Poglądy wyrażone w poniższym artykule są tylko i wyłącznie poglądami autora. W żaden sposób nie roszczą sobie prawa do bycia oficjalnym stanowiskiem Ligi Ogólnopolskiej ani żadnego z jej organów ani też stanowiskiem Redakcji.
Na początek zgodnie z zasadą “artykuły Michał bawią i uczą” wyjaśnienie trudnego słowa znajdującego się w tytule artykułu:
|
Arachnofobia (gr.. αράχνη, arachne – pająk, gr. φοβία phobia – strach) Jedna z odmian fobii objawiająca się bardzo silnym lękiem przed pająkami lub innymi bezkręgowcami zbliżonymi do nich wyglądem. |
Osobiście uważam, że Spider Queen jest bohaterem imiennym, co więcej zawsze uważałem, że takim właśnie bohaterem jest. Opis jednostki nie pozostawia moim zdaniem żadnych wątpliwości. Moim skromnym zdaniem nikomu posiadającemu choć odrobinę oleju w głowie nie przyszłoby do głowy, aby GW o tę kwestię zapytać.
Okazało się jednak, że zakładając to, że o rzeczy oczywiste pytać nie należy popełniłem błąd... Jakiś nieznany niestety z imienia i nazwiska geniusz postanowił zadać pytanie o imienność SQ. Pytania musiały się powtarzać (FAQ to w końcu Frequently Asked Questions...) w związku z tym Genialny Wytwórca postanowił popełnić stosowny zapis, aby najtęższe umysły na zachód od Odry nie musiały się dłużej nad imiennością SQ zastanawiać. Okazało się jednak, że z szeryfowie z Notthingam postanowili zachować się jak Pytia i dać graczom możliwość swobodnej interpretacji ich słów. Konserwatywny UK FAQ głosił bowiem, że imienną jest jak najbardziej, natomiast obrzydliwie liberalny US FAQ twierdził coś zupełnie przeciwnego! US FAQ jako absurdalny i głupi został oczywiście przez Listę Sędziowską zignorowany i zapomniany.
Sytuacja zmieniła się jednak kiedy dumni synowie Albionu postanowili dostosować się poziomem intelektualnym, do kowbojów znad Missisipi. Analogia, do prawa Kopenika-Greshama “pieniądz gorszy wypiera lepszy” - “FAQ gorszy wypiera lepszy” rzuca się w oczy ;) Skoro pojawił się więc oficjalny i zgodny sam ze sobą FAQ to volens nolens Lista Sędziowska podjęła decyzję o “odimiennieniu” SQ. Zapis ten nie wzbudził większych kontrowersji, ba został nawet pochwalony jako odchodzenie od “polhammera”. W tym momencie dyskusja o SQ powinna raz na zawsze (tzn. do wydania kolejnego FAQ :) ) się zakończyć.
Niestety tak jednak się nie stało. Wydarzenia ostatnich miesięcy, czyli seria spektakularnych sukcesów Herudaio dowodzącego armią kilku SQ wywołały prawdziwą panikę wśród polskich graczy. Na forum momentalnie pojawiła się grupa osób, której nieimienne SQ zaczęły nagle przeszkadzać. Zbieżność z sukcesami Marcina jest oczywiście czysto przypadkowa.. :)
Pozwólcie zatem, że zajmę się po kolei najczęściej przytaczanymi argumentami zwolenników imiennej Spider Queen, które miały świadczyć o tym, że Lista Sędziowska popełniła błąd.
Wybaczcie, ale będę brutalnie szczery. Przychodząc na turniej klimat mam w głębokim poważaniu.
Naprawdę. Nazwijcie mnie powergamerem jeśli chcecie, nie dbam o to.
Swego czasu w battlowym środowisku znane było powiedzenie “Nie po to jadę na turniej 350km, żeby sobie tak po prostu pograć”. Mogę się pod tym w 100% podpisać. Jadąc na turniej składam rozpiskę, która wedle mojego przekonania ma szansę ten turniej wygrać. I nie zamierzam swoich decyzji, o tym co wystawić usprawiedliwiać wymyślanie bzdurnych historyjek, które miałyby mój wybór „uklimatycznić” (np. Outraiderzy i Gamling nie mają koni, bo w Rohanie wszystkie konie wybiła zaraza :P). Nigdy też nie tłumaczyłem swojej porażki nieklimatyczną armią mojego przeciwnika.
Jedyne ograniczenia jakie sobie nakładam, to takie, żeby moi przeciwnicy nie wspominali tej bitwy jako koszmaru. O ile gram z osobą, która da się pograć w sympatycznej atmosferze (do grupy tej należy jakieś 95% graczy) nie wykłócam się o milimetry, widoczność, pozwalam cofnąć ruchy itepe. Kiedy gram z dzieckiem/graczem początkującym nie masakruję go od razu, tylko daję mu trochę pograć przy okazji ucząc go zasad, a po przegranej bitwie tłumaczę co zrobił źle i udzielam wskazówek jak ma rozegrać następną bitwę. To właśnie jest dla mnie klimatyczna bitwa.
Jeśli chcę bitwy “klimatycznej”, tj. jak najbardziej zgodnej ze światem stworzonym przez Tolkiena, to przy składaniu rozpiski zastanowię się jak skomponować armie, żeby oddawała ona jak najbardziej ducha Śródziemia, zagram bitwę na stole z ładnymi makietami, zagram figurkami pomalowanymi na poziomie minimum tabletop (a nie wywołującymi odruch wymiotny koszmarkami malowanymi w trzy minuty „w trzy kolory”, żeby tylko były... ), zaproszę kolegów, otworzę piwko i będę się bawił niezależnie od tego czy wygram czy przegram. Ale to tylko czysto hobbystycznie, na turniej jadę po to żeby osiagnąć jak najlepsze miejsce. Tyle o mnie, teraz o Was.
wykorzystujecie z pełną premedytacją klimat dla uzasadniania swojej decyzji o imienności dla przegiętych - Waszym zdaniem – SQ. To takie chwytanie się brzytwy przez tonącego...
Pozwólcie, że zapytam wprost: dlaczego gracie w tę grę? Przecież Wasze na wskroś klimatyczne dusze muszę cierpieć nieznośne katusze, kiedy pojawiacie się na pierwszym z brzegu turnieju!
