| |
Dzisiaj jest Poniedziałek, 28 maja 2012
Najnowsze artykuły
Malowanie Riders of Rohan - praca...
Niezmiernie cieszę się, że LOTR w Polsce gości już od 10 lat i ma...
1 2 3 4 5 6

Drodzy Gracze, zapraszamy do zapoznania się z najnowszym systemem w świecie Śródziemia - "War of the Ring". Wotr proponuje graczom epickie bitwy z udziałem setek żołnierzy i epickie starcia bohaterów, a umiejętność myślenia taktycznego i strategicznego jest tym co nowy system Wam zapewni. Więcej informacji na forum

 

Kuźnia Mitrila
Galeria


Gandalf Biały Konno Tył
od ~ziamal

Ocena: 5.40
Komentarze: 5


Sztandarowy easterlingów 2
od ~wiedzmin13

Ocena: 6.00
Komentarze: 3


i jeszcze kazad
od ~8adrian

Ocena: 7.00
Komentarze: 3


Khorne berserker
od ~Mixon

Ocena: 5.33
Komentarze: 3


Buhrdur Troll Chieftan
od *Cichy

Ocena: 9.11
Komentarze: 19


Galadhrim przód
od ~faolion

Ocena: brak ocen
Komentarze: 1
Menu
Sonda
Jak oceniasz zmiany zawarte w nowych suplementach?
Wszystkich głosów: 206

Mitrilowe szkiełko

Kronika Mitrila
Dodał: Turin Turambar
09.11.2011, 19:27
Zapraszamy do zapoznania się z kolejnym odcinkiem Mitrilowej Kroniki autorstwa Turina.

