na swoje
usprawiedliwienie mogę dodać, że miał ją na małej karteczce do robienia notatek
- nie zauważyłem, że ma w armii dwóch orków z Gorgoroth eliminujących salwę.
Moją winą jest to, że zapomniałem o tym. Ale Daniel zwałował mnie tym, że w
chwili, gdy nie widział moich modeli tymi orkami sam nimi ruszał - a było to
moje prawo - jako grający tymi modelami powinien był mi o tym przypomnieć, a
nie ruszać nimi samemu. Jako, że stykał się z nim Haradrimami powinniśmy rzucać
jak za normalną walkę, a tego również nie zrobiliśmy. Wiem, że za późno sobie o
tym przypomniałem - dopiero pisząc raport, ale niestety mam wrażenie, że
większa wina jest po stronie Daniela.
Wynik:
0:20
Łucznicy czają się w lesie
Trzecia Bitwa
eomera
Przeciwnik:
Michał „Glorfindel" Molenda
Armia:
Legolas (zbroja, płaszcz), Gamling, (sztandar), Saruman Biały, 17x Straż Przednia
Rohanu, 10x wojownik Rohanu, (tarcza), 13x wojownik Rohanu, (broń miotana), 4x królewski
gwardzista Rohanu, (broń miotana), 4x królewski gwardzista Rohanu
Zadziwiająco,
w wyborze bohaterów do Contesta wybór u mnie, jak i u Michała, padł na Kalinsa.
Jego zasada umożliwiała rozgrywanie heroica przez niego wezwanego jako
pierwszego w turze - ja wybrałem go ze względu na to, że Michał grał outami, on
podobnie - mógł wykorzystać mnogość Potęg w armii w najlepszy możliwy sposób,
korzystając z heroiców Kalinsa.
Początkowo
szczęście było po mojej stronie - Mordor biegł ile sił w nogach, a z
mightowanych łuków padło raptem kilka jednostek. Prawą flanką biegli Tracker
Ridersi - mieli za zadanie objechać Rohan od tyłu i powstrzymać natarcie
wojowników z bronią miotaną i RRG.
Gdy
dojechałem jednak do Michała, dała o sobie znać gorsza część rzutów - nieudane
Sap Wille na Sarumana, Legolas który nie mógł dostać Transfixa.
Ouci
początkowo odsunęli się, by ostrzelać kilka moich jednostek, które do walki nie
doszły - w miarę udanie. Saruman na lewej flance szalał, nie udało mu się
złamać laski, został bez żadnego Willa - natomiast w walce wręcz koksił
maksymalnie. Kalins Michała zabijał pojedyncze cele, Legolas tłukł się wręcz
przyzwoicie - natomiast mój Witch klepał pojedynczych WoR.
Cały
plan się zepsuł, gdy zechciałem wlecieć WK na outów przeciwnika - szarżując,
rzucił najwyżej 3 - nie wyszła mu heroiczna walka, konsekwencją czego było
zajęcie obu moich Nazguli przez przeciwnika. Dostałem breaka, Shagrat próbował
jeszcze coś wskórać, ale wygrał jedną walkę, w której ledwo co ubił
pojedynczego WoR.
Ogółem
w początkowych fazach walki to ja pocieszająco klepałem po ramieniu naszego
mistrza z zeszłorocznego GT- na koniec jednak role się odwórciły ;)
Podsumowując
- wiele błędów popełnionych przeze mnie, źle obrana taktyka plus kilka złych
rzutów - i z początkowo oczekiwanej przez Michała masakry w plecy zrobiła się
przekonująca jego wygrana.
Bitwa
była prowadzona w bardzo sympatycznej atmosferze, bez spin, pełne fair play -
naprawdę szacunek dla Ciebie, Michale ;)
Wynik:
5:15
Wystawienie Mordoru oraz Outów Michała
Trackerriders flankują pod osłoną wzgórza
Mordor dobiega, Denethor robi za Kalinsa ;)
Ouci starają się ustrzelić tyle, ile się da
WK zjada chłopków - Legolas Morki i Morguli
Spalony Heroic Fight Witcha
Niestety, Rohan nie stracił nazbyt wiele mp
Czwarta Bitwa
Ajas'a
Przeciwnik:
Michał „Miweq" Węgrzyn
Armia:
katapulta wraz z trollem i kapitanem, Shadow Lord (koń), kapitan Haradrimów,
wojownik Haradrimów, 16x strażników Kharny (łuk), 26x wojowników Haradrimów
(włócznia) i 4x jeździec Haradrimów (wojenna włócznia)
Widząc
przeciw sobie już trzecią armię z katapultą obiecałem sobie, że poważnie się
zastanowię przed złożeniem rozpiski na DPM 2010 ;)
Tym
razem naszym zadaniem było zdobycie ćwiartek. Obaj musieliśmy się liczyć z
wyskakującym losowo „Error 503" - który przez całą grę objawił się chyba
trzykrotnie - raz pozbawił nas zasad specjalnych (elfy oduczyły się biegać po
lesie, troll ładować kamienie), raz nie mogliśmy się ruszać, a raz nie mogliśmy
strzelać). Miweq wygrywając rzut na rozstawienie podarował mi w prezencie
narożnik z lasem.