Co zrobicie kiedy przyjdzie Wam zmierzyć się z armią, z która zgodnie z realiami świata walczyć nie powinniście? Elendil walczący przeciwko Sarumanowi, dwie armie elfów na jednym stole czy też pojedynek Gandalfa Białego z Gandalfem Szarym, to tylko pierwsze z brzegu przykłady “nieklimatycznych“ bitew. Nie musicie odpowiadać, pytanie było retoryczne.
Doskonale wiadomo, że przychodząc na turniej godzicie się na wszelkie ograniczenia i uproszczenia z niego wynikające. Zresztą w porównaniu ze wspomnianymi przykładami kilka SQ nie jest moim zdaniem czymś “nieklimatycznym”.
Denerwuje mnie ponadto również trend do sztucznego dzielenia istniejących armii, bądź takiego kształtowania list armii żeby pasował on wizji klimatu poszczególnych osób. Ja w swoich głosowaniach odnośnie list armii kieruję się przede wszystkim daniem możliwości stworzenia różnorodnych kombinacji, a nie “klimatem”. LOTR to gra bitewna, a nie układanie dioramki pod sceny z filmu/książki.
Pamiętajcie też, że z definicją klimatyczności jest jak nie przymierzając z ... - każdy ma własną :)
Zauważcie, że najgłośniejsi zawsze są ludzie wyrażający swoje niezadowolenie. Czy widzieliście kiedyś manifestacje z poparciem dla partii rządzącej? Ja sobie nie przypominam... Jakoś w telewizji zawsze pokazują tylko protestujących związkowców, stoczniowców, pielęgniarki....
Nie podoba mi się też bardzo, że kilka osób ( które nota bene do tej pory nie zorganizowały, ani nawet nie pomagały przy organizacji większej imprezy, ani też nie zrobiły NIC dla funkcjonowania LO) wciela się w rolę trybunów ludowych i z pomocą demagogicznych argumentów, z którymi w tym artykule się rozprawiam, próbuje stworzyć wrażenie, że Sędziowie LO to grupa niereformowalnych samozwańczych zgredów, którzy zjedli wszystkie rozumy i odrzucają słuszne postulaty Lotrowego Ludu. Do tego, że nigdy nie stworzymy regulaminu pasującego wszystkim doszedłem już lata temu, ale w dalszym ciągu wpienia mnie i zawsze będzie wpieniać, próba wylansowania swojej osoby przez tego typu populistyczne zagrywki.
Moim skromnym zdaniem jeśli zdecydowaliście się na to hobby, to powinniście być świadomi kosztów. Gry bitewne do najtańszych nie należą i ten fakt jest powszechnie znany. Jeśli chcieliście mieć zbalansowane rozpiski za ten sam koszt w złotówkach, to polecam inny system: szachy. Może troszkę mało armii do wyboru: tylko “białe” i “czarne”, ale jaka sprawiedliwość!
Poza tym jeśli ktoś chwilę pomyśli zamiast obrzucać błotem lotrowych burżujów, niech weźmie kalkulator i policzy sobie koszt tej armii. Okaże się, że armia SQ wcale nie jest droższa niż np. typowa armia Gondoru na te punkty. To by było na tyle jeśli chodzi o argument “finansowy”.
Szczerze mówiąc jako Sędzia LO mam tenże rules pack w nosie i nie uważam go za źródło prawa.
Formalnie rzecz biorąc ma dokładnie taką samą moc prawną jak FAQ do EEGT, który możemy zredagować z Gicem siedząc w barze i racząc się przy tym piwkiem. Uwierzcie mi nie takie FAQ możemy popełnić :P Jeśli pisząc FAQ EEGT zadecyduję, że nie można grać nazgulami, to co zaczniecie domagać się, żeby w LO zbanować nazgule? Bądźmy poważni.
UK GT rules pack obowiązuje jedynie na tej imprezie i możemy go traktować jak kodeks piracki w “Piratach z Karaibów” - co najwyżej jako wskazówki, nie reguły :) Nie obchodzi mnie argument, że inne kraje tak przyjmują, żaden kraj nie ma tak rozwiniętej ligi jak my i z braku laku przyjmuje wszystko jak leci. Skoro to “oficjalne stanowisko GW” co za problem wrzucić to na oficjalną stronę – żaden. Są więc z całą pewnością jakieś przesłanki, aby tego nie robić.
Chciałem również zapewnić Was, że z chwilą zmiany UK FAQ Spider Queen automatycznie przestanie być bohaterem nieimiennym. Zadowoleni?
Z całą pewnością zaliczam się do grona lotrowych dinozaurów, gram dłużej niż większość z Was i niejedno już na stołach widziałem. Byłem też świadkiem niezliczonych dyskusji (przeradzających się nieuchronnie w bicie piany) o tym jakie to dane rozpiski są „przegięte” i wygra nimi nawet dziecko. Małe przypomnienie jak to wyglądało, chronologia - mniej więcej – zachowana.
Mało kto pewnie pamięta, ale pierwszym „przegięciem”, którego nie dało rady pokonać była falanga uruk-hai :) tak, to prawda, zestaw tarcza i dwie piki, a nie daj Boże berserker + 2 piki, uważany był powszechnie za samograj gwarantujący każdemu zwycięstwo.
Elfy – wszyscy wiedzą jakie to elfy są przegięte, a już z Gil-galadem (od czasów nowej edycji), to ho-ho nie ma szans, można się poddać od razu. Temat przegiętości elfów, niczym Włodzimierz Ilicz Lenin, pozostaje zresztą wiecznie żywy :)
Mordor na Morannonach + trackerach, względnie Pelennor (morkowie + łuki haradu). Okrutne przegięcie nie ma co.... Co dziwne i warte podkreślenia w świetle dyskusji o SQ przegięciem godnym rozpoczęcia ogólnonarodowej dyskusji okazali się dopiero wtedy, kiedy Darulus poszedł po rozum do głowy skonwertował ich z plastikowych Minasów w liczbie ok 50 sztuk. Kiedy Morannoni pojawiali się na stołach w ilości 3-4 blisterków metali byli tylko dobrzy, kiedy pojawili się w hordowych ilościach stali się przegięci :)
Gondor - w konfiguracji wynalezionej przez Xięcia jako odpowiedź na morannonów, czyli na 20-30 fontannach i Gandalfie Białym na Gwaihirze (wtedy Monstrous Mount i tańszy o 50p.) Rozpiska zniknęła z turniejowych stołów wraz z Xięciem. Lud znalazł sobie kolejnego idola :)
Hobbici – któż nie pamięta oszałamiających sukcesów Ezekiela? Przykład zwycięzcy Ligi podziałał na wyobraźnie i tłumy naśladowców rozbiły świnki skarbonki i ruszyły do sklepów po setki niziołków. Wszyscy wieszczyli koniec Lotra, hobbici i wiaderko kości mieli wystarczyć, aby wygrać każdy turniej. I co? Na tegorocznych DF liczba armii hobbickich była wręcz powalająca (w grupie tej znalazł się i autor) mimo wszystko „ultraprzegięci” hobbici Dfów nie wygrali.