Kolejnego dnia od opuszczenia posterunku Turgona i Ismarila, przyszło im maszerować w strugach zacinającego deszczu, który nieprzerwanie lał się z nieba od dwóch dni, czyniąc dno wąwozu, którym szli kłębowiskiem rwących strumieni i zdradliwych sadzawek. Morali krasnoludzkiej armii nie poprawiał również fakt, że w wielu miejscach potworzyły się liczne wodospady, z hukiem spadające wprost na głowy wojowników Dihamira. Przemieszczali się wyjątkowo wolno jak na możliwości krasnoludów...
- Niech przeklęci będą bogowie z deszczu zrodzeni! - zaklął Kvilhad, strzepując z buta lepkie błoto. - Ach! Już nawet nie pamiętam co to znaczy być suchym! 
Dombr i Pingor, który już niemal całkiem wydobrzał po tym jak oberwał maczugą trolla, odmruknęli jedynie coś niezrozumiałego w odpowiedzi, a Kirkos wzruszył tylko ramionami nieprzerywając marszu. 
Deszcz ustał dopiero po trzech dniach, lecz jego miejsce zajął porywisty wiatr. Również tego dnia wkroczyli między poszarpane, niemalże białe szczyty Gór Nadbrzeżnych, skąd tylko trzy dni drogi dzieliły ich od fortu Alimar. Góry Nadbrzeżne stanowiły labirynt wąwozów, które często zataczały koła i wiodły donikąd, lecz niektóre z nich prowadziły do bajecznie zielonych dolin, dokąd spływały krystalicznie czyste wody i gdzie pośród pomruków leśnych strumieni śpiewało górskie ptactwo. 
Piąty dzień ich wędrówki przez Góry minął bezpowrotnie, a oni wciąż nie dotarli do fortu. Gwiazdy zajaśniały na niebie, zaś okrągła tarcza księżyca jasno błyszczała na zachodzie. Kilka godzin po północy jeden ze zwiadowców doniósł, że przed nimi znajduje się upragniony fort Alimar. 
Blady świt nieśpiesznie wstawał za ich plecami. Po dwóch godzinach marszu doszli do miejsca, że gdzie droga przestawała się wzonsić i zaczynała opadać w dół. Przebyli Góry. Przed nimi rozciągał się wspaniały widok. Trakt, którym przyszli nieśpiesznie opadał w dół, wybrukowany teraz czerwoną, solidną kostką, wyraźnie odcinającą się od osuwiska, pełnego jasnych kamieni. Trakt biegł dalej i po pewnym czasie rozwidlał się, niczym język jadowitego węża; droga w lewo wiodła do fortu, natomiast druga, wiodła prosto, jak strzała, wprost w rozległą równinę, która ciągnęła się, aż do szarej kreski na najdalszym wschodzie, gdzie ledwo majaczyły potężne sylwetki Popękanych Gór. Przez równinę Sivinnil przepływała wielka rzeka Finnuve, dzieląc ją na dwie równe połowy, zamieszkane przez lud prosty i przywykły do ciężkiego życia. Kirkos dostrzegł zaledwie kilka mil od podnóża Gór, wielkie obozowisko, znad którego unosiło się wiele smużek czarnego dymu. Fort Alimar położony był bokiem do traktu, objęty potężnymi ramionami góry, okolony długim i szerokim murem, pośrodku którego widniała brama. Za murem rozrzuconych było wiele mniejszych lub większych budynków, odgrodzonych od siebie wybrukowanymi również czerwoną kostką ulicami, a natomiast główna twierdza górowała nad fortem. Zatknięta na wierzchołek góry, niczym pierścień na palec, okrągła twierdza, zwieńczona koroną ze smukłych wieżyczek, zdolna była pomieścić kilka tysiecy ludzi i koni; zaś ostro zakończony wierzchołek górował ponad najwyższymi z wież, a na samym jego szczycie zatknięta była, wielka, czerwona flaga z wizerunkiem Vandila, lwa podziemi. Fort pilnował najdogodniejszej przeprawy przez Góry przed niechcianymi gośćmi, oraz był pierwszą solidną twierdzą, która miała oprzeć się wszelkim zakusom ze wschodu. Na jej załogę składało się tysiąc krasnoludów, tysiąc ludzi oraz tysiąc leśnych zwierząt, a załoga ta była świadectwem Sojuszu zawartego wieki temu, przez najświetniejszych władców ówczesnego świata. 
- Wreszcie jesteśmy! - zawołał z ulgą w głosie Kirkos i nie zwlekając ani chwili dłużej ruszył przed siebie. 
Nie upłynęło dużo czasu, kiedy w forcie rozległo się przeciągłe granie rogu, które odbiło się echem od poszarpanych stoków gór; wkrótce odpowiedziałymu kolejne rogi. Nagle brama rozwarła się i wyjechało z niej kilkunastu konnych, dzierżąc w dłoniach włócznie. Dihamir polecił swej armii zaczekać, podczas gdy sam wraz Kirkosem i Kvilhadem, oraz nierozłącznymi niczym bracia, Pingorem i Dombrem, wyszedł naprzeciw nadjeżdżającego poselstwa. Zbliżali się się szybko. Głośny tętent dwunastu koni niósł się daleko. Na ich czele jechał centaur. Był to Jelonek.
http://www.mitril.pl/relacje-turnieje/id545,Zaproszenie-na-turniej-klasy-master-Cien-Wschodu.html]- Na Wojnę! Na Wojnę Was wzywałem! Na Wojnę się stawiliście! Na wojnie zginiecie! I na Wojnie się odrodzicie! Odegnajmy Cień ze Wschodu! - wykrzyknął centaur. Głos miał czysty i dźwięczny. W dłoni dzierżył długi, owiany legendą trójząb Sinsharin. Jak prawiła jedna z legend był to dar od samego Vandila, który wręczył mu go po pokonaniu Khinariona, Maga Ciemniejącego Poranka. Twarz miał pociagłą, pokrytą krótko ostrzyżoną brodą, a oczy koloru zwiędłych liści, skrywały w sobie pamięć o dawnych dniach i bitwach. Nie był też wcale młody, ani też stary. On po prostu był. 
- Badź pozdrowiony Jelonku! - powiedział Kirkos przyklękając na prawe kolano i pochylając głowę, a za jego przykładem również pozostali krasnoludowie złożyli ukłony Jelonkowi. 
- Nie czas teraz na błahe słowa! - zawołał ktoś z pozostałych jeźdźców. Był to młodzieniec o złotych oczach. - Armia Oiunariona wkrótce uderzy! Strawy i odpoczynku potrzebujecie! Jutro bowiem, szykuje się bitwa o losy naszego świata! 
- Witaj Avramillu! - powiedział wesoło Kirkos wstając z klęczek. - Niewiele czasu minęło od naszego ostatniego spotkania! 