Miweq
wysłał jeźdźców do oskrzydlenia mojej armii - chciał widzieć jednostki za lasem
- na szczęście udało mi się ściągnąć wszystkich za pomocą Legoalsa i konnych
Galadhrimów, którzy zdobyli ćwiartki. Ponownie zastosowałem taktykę z
ostrzelaniem katapulty z lasu, a okropnie rozdrobnioną piechotą ruszyłem w
stronę drugiego lasu. Ostrzał Miweq'a nie był jakiś strasznie skuteczny. Kiedy
udało mi się strącić odpowiednią ilość obsługantów mogłem spokojnie biec dalej
- maszyna strzelała już tylko na 6+, więc jej efektywność do końca gry była
znikoma.
Po
dotarciu do linii Miweq'a rozpoczęła się walka - broń miotana pomogła mi w
pozabijaniu sporej ilości WoK'ow, zaś Legolas utrącił Deadly Shoot'em
upierdliwego Nazgula. Zaczęło się systematyczne wybijanie Haradrimów - elfy
wykonały to bezproblemowo. Zajmując wszystkie ćwiartki zakończyłem grę.
Wynik:
19:1
Tak dla odmiany znowu katapulta...
Elfy korzystają z osłony lasu
No to teraz chyba nas nie trafią...
Bezlitosny ostrzał watchersów
Byle dotrzeć do drugiego lasu
Nawet największe rozproszenie nie uratuje wszystkich przed katapultą
Kampienie się w dwóch lasach, to jest to
Salwy leśnych lefów sukcesywnie wybijają obsługantów
Drugi przystanek w drodze do linii początkowej zasięgu maszyny
Kharniaki szykują się do odparcia natarcia
Sukcesywne wycinanie turbańców
Czwarta Bitwa
eomera:
Przeciwnik:
Wojciech „Kat" Cenkar
Armia:
Legolas płaszcz, Gimli, Halbarad + sztandar, Denethor, 7x wojownik z Minas Tirith
(tarcza, włócznia), 13x zwiadowca Gondoru (włócznia), 18x Wojownik Umarłych
Znów
Legolas.. Nie nastrajało mnie to pozytywnie, zwłaszcza, że Martwy Brat
wystawił, jak to w jego zwyczaju bywa, Army of the Dead.
Kat,
słusznie, ustawił się w rogu, pod lekką osłoną wzgórza i strzelał do mnie.
Najlepsze jest to, że ja, posiadając Shadow Lorda traciłem po 1-2 jednostki na
turę regularnie, natomiast Kat przez jakieś 7 tur strzelania nie stracił nic.
Postanowiłem więc, że skoro moje rzuty zaginają czasoprzestrzeń, miażdżą mosznę
i cały system zarazem (o co chodzi eomerowi zrozumieją tylko, ci którzy byli w
Bydgoszczy na turnieju lokalnym - Ajas), podejdę do przeciwnika i spróbuję go
wklepać wręcz ;)
Niestety,
jak to bywa - nie wszystko chciało iść po mojej myśli. Co prawda
zblackdartowałem Halbarada (jego sztandar jest dość irytujący, zwłaszcza, że
Denethor zdaje wtedy automatem testy Męstwa i robi się trochę gięty :D),
natomiast na tym skończyły się sukcesy. Moje jednostki nie potrafiły
zaszarżować Umarlaków, Witch King nie wygrał kolejnego heroica, wpadł na niego
Legolas i do spółki z Rangersami i Umarlakami ubił Nazgula w jedną turę.
Pierwszą stratę Kat zanotował mniej więcej w 5 turze walki wręcz - wynik
zadziwiający zarówno dla mnie, jak i mojego przeciwnika ;)
Shadow
Lord też nie potrafił zbytnio poczarować. Shagrat wygrał jedną walkę.. Na
prawym skrzydle Tracker Ridersi przebili się przez pierwszy szereg! I doszedłem
tam nawet do WoMTów :D
Wojtek,
wobec braku celów do zabijania wręcz, pozajmował sobie ćwiartki i wypełnił cały
scenariusz.
Ogółem
bitwa była bardzo sympatyczna, zapamiętam ją na długo nie ze względu na
tragiczny dla mnie wynik, ale właśnie atmosferę - miło było wreszcie spotkać
Kata i jego AotD :P Serdeczne dzięki za najprzyjemniejszą na turnieju bitwę.
Wynik:
0:20
Niestety, ostrzał RoGów w ciemnidło był skuteczniejszy niż ten Trackersów
Pierwsze walki, Halbarad poszedł z Black Dartów
WK odszedł, Morki nie potrafią wygrywać walk
Tylko tutaj Mordor coś zdziałał ;)
Teraz
garstka zdjęć z bitew:
Kalins - gracz & Janek - niesamowity generetor szóstek (oraz jak podejrzewamy prawdziwy think tank tej pary)
Duży Brat - Eomer121 w bojowym nastroju
Lurtz15 gra na pierwszym stole
YEELLOW na pierwszym planie i Balin na drugim
Kijanka zadowolony z życia
Ostatni stoł - czyli miejsce gdzie rodzą się ci, którzy będą nas klepać za jakiś czas
Jaki jest Ugluk, każdy widzi
Znalazł się nawet jakiś miłośnik balist
Kalins hipnotyzuje przeciwnika
Czuwała nad nami Matka Teresa ;)
Kawaleria leśnych wbija się w siły Mordoru
Nawet Theoden wpadł na chwilę
Kubbek i jego morderczy Harad
_
Roh... znaczy się Outy MM'a
''No... e... tego... ja tu przesuwam... te...no...yyy... figurki!''
