Warunki zwycięstwa:
- Strona dobra zwycięży, jeśli utrzyma most do końca gry (pozostanie na nim więcej jednostek) i zredukuje armie przeciwnika do 25% stanu początkowego.
- Strona zła wygra gry wygra gry zajmie most oraz zabije dowódcę – Faramira.
Duże zwycięstwo:
Spełnienie dwóch celów, przeciwnik żadnego
Małe zwycięstwo:
Spełnienie dwóch celów, przeciwnik jeden lub wykonanie tylko jednego zadania
Remis:
Wykonanie po jednym zadaniu lub żadnego.
Gra trwa 15 tur.
Rozstawienie początkowe:
Oddziały dobra rozstawiają się na terenie mostu oraz na nabrzeżu, za wyjątkiem łuczników, którzy zostają ustawienie w ruinach.
Co najmniej 10 jednostek wraz z kapitanem musi znaleźć się na nabrzeżu. Reszta sił wraz z Faramirem musi znaleźć się na moście. Obrońcy mostu nie mogą go opuścić (muszą zdawać testy męstwa), lecz wojownicy z nadbrzeża mogą ich wspomóc.
Siły zła podzielone są na dwa odziały. Jeden rozpoczyna grę naprzeciw mostu, jednostki drugiego wychodzą z namiotów.
Zasady specjalne:
Wiara w przywódcę – Jednostki, które zostały przydzielone do obrony mostu nie mogą oddalić się na odległość większą niż 14cm od Faramira. W przeciwnym wypadku muszą co turę zdawać test męstwa póki nie będą w jego zasięgu. Odzwierciedla to przywiązanie do swego dowódcy i wiarę, jaką w nim pokładają.
Posiłki – Most ma kluczowe znaczenie w walkach o ruiny miasta, dlatego Minas Tirith często wzmacnia garnizon. Od 10 tury można spodziewać się pojawienia oddziału kawalerii, będącego szpicą posiłków. Aby określić, kiedy kawaleria dotrze na teren walk należy na początku tury rzucić kostką:
W 10 turze oddziały przychodzą, jeśli wynik wynosi 4+, w 11: 3+. W 12 turze posiłki pojawiają się automatycznie.
Mordor także otrzymuje wsparcie. W tej samej turze, co u Dobra i na tych samych zasadach przy krawędzi Sił Zła pojawiają się posiłki Haradrimów. Siły pomocnicze liczą 10 wojowników z włóczniami i 5 z łukami.
Zdradziecki most – Most w Osgiliath jest poważnie uszkodzony przez toczące się tu działania wojenne. Wystarczy jeden nieostrożny krok, by wpaść w odmęty Anduiny. Jeśli wojownik stykający się ze ścianą mostu przegra, lecz przeżyje starcie wręcz należy rzucić kostką. Przy wyniku 4-6 wojownik pozostaje na moście. Jeżeli wypadnie 1-3 wojownik spada z mostu i wpada do rzeki. Nie odnosi on żadnych obrażeń, lecz musi dopłynąć do brzegu.
Pomost – Orkowie nie próżnują. Przerzucili przez rzekę drewniany most. Nie jest on szczytem architektury, jednak spełnia swoje zadanie. Za każdą figurkę, która przeszła do połowy długości kładki rzuć kostką. Przy wyniku 1 wpada ona do rzeki, co odzwierciedla chybotliwość takiej konstrukcji.
Siły dobra:
Faramir (ciężka zbroja) – 75p.
Belven – kapitan Minas Tirith (tarcza) – 55p.
22 Wojowników Minas Tirith (tarcza, włócznia) – 198p.
11 Wojowników Minas Tirith (tarcza) – 88p.
4 Wojowników Minas Tirith (łuk) – 32p.
4 Strażników Gondoru – 32p.
4 Rycerzy Minas Tirith (tarcza) – 56p.
Łącznie: 536p.
Siły zła:
Ragush - kapitan orków (tarcza) – 45p.
Mursak - szaman orków – 50p.
Arkash - poganiacz orków – 60p.