*** 
Następnego dnia o brzasku zasiedli w jednej z komnat wysoko ponad fortem. Wśród zebranych znalazł się Kirkos, Dihamir, Oflin wraz z synem Avramillem, centaur Jelonek oraz wielu najświetniejszych rycerzy i wladców krain zza Gór Nadbrzeżnych. Był między nimi Thein, władca, spustoszonej teraz równiny Sivinnil; znamienity rycerz z Assirianu, Pablo von Kozlow oraz znany ze swego wybuchowego temperamentu, król Niliannu, Off. 
Wkrótce zaczęli radzić, ale tę burzliwą dysputę przerwało nagłe pojawienie się miedzy nimi wilka Gondolina, który szczekliwym głosem obwieścił krótko: 
- Ruszyli. 
Zapanowało poruszenie; zebrani zaczęli przekrzykiwać sie nawzajem, próbując przekonać pozostałych do swoich racji. 
- Cisza! - rozległ się nagle głos Jelonka. Wszyscy w milczeniu spojrzeli na centaura i jedynie ciche skrzypienie pióra Bartiego, który skrzętnie notował każde słowo i zdarzenie, mąciło zaległą ciszę. - Oto co zadecydowałem... - oznajmił głosem nie uznającym sprzeciwu. 

*** 
W tym samym czasie Kvilhad, Dombr oraz Pingor dokonywali przeglądu zebranej w forcie armii, obserwowali manewry wojsk oraz doglądali czyszczenia zbroi i ostrzenia mieczy. 
*** 
Kolejne dwie godziny szybko minęły zebranym w forcie; Jelonek nakazał zająć łucznikom miejsce na murach, natomiast krasnoludowie, leśne zwierzęta oraz reszta załogi skryła się za załomami najbliższych ulic, gotowa w każdej chwili dokonać zabójczego wypadu na wroga. Najświetniejsi rycerze zebrali się nad bramą, otoczeni po obu stronach kilkoma setkami łuczników. 
Czwórka stojących tam krasnoludów wspinała się na czubki palców i starała się wyjrzeć na pole pomiędzy blankami. Roślejsi od nich mężowie swobodnie opierali się o mur i w milczeniu spoglądali w dal. Armia trolli poruszała się dość szybko czerwonym traktem i wkrótce skręciła ku fortowi. Wtedy też szereg, który uformowali niczym fala w burzowy poranek wylała się na pola przed murem, rozrzucając wszędzie dookoła rzesze trolli. W ich cieniu szli, cicho pobrzekując mieczami o tarcze, niskie i szkaradne gnomy i gobliny, które zciągneły tu z najdalszych krain. W rzeczywistości nie było ich więcej niżli trzy tysiące, lecz rozmiary trolli łatwo mamiły oko. 
Kirkos szybko zobaczył, że spowijał ich dziwny cień. Nie spodziewał się zobaczyć pajęczyczy Francy, lecz to maszerowało na przedzie armii znacznie go przeraziło. Wydawać by się mogło, że wiodła ich istota bezkształtna, cienista masa, zmieniająca swój wygląd przy każdym podmuchu wiatru. Kirkos dostrzegł majaczące w cieniu trzy upiornie blade twarze, na których głowach słabym blaskiem świeciły diademy. Był to Cień zza Gór Popękanych, straszliwy Ouinarion! 
Nagle zerwał się zimny, świszczący wiatr, rozwiewając wiele czupryn i niesplecionych w warkocze bród. 
- A zatem gra rozpoczęta, kości rzucono, lecz dano nam szczęśliwie możliwość wybrania najdogodniejszych dla nas kości... - powiedział Jelonek, lecz na tyle cicho, by mogli go usłyszeć jedynie najbliżej stojący. - Wiele pieśni, ksiąg i podań powstanie o tej bitwie, acz liczę iż ty Barti najwierniej opiszesz naszą klęskę lub zwycięstwo. Obserwuj zatem uważnie. Bitwę rozpoczął krótki okrzyk Theina: Ognia!, a następnie grad strzał posypał się na trolle. Wrzaski wypełniły powietrze i wkrótce kolejna salwa wzniosła się by zasłonić słońce. Wściekłe trolle stłoczyły się wokół bramy bijąc w nią potężnymi ramionami, maczugami, włóczniami i zajadle kopiąc. Miły dla ucha obrońców fortu, cichy i delikatny brzęk cięciw i świst strzał rozległ się znowu, ponownie czyniąc wielkie straty po stronie trolli. Brama wydawała z siebie liczne stęknięcia podobne do uderzeń w dzwon, gdyż była wykonana z ciemnoszarego metalu. Po chwili zaczęła trząść się w posadach od licznych uderzeń napierającej na nią armii. Wiele trolli poczęło ciskać wielkie kamienie w łuczników czyniąc im tym samym dotkliwe straty. Po ciągnących się niemiłosiernie kilku minutach brama uległa pośród trzasków, śmiechu i kurzu. Trolle wpadły na dziedziniec nie zastając tam nikogo prócz starca w zielonej szacie i wspierającego się na długiej lasce. W ich głupich głowach nie zajawił się nawet cień podstępu, więc ochoczo, z okrzykami na ustach ruszyli na czrodzieja. 