Outraiderzy - kiedy pojawili się outraiderzy miałem niesamowity ubaw patrząc na bezradne próby „odebrania” outom bonusowego mighta. Wszyscy tak biadolili, jakie to PG zamiast zastanowić się jak outów pokonać. A, że da się udowodniono to do dzisiaj po wielokroć. Zwłaszcza, że pojawił się Shadow Lord, aktualnie wróg nr 2 polskiego środowiska lotrowego (po SQ rzecz jasna).
W międzyczasie pojawił się jeszcze Okrutnie-Przegięty-Smok-Z-Którym-Nie-Da-Się-Wygrać. Owszem jest bardzo silny, ale na niewielką ilość punktów. Hmm... gdzie te smoki wygrywające wszystkie największe turnieje?
Teraz oczywiście przyszła kolej na SQ...
Warte zauważenia jest, że każde kolejne „ultaprzegięcie” powoduję niesamowitą wręcz deprecjacje poprzednich przegięć. Nagle okazuje się, że te poprzednie przegięcia to przy tym nowym to pikuś i da się z tym wygrywać (sic!) a dopiero to najbardziej aktualne to chodząca groza i w ogóle ło matko... Akurat teraz wszyscy zachłysnęli się możliwościami „Spajderkłinów” , szczególnie w połączeniu z Shadow Lordem. Za parę miesięcy ktoś wynajdzie coś innego i nagle okaże się, że kilka SQ to już może być, ale nowe przegięcie to absolutnie ;)
Pamiętajcie, że każda gra bitewna, to bardziej skomplikowana gra w kamień, papier, nożyczki.
Nie ma armii, która wygra z każdym, zawsze trafimy na armie, które nie sprawią nam większego problemu, zawsze też znajdzie się kilka kombinacji które pokonają nas bez trudu. A nawet jeśli ktoś kiedyś stworzy idealną rozpiskę, to zgodnie z prawem Murphy'ego pewnie zawiodą go kości ;)
Zadajmy sobie proste pytanie: czego tak naprawdę się bać? Czy SQ rzeczywiście posiada tak niesamowite zdolności, że należy je ograniczać w ten sposób? Nie wydaję mi się,.
Moim zdaniem jest to jednostka wybitnie wręcz losowa, a także nie wybaczająca jakichkolwiek błędów podczas gry z choć trochę doświadczonym graczem.
Główną wadą SQ jest bardzo niska wartość obrony (zaledwie 4) co czyni je niezwykle podatnymi na zranienie. Nawet osłonięte przez SLa pająki muszą niezwykle uważać na ostrzał. Każdy łuk w grze rani SQ na 5+, a kusze na 4+. W walce wręcz przegrana, to w zasadzie prawie pewna minimum jedna rana. Z racji na dużą podstawkę łatwo jest SQ otoczyć a każde otoczenia to minimum 6 kostek raniących na 5+ lub 4+.
Brodlingi, co prawda dają bardzo duże możliwości taktyczne, ale należy pamiętać, że ich wypuszczenie odbywa się po wydaniu punktu woli, a te są nam niezbędne jeśli po drugiej stronie stołu czeka czarodziej, potrzebne będą także do pomagania sobie w testach męstwa. Nie można mieć omletu nie rozbijając jajka.
SQ muszą szarżować! Bez dodatkowego ataku i powalenia tracą większość ze swoich możliwości bojowych. Jeśli to one zostaną zaszarżowane, to z dużą dozą prawdopodobieństwa zginą.
Muszą więc wydawać potęgę na heroiczne ruchy, co z kolej powoduje, że mają ich mniej do wykorzystania przy rozstrzyganiu walki oraz heroiczne walki.
Bardzo często gracze zapominają, że SQ szarżując w trudnym terenie nie otrzymują bonusów z szarży. Owszem, ruszają się z pełną prędkością, ale bonusów z szarży nie otrzymują. Wystarczy więc wejść na ciężki teren i SQ już nie takie straszne.
Spider Queen zbyt odważne nie są (C4) dodatkowo – jako bohater - nie może ona korzystać ze Stand Fasta innych bohaterów, wystarczy więc doprowadzić taką armię do breaka (a trudne to nie jest – im więcej SQ tym mniej jednostek) i pozostałe pajączki prędzej czy później dadzą nogę.
Warto też pamiętać, że Herudaio to jeden z absolutnie najściślejszej czołówki (jeśli nie najlepszy) polskich graczy i potrafi wycisnąć z pająków 110% możliwości. I tak jak polski lotnik poleci nawet na drzwiach od stodoły, to Heru pokona większość z Was nawet armią umarłych albo nurn overseerami ;) Wypowiadanie się zatem o potencjalne armii patrząc przez pryzmat wyników Marcina jest co najmniej nieporozumieniem, jeśli nie sporym nadużyciem.
Dla tych którym kombinować się nie chce Wujek Glor podaje na tacy kilka pomysłów na pokonanie budzącej powszechną grozę armii Heudaio i generalnie na radzenie sobie z dużą ilością SQ.