Jawor zadowolony z siebie
Czytanie rozpisek przeciwnika i rozstawianie przed II bitwą
Darulus tańczy na stole dla Jagoodki
NOCNE MANEWRY
Ajas:
Nocleg
w szkole oferował nam ogromne ilości miejsca, dzięki czemu można było spokojnie
zagrać w pokera (na szczęście nikt nie poszedł z torbami i obyło się bez
strzelaniny, jak w westernach), Junglee Speed'a (Ven dostał head shoot'a,
którego nie obronił fate'em) czy nawet w piłkę nożną (choć grali na boso nikt
nie umarł z powodu toksycznych wyziewów) na sali gimnastycznej. Dwie sale
noclegowe pozwoliły na rozlokowanie wszystkich graczy, zdobyto nawet materace
do spania (!).
Czas
spędziliśmy również, jak zawsze na dyskusjach o LotR'ze (omawianie wpływu
nowości z Isnegardu/Dunlandu i Rohanu na grę) i sprawach ogólnych takich jak
określenie tego, co należy zrobić by zyskać miano „największego buraka na
turnieju" ;) Mordor, co jakiś czas dreptał do nas i siadał na chwilę, by
powiedzieć z pełnym przekonaniem, że „Już czas chyba się położyć.." :D Od
strony zaplecza gastronomicznego do pełni szczęścia brakowało tylko opiekacza
(turniej bez tostów jest niepełny), był czajnik, więc można było się pożywić
czymś ciepłym, co może w LotR'owych kręgach uchodzić za jedzenie (np.
Ismaril'owa zupka typu rosół bez aromatu z kurczaka i czegokolwiek, co mogło by
mieć chociaż nikłą szansę na styczność z rosołem) :)
Pojawiła
się jak zawsze mini ekipa zapaleńców WotR'a która rozegrała bitewkę (zwycięstwo
elfów pod dowództwem Balina nad Morią Haby), sporym zainteresowaniem cieszyła
się gra Heroes III (mój pojedynek przeciw Ven'owi, czyli Lochy vs Forteca).
Następnego dnia bitwy rozpoczynaliśmy o 9:30 więc można było się spokojnie
wyspać, choć Balina trzeba było zawlec do stanowiska sędziowskiego, gdzie
gorszył młodszych graczy swoja golizną... na szczęście w miarę szybko zorientował
się, że czegoś mu brakuje ;)
eomer:
Rozpoczęło
się oczywiście od rozmów na różne tematy - początkowo analiza poprzednich
bitew, później myślenie nad taktyką na następne.. i oczywiście rozkminy nad uzyskaniem
„buraka turnieju" - prym wiódł oczywiście Haba i jego magiczne podejście do gry
:D
Strona
gastronomiczna - no, nie obyło się bez moich standardowych komentarzy nt. zupek
instant, pokroju Gorącego Kubka (pozdrawiam KayG - wszystko muszę skomentować
:D), ale sam nie byłem lepszy, bo objadałem się przez te dwa dni różnymi
rzeczami na szybko ;)
Dalsza
część nocki - Ven nagle ogarnął piłkę do nogi i postanowiliśmy zagrać mały
meczyk na hali. Wobec braku normalnych butów (poza mną) musieliśmy grać boso -
zwłaszcza wygrał Ven, który postanowił nie ślizgać się w skarpetkach :P
Składy:
Abidal - Jawor, Kat, eomer - Ulryk; przeciwnicy Haba - KayG, Bartos, Kamikaze
- Balin, Ven (zmiany w locie następowały
u przeciwników)
Nikt
nie liczył wyniku, liczyła się zabawa. Jako pierwszy zdecydowałem się zrzucić
odzienie w postaci koszulki, aby nie pocić się zanadto - oczywiście żaden z
siedzących na trybunach nie raczył koszulki zabrać z powrotem po meczu :P
Chciałbym
szczególnie wyróżnić Jawora, który błyszczał techniką, Kata - za wyważenie gry
obrona/atak, wiele porządnych klepek ze mną :D i solidny strzał z dystansu oraz
Vena za szaleństwa na parkiecie - ale mógłbyś mniej poważnie grać next razem,
bo się naprawdę Ciebie boję :D
Ocenę
siebie pozostawiam innym - nie uważam, bym ciskał w piłkę jakoś strasznie, ale
dość mówić - ocenić może reszta.