- Asin Tornivan tillene. - powiedział cicho po czym z jego lasku wystrzelił ognisty wąż o błękitnych ślepiach i zaczął kąsać oraz owijać się wokół nóg trolli, lecz szybko pewien troll o podłym wyglądzie potężnym zamachnięciem topora odrąbał wężowi głowę oraz własną stopę. 
Nagle zza załomów wypadli krasnoludowie, a zaraz po nich na arenę wbiegli ludzie Theina i Oflina oraz leśne zwierzęta. Mimo przewagi liczebnej, obrońcy fortu zmuszeni byli bronić się w ciasnych uliczkach, które redukowały ich przewagę. Powoli, krok za krokiem, obrońcy fortu ulegali nacierającej armii i pozostawiając swych rannych i martwych towarzyszy cofali się ku zboczom góry. Bitwa się przeciągała - słońce już wysoko stało na niebie, a znad równiny ciągneły masy puszystych, białych obłoków. 
Jelonek przewodził nielicznej konnicy i innym centaurom po drugiej stronie fortu, tam gdzie sytuacja miała się najgorzej. Jego broń, Sinsharin błyskała w słońcu raz po raz przebijając ciała trolli gładko i pewnie, aż w końcu klinga stała się ciemnoczerwona od zaschłej krwi. Kirkos skryty i osamotniony pośród nacierających trolli, z dachu jakiegoś domu od czasu do czasu rzucał w wir walki śmiersionośne kule ognia. 
Sytuacja najgorzej miała się na lewej flance, gdzie na swój mur z tarcz krasnoludowie przyjeli ciężki cios. Tam też swym zimnym dechem objął ich Ouinarion, Cień zza Gór. Szedł wolno, niezwracając uwagi na toczącą się w okół bitwę. Kiedy dotarł do pierwszych szeregów krasnoludów, z cieni uformowały się długie i szkaradne ręce od niechcenia ledwo muskające krasnoludy, które z wyrazem przerażenia i wielkiego bólu osuwali się martwi na ziemię. Również Dihamir widząc klęskę swoich współbratymców rzucił się nań z obnażonym toporem i z okrzykiem na ustach. Topór opadł ze świstem odrąbując jedną z głów. Dwie pozostałe zdziwione obróciły się i spojrzały na krasnoludzkiego króla, który już unosił toprór do ponownego cięcia. 
Dihamir spojrzał na te twarze, na te upiorne twarze i poczuł jak siła odpływa z jego ciała, potem poczuł potężny ból w plecach i osunął się na ziemię, gdzie jego mękom kres położyła wbita mocno włócznia trolla. 
Mimo śmierci Dihamira, armia trolli zaczynała się wykruszać. Krasnoludy stawiały zacięty opór wąskich ulicach, natomiast leśne zwierzęta i pozostali ludzie zajmowali się polowaniem na osamotnione trolle. Ouinarion samotnie natarł na Theina i jego świtę, zasnuwając ich mrokiem tak ciemnym, że nic nie mogli dostrzeć. Zimna ręka cienia musnęla policzek Theina, który z chrzęstem opadł na ziemię, lecz chwilę później powietrze rozdarł przeraźliwy jęk, bo oto zwycieski nadjechał Jelonek na czele wielu jeźdźców i pewnym rzutem przebił Sinsharinem cienistą powłokę stwora. 
Bitwa powoli dobiegała końca: trolle rzuciły się do panicznej ucieczki, a gnomy i gobliny ufortywikowały się na jednym z placów, ale połączone siły maga Kirkosa, ogarniętego żądzą zemsty Kvilhada oraz potęgą Jelonka rozbiły wkrótce w proch pozostałości po armii Ounariona. Bitwa dobiegała końca 
- A zatem to już koniec... - powiedział Kirkos siadając pośród trupów. - Nic nie wypełni tej luki po Dihamirze. Dzielny to był wój i mądry władca. W tym czasie, gdzieś w oddali Kvilhad, Dombr oraz Pingor, w towarzystwie wielu krasnoludów opłakiwało gorzkimi łzami swego króla Dihamira, a jeszcze dalej w cieniu góry opłakiwano Theina i innych poległych. 

