Od dobrych kilku lat jeden z długich weekendów wraz z całą ekipą przyjaciół spędzamy w gospodarstwie agroturystycznym o wdzięcznej nazwie „Grynwald” (www.grynwald.com), którego właścicielami są uroczy właściciele Pani Alicja i Pan Mirek. Z opowieści Pana Mirka wynika, że nazwa „Grynwald” wywodzi się z historii rycerza o imieniu Bardo (jego imieniem nazwana jest też wieś w tym rejonie), który w bitwie pod Grunwaldem w 1410 roku walczył w chorągwi Zamojskiej. Prawdopodobnie za zasługi podczas bitwy otrzymał te ziemie i stąd też powstała nazwa Grynwald. Swoją drogą, jeśli ktoś lubi piesze lub rowerowe wycieczki, to Grunwald jest do tego stworzony – ładnie położony, dobra kuchnia, ciekawy teren do zwiedzania – nic tylko odpoczywać (www.grynwald.com)
O pobycie wśród grupy najbliższych znajomych i przyjaciół rozpisywać się nie będę, bo pewnie znacie przebieg takich spotkań J, ale chciałbym napisać słów kilka o tym, jakie wrażenie zrobił „Wotr” na moich kolegach tych starszych i młodszych, którzy w zdecydowanej większości większego pojęcia o Wotrze, Lotrze nie mieli, a już tym bardziej jak w to się gra i z czym to się je J.
Podczas weekendowego pobytu udało nam się rozegrać dwie bitwy i można o nich powiedzieć, że dotyczyły dwóch kategorii wiekowych – bitwa dla młodzieży i dla old boyów. Obie przyniosły wszystkim uczestnikom dużo emocji i satysfakcji.
No właśnie i tu dochodzimy do sedna sprawy, czyli jak się sprawdza Wotr w grze i przede wszystkim jak nasz system przyjmuje się wśród osób, które grają po raz pierwszy. I tu moja pierwsza myśl – Wotr jest zdecydowanie łatwiejszy do nauczenia niż klasyczny Lotr. Wiem co mówię, ponieważ miałem przyjemność uczyć Lotra na takich, czy innych wyjazdach, spotkaniach, czy też grach pokazowych. Być może najważniejszą zaletą Wotra są kompanie ustawione na podstawkach, co znacznie ułatwia manewrowanie figurkami i jest łatwiejsze w odbiorze i zrozumieniu sensu gry przez graczy. Sami wiecie, że grając w klasycznego Lotra na 70 – 80 modeli często jest trudno się połapać (szczególnie jeśli dojdzie do starcia) kto i co atakuje i gdzie się znajduje w tłumie figurek np. nasz kapitan. Na podstawkach wszystko jest jasne i łatwo wyobrażalne, dlatego zdecydowanie łatwiej nauczyć moim zdaniem podstawowych zasad Wotra, osób, które nigdy nie miały styczności z grami bitewnymi. Widzę to także po moich dwóch synach (5 i 7 lat), którzy intuicyjnie ustawiają figurki na podstawkach i natychmiast wiedzą jak się poruszać.
Drugą zaletą gry w Wotra wśród osób do tej pory nie mających styczności z systemem jest szybkość rozgrywki i swoista „przejrzystość” pola bitwy – figurki w Wotrze prezentują się jak karnie ustawione regimenty, a nie masa wojska. Do tego w zdecydowanej większości formacje mają sztandary i dowódców z przodu kompanii, co w jeszcze większym stopniu uatrakcyjnia wizualnie grę w „Wotra”.
Grając z przyjaciółmi wybrałem wariant najprostszych zasad, w więc bez magii, bez epickich bohaterów – po prostu czyste formacje z kapitanami i oczywiście pod łopoczącymi sztandarami.
Ok, po zachwytach związanych z samymi pomalowanymi figurkami, po rozłożeniu epickiego stołu bitewnego marki Cytadel, po ustawieniu figurek na podstawkach i po lekcji zasad przystąpiliśmy do gry. I co? Ano, nie ukrywam, że obawiałem się trochę, jak to pójdzie, ale moje obawy były przesadzone.
Przede wszystkim, coby nie mówić Wotr robi po prostu wrażenie. Mając wykończone podstawki, dziesiątki pomalowanych figurek ustawionych na pięknym stole, nawet kompletny laik nie przejdzie obojętnie. Tak też się stało z moimi znajomymi – powiem szczerze, że mogę zaryzykować stwierdzenie, że Wotr ich oczarował.
Oczywiście, o wiele łatwiej taki efekt zaistniał u młodszych graczy, którzy mają pojęcie o takich, czy innych systemach bitewnych, ale byłem ciekaw jak będzie to wyglądało wśród moich trzydziesto kilku letnich rówieśników. Powiem krótko – Ladies and Gentleman Wotr rządzi. Chłopaki generalnie bardzo szybko przyswoili zasady i natychmiast odezwał się w nich duch starych strategów, pamiętających czasy pierwszych gier strategicznych rozgrywanych na ZX Spectrum, czy Amidze, bądź też granych do rana planszówek, jak „Kreta”, „Grunwald”, „Ardeny” i mnóstwo, mnóstwo innych. Moi przyjaciele z wielką zaciętością i zaciekawieniem prowadzili swoje oddziały do bitwy i kilkakrotnie zaskoczyli mnie świeżością pomysłu i rozwiązaniem manewrów taktycznych. Szkoda, że nie zachowało mi się kilka fotografii z gry właśnie z moimi rówieśnikami, ale niestety dała o sobie znać zasada złośliwości rzeczy martwych. Niemniej mogę Was zapewnić, że emocje towarzyszyły nam przez cały moment rozgrywania gry i przede wszystkim nikt nie znudził się grą ze względu na jej mechanizm, czy też skomplikowane zasady. Moi koledzy bawili się grą na tyle dobrze, że kazali mi na sam koniec obiecać, że za rok zabiorę figurki i stół ze sobą. Do tego nie trzeba mnie dwa razy namawiać : ).