Wojownik orków ze sztandarem – 30p.
15 Orków (włócznia, tarcza) – 105p.
16 Orków z Morannon (tarcza) – 128p.
15 Orków z Morannon (tarcza, włócznia) – 135p.
1 Ork – 5p.
10 Haradrimów (włócznia) – 60p.
5 Haradrimów (łuk) – 30p.
Łącznie: 648p.
Tura I
Faramir spoglądał z mostu na szeregi nieprzyjaciół. Który to już szturm do odparcia? Ile dni trwa już oblężenie? Tego nie policzy nikt. Każdy dzień zlewał się ze sobą. Ale przecież trzeba było walczyć, most musi zostać w rękach Namiestnika. Dlatego kapitan zebrał ze sobą grupę najprzedniejszych żołnierzy by utrzymać ten punkt. Flankę osłaniał mu sierżant Belven. Orki ruszyły.
Ragush popatrzył na tych ludzi stojących na moście. Jako kapitan tej hordy wiedział, że tym razem zwycięstwo będzie ich. Po jego prawej stronie szedł Araksh, poganiacz, majster do bicza. Pod jego ręką każdy patałach pędził ile sil w nogach. Kolejny oddział prowadził Mursak, ich szaman, znający tajniki magii Barad-Dur. Zagrzmiały rogi, ruszyli do ataku.
Widok na pole bitwy
Obrońcy zajęli pozycje
Obrońcy widzą z daleka nadchodzące oddziały wroga
Mordorska horda ruszyła do ataku
Tura II
- Ognia! Ognia! – Kapitan rozkazał otworzyć ogień, strzały zafurkotały i odbiły się od pancerzy orków. Zielonoskórzy parli niepowstrzymanie do kładki i mostu. Odział kapitana Ragusha zaczął szturmować most. Faramir zwarł szeregi i przygotował się do odparcia ataku.
Szaman poganiał swoich żołnierzy na chwiejną kładkę by oflankować wroga. Plan lęgnący się w głowie szamana był przebiegły jak na orka.
Tura III
Inicjatywa walk była po stronie wojsk Gondoru, jednak nadludzkie wysiłki Araksha sprawiły, że orkowie natarli z dziką furią w wojska dobra przełamując ich opór i zabijając gondorczyków. Była to pierwsza krew, która przelała się w tej potyczce.
Szaman bezlitośnie popędza swoich podwładnych, którzy z żądzą mordu przechodzą przez chwiejną kładkę reszta płynie wpław nie zważając na niebezpieczeństwa. Jednak siła Anduiny nie była dziś przychylna wojskom Czarnego Władcy. Orkowie nie wytrzymali naporu rzeki i część z nich bezwładnie podryfowała dalej.
Łucznicy próbują powstrzymać wroga posyłając grad strzał, jednak orkowie idą dalej nie zważając na rany.
Oddziały orków przygotowują się do pływania...
...przez co część zginęła.
Tura IV
Znów wysiłki biczownika Barad-Dur oddały inicjatywę w ręce orków. Wciąż przebijali się oni przez opancerzony mur gondorskich wojsk.
Na kładce Musak szalał z wściekłości, te ścierwa raz po raz wpadały do wody i często nie wypływały już na powierzchnie.
- A niech was wszystkie dia… - Nie zdążył już dokończyć zmyty siłą fal z kładki. Utrzymał się jednak na powierzchni i popłynął dalej. Salwa strzał zalała orków. Jeden z nich już nie wstał jednak reszta z wściekłością walczyła dalej. Musak mógł być dumny ze swej magii. Niektórzy z jego wojowników wyrywali strzały z gardeł i parli dalej.
Sierżant Belven widząc, co robią orkowie przegrupował swoich żołnierzy przy kładce i obstawił teren przy brzegu.
Faramir miał problem. Siły orków z Morannon przebijały się przez jego szeregi a on nic nie mógł zrobić. Jego żołnierze nie umieli oprzeć się tej nawale.