Gra
w pokera, odmiana Texas Hold`em - tutaj eomer musiał pokazać pazur :P jedyna
rzecz, gdzie mogłem pokazać jakiegoś skilla (niestety, ale w grze bitewnej nie
jest to dla mnie wykonalne, wbrew opiniom Ajasa czy Christo, który też zaczyna
mnie i mojego pecha rozkminiać :D). Moimi przeciwnikami w pierwszej rozgrywce
byli (od mojej lewej): Haba, Kamikaze, Abidal, Balin, Jawor i KayG (jeśli
zamieszałem kogoś, to wybaczcie :D). Haba chciał nas koniecznie rozklepać,
natomiast jego agresywna gra nie przyniosła rezultatów i odpadł pierwszy :P
Następnym do odpadki był bodaj Abidal. KayG także nie wytrzymał - za dużo
call`ów i odpadka ;) Balin do pewnego momentu prowadził, ale kilka rozdań i
został pozbawiony wszystkich żetonów. Jako, że na koniec zostałem sam z
Kamikaze, postanowiliśmy się umówić na podzielenie wygranej puli - Kamikaze, z
racji tego, że pożyczał pieniądze od Balina, wziął nieco większą część (nie
zależało mi aż tak na wygranej, bardziej na samej grze, poza tym pilnowałem
porządku jako starszyzna :D).
W
przerwie Mordor postanowił ułożyć wieżę z żetonów (było ich, zdaje się, 300) -
co mu się udało. Efekt na załączonej fotografii, ładnie się wsio rozsypywało :P
Druga
rozgrywka - Abidal, Kat, Jawor, KayG, Kamikaze i ja. Kat ciągle foldował karty,
chcąc utrzymać korzystny stack - niestety, żetony się kurczyły (sorry za to
zamieszanie w jednej sytuacji z dużą ciemną :D), Abidal dłuższy czas prowadził
po zgromadzeniu wielu żetonów na mnie, KayG tym razem wyciągał bardziej trafne
wnioski. Jawor szalał, ale odpadł szybko - Kamikaze znów dawał radę. Na koniec
jednak zostałem znów ja z mniejszą ilością żetonów i tym razem KayG, który
zdecydowanie prowadził, chcąc wykończyć mnie dużymi zakładami w ciemno.
Ostatnie
rozdanie wyglądało tak: ja 10, 4, KayG 10, 8 - na flopie dwie dziesiątki,
stawiam zakład, Re-raise Krzyśka w wysokości mojego all-in`a, check - niestety
moja przegrana, natomiast jak mówiłem - liczyła się dla mnie dobra zabawa, poza
tym po dwóch rozgrywkach byłem 5 zł do przodu :P
Chciałbym
podziękować wszystkim obserwatorom naszej gry - Yellowwowi za ciągłe
zasypianie, Mordorowi za skupienie podczas układania chipów, Jagodzie za
doping, Habie za pozdrawianie babci laczków i podbieranie żetonów :D Ajasowi za
smęcenie na grę. Mam nadzieję, że udowodniłem Ci, że coś jednak potrafię :P
Później
nastąpił odpoczynek, regeneracja sił, kąpiel, kolejne rozmowy.. No i pojedynek
Ajasa z Venem w HIII. Sam miałem ochotę zagrać, natomiast wobec poziomu
zawodników postanowiłem nie „compete`ować"- dostałbym pewnie po tyłku od
bardziej doświadczonych graczy. ;)
Kat włącza nadświetlną...
Jako, że jest kryzys grali na boso
Tylko Mordor znalazł w sobie żyłkę Bob'a Budowniczego...
...ale do zburzenie to już każdy był chętny ;P
Zabawa dla dzieci z postępującym ADHD czyli Junglee Speed
Wspólne przebywanie zbliża ludzi ;)
DZIEŃ DRUGI
Piąta Bitwa Ajas'a
Przeciwnik:
Rafał „Mordor_ASR" Zarębski
Armia:
Shadow Lord (koń), dobosz orków, Shagrat War Leader, nadzorca orków, ork (sztandar),
ork (włócznia, tarcza), 20x tropicieli orków, 19x orków z Morannon (tarcza) i
19x orków z Morannon (tarcza, włócznia)
Tym
razem przyszło nam przeprowadzać dwóch beznadziejnych posłańców (F1, D5 itd.).
Rafał od początku marudził, że od razu przegra, ale tak naprawdę to ja zlamiłem
tą bitwę. Rozstawiłem moja armię przy lewej krawędzi - zaś posłańców po prawej
- chcąc po zaatakowaniu trzonu armii Mordora przemknąć się prawą flanką.
Legolas
skutecznie strącał posłańców Rafała, tak jak on to przewidział. Strzelanie do
SL'a nie przynosiło skutku, Rumil w walce strasznie kiepsko walczył - czasem
mając 4 ataki na 2 morki nie zabijał żadnego, a i czasem nawet po zmuszeniu
wroga do przerzutu „6" przegrywał walkę. Galadriela niezbyt skutecznie dręczyła
SL'a. Zbyt późno spróbowałem uciec moimi posłańcami od wrogów - niemniej nie
byli oni bez szans - w pewnej chwili obaj odpalili heroiczne walki mając
przeciw sobie po jednym morku, a po swojej stronie rycerza Galadhrimów -
wygrywając obie walki nie zabiłem mając 6 kości żadnego z morków - gdyby udał
mi się ten zabieg spokojnie zwiał bym moimi posłańcami. Później przegrywając
pierwszeństwo jeden z moich posłańców zginął w ogromnym otoczeniu, zaś drugi niebywałym
fartem wywalczył sobie jedną turę życia więcej (co i tak poczytuję sobie jako
niebywały sukces, jak na takie plewne statystyki posłańca).
Później
mieliśmy do czynienia z regularną walką o małe punkty, co i tak zakończyło się
remisem.