High Elfy – sprawa jest dość prosta mamy do wyboru dwóch megarzeźników: Gilgalada i Glorfindela Lord of the West (ich koszt to pi razy oko tyle co 4 SQ). Wyższy Fight w połączeniu z 3 punktami potęgi zapewnia nam bezproblemowe zwycięstwo w walce, a 3 punkty Woli (oraz magic resistance w przypadku Glora) pozwalają nam obronić się kilka tur przeciwko magii Shadow Lorda. Jeśli SLa nie ma, to SQ mogą jedynie zakwiczeć z przerażenia i uciekać całą grę, a nie podejmować walkę. Alternatywnie możemy wystawić jednego herosa do walki oraz jednego czarodzieja. Nie wspomnę już o tym, że nie tracimy mobilności w lesie, a SQ bonus z szarży tak :)
Angmar – spectry, spectry i raz jeszcze spectry! Ich siła polega na tym, że posiadają zasadę terror. Screen w postaci szeregu duszków skutecznie zatrzymuje szarżujące SQ (zwłaszcza kiedy w podbliżu jest Witch King). Pajęczaki, które oblewają odwagę stoją w miejscu, a tam są świetnym celem dla naszych łuków (nawet słabych orkowych), ew. Black Dartów Króla Nazguli. Shade również jest w stanie sporo namieszać ze swoim minus jeden na wygranie walki.
Hobbici – nawet jeśli SQ osłaniane są przez SLa, to 25-30 hobbickich łuków i tak powinno ściągnąć minimum 1 pająka. A potem już tylko paraliże (nawet hobbici ranią SQ na 5+) ew. blasty do walki. SL sobie nie pokozaczy w starciu z Gandalfem (różdżki mu nie złamie, a jego wola w końcu się skończy). Nie oszukujmy się 3-4 (zakładam, że jedna zejdzie) SQ nie wymordują 90+ hobbitów, chyba, że niesamowicie, ale to niesamowicie przyfarcą.
Smok – każda armia ze Smokiem może okrutnie sponiewierać SQ. Dzięki dużej podstawce może zaatakować nawet dwie pajęczyce w turze. Wyższy fight, terror i Magic Resistance, sprawiają, że jest on w stanie nawiązać równorzędną walkę z SQ, nawet przy obecności SL. Wystawiony wraz z dużą ilością mięska (np. gobosków) może spokojnie czekać za screenem z szeregowych jednostek i wybierać miejsce ataku. A jak już taki smok spadnie w SQ, to możemy ją śmiało zdejmować ze stołu.
Daleki jestem od tak drastycznych rozwiązań jak uimiennianie SQ w celu zbalansowania gry.
To tak jakby strzelać z armaty do wróbli – niby można, ale po co od razu podejmować takie działania. Sprytny organizator, którego gracze domagają się ograniczeń na SQ może tak napisać regulamin, aby utrudnić nieco życie wystawiającym hordę SQ i nie potrzebuje do tego żadnego FAQ ani uściślenia. Poniżej kilka pomysłów, które przyszły mi do głowy po zaledwie kilku minutach “tentegowania w głowie”, jestem pewien, że jesteście w stanie wymyślić też inne “przeszkadzajki” :)
- maksymalny limit punktowy na bohaterów np. 250 to tylko 3 SQ bez Sla
- cele sceariusza, które mogą być realizowane jedynie przez modele man-sized
- krótkie strefy rozstawienia dające rundę więcej salwowania
- zasady specjalne dla poszczególnych bitew np.:
“bohaterowie są zmęczeni”, każdy bohater rozpoczyna grę z punktem potęgi mniej. SQ z 1 mightem to popierdólka, a nie bohater ;)
wyłączenie światełka (jak na ostatnich DFach)
Dobra, czas już kończyć mój wywód. Mam nadzieję, że choć części z Was uświadomiłem, że tak naprawdę nie ma czego się bać i pomogłem Wam w wyleczeniu się z arachnofobii ;) Armia kilu SQ nie jest wcale niepokonana, a z całą pewnością wprowadza na nasze stoły bardzo dużo kolorytu.
Z całej tej dyskusji płynie jeden pozytywny wniosek - znacząco rośnie zainteresowanie graczy ligą.
Odrzucenie jednej petycji nie powinno Was zniechęcać do dalszych działań w celu takiego jej kształtowania, aby bardziej odpowiadała Waszym potrzebom. Jestem przekonany, że na tej petycji się nie skończy, a mym wszystkie rozsądne projekty z radością będziemy mogli wprowadzać w życie, czego sobie i Wam życzę.
Pozdrawiam serdecznie,
Michał “Glorfindel” Molenda











Bardzo dobry artykuł, mądrze napisany - nic tylko pogratulować takiej umiejętności!
Co do tematu artykułu powiem, że mimo tego iż grałem przeciwko tymże SQ(całkowita porażka), nie widzę powodu, aby zaraz te "pajączki" ograniczać. Siła tych stawonogów zależy też od tego kto nimi dowodzi, a kto stoi po drugiej stronie stołu. Tak więc jest wiele czynników składających się na ten jakże w ostatnich dniach drażliwy temat. Zauważmy, że Herudaio, który dowodzi tymi pretensjonalnymi SQ i jest to "Wróg publiczny nr 1(...)" nie wziął się z Księżyca ani z choinki nie urwał! Jest to gracz wysokiej klasy i nie należy go krytykować, ale podziwiać za to, że umie tak zagrać, aby wygrać, bo przecież o to w tym systemie chodzi jak to Michał już zgrabnie wytłumaczył.
Pozdrawiam
Pozdrawiam, Pippin
;D Rzadko kiedy, naprawdę rzadko wypowiadam się czy chociażby interesuję się sprawami ligi, ale ten wywód jest zaiste trafny ;)
Tylko gratulować Michale :D Mam również nadzieję, że to pomoże zbuntowanym graczom :lol:
PoZdRÓffka ;D
Nie mogłem się powstrzymać od napisania komentarza, jak to przeczytałem.
Ostatnio jak byliśmy z moim kolegą na turnieju 450pkt, trafił on na przeciwnika na 3 SQ i SL konno. Zamknął gościa w 10 minut. Czym? Masa goblinów (pożyczonych ode mnie) na Durburzu, Szamanie Goblinów i Shade'zie z Angmaru.
No i SQ ssą jak trafią na armię z Shade'm. Nawet jak wyrzucisz 6 na walkę to musisz podbić potęgą, a masa goblinów musi wyrzucić 6. (Męstwo na atakowanie zdają od Szamana.) No i w 3. walce, albo wcześniej już brakuje potęg i SQ padają jak muchy.
Dziękuję za uwagę
Pozdrawiam
Numerek
Nie mam archanofibii ale nie nawidzę pająków i chętnie odesłał bym kilka w zaświaty wraz z oddziałem wiernych wojowników.