Wyjątkowo nieskuteczni łucznicy Gondoru
Tura V
Belven patrzył na wynurzające się z wody hordy orków. Z kładki nadciągały kolejne wojska. Polecił swoim żołnierzom otoczyć wrogów półkolem jednak chwilę potem znieruchomiał. Dosięgła go magia szamana, który szedł zaraz za orkami krzycząc:
- Do walki, ścierwa!
Jednak reszta żołnierzy przełamała szok i ruszyła do walki osłaniając kapitana.
Łucznicy również wspierali ogniem swoich towarzyszy. Jedna z nich dosięgła Musaka, jednak ten tylko w sobie znany sposób zdołał uniknąć rany.
Sytuacja na moście komplikowała się z każdą chwilą. Faramir mimo swoich ponadprzeciętnych umiejętności nie dał rady zagrzać swoich towarzyszy do walki Ci ginęli przy każdym naporze orków. Sam walczył zaciekle posyłając kolejnych wrogów w zaświaty. Jednak jego żołnierze nie potrafili przebić się przez pancerz orków tak jak ukochany dowódca.
Tura VI
- Atakować ścierwa, nie przerywać! Przebijemy się do nich i im pomożemy! – Krzyk szamana wzniósł się nad polem bitwy. Strzały odbijały się od tarcz orków albo grzęzły w ich zbrojach.
Bitwa była naprawdę zacięta. Obrońcy spod znaku Białego Drzewa ginęli coraz częściej. Jednak pod natchnionym przywództwem kapitana odgryzali się wrogowi. Araksh, wysłany przez Ragusha do walki, otrzymał pchnięcie włócznią. Także Belven, otrząsnąwszy się z czaru szamana, pokrył swój miecz czarną krwią pancernego orka.
Szala bitwy przechylała się jednak coraz bardziej na stronę sił zła.
Tura VII
Inicjatywa wciąż w rękach Mordoru, ataki się nasilają. Faramir z rozpacza patrzy po moście i drugim polu walki przy kładce. Ogarnia go strach czy utrzymają się przy życiu. Żelazna fala pancernych orków powoli, ale skuteczni mieliła szeregi jego wojowników na moście. Jedyna nadzieja w utrzymaniu kładki. Wtem nad polem bitwy przeleciał szmer kolejnej salwy strzał. I okrzyki wzniosły się nad polem bitwy. Z ust orków – grozy, z ust ludzi – nadziei. Gdy Musak po raz kolejny chciał swą magią unieruchomić sierżanta Belvena, zareagowali łucznicy. Chmara strzał poleciała w kierunku szamana. Nie zdołał go obronić ani ork zasłaniający go własnym ciałem, ani jego podłe sztuczki. Musak padł na ziemie. Ten moment tak wstrząsnął orkami, ze omdlały ich ramiona i nie zabili żadnego człowieka.
Tura VIII
Śmierć szaman wstrząsnęła orkami. Mimo ich inicjatywy, sierżant ogromnym wysiłkiem sprawił, ze jego żołnierz ruszyli pierwsi do ataku. Wspierały ich strzały łuczników po raz kolejny kładące trupem orka. Ten front nie był szczęśliwy dla wojsk Mordoru. Po utracie szaman, ludzi z Gondoru wpadli między orków jak wilki miedzy barany. Nasiekli 4 żołdaków wroga nim ci zdążyli się pozasłaniać.
Na moście walka była wyrównana. Pod silnym dowództwem Ragusha i ujęci w karby bicza Araksha orkowie ruszyli znów do walki. Każda ze stron straciła po jednym żołnierzu w nieprzynoszącej rozstrzygnięcia walce.
Tura IX
- Ruszać Psy! Ruszać! – Dowódcy orków otrząsnęli się i wciąż zmuszali swe hordy do ataku. Napierali mimo strzał mieczy. Łucznicy zabili jednego z nich, to jednak nie powstrzymało reszty. Atak przybierał na sile. Wojenne szczęście odwróciło się jednak od orków. Teraz to podwładni Faramira przejęli inicjatywę i bez strat położyli kolejnego orka trupem.