Wynik:
10:10
Leśniactwo w szyku bojowym
Łucznicy nadgryzają posłańców
Masa morannonów osłania posłanców
...6'' wystarczy dla miotanek
Posłańcy Mordora chcą przemknać się bokiem...
Trzon armii również się zbliża
Łucznicy zabiją posłańców
Orkowie z Morannon biegną do moich posłańców
Ostatni 'Deadly Shoot' i ostatni posłaniec umiera
Orkowie stawiają zaciety opór...
Otoczeni posłańcy dołączają do walki i odpalają ''Heroic Combat''...
Jeden z posłańców jeszcze żyje...
Rumil przeżywa apogeum swojego pecha...
Shagrat i Legolas bawią się w berka
_
No i całe zamieszanie skończyło się remisem...
Piąta Bitwa eomera:
Przeciwnik:
Łukasz „Ismaril" Zarębski
Armia:
Gandalf Szary, Legolas (zbroja, płaszcz elfów), Beregond, Eowina (koń, tarcza,
miotka, zbroją), 15x wojownik z Minas Tirith (łuk), 12x wojownik z Minas
(tarcza, włócznia), 15x gwardzista Pałacu Fontanny (tarcza), 4x rycerz z Minas
(tarcza)
Posłańcy
- faktycznie, D5 to był tutaj żal z leksza ;) Zwłaszcza, że blasty pośrednie -
S3, bezpośrednie - S5. Nie widziała mi się tutaj gra z tak złożonym Gondorem.
Zaskoczył
mnie fakt, że Łukasz zagrał akurat na WoMTach z łukami - natomiast sprawdzało
się to zapewne przyzwoicie.
Ismaril
posłał swoją konnicę za wzgórze po mojej prawej stronie, ja natomiast szedłem
do niego szeroką ławą, strzelając. Z ciekawych akcji - pierwszeństwo w
pierwszej turze 1, 1, 1, 2, rzut Ismarila na światło - 1 :P Strzelanie nie
przyniosło wielkich strat..
Po
dojściu należało zwarzywić Gandalfa - został zsapwillowany, natomiast nie udało
się ofc złamać kosturka. Następnie WK wykonał heroika, po czym w tej samej
turze chciał wykonać heroiczną walkę i wklepać obu posłańcom Łukasza -
natomiast pierwszą heroiczną walkę w turze wykonał Ismaril. Gandalf i Legolas
wpadli na WK, wklepali mu w jedną turę..
Następna
tura - udany heroik bodaj Szaraka, blast pośredni do SLa przez Tracki na
wargach - dwa tracki zginęły, dwa zleciały z wargów, eSeL ofc rzucił jedynkę i
dwójkę na Fate - papa casterzy :P
Próbowałem
jeszcze dopchnąć się posłańcami do krawędzi Ismarila - niemalże się udało,
jednak Gandalf commandował z darmowego Willa na tyle skutecznie, że nie dałem
rady wyjść posłańcami.
Ogółem
wiele błędów własnych sprawiło, że konnica Ismarila mogła przez większą część
gry stać za wzgórzem i czekać na moje ruchy ;)
Dziękuję
za grę, no i mam nadzieję zajrzeć w końcu na któryś z turniejów w Świdniku ;)
Wynik:
1:19
Ismaril wystawia swój Gondor
Wojska podchodzą do walki wręcz
Heroiczna walka WK - niestety, nieudana
Trackersi na wargach i SL jeszcze chwilkę stali...
..ale za moment ich zdmuchnęło
Posłańcy starają się przebić..
..jednak commandy Szaraka nie pozwoliły im na to
Szósta Bitwa Ajas'a
Przeciwnik:
Kamil „Arathorn" Nowakowski
Armia:
Vrasku, 2x kapitan Uruk - hai (tarcza), szaman Uruk - hai, 2x oddział saperski
Uruk - hai (pochodnie), 15x wojownik Uruk - hai (tarcza), 15x wojownik orków
(tarcza, włócznia), 3x wojownik Uruk - hai (pika), 5x wojownik Uruk - hai
(kusza), 4x jeździec wargów (tarcza) i berserker Uruk - hai.
Ostatnią
potyczką była bitwa z Arathornem. Scenariusz zakładał zdobycie wrogiego obozu
umieszczonego w wybranym narożniku. W końcu trafiłem na armię z którą mogłem
śmiało postrzelać - żadnych tam
katapult, czy SL'ów - Isengard z ekstrawaganckim dodatkiem w postaci 2 ekip
saperów. Arathorn dotkliwie odczuł elficką salwę tracąc w jednej z serii, aż
czterech kuszników, co poważnie nadszarpnęło jego możliwości strzeleckie. Prawą
flanką posłał wilczych jeźdźców na których czekał mały oddział z GotGC skryty w
lesie tak, by pozbawić wroga w ataku bonusów kawaleryjskich.
Morderczy
ostrzał nieubłaganie zbliżał siły Arathrna do złamania. Posiadałem już ogromną
przewagę w zbliżającym się starciu wręcz - i w tym momencie, Arathorn zaskoczył
mnie pewnym zabiegiem taktycznym, jakim było... wycofanie się z podnóża górki na
której stali miotający nożami wojownicy Rumila, skupienie się wokół bomb i...
odpalenie ich wybijając prawie całą armię na miejscu. Vrasku, który stał w
oddali wraz z niedobitkami wilków został zabity przez garstkę elfów. W tym
monecie Arathorn był przekonany, że gra się kończy - ale nie doczytał
regulaminu - jeśli chciałem, mogłem kontynuować grę, co oczywiście
zadeklarowałem i razem uznaliśmy, że spokojnie Legolas w czasie pozostałych 50
minut dotrze do obozu wroga ;)
Wynik:
20:0
Leśniaki stawiają na ostrzał
Siły Isengardu nadciągają
Wargowi Jeźdźcy stosują manewr oskrzydlający
24'' od wroga to dobra pozycja dla leśniaków ;)
Największy koks mojej rozpiski ;)
Uruki biegną na złamanie karku
Ostrzał lżej opancerzonych modeli trwa
Ork pod delikatną sugestią Sentinela tańczy na murze
Elfy strzelają do szamana
Dzięki długim łukom brejk uruków jest coraz bliżej
Rozbite uruki docierają do skarpy...
Uruki przejawiają tendencje samobójcze
Zadowolony Arathorn tuż przed odpaleniem bomb
Elfy nadciągają do obozu wroga
Szósta Bitwa
eomera:
Przeciwnik
Jakub "OrcSlayer" Krochmal
Armia:
Galadriela, Legolas (zbroja, płaszcz), Gwaihir, 1x Galadhrim (sztandar), 3x gwardzista
Pałacu Galadhrimów, 19x wojownik leśnych elfów (broń miotana), 5x wojownik
leśnych elfów (włócznia), 15x wojownik leśnych elfów (łuk, włócznia)
Trafienie
na kolejne leśniaki wcale mnie nie zdziwiło ;) W dzisiejszych czasach jest to
jedna z głównych armii turniejowych ;) OrcSlayer wybrał natomiast rozpiskę,
którą pamiętam, że poleciłem wziąć na turniej, pisząc posta w odpowiednim
temacie na forum ;)
Rozstawienie
standard - ja Morki->Tracki->Morgule->SL+bohaterowie, Kuba
Miotki->włócznie->Gala+Gwaihir. Zmuszony byłem biec do przeciwnika, co
sugerował scenariusz - zajęcie obozu wroga. Zostawiłem pojedyncze modele w
swoim rogu, aby żaden elf nie próbował tam dopaść.
W
strzelaniu szło nam obu standardowo - padły jakieś pojedyncze modele. Po moim
dojściu do przeciwnika OrcSlayer popełnił podstawowy błąd - nie odbijał
heroików, których celem było zablokowanie miotanek przeciwnika. Znów ukazały
się wspaniałe rzuty - morki nie potrafiły wygrać walki z leśnymi, te zaś miały
problem z rzuceniem szóstki, by zwoundować mój pierwszy szereg.
Gwaihir
dostał kilka commandów i został wycofany do rogu stołu, aby nie podleciał mi
gdzieś do walki. Prawym skrzydłem pobiegły Tracki na wargach, na chwilę znalazł
się tam też Witch-King, którego celem był Gwaihir. Orzeł znów dostał serię
commandów tak, by znaleźć się w zasięgu WK - ten zaszarżował go i oczywiście..
przegrał walkę, 2, 2, 3 i pozdrów babci laczki :P Natomiast w następnej turze
Shagrat i Gwaihir zadeklarowali heroiczny ruch. Bohater przeciwnika wygrał,
jednak nie zdał Męstwa po breaku ;) Mogłem więc zająć się Legolasem. Sap
will/command i jedziemy z leśniaczkiem :P
OrcSlayer
stwierdził, że jeśli zginie książę Mrocznej Puszczy, poddaje bitwę - tak
właśnie się stało. Szczerze żałuję, że nie dokończyliśmy - ale taka była wola
przeciwnika.
Niemniej
trochę punktów mi padło, więc masakrą wprzód się nie skończyło ;)
Dzięki
za bitwę, za fair play i zdrowe podejście do gry :)
Wynik:
19:1
Mordor znów biegnie, tym razem jednak ściąga coś z łuków
Walka rozgorzała na całego
Gwardzista Galadhrimów wygrywający z WK
..i jeszcze raz to samo ;)
Gwaihir po dwóch commandach wygrał walkę z szarżującym WK, ale uciekł w następnej turze
Podsumowanie
Turnieju
Ajas:
Turniej
Mitrila będę wspominał bardzo miło, gdyż jadąc bez większych planów, co do
wysokiej lokaty zająłem z Dużym Bratem solidne 6 miejsce. Rewelacyjną sprawą
było spotkanie się z innymi redaktorami (Viruk'iem, Haldir'em, Bart'im,
Kalins'em, MM'em i Ismaril'em) szkoda tylko, że zabrakło Luckero, a mielibyśmy
komplecik.
Wszystkie
bitwy mijały mi spokojnie i rozgrywałem je z dużą przyjemnością, przeciwnicy
byli sympatyczni i w większości mi znani. Sędziowie popisali się wysokim
poziomem umiejętności i co dla mnie ważne, rozstrzygali wszelkie kłopotliwe
kwestie bardzo szybko. Choć scenariusze miejscami były zbyt zakręcone, to nie
zdarzyło mi się narzekać na brak czasu.