Ok., można sobie zadać po co piszę wspomnienia z wyjazdu? Ano, przede wszystkim po to, aby namówić Was do tego, aby nie koncentrować się wyłącznie na swoim hobby, ale na tyle ile Wam starczy środków szerzyć popularność, czy to Lotra, czy Wotra. Z wyżej opisanej eskapady wynika jasno, że naprawdę można zarazić, bądź przynajmniej zainteresować naszym systemem często osoby, które nie mają bladego pojęcia o figurowych grach bitewnych. Co jeszcze – aha, ostatnia, jednak dla mnie najważniejsza kwestia – takie spotkania dają mi ogromną satysfakcję z tego, że bawię się w Lotra i że hobby to bawi też innych. Tego w dalszych latach życzę Wam i sobie.
Serdecznie pozdrawiam,
Kalins












Może wyjdę na jakiegoś zacofanego ale zapytam. Wie ktoś co się stało ze Starym Światem bo byłem tam ok miesiąca temu a tam solarium było a na stronie ich tak jakby nigdy nic się nie stało ???
Żeby grać w systemie WoTRa trzeba kupić całą grę czy wystarczy uzbierać jakąś armie i nauczyć się zasad? Niepotrzebne do gry są karty wydarzeń i postaci?
Myślę, że wykonujesz dla GW kawał pijarowskiej roboty ;) Artykuł bardzo przyjemnie się czytało a przemyślenia ciekawe. Co więcej, mogę się śmiało z nimi zgodzić jako że też miałem być okazję w ten sam sposób zarażony Wotrem przez niejakiego Kalinsa ;) Teraz tylko pozostaje pomalować figurki... ;)
Hey, nic mi nie mówcie, ale jak zauważyłem, że nie mam zdjęć z bitwy z seniorami, to się lekko podłamałem. Niestety manipulowałem w aparacie w czasie bitwy Wotrowej z Darulusem (raport już niedługo) i zdjęcia poszły z dymem.
Ajas - dziękuję za postawę - faceta poznaje się po tym jak kończy :).
Pozdrawiam,
Kalins
Arathorn'ie i Thein'i - pax vobiscum ;) nie szukam zwady, a jeśli któryś się poczuł urażony to nie było to moim zamiarem.
Pozdrawiam, Ajas :D
Kalinsie robisz tym ludziom reklamę :D nie ładnie! :D Fajnie się czytało, dobrze że ktoś rozpowszechnia lotra :D
Arathorn co tu dużo mówić, jesteś boski :D Ajas znajdź sobie kogoś innego do gnębienia bo z Arathorem nie wygrasz :P A BTW, widać że Ajas jest od nas lepszy, przynajmniej za takiego się uważa, bo ma niebieski nick? Troszkę to żałosne... Ale niektórzy dowartościowują się przez licznik postów a inni przez moderaturę na forum.
Tyle mojego.
Pozdrawiam
P.S pewnie jakiś *"smerf" zaraz usunie ten komentarz...
* użycie słowa smerf nie miało urazić czyichkolwiek uczuć.
Ajas jak na sztygara lubujesz w takich sytuacjach. Wystarczy popatrzeć na Twoje dopiski pod niektórymi postami i porównać do innych moderatorów. Wielka szkoda, że wykorzystujesz komentarze, które "są formą podziękowania dla autora za jego wysiłek" do swoich prywatnych wycieczek.
Jeżeli interesuje cię psychologia skoro z taką łatwością oceniasz ludzi ( w internecie, który często wypacza zachowania ) - mój charakter i postawa uniemożliwiają mi chęć "przemądrzania się" - to, że czasami wręcz przesadnie staram się klarować pewne rzeczy nie jest związane z moim poczuciem wyższości itp..
Pozdrawiam.
Pozdrawiam.
A co do rozpowszechniania Lotra/WotR'a to ja jakies 10 osób na to namówiłem duzo z zamoscia kilka z łodzi :D
Arathor nie udawaj ciemnego -_- w powszechnym języku "lotr" oznacza SBG, a "wotr" regimentówkę. Musisz się wszędzie przemądrzać?
Co do arta to jest on solidny jeśli idzie o przesłanie, ale niestety braki w zdjęciach są ogromne - mimo wszystko brawo za misję szerzenia naszego hobby ;)
Pozdrawiam, Ajas :D
Mina tego dziecka wykazuje na ZACHWYT :)
Mina tego dziecka wykazuje na ZACHWYT :)
WotR to przecież też "jest LotR". Oba korzystają z uniwersum Władcy Pierścieni czyli z wyspiarskiego Lord of the Rings...
System skirmishowy jako taki określany jest jako Strategy Battle Game - SBG, z naciskiem na to, że np. podręcznik do WotR-a to również część SBG ( o czym świadczy opis na okładce, choć to w praktyce zupełnie nowy sposób rozgrywki ).
IMO Kalins wykonuje świetną pracę ponieważ dobrze się przy tym bawiąc promuje grę wśród ludzi.
Ten artykuł podobnie jak poprzedni ( o prezentacji w szkole ) zachęca do podobnego działania i to się chwali - szkoda, że aparat odmówił współpracy ( tak przynajmniej wywnioskowałem z szybkiej lektury ).
miło
brawo ale osobiście wole LOTRA :)