Przy kładce było jeszcze gorzej. Orkowie wstrząśnięci śmiercią szaman nie mieli sił na walkę. Podwładni Belvena z łatwością kładli trupem kolejnego opancerzonego orka.
Tura X
Kapitan orkowej hordy spojrzał na wschód. Nie tylko zresztą on, na dźwięk rogu wszyscy zwrócili oczy w tamtym kierunku. Przychodziły w końcu posiłki z Haradu.
Nareszcie ci ludzie odciążą moich zuchów – Myślał sobie Ragush. Teraz tylko musimy im pokazać jak się bić.
- Do walki chłopaki! Do walki! – Okrzyk ten pochwycił pierwszy szereg pancernych orków z Morannon. Zaatakowali ze zdwojona furią i rzucili się na Faramira. Pogrążony w czarnych myślach kapitan nie zauważył wrogów i tylko nadludzkiemu szczęściu uniknął ciosów szabel.
Ludzie z Haradu ruszyli wesprzeć zagrożoną flankę przy kładce. Widząc to tamci orkowie przegrupowali się i zaczęli wycofywać. Drogo okupili swój odwrót. Dwóch zginęło od strzał, jeden od miecza. Jednak sami zabili dwóch wrogów i wciąż się wycofywali. Zwycięstwo oddalało się od wojsk Faramira.
XI Tura
Odgłos kopyt dający się słyszeć w ruinach. Faramir na ułamek sekundy spojrzał za siebie. Zniszczona uliczką pędziło kilku jeźdźców gotowych wspomóc swoich towarzyszy w walce.
Dzięki przybyciu posiłków Gondorczycy przejęli inicjatywę w walce, jednak Ragush po raz kolejny wykazał się swoimi umiejętnościami. Oddział orków wściekle zaszarżował spychając jednego obrońcę w odmęty Anduiny. Walka na moście nie miała końca. Jednak straty Gondorczyków były, co raz większe.
Haradrimowie również dali o sobie znać. Salwa z ich łuków niosła śmierć kolejnym wrogom. Trucizna w ich strzałach spowodowała, że straty wśród obrońców były jeszcze większe.
Strzelcy natchnieni przybyciem konnych zabili kolejnego orka, który nieuważnie się wychylił. Obrońcy kładki również walczyli zaciekle jednak siła orków z Morannon spowodowała śmierć kolejnego wojownika Gondoru, którego ciało pochłonęła Anduiną.
Posiłki przybyły
XII Tura
Orkowie natchnieni aurą kapitana zaszarżowali na obrońców po raz kolejny. Faramir walczył zaciekle, ale jego towarzysze stracili skuteczność. Nie potrafili przebić się przez szeregi wroga, który wykorzystał to zabijając kolejnych Gondorczyków. Most powoli przechodził w ręce sił zła.
Jednak nadzieja zbliżała się z każdą chwilą. Konni wyłonili się zza ruin i byli o krok od walki.
Na wybrzeżu obrońcy pokonali ostatniego orka, wycofali się i przegrupowali przygotowani na atak południowców, którzy przekraczali już kładkę.
Powietrze zagęściło się od okrzyków i mroku bijącego po drugiej stronie rzeki. Łucznicy dobra nie potrafili dobrze wycelować i trafić wroga. Wściekli Haradrimowie również nie zabili nikogo.
XIII Tura
Gondorczyków pochłonął strach. Jednak Faramir wściekły ruszył do walki zagrzewając swoich towarzyszy do boju. Ci wierni swojemu dowódcy zaatakowali nie bojąc się śmierci.
Południowcy z dziki okrzykami przedarli się już przez kładę. Belven utrzymywał swoich żołnierzy na duchu i zagrzewał ich do walki. Jednak łucznicy poddali się. Widząc przewagę liczebną wroga pierwsi zdezerterowali. Reszta, która pozostała posłała swoje strzały ku południowcom. Pancerz nie wytrzymał i dało się słyszeć dziki krzyk. Jednak reszta niewzruszona parła na przód. Haradrimowie nie pozostali dłużni. Wstąpiła w nich furia, która przełożyła się na ich skuteczność. Dwóch kolejnych obrońców padło sztywnych na ziemię.