Miejscówka
była na medal - bardzo blisko mieliśmy sklep, bankomat i pizzerię - czyli to,
co na turnieju wyjazdowym jest bardzo ważne ;) Szkoda tylko, że niedziałające
metro znacząco utrudniało dotarcie.
Powrót
do domu znacząco utrudniła nam pani z okienka PKP - podając błędną godzinę
odjazdu z Wawy i niewłaściwy peron -.- później na domiar złego mieliśmy zmianę
peronu, a w gniazdka w samym pociągu nie działały, więc epicki plan gry w
Heroes III zakończył się fiaskiem. Wracając Ven i Haba rzecz jasna, jak zwykle
zasnęli, więc nawet nie miałem z kim gadać ;)
Warzywo zwane Prosiaczek vel Haba
Na
koniec pragnę podsumować epickie osiągnięcia Merrego (no chyba, że był to
Pippin - zdania są podzielone):
-
przeżycie
2/6 bitew
-
zabicie
w walce wręcz 2 morków
-
przyjęcie
na klatę 4 placków z katapulty (przeżycie każdego z nich bez szwanku)
-
trzykrotne
zdanie „Stand Fast!" za część armii
-
sześciokrotne
zdumienie moich przeciwników swoją obecnością w armii ;)
eomer:
Podobnie
jak partner, turniej mogę ocenić pozytywnie. Jeśli chodzi o organizację,
sędziowanie, atmosferę, miejscówkę, nocleg i nocne manewry - same pozytywy.
Polecam jedynie trochę mniejsze kombinowanie ze scenami, ale te z tego, co
kojarzę, ogarniał MM :P
Bliskość
marketu i pizzerii - świetna rzecz, można było zjeść i napić się do woli ;)
Natomiast
wynik - możliwe, że tak, jak mówi Christo, wiele osób dałoby sporo za taki
wynik, jak nasz - ja natomiast uważam, że z takimi rozpiskami powinniśmy zająć
bardziej godne miejsce. Nie miałem aspiracji do zwycięstwa w tym turnieju,
niemniej - uważam, że nawet na to było nas stać, gdyby nie moja (Ajasa w kilku
momentach także) nieudolna gra i niefart w kostkach. Nie zmienię swojego
negatywnego podejścia do własnego skilla - cóż, zdarzają się tacy ludzie i
nawet tym, którzy mi dobrze życzą, pozostaje się po prostu do mnie przyzwyczaić
:P
Niemniej
- jestem zadowolony z uczestnictwa, z przyjemnych bitew bez spin, spędzenia nocki
w taki sposób, w jaki bym sobie tego życzył (łącznie ze spokojnym snem) no i
przede wszystkim - ze spotkania kolejny raz znanych (i nieznanych do tej pory)
ludzi, dla których głównie jeżdżę na większe turnieje ;)
Miło
wspominam także powrót z turnieju - jazdę przeładowanym 504 z ekipą
lubelsko-świdnicką (pozdro Thrall i jego ogarnianie kierunków :D) oraz
przesiedzenie godzinki z ekipą poznańską, którzy to ludzie wymietli, nie
spoglądając na tablicę odjazdów (niemniej pozdro dla babki z kasy, która podała
złą godzinę odjazdu pociągu :D).
a Darulus dalej tańczy...
Outy - jak my ich kochamy...
Niech gondorczycy biegną - haradrimowie postrzelają
Ajas widząc ilość armi z katapultami żałuje gry nimi na DMP...
Black Guardzi jakby mniej popularni...
Darius klepie jakiś Mordor
_
Jeden z nielicznych Isengardów
''Nie wiem Glor... może spytaj tego kto pisał scenariusze...''
''Ej Łukasz! a Kubbek to ma gięte rzuty, to nie fair!''
Haba wałuje (to nic, że nie w swojej grze ;)
Wyniki
turnieju (z pozdrowieniami od Christo):
- Michał
„Glorfindel" Molenda i Daniel „isengard1" Derda
- Andrzej „Ven"
Reszelski i Adrian „haba" Brygarczyk
- Marcin „Duży"
Włodarski i Bartosz „bartos107" Federowicz
- Paweł „Pablo"
Kozłowski i Jakub „Kubbek" Charmo
- Wojciech
„Pluto" Pluciński i Michał „ugluk" Ławniczak
- Adam „Ajas"
Sokół i Marcin „eomer" Naprawski
- Wojciech
„Thrall" Koper i Jagoda „Jagooodka" Machajek
- Radosław
„Kamikazee" Góra i Dariusz „Darius" Gniadek
- Łukasz
„Ismaril" Zarębski i Rafał „Mordor_ASR" Zarębski
- Wojciech „Kat"
Cenkar i Michał „miweq" Węgrzyn
- Piotr „Jawor"
Jaworski i Krzysztof „KayG" Gralewski
- Franciszek
„Wróbelek" Wróbel i Kamil „Kamillos" Osiecki
- Szymon „Lurtz15"
Cydzik i Mikołaj „Kijanka" Żaboklicki
- Michał
„Dunedain" Pawłowski i Maciej Felczak
- Michał
„Yeellow" Jaworski i Olgierd „Variag" Sawicki
- Michał
„Kalins" Kaliński i Dariusz „darulus1" Dąbkowski
- Łukasz
„Abidal" Nowak i Robert „Ulryk" Młotkowski
- Piotr „Grunthor"
Kisielewski i Jarosław „Yar-chan" Bobynko
- Kamil
„Arathorn" Nowakowski i Jakub „OrcSlayer" Krochmal
- Oskar „Hajmon"
Kida i Mikołaj „Kidziak" Kida
- Jakub
„Lucky95" Szczypiński i Paweł „Pablof" Smyk
Sędziowie przed ogłoszeniem Top 3
Oczekiwanie pełne napięcia
Młodsi gracze również czekają
Kalins czuwa nad wszystkim
Trzecie miejsce - Bartos107 & Duży
Miejsce drugie - Haba i Ven
Miejsce pierwsze - Daniel1 i Michał Molenda
MM - ''to mam... to mam... to też...''