Duzo tu juz padło opinji, ja uważam ze masz całkowita racje Michał, wkońcu każda jednostke można jakoś obejśc i pokonać mimo wszystko w LOTre jest jakiś wybór i na wszystko znajdzie sie sposób, są tez przypadki gdzie określona armia prawie zawsze wygra ale to moim zdaniem jest normalne, nie ma co sie bać SQ bo to nie jedyna armia na turnieju jaką sie spotka, a i tą można pokonać, bo i tu musze sie zgodzić z bambuskiem i tak wszystko leży w kościach jedynki to jedynki i nawet największa jednostka PG nie da wtedy rady.
vojtek - mam wrażenie, że dla ciebie LotR to pierwszy i na razie ostatni system bitewny, w jaki grałeś. Jak zaczynałem przygodę z hobby właśnie od Lotra to też myślałem, że jest super i taktyką da radę osiągnąć wszystko. Jednak potem poznałem inne systemy i prawda jest taka, że przy nich LotR jest biedny. Jakby porównał systemy obecne na rynku to zapewne by wyszło, że LotR jest najbardziej zależny od kości ze wszystkich. Przy rozpiskach piechotnych pierwszeństwo ma w późniejszych turach znaczenie marginalne (chociaż to może i dobrze, bo w końcu o tym decyduje jeden rzut bez żadnych modyfikatorów), gdyż nie ma znaczenia, kto szarżuje - i tak wszystko zależy od rzutów. Tabelka ranień jest strasznie sztywna. To fajny system na start, bo ma proste, niemalże prymitywne, zasady, więc nie trzeba za wiele na raz pamiętać. Jednak po poznaniu innych gier zaczyna wychodzić biedna produktu GW i nie chce się już wracać.
Michale, zgadnij kto to pytanie pisal... zgadles? ;) No widzisz, nie wiedzialem czy RotK czy GiF ma 25pkt, i nawet tutaj w komentarzu sie pomylilem :P
Mikołaju, odnośnie Beregonda sugerowałem się zapisem UK GT FAQ 2008
3. Q. In a preliminary rules pack on the Warhammer World Blog it states that
the last publication should be used when it comes to rules and
stats.However, the last supplement "Gondor in Flames" and "The Return Of a King" were released at the same time, and a model called "Beregond" costs 20p in "Gondor in Flames" and 25points in all other books. For the purpose of the GT, how many points does he cost?
A. Gondor in Flames takes precedence.
Sprawdziłem : odpowiedż jest dobra, tylko pytanie złe ;)
Ehhhh, co za bezsens, napisalem dlugi komentarz, kliknalem wyslij i mi sie firefox zawiesil :/
Anyway. Artykul sie przyjemnie czyta ze wzgledu na humor jakiego uzyles. Ogolnie bardzo fajne.
Z kilkoma rzeczami moge sie nie zgodzic, ale to normalne. Nigdy nie uwazalem rozpisek na outach, elfach, hobbitach czy innych bzdurach za przegiete, bo widzialem wiele razy jak ja albo ktos inny je roznosil, wiec tu nie problem. Jak zauwazyles, przewaznie wygra lepszy gracz, ale jesli dwoch graczy jest na tym samym poziomie, to przewaznie wygra ten ktory ma lepsza rozpiske. No wlasnie, jak widzialem to co robil Vesa grajac przeciwko rownym sobie (lub byc moze przeciwko graczom lepszym taktycznie od siebie) moznaby stwierdzic, ze odpowiednie ustawienie rozpiski, ktora ma poprawna proporcje SQ i innych jednostek w danym limicie punktowym jest ogolnie lepsze niz by sie moglo wydawac.
Ja przestalem uzywac 3 SQ kilka miesiecy temu, po tym jak praktycznie nikt w klubie nie chcial ze mna grac ;-( (bo liczba zwyciestw ta specyficzna rozpiska byla naprawde wysoka). Co prawda, moglbym powiedziec, ze jestem minimalnie lepszym graczem niz wiekszosc moich regularnych przeciwnikow, ale grajac ‘normalna’ rozpiska, roznica w zwyciestwie jest minimalna, lecz grajac rozpiska na 3+ SQ, roznice niestety byly gigantyczne.
Ciesze sie, ze na GT jest to bohater imienny, bo wedlug mnie nie ma nic gorszego niz pouczac przeciwnika w kwestii zasad, a potem patrzec jak to on wchodzi na najwyzszy stopien podium (jak to bylo wlasnie na doubles, gdzie niestety zwyciezcy mieli problemy z zasadami gry). Z jednej strony moze i sam bym wzial te 3SQ jak by sie dalo, ale z drugiej, nie mam ochoty ich widziec po drugiej stronie stolu tak samo jak wielu ludzi ktorych osobiscie znam nie ma ochoty ich widziec po mojej stronie, wiec gramy fair ;) A poza GT... mi to obojetne ;)
Ok, nie bede sie juz dalej rozpisywal, bo mi liter braknie :P
BM
PS. Wedlug GTFAQ Beregond uzywa punktow z RotK, wiec wchodzi za 25, tak jak zawsze wchodzil ;)
Jestem tego samego zdania co ty tylko z jednym dużym wyjatkiem. Klimat jest potrzebny. Ja osobiscie wolę wystawić dużo powiedzmy jazdy dla Rohanu zamiast outów. Ale najczęściej wybieram pomiedzy czyli typową mieszankę.
PS. Po co kupować 20 outow i wydawac fortunę. Nie lepiej sobie pokonwertować??? Modelarstwo jest częścią naszego hobby. GS kosztuje ok.25 zeta. Ja nie należę do bogatych graczy (jeszcze nie zarabiam ,a niedostaje jakiś wielkich sum od starych) a skompletowałem armię.
Dziękuję Voitku za Twój komentarz,
Właśnie takie wypowiedzi sprawiają, że aż się chce pisać więcej, a przy okazji zwracają uwagę na niedociągnięcia, które można poprawić.
Co do wytkniętych mi minusów:
Patrząc z perspektywy czasu , bez wątpienia emocjonalny, a nie merytoryczny (choć artykuł miał też poruszać aspekty mentalności polskich graczy) fragment o osobach nie robiących nic dla LO usunąłbym z artykułu (szczerze mówiąc miałem nawet wysłać poprawioną wersje, ale artykuł „poszedł w sieć”).