Konny Gondorczyk, który zmierzał na wybrzeże poddał się i zawrócił.
XIV Tura
W tej chwili orkowie zmierzali ku zdobyciu ruin miasta. Jednak obrońcy mimo strachu nie opuścili pola bitwy. Przygotowali się na odparcie kolejnego ataku.
Konni odznaczyli się męstwem i mimo przewagi wroga zaszarżowali na Arkasha. Ten widząc szarżujących przeciwników przygotował się do walki. Jednak siła kawalerii była znacznie większa. Jeźdźcy powalili Mordorskiego dowódcę i zadali dotkliwą ranę. Jednak Arkash nie był zwykłym orkiem. Mimo ciężkich obrażeń nie miał zamiaru poddawać się.
Haradrimowie znacznie zbliżyli się do obrońców. Tylko jeden nieszczęśnik wypadł z kładki i utonął. Gondorczycy na brzegu przegrupowali się gotowi do odparcia szturmu.
Zatrute strzały powaliły dwóch obrońców. W zemście za to strzelcy dobra strącili jednego przeciwnika.
Ostatni łucznicy Haradu
XV Tura
Faramir cały czas zagrzewał swoich ludzi do walki. Miał nadzieję, że uda im się utrzymać most. Jednak nawet w nim pojawiła się iskra zwątpienia. Część jego towarzyszy mimo rozkazów opuściła ople bitwy. Dowódca już widział, że przewaga orków na moście jest zbyt duża. Nie mieli szans go utrzymać. Mimo to Faramir zaszarżował na przeciwnika, walczył do ostatniej chwili.
Na wybrzeżu Belven i jego najbliżsi przyboczni utrzymali stanowisko idąc za przykładem Faramira. Postanowili nie wycofywać się dopóki on tego zrobi. Starli się z oddziałem południowców jednak mimo zażartości obu stron walka pozostała nierozstrzygnięta.
Siły zła zajęły most
Okrzyki Mordorskiej hołoty było słychać daleko za granicami zrujnowanego miasta. Oddziały Czarnego Pana w końcu przełamały obronę mostu. Do Minas Tirith docierali pojedynczy, ranni i wyczerpani żołnierze. Każdy z nich przynosił jedna i tą sama nowinę:
- Osgiliath padło!
Dowódcy po bitwie












fajne, fajne
haha to na pewno jego siostry... jeżeli ma jakąkolwiek ;p
Super art i fajna makieta ale modele.... I za mało łuków miał gondor,
ale rozpiska klimatyczna.
Artykuł naprawdę ciekawy, makieta spoko ale...malowanie modeli i wykonanie podstawek odstrasza.
Makieta bdb, raport też ciekawy. Dobra robota.
Makieta robi wrażenie, malowanie modeli już niekoniecznie. No i rozbroił mnie warunek zwycięstwa dla zła: Strona zła wygra gdy wygra :)Krótko i treściwie.
Raport fajny, ale modele mogłyby być pomalowane i spodstawkowane w jednym schemacie, ładniej by to wyglądało.
Masz na półce 3 tomy Władcy Pierścieni fajnie, fajnie, ale ZMIERZCH? Jesteś złym człowiekiem.
No nieźle Krzysiu.
No trzeba przyznać Krzysiek że makieta się wam udała,Art czyta się całkiem przyjemnie chociaż trochę krotki:)
Git makieta tylko, że Gondor już z orkami przegrywał a z posiłkami nie miał najmniejszych szans, podstawki mieszają w głowie al ogólnie gites :D
fajne ale troche złe malowanie
Krótki rzut oka takiego beztalencia jak ja i od razu wiedziałem, że to się źle skończy dla Gondoru. Gdzie jakieś porządniejsze łuki ? (nie piszcie o tych policzalnych na jednej ręce, ślepy nie jestem).
Całkiem, całkiem. Fajna makieta i zasady specjalne...
Dobra robota Krzychu ;p
fajowo:P super makieta!