Inne materiały - poza masami plastycznymi używam całej gamy innych materiałów jako elementów figurek, podstawek czy makiet. Poniżej opiszę większość z nich, dodając swoje własne komentarze i kilka zdjęć.
- korek - bardzo przydatny materiał, używam go jako kamieni czy ogólnie podłoża na podstawkach. Przydaje się również, jeśli chcemy gdzieś umocować rzeźbiony model. Korek można dostać w różnych postaciach. Korki z butelek używam do mocowania rzeźb, lepiej się układają w palcach niż cienki drucik szkieletu. Z kolei korkowe podstawki pod talerze idą najczęściej na docelowe podstawki. Warto też dodać, że lepiej zaopatrzyć się w nieco grubsze podstawki, dzięki temu nie potrzeba układać kilku warstw w celu uzyskania pożądanej wysokości podstawki.
- kamienie, posypki - tu za dużo nie będę pisał, ot, bardzo przydatne przy wykończeniach podstawek, klejone zazwyczaj na wikol.
- włosie pędzla - jeśli macie w domu jakiś stary, zniszczony pędzel, można go wykorzystać jako element makiety czy podstawki. Ja znalazłem u siebie w piwnicy stary pędzel do malowania ścian z bardzo ciekawym kolorem włosia. Jest ono co prawda trochę za grube na naszą skalę, ale i tak przyklejam je jako wysokie trawy i jakieś krzaki na podstawkach i makietach.
- styrodur, styropian ekstrudowany - materiał na makiety, duże podstawki. W odróżnieniu od zwykłego styropianu (spienianego) nie składa się z kulek dzięki czemu można go swobodniej kształtować i nie piszczy tak przy cięciu :D
- plasticard/pleksi - bardzo wszechstronny materiał, do dostania na allegro i w sklepach modelarskich, na wydziale architektury PW itp. Co prawda nie jest tani, jednak można się na jeden płat złożyć w kilka osób, powinno wyjść już taniej, a i tak każdy dostanie tego od cholery.
Na zdjęciu kawałek styroduru a pod nim kawałek pleksi, który męczę od 4 lat i jeszcze się nie skończył :)
Obróbka plasticardu - plastik można formować na różne sposoby. Dobrze się go tnie, szlifuje, w dodatku podgrzany nad świeczką daje się swobodnie wyginać.
Przy podgrzewaniu nad ogniem uważać trzeba szczególnie przy cieńszych elementach, bo łatwo mogą się zacząć topić i przypalać. W takim wypadku zaczną się pojawiać w plastiku bąbelki, które źle wyglądają i trudno się ich pozbyć.
- Sztandary - z plasticardu łatwo można uformować dowolny sztandar. Używam do tego plasticardu grubości 1mm. Po pierwsze tylko taki mam, a po drugie do tego akurat nadaje się znakomicie, bo ogólnie im cieńszy tym lepiej imituje materiał. Na początku wybieramy kształt sztandaru i wycinamy go za kawałka plasticardu. Następnie zapalamy świeczkę i ostrożnie zaczynamy podgrzewać nasz sztandar. Formujemy go dowolnie, warto jednak wiedzieć, że im bliżej wolnego końca i im cieńszy element, tym bardziej będzie falował na wietrze, co warto oddać podczas formowania. Gdy sztandar jest już uformowany możemy przeszlifować krawędzie i przykleić go do drzewca. Ostatnim krokiem jest użycie GSu. Po pierwsze dorabiamy mocowanie materiału na drzewcu. Poza tym, jeśli chcemy możemy spróbować wyrzeźbić jakiś wzorek na sztandarze, żeby później nie bawić się we free-handy podczas malowania. Jeśli używamy cienkiego plasticardu, powinniśmy pod światło widzieć, gdzie po drugiej stronie sztandaru jest GS a gdzie go nie ma, co ułatwia wyrzeźbienie takich samych wzorów po obu stronach.
Dwa sztandary, jeden wiszący z przyklejoną poprzeczką, drugi to bardziej flaga, w sam raz dla rohańskiego kawalerzysty.
- Tarcze - tutaj sprawa jest jeszcze prostsza niż przy sztandarze, o ile nie chcemy mieć jakichś powyginanych tarcz, wystarczy wyciąć kształt, oszlifować i tarcza gotowa. Jeśli jesteśmy ambitniejsi, możemy dorobić detale takie jak okucia, wzory, nacięcia czy fakturę drewna.
- Ostrza - i znów, wystarczy wyciąć ostrze i je oszlifować. Z plasticardu kształtujemy zarówno miecze jak i topory czy halabardy. Jeśli chcemy otrzymać bardziej masywne ostrza, możemy użyć grubszego materiału lub skleić dwa cieńsze. Do uformowania standardowego ostrza powinien nam wystarczyć jeden płaski pilniczek, jednak jeśli chcemy dostać coś efektowniejszego, możemy się pokusić o dodanie GSu, czy też formowanie nożykiem bruzd na ostrzu.
Na zdjęciu kilka tarcz i broni. Pleksi można dowolnie szlifować i ciąć nożykiem, dzięki czemu przy odrobinie cierpliwości otrzymujemy ekwipunek w dowolnym kształcie.
- Inne - oprócz wyżej wymienionych sposobów użycia plasticardu, możemy formować z niego dowolne elementy wyposażenia. Dla przykładu prezentuję WIPy Gondorskiego Avanger'a i Khandyjskiego rydwanu.
- Drewno - materiał używany głównie do makiet. Łatwo dostępny w wielu sklepach, w zależności od rodzaju łatwy lub trudniejszy w obróbce. Można z nim robić praktycznie wszystko, od cięcia poprzez szlifowanie do wyginania w dowolne formy (to dla wytrwałych ;) )
- drewno zwyczajne - dostępne głównie w sklepach budowlanych. Nie używam go za często, a jeśli już to tylko jako podstaw makiet. Raz również zdarzyło mi się dostać w sklepie drąg drewniany (czy jak inaczej się to cholerstwo nazywa) który po pocięciu służy jako kolumny. Ogólnie jednak drewno jest na tyle trudne w obróbce, że nie polecam go, szczególnie jeśli pod ręką mamy balsę.
- Balsa - rodzaj drewna modelarskiego. Lekkie, łatwo się wygina i tnie, znakomite zarówno do makiet jak i jako element figurek czy podstawek. W sumie dużo więcej nie można o nim napisać, ogólnie warto mieć trochę balsy pod ręką nawet żeby urozmaicić trochę podstawki modeli.
- Kora - materiał, którego używam tylko przy budowie większych makiet. Dobrze imituje skały, jeśli odpowiednio pomalowany. Po korę polecam udać się do lasu i na ścince poszukać jakichś większych elementów, najlepiej drzew liściastych. Kora jaką wyściela się czasem rabatki od biedy też się nada, jednak moim zdanie nie imituje ona skał tak dobrze (ogólnie rzecz biorąc za bardzo się rozwarstwia, choć w sumie są i skały warstwowe, także to jakiej użyjemy zależy tylko od nas). Przypominam też, że korę w lesie zbieramy tylko „opadniętą", nie obdzieramy żywych drzew z niej. Primo nie szkodzimy w ten sposób przyrodzie a secundo lepiej mieć suchsze, martwe kawałki kory.
- Od lewej: zwykłe drewno, potyczki do lodów z McDonalda oraz to co już zacząłem z nich robić. Potem na górze kora a na dole balsa.
- Zaczęta makieta, jak widać do jej wykonania użyłem styroduru jako bazy. Na nim poprzyklejałem kawałki kory oraz jakichś gałązek i wypełniłem gipsem.
- Druty - ogólnie rzecz biorąc wszystko zależy od a) grubości druta, b) materiału z jakiego jest zrobiony. Osobiście zbieram niemalże każdy kawałek jaki mi w ręce wpadnie, wychodząc z założenia, że kiedyś do czegoś się przyda. Ogólnie jednak, jeśli chcemy dorobić drzewce broni czy sztandaru, potrzebujemy drut o grubości ok. 0.7mm, na szkielet pod figurkę można użyć grubszego lub cieńszego, w zależności od tego, czy rzeźbimy nogę trolla (powinien być grubszy) czy rękę elfa (stanowczo potrzebujemy cienkiego). Jeśli chodzi o rodzaj metalu, to ogólnie żelazne druty ciężko się wyginają, tną i szlifują. Używam ich sporadycznie, głównie jako drzewce jeśli chcę, żeby się łatwo nie powyginały. Z kolei druty miedziane czy mosiężne wyginają się łatwiej, można je ciąć i szlifować w miarę swobodnie, więc nadają się na szkielety figurek czy drzewce, które chcemy uformować. Niektórzy używają również miedzianych drutów jako ostrzy mieczy, rzeczone ostrze trzeba potraktować młotkiem i wyszlifować. Osobiście uważam, ze jeśli mamy pod ręką plasticard, to nie warto się bawić w małego kowala. Ostatnio wpadła mi w ręce również szpula ekstra cienkiego miedzianego drutu. Trochę eksperymentowałem z używaniem go jako szkieletu pod rzeźbę i spisywał się całkiem dobrze. Kilka skręconych ze sobą drutów zapewnia, że figurka z FIMO się nie rozpadnie, a z drugiej strony łatwo w dowolnym momencie zmienić układ szkieletu, a jeśli planujemy po wyrzeźbieniu pociąć figurkę, żeby łatwiej ją odlewać, cienki drut bez problemów można przeciąć skalpelem.
- Srebrny drut to żelazo, złoty to mosiądz a czerwony to miedź.
- Duża szpula cienkiego drutu miedzianego.
- Szpilki - każdy ma w domu trochę szpilek. U mnie dobrze spełniają rolę strzał (po odpowiednim skróceniu) czy nitów w obkuciach większych elementów (metalowe główki szpilek)
- Żyłki - od czasu do czasu stosuję żyłki, jeśli potrzebuję zrobić cięciwę lub sznurki przy sztandarze. Jest to stanowczo lepszy materiał niż jakikolwiek sznurek, który moim zdaniem nigdy nie będzie wyglądał dobrze w tej skali. Choć ostatnio doszedłem do wniosku, że jeśli zależy nam na jakimś konkretnym, szczególnie falującym kształcie sznurka przy, powiedzmy sztandarze, dużo lepiej jest użyć cienki drut. W przykładzie poniżej przy lasce widać frędzle na sznurkach. Zostały wykonane właśnie z żyłki, choć gdybym teraz miał je robić, to użyłbym bardzo cienkiego druciku (którego wtedy nie miałem), byłyby sztywniejsze i łatwiej by się je malowało.
- Pinezki - potrzeba okrągłych tarcz? Pudełko pinezek kosztuje 40 groszy, pakowane po 40 sztuk. To 40 tarcz w opakowaniu, wystarczy trochę Gsu na umbo (ten metalowy element tarczy na środku) i ewentualnie jakieś wzorki. Oczywiście pinezki sprzedają różne, ja kupując szukałem takich z najszerszymi główkami i żeby nie były płaskie (pinezki z główką powleczoną plastikiem zazwyczaj mają płaskie główki.
- Tutaj chyba nie trzeba mówić co jest szpilką co jest pinezką ;)
- Ten wojownik dostał strzałę ze szpilki oraz cięciwę z tej żyłki którą widać na poprzednim zdjęciu.
Narzędzia:
- shaper'y - moje podstawowe narzędzie, bez którego nie ma rzeźbienia. Jest to gumowa końcówka na drewnianej rączce. Można nią formować wszystko, a dzięki temu, że jest z gumy, GS się do nich nie przykleja i są dużo delikatniejsze, co pozwala na nieco większą swobodę przy formowaniu FIMO. Świetnie nadają się też do wygładzania GSu. Osobiście posiadam dwa takie narzędzia, jedno z główką okrągłą, drugie z płaską. Niestety są nieco za duże, i czasem ciężko ich używać, jednak shaper'y z mniejszymi końcówkami musiałbym zamawiać jakoś przez internet, a te udało mi się dostać w stacjonarnym sklepie w Warszawie. Warto jeszcze dodać, że udało mi się już zniszczyć jeden shaper, poprzez umoczenie kawałka główki w kleju. Niestety klej był na tyle mocny, że nie chciał odejść od końcówki, która przez niego straciła swoje właściwości.
- narzędzia modelarskie - odziedziczone po siostrze, walały się po domu to je przygarnąłem. Mają różne metalowe końcówki, przez co posługiwanie się nimi podczas rzeźbienia wymaga większej precyzji. Używam głównie jednego z nich, szpiczasta podłużna końcówka nadaje się zarówno do formowania fałd płaszczy jak i robienia oczek kolczug (do formowania kolczug nie polecam szpilek, są na tyle cienkie, że tylko naprawdę cierpliwi ludzie będą na tyle wytrwali, by wyrzeźbić nimi porządną kolczugę. Zresztą skala figurek sprawia, że kolczugi o większych oczkach lepiej się maluje i są czytelniejsze.
- Pilniki - posiadam ich całą gamę, dzięki różnym kształtom pozwalają formować różne powierzchnie i krzywizny.
- ołówki, wykałaczki, inne improwizowane narzędzia - do formowania używam praktycznie wszystkiego, choć staram się nie brudzić zbyt wielu rzeczy GSem. Jednak jeśli potrzeba mi jakiejś końcówki, której akurat nie mam pod ręką, śmiało biorę ołówek czy długopis.
- Od lewej shaper'y, narzędzia oraz pilniki.
- skalpele i nożyki - tutaj też spory wybór, choć głównie chodzi o to samo, czyli cięcie materiałów. Staram się używać tylko jednego nożyka do odcinania kawałków Gs, żeby nie brudzić za wielu ostrzy (GS kiepsko schodzi z ubrudzonego skalpela).
- kombinerki, pęsety - mam, używam. W sumie tyle można o tym powiedzieć. Pęseta służy mi do rozciągania kawałków GSu będących podstawą płaszczy (o rzeźbieniu płaszczy itp. w którejś z kolejnych części).
- Od lewej skalpele, nożyk tapicerski, kombinerki oraz pęseta.
- Lupy - mam, ale nie używam. W moim skromnym odczuciu zaburzają wyczucie głębi, przez co utrudniają pracę, szczególnie rzeźbiarzowi. Jakiś czas temu jednak udało mi się dostać „trzecią rękę", połączenie lupy i stojaczka. Tutaj sprawa ma się nieco inaczej, przydaje mi się do przytrzymania figsów już wyrzeźbionych, których nie ma za bardzo jak postawić żeby nie popsuć rzeźby. No i jednak raz na jakiś czas spojrzenie na to co się robi z większym przybliżeniu przydaje się (choć osobiście wolę zrobić zdjęcie i się mu przyjrzeć w komputerze).
- Lupa, ta konkretna t tzw. trzecia ręka bo jest z uchwytami.
I to chyba na tyle jeśli chodzi o drugą część mojego poradnika modelarskiego. Przepraszam, że trzeba było czekać na niego tak długo, chciałbym powiedzieć, że to z przyczyn niezależnych ode mnie, jednak nie jest to prawdą. Następnego artykułu można się spodziewać jednak trochę wcześniej, bo już się robi ;)
Pozdrawiam i powodzenia
Silverhand












Epicki poradnik ^^
Przecież to właśnie druga część tej serii :P Nawet jest link do poprzedniej części na samym początku.
@Kirdan - Co do żyłki to zacznijmy od tego, że montuję ją na surowym modelu, więc wszystko jest na klei, nie wiążę ani nie zaginam niczego. A pończoch nie sprawdziłem, w sumie ciekawa opcja, sprawdzę za jakiś czas.
No i posta szlag trafił, więc zacznę od nowa, znowu...
Bonuspl-coś dla ciebie
Sposób na trawię by kocur- weź gąbkę do naczyń i oddziel od niej drapak (to zielone i sztywne coś na gąbce), rozerwij go tak byś miał górną jego część i dolną część. Rozerwij w palcach na kawałki około 2x2cm i zmiel je w czymś, to jak drobno je zmielisz da cały efekt trawy. przyklej na makietę daj parę wash'y i trochę pigmentu.
Mi to dobrze wychodziło i tak radziłem sobie gdy zabrakło mi trawek statycznych, może i ty zaczniesz tak robić :D
Co do artykułu to fajny, dobrze się zapowiada, jednak mam nadzieję że przetrwa dłużej niż ostatnia seria o rzeźbieniu która skończyła się po pierwszym artykule, zaraz po omówienie przyborów i materiałów.
Mam nadzieję że pokażesz jak w domowy sposób zrobić darń trawy (nie z trawki statycznej a gotowe kępki do przyklejenia), bo szukałem w domu czegoś co by się nadało ale bezowocnie. Artykuł kompleksowy, w przyjemnej formie.
Jestem poczutkującym modelarzem i takiego artykułu właśnie szukałem.
Fajny art, kiedyś próbowałem robić sztandary z takich plexi ale mi się nie wyginały tak łatwo albo od razu się deformowały, może złego materiału używałem :P
Ale strzały ze szpilek? Czymś takim można się poważnie ukłuć :|
No i żyłka średnio nadaje się na robienie cięciwy w łukach. Po pierwsze trudno ją zagiąć (tam gdzie ręka napina cięciwę), po drugie musi być kiepsko z klejeniem żyłki do plastiku, bo nie owiniesz jej łatwo dookoła końcówki łuku, po trzecie trudno ją napiąć. Ja robię cięciwy ze zużytej pończochy, z czegoś takiego mogę sobie wypruć cięciwę o dowolnej grubości (nawet o grubości nici pajęczej!) a jej aplikacja jest bardzo łatwa, wystarczy mała kropka superglue i już, polecam.
Narzędzia modelarskie odziedziczone po siostrze ? Cała rodzinka artystów ;)
Ooo wrzucone :) Muszę wymyślić jakieś logo, bo ta żyłka w okienku na głównej wygląda jakoś niespecjalnie :P
Jest gibkie, na prawde, dla osoby wglebiajacej sie w temat modelowania swietny artykul.
Czekam na ciag dalszy bo mysle ze osobiscie dowiem sie czegos ciekawszego ^^