Pozdrawiam Turin Turambar
Aby móc komentować musisz się zalogować!

Kliknij i przejdź do okienka logowania u góry strony.
Dodał: ~TurinTurambar / ~Giermek Balina   |  
Data: 12.11.2011, 14:25

"Błękit Wschodu" Achillesie. ;) Oto link: http://www.mitril.pl/forum/viewtopic.php?t=7471
Co do schematów, sporo racji, ale jeszcze parę pomysłów mam. ;)
A co do pisania o Śródziemiu, właśnie skończyłem coś, ale ciii! Pokażę wkrótce. ;)

Pozdrawiam Turin Turambar

Dodał: ~Achilles / ~Odźwierny Morii   |  
Data: 12.11.2011, 13:58

Szczerze napisawszy to nie przepadam za czytaniem tekstów o tym co pięć minut temu było na stronie głównej. Dlatego właśnie mi się wydaje, że marnujesz swój talent i czas Turinie. Nie lepiej jakbyś pisał o wydarzeniach, które miały miejsce w Ardzie, a których Tolkien nie opisał?
Z tego co pamiętam kiedyś coś takiego napisałeś (chyba...) - "Cień Wschodu"? Jak byś podrzucił link, to z chęcią przeczytam ;)
Jeśli nie to, to może jakiś artykuł o czymkolwiek?
Kronika jest fajną sprawą ale masz w niej ograniczone pole działania aż w końcu schematy zaczynają się powtarzać. I ludzi to nudzi. Napisz coś o Śródziemiu! :D

Dodał: ~Off / ~Prezydent Elekt Morii   |  
Data: 12.11.2011, 13:30

Gratuluje mi bo mianowales mnie krolem jakims tam xD

Dodał: ~TurinTurambar / ~Giermek Balina   |  
Data: 12.11.2011, 13:03

Misio, ano czasami może być trochę nudne, ale musisz zauważyć, że nie mam wielkiego pola do popisu - staram się zamknąć w trzech stronach A4, więc jak widzisz, fabuły na miarę WP nie stworzę. ;)
Off, nie wiem czy byłeś czy nie, nie ma to znaczenia. ;)Wybrałem Cię, bo Twój art opublikowali.
Eterion, nie wiem czemu gratulujesz Offowi, ale nich Ci będzie, no i niech Kronika nie służy rozprawianiu o AAR, czymkolwiek to jest. ;)

Pozdrawiam Turin Turambar

P.S. Komentujcie. ;)

Dodał: ~EterionAshri / ~Gwardia Drzwi Durina   |  
Data: 12.11.2011, 11:18

Może być ,choć trochę nudne.
Off gratulacje.
Na Mitrilu przydałby się AAR na temat LotRa. Czytałem kiedyś taki na pewnym forum i na pewno dodałby coś nowego ;)
Jakby co , to zapraszam na PM

Dodał: ~Ryba / ~Pucybut Durina   |  
Data: 10.11.2011, 16:00

Mi się nawet podobało.

Dodał: ~Off / ~Prezydent Elekt Morii   |  
Data: 09.11.2011, 22:31

wow, zostalem mianowany krolem... ; d
Gwoli scislosci, na masterze nie bylem : D

Dodał: ~Gandalf* / ~Giermek Balina   |  
Data: 09.11.2011, 21:33

Niestety to co zawsze, lekko zawiewa nudą ;( pomimo bardzo kolorowego języka- jedyny plus tej kroniki, nic ciekawego.

pozdr

Właściciel strony: Kalins

Grafika:

Realizacja: omnia.pl i Agencja Interaktywna Arcymedia CMS: omnia.CMS