Life is an art of choice...
Haba - ''hej Ven... chcesz może coś kupić'' ;)
Odpowiedzi
do testu wiedzy:
1.
w dniu testu 2911, obecnie 2,939 ale to się może zmienić do dnia publikacji
2. 4
3.
Tufzog
4.
szary antracytowy
5. 10/20
6.
23.01.2008
7.
Ajas - Adam, Barti - Bartek, Haldir - Wiktor, Ismaril - Łukasz, Kalins -
Michał, Kubbek - Kuba, luckero - Łukasz, Michał Molenda - Michał, Viruk -
Wojtek
8.
Off
9.
mordorski troll
10.
szogun
Świetny, świetny raport Panowie - naprawdę kawał dobrej roboty i tym samy wyznaczyliście wysoki standard. Dziękuje :)
Bardzo zacny raport, szacunek dla autorów za wkład pracy w przygotowanie tak dużej ilości zdjęć i ciekawych opisów bitew.
Świetny Artykuł :)
Rozbroiła mnie podstawka WK :D
Jeden z najlepszych artykułów na mitrilu. Świetnie że jest taka duża ilość zdjęć.
Art świetny, bardzo dużo fotek i bardzo przyjemny styl pisania ;)
Jedyne do czego się mogę doczepić to Żołądkowa i Tyskie na jednym zdjęciu;p
Gratulacje panowie
Jeden z wielu raportów które lubi się czytać, za rok trza będzie w końcu odmalować ten Gondor i się pojawić... :P
Świetnie się czytało ;)
Arathorn terrorysta-samobójca.
No gratki panowie.Muszę się raz wybrać na takie spotkanko turniejowe,zawsze sobie obiecuję że pojadę ale praca lub obowiązki w domu zmieniają moje plany.Arcik naprawde fajnie napisany i zilustrowany.
To był Pippin Ajas - prox :P
Ogólnie przyjemny raport - turniej musiał być świetny :)
Kupa zdjęć. Nie wiedziałem, że robiliście zdjęcia nawet jak graliśmy w piłkę? Do tego dość kolorowy opis z świetnie dobranymi anegdotkami :]
Od siebie mogę tylko podziękować jeszcze raz wszystkim przybyłym.
A Ci co piszą, że żałują, to powiem tak - żałujcie, macie czego ;>
135 to też ja xD
n azdjęciu numer 112 jestem JA!!! a nie kijanka ;p
"miło było wreszcie spotkać Kata i jego AotD :P Serdeczne dzięki za najprzyjemniejszą na turnieju bitwę"
no i dla takich cytatów ze fajnie się ze mną gra mogę ta grę jeszcze nazywać towarzyska :)
co do pilki... no dziekuje za komplementy... gdyby nie problemy z nosem pewno bym jeszcze czasem zmienił bramkarza :)
a poker... grałem bo obiecałem ze zagram... nie żałuje 5 bo mistrzem nie jestem i jakoś dałem rade ;)
No, no, niezły arcik :P
Joo, haba stary gwałciciel :D
Fotka to chyba wiadomo... xD
http://www.mitril.pl/images/photos/1/19/386/16/__b_8c43e80df1a2009ba0000372e26ba0ed.jpg
co do tekstów to nie chce mi się teraz cytować ale szczególnie chodzi mi o podpisy pod obrazkami.
Ogółem świetna relacja i turniej musiał być syty.
DariuS: chochlik... drukarski ;)
Gildor: Które? ;)
Pozdrawiam, Ajas :D
Nie które teksty tudzież zdjęcia zwaliły mnie na glebę i sprawiły nagły napad śmiechu :)
bardzo fajny raport
yyy... tam jest błąd, bo na fotkach podpisanych Kijanka, w rzeczywistości jest Abidal xD
Dzięki Łukasz :P
Na następny raz popracujemy na pewno nad lepszymi zdjęciami - jednak w ogniu bitwy ciężko robić ciągle ostre fotki ;) Zwłaszcza część moich jest taka hm.. średnia ;)
W każdym razie dziękować miśki :* :D
Świetnie było wygrać z autorami raportu ;)
Ale raport przedni, o to chodzi. Mnóstwo zdjęć plus fajne opisy.
no wreszcie napisaliscie ten znakomity artykul ;] dzieki za gre
Pozdrawiam
Turniej musiał być naprawdę wspaniały... Teraz żałuję, że nie pojechałem. :(
Swietny arcik, szkoda że mnie tam nie było.
To jest właśnie to, co Tygryski lubią najbardziej :) Świetnie napisany i doskonale zilustrowany raport. Gratulacje dla Autorów!