FAQ UK GT – uznaję nadrzędność oficjalnego FAQ nad UK GT FAQ (mimo iż całym sercem uważam, że ten ostatni ma w kwestii SQ rację), dlatego, że staramy się obecnie odchodzić o „polhammeryzacji” zasad wszędzie tam, gdzie nie ma uzasadnionych przesłanek do tego typu działań (np. „plackowate” lasy). Osobiście nie rozumiem i chyba nigdy nie zrozumiem procesów decyzyjnych zachodzących w GW. Drugi – poza SQ – przykład to koszt Beregonda. Oficjalny FAQ jest obecnie inny niż zapis z UK GT FAQ. Jakie przesłanki tym kierowały? Nie wiem.
Zgadzam się z Tobą w 100%, że o zwycięstwie decydują głównie umiejętności, a nie rozpiska. Uważam jednak, że w przypadku pojedynku graczy o podobnych umiejętnościach (sformułowanie tego właśnie założenia zabrakło w tekście – mea culpa) największe znaczenie mieć będzie to czy, któraś rozpiska jest złożona pod zwalczanie tej drugiej.
pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia na UK GT :)
Bardzo dobry i interesujacy artykul.
Podobala mi sie rzeczowosc i konkretne argumenty swiadczace o doglebnym zrozumieniu mechanizmow gry, dojrzalowsci (chlodne spojrzenie) a takze Twoim doswiadczeniu, Michale. Alternatywne rozwiazania 'problemu SQ' z pewnoscia warte sa rozwazenia.
Nie ma takze watpliwosci, ze w pelni mozliwosci Spider Queens - podobnie jak innych modeli - wykorzystac potrafia tylko dobrzy generalowie.
Minusy - rzuca sie w oczy, prawdopodobnie niezamierzona, jakby to nazwac, 'demagogia':) [z braku lepszego slowa]. Odpowiadajac na kolejne argumenty zwolennikow 'immiennosci' Krolowej Pajakow, nie wykazujesz ich blednosci czy tez luk w rozumowaniu, ale raczej koncentrujesz sie na osobistych slabosciach swoich oponentow, co nie jest rzecza sluszna.
Dla kwestii 'przegietej' statystyki nie ma znaczenia czy osoba z ktora prowadzimy spor wniosla cos w LO albo jakakolwiek inna organizacje, czy nie. Liczy sie merytoryka.
Podobnie fakt, ze jestes swietnym zawodnikiem i sedzia LO (moj szacunek za obydwa) nie ma zadnego wplywu na wartosc UK GT FAQ, zgodzisz sie chyba?
Chodzi mi o to, ze takie - zrozumiale skadinad - emocjonalne wstawki otwieraja Twoim oponentom mozliwosc riposty, a przeciez argumenty rzeczowe, ktore przytoczyles, sa wystarczajace by dowiesc Twych racji.
Acha, i jeszcze jedno. Tak jak popieram niemal kazda wysunieta przez Ciebie teza i rece skladaja sie do oklaskow za niemal kazdym cietym porownaniem ;) tak uwazam, ze LotR to nie jest w zadnym razie "papier, nozyczki, kamien". Jedna z najwiekszych zalet tej gry jest to, ze mozna przeciwnika pokonac TAKTYKA, a nie pojedynczym modelem o specjalnych zdolnosciach. Propozycje rozpisek ktore moga rywalizowac z Pajeczycami tylko dowodza, ze aby je pokonac z regula trzeba ustawic armie specjalnie pod nie. Ale ta gra nie na tym polega. Oczywiscie wybor armii i jednostek powiniem zawsze miec pewien wplyw na losy bitwy, niemniej jednak rywalizacja odbywa sie miedzy dwoma stajacymi naprzeciw siebie ludzmi, a nie profilami ich modeli.
To tyle ode mnie i jeszcze raz gratulacje i podziekowania za swietny artykul.
Voitek
Polemizowałbym z niektórymi stwierdzeniami, ale sposób pisania jak najbardziej ok.
PS Przydałoby się poprawić 3. od końca podtytuł[tak mi się przynajmniej wydaje] ;]
...ja tam i tak walczę o klimat. To czy SQ będzie miała 2 czy 1 potęgi (zmęczeni bohaterowie), czy będzie oddalona od moich modeli o metr czy pół (rozstawienie) to mi różnicy nie robi. Zagrać nawet z 10 SQ na SLu mogę, nie ma sprawy. Wygrywając klimatyczną rozpą na pewno będę się lepiej bawił (o to w tym chodzi nie?) i będę bardziej zadowolony, niż grając gromadką SQ. Poza tym nie chodzę na łatwiznę (którą - bądźmy szczerzy - taka armia w pewnym stopniu daje).. :P
I połowa osób (a może więcej), do których napisałeś ten art naprawdę nie ma arachnofobii więc naprawdę mogłeś sobie darować to i owo ;)
PS: Ja nie chcę zostać spidermanem :)
Dem'arius: ten fragment był o przycinaniu SQ, a nie o Salomonowych rozwiązaniach ;) Oczywiście, że te rozwiązania uderzają tylko w jedną ze stron - w SQ właśnie :)
"# maksymalny limit punktowy na bohaterów np. 250 to tylko 3 SQ bez Sla
# cele sceariusza, które mogą być realizowane jedynie przez modele man-sized
# krótkie strefy rozstawienia dające rundę więcej salwowania
# zasady specjalne dla poszczególnych bitew np.:
“bohaterowie są zmęczeni”, każdy bohater rozpoczyna grę z punktem potęgi mniej. SQ z 1 mightem to popierdólka, a nie bohater ;)
wyłączenie światełka (jak na ostatnich DFach)"
BTW uważam, że to głupota, bo takie limity zazwyczaj uderzają boleśnie tylko jedną ze stron.
[odpowiedz dla="23"]Może źle się wtedy wyraziłem, pardon. Chodziło mi o część jaką stanowią gracze, którzy podpisali petycję z całości graczy, którzy podpisali się pod którąś z nich. ;)
A i chciałem zauważyć, że wymienione w artykule sposoby na pokonanie SQ to podane wcześniej jednostki w "
Samograje, przegięcia - powinni tego zabronić!" ;] wnioski wyciągnąć można samemu ;)[/odpowiedz]
Świetny artykuł! Bardzo miło się go czytało:)
Art świetny jesli idzie o wartość merytoryczną ( trudno mi to krytukować jako początkującemu). Miałem już chrzest bojowy z SQ i zgadzam się ,że opwieści o ich legendarnych wyczynach są pisane chyba nieco pod wpływem impulsu. Co do samego artykułu to wydał mi się w niektórych momentach zbyt agresywny ( ale to tylko moja opinia)
Aja nie mam nic przeciwko SQ. Chcesz graj. . . ja jestem takim graczem, że jak będę chciał to pojadę te 350 km, żeby pograć dla przyjemności ( tylko narazie nie miałem okazji ;P ). Będę szczery,boje się takich rozpisek, ale nie raz walczyłem przeciwko SQ i doszedłem do wniosku, że jakbym pomyślał, to losy inaczej by się potoczyły. Stawanie naprzeciw takiej "PG" armii, to wielkie wyzwanie i to jest w lotrze piękne. Czasem warto je podjąć... a nóż widelec ;)
Fajny artykuł i dobry come back :)
Ciekaw czy będzie to najchętniej komentowany artykuł na Mitrilu?
a pod petycją, by SQ zostawić tak jak jest, podpisało się... 30 graczy xP a tak w ogóle, scenariusz primo, pamiętam, kiedyś 2nd turniej i masa berków, powiem szczerze, że teraz bym to zgniótł myślę, bez problemów, wtedy byłem żółtodziobem ;) a SQ pokonałem 3 i Nazgula, grając na 350 pkt, z czego miałem Erestora :) i dużo elfów, łuki ściągnęły 1 SQ ale coś za coś na 9 łuków zginęło 7 w walce z resztą, dalej, wyskoczyłem z lasu, raz kozie śmierć, SQ z 2 atakami złapane przez elfy, jedna wbite 2 woundy, druga cała i zdrowa, porem SQ atakują i giną xP Nazgul sam, nie dał rady, a Erestor wykonał scen ;) 20:0 jeszcze te wszystkie mowy przed moją bitwą i oświadczeniem "SQ nigdy nie będę uważał za PG i udowodnię, że można je pokonać". Ach, słodkie to było "dostaniesz mocno po dupie", "stary on cię zje", "nie masz szans" :D
W dyskusji na temat SQ nie uczestniczyłem, bo ostatnio mało grywam. Faktem jest, że jak sięgam pamięcią kilka lat temu wstecz, to PG rozpisek poznałem już bardzo, bardzo dużo i na każdą jest sposób. Świetny artykuł dla fanów i niefanów imienności SQ. Dziękuje Michale za artykuł i czekamy na kolejne :)
Pozdrawiam,
Kalins
Pająki, jakie są każdy widzi. Na UKGT2008 z armią samych pająków i nietoperków (3SQ i kilkanaście GS, plus chyba dwa roje) wszystko wyrżnąlem WE na Galadrieli i Legolasie, więc Michał ma rację, zmierzch bogów jest nieunikniony, zawsze i wszędzie
Bardzo dobry art i wydaje mi się że potrzebny żeby wyjaśnić parę rzeczy.
Ajas, Ty może motywowałeś petycję UK GT FAQ, ale wśród sygnatariuszy pojawiło się mmóstwo głosów za "przegiętością".
Argument o większości (2/3 konkretnie) użył Dem'arius. Nie mam czasu szukać na forum kto jeszcze, ale argument ten się pojawił kilkukrotnie.
Tylko, że tam naprawdę wiele przegięć było uważane za przegięte na siłę. A przy kilku SQ no, patrząc na listę rozpisek, jakie zaproponowałeś do bicia tego, to nie trudno uznać, że jednak SL + kilka SQ to nieco za dużo. Nie coś niedopokonania, bo coś takiego nie istnieje (odpowiednią rozpiską nawet starego Balroga czy Saurona z pierścieniem ubijesz), ale czy nie za mocne to można się długo sprzeczać. A liczenie, że coś się zrobi limitami turniejowymi nie ma sensu, bo ludzie wyraźnie nie lubią, jak im się cokolwiek ogranicza.
W sumie...Masz chyba dar przekonywania ;)
ale jak możesz mieć klimat gdzieś...no Glor...to jest Lord of the Rings, a nie jakieś warhammery :P
tekst z szachami był mocny Michale :D w pełni się zgadzam ze wszystkimi wnioskami i myślę że przekonało to część arachnofobów :) artykuł bardzo dobry, zdjęcia dobrej jakości, w zasadzie to bez zarzutu
pozdrawiam
Poczuwając się do odpowiedzialności za zamęt i hałas wokół SQ pozwolę sobie podkreślić, że w mojej prywatnej opinii LotR jest systemem klimatycznym (opartym na jakiejś bazie fabularnej) a, że klimatu nie "mam gdzieś" będę się tego trzymał ;)
Osobiście powody dla których SQ powinna być imienna wymienione przez autora są mi bliskie (choć ode mnie dochodzi poza podręcznikowo-łopatologiczną analizą opisu SQ z rulebook'a argument klimatyczności ;).
Nie wiem jak to mogło się stać, że wmówiono wszem i wobec, ze petycja ta była skierowana do graczy po wyczynach Heru na Bazylu - dementuję to - nie byłem na Bazyliszku, a swój wniosek opierałem jedynie na FAQ do UKGT i zdroworozsądkowym odczytaniem podręcznika (no i ponownie zalet klimatu ;).
To, że SQ w liczbie większej od 1 pod opieką SL i WK na bestiach są do pokonania dowiodłem na PGA (w tym przypadku były to 4 SQ) - trzeba po prostu trochę pokombinować ;)
Artykuł ciekawy, choć nieco zadziorny - nie pamiętam by ktokolwiek podnosił absolutnie nietrafny argument o większości ;)
Najważniejsze to skłonienie ludzi do samodzielnego myślenia - i to się udało - dowodem tego jest choćby dostrzeżenie przez graczy łamania regulaminu LO o którym wspomina później Ismaril na tym samym forum.
Pozdrawiam, Ajas :D
Zapomniałem dodać, że artykuł jest prima sort i oby więcej takich, z logicznym podejściem do tego wszystkiego tak jak w przypadku artu o Lome. ;)
stara dobra redaktorska prawda jest taka ze w takim artykule mozna udowodnić wszystko...
Fakt autorowi musze oddać to ze ardo sprawnie wplatał wszystko to co chciał w taki sposób że brzmiało to nawet dobrze... zwłaszcza narzucenie zasad LO w przeciwdziałaniu rozpiskom na SQ ;)
Inna sprawa że w druga stronę też się tak da... nie takie rzeczy juz sie czytało...
jakkolwiek pewnej wprawy w przekonywaniu do własnych racji autorowi nie można odmówić.
Ten artykuł w 90% jest zbieżny z moimi przekonaniami. Głosowałem wprawdzie za odebraniem nieimienności u SQ, ale obchodziło mnie to tyle co zeszłoroczny śnieg i moją decyzję argumentowałem li tylko klimatem. W końcu królowa powinna być jedna, ale jak ktoś lubi tak grać to jego brocha. Ale z przycinaniem drogiego w PLN PG jest brutalnie prawdziwe, dlaczego politycznie poprawnym jest grać tanim PG typu SWL + Morki, lub masowy Hardad + SL, a hobbitami już nie? Dla mnie jest to diabelnie nielogiczne. Mnie jest obojętne czy Gamling nie będzie dawał Outom mighta i tak będę ich wystawiał, bo bądź co bądź jak na Rohan są porządnymi strzelcami, ale jak słyszę ze gram PG od kogoś kto np. pocina Mordorem na SL to mi się nóż w kieszeni otwiera-filozofia Kalaego. Jak gram na outach to fak,t nie jest to może najklimatyczniejsza w świecie armia ale i tak gram bez Sarumana B. czy wosów. To raz, a dwa na litość ta gra to tylko ZABAWA a takie dysputy co jest a co nie jest PG jest bezsensowe bo wszystko jest względne. Są rzeczy mocniejsze i mniej mocne w rękach różnych graczy. GW is GW i nigdy nie będzie idealnego balansu miedzy wydawanymi przez nich profilami. To tyle ode mnie.
jedyne czego żałuję: że Heru nie wziął mnie na klatę na bazylu a miał taką możliwość tylko wziął smakowity kąsek, czyli krasie. Ciekawe czy te spiderki dałyby radę Outom i Sarkowi. Szczerze ja nie płaczę o te spiderki i nie zamierzam tym grać i kogoś kopiować i jeżeli kiedyś wybiorę się na kolejnego mastera z chęcią wziąłbym na klatę kogoś kto lubi pajączki w 1 bitwie :)
Artykuł- świetny
Bambusek - chyba nie zrozumiałeś, o co chodziło w liście przegięć. Miała to być lista rzeczy, które tuż po swoim pojawieniu się na stołach uważane byly za "PG" i "nie do pokonania", a nie lista tego co jest moim zdaniem aktualnie przegięte.
Niesmowicie potrzebny oraz treściwy i rzeczowy artykuł, dodatkowo utrzymany w bardzo przyjemnym do czytania stylu - Twój sposób pisania Michale jest po prostu świetny :)
Bijmy się w piersi powtarzając 'mea culpa' :D
Z wieloma twoimi opiniami się nie zgodzę, ale nie po to piszę ten komentarz :) Nie będę się rozpisywać, co mi się w twojej opinii nie podoba, a co nie.
Chciałem tylko napisać, że te wszystkie potworne PG rozpiski będą zawsze, tylko w innej postaci, tak jak napisałeś. Ale moim zdaniem SQ jest wyjątkiem. Ona jest imienna i koniec. KRÓLOWA! W jednym okresie królowa mogła być tylko jedna. Podobnie jest z królami ludzi. Gdyby pojawiła się petycja za zrobieniem króla ludzi imiennym, również bym ją podpisał.
Ehh, zaczynajmy:
- High elfy są bardzo mocne. Osobiście uważam, że to jedyna armia która może spokojnie przyjmować kolejne nowy wymysły GW i sobie z nimi radzić. Taki Rohan z każdym kolejnym bookiem traci (ewentualnie bardziej stacza do schematu Gamling + Ouci).
- Uruki jak Uruki. Dlaczego to uważano za przegięte nie rozumiem, bo jedyne kogo to bolało to tradycyjnie Rohan.
- Ouci z Gamlingiem to tak naprawdę masa plew (tak tak - nieograniczona ilość łuków. Przy ich koszcie w zł to taki wielki bonus przecież. Co to jest 6000 zł za to, aby w ogóle mieć minimum potrzebne do salwy) + jeden, jedyny hero, który sprawia, że plewa zaczyna kozaczyć. Zabij Gamlinga i po rozpisce. Inna sprawa, że bzdurą ze strony GW było w ogóle robić z nich bohaterów.
- Smok jasne, że traci wraz ze wzrostem limitu punktów, ale nie dlatego, że nie jest przesadzony. Po prostu przeciwnik ma więcej modeli więc w końcu te 0.7% jakie ma na załatwienie gadziny zaskoczy.
- SL jest całkowicie z kosmosu wymyślony. Sorry, nie kupuję argumentu, że wyszedł bo się Złu należało światełko. Dobro nie ma smoków, pająków, nietoperzy czy Mumaków i jakoś sobie radzi.
- SQ jest losowa. Jak każdy inny model w tej grze. Ogólnie pewnie jakby zrobił zestawienie to LotR jest najbardziej zależnym od kości systemem.
- Te cudowne sposoby na SQ są ciekawe. Szkoda tylko, że nie ma tu nic odkrywczego. Elfy na Gilgaladzie, horda hobbitów z magiem, Angmar na bandzie spectr. To wszystko znamy i to są bardzo mocne i już oklepane rozpiski. Naprawdę chcecie, aby każdy turniej był wojną klonów?
- Zasady specjalne turnieju. Mhm, polecam zajrzeć do tematu o płockim turnieju i się przekonać, jak ludzie reagują na wszelkie limity. Tam właśnie miała być maks połowa rozpiski w bohaterach i już płacze, że to złe, bo przecież obrywa Król Aragorn czy Gandalf przykrywający Shadowfaxa płaszczem Elfów.
Dziękuję Wam bardzo za ciepłe przyjęcie artykułu :)
Kat – skoro zamierzasz zostać moim walizkowym, to na najbliższy turniej na którym spotkamy pożyczam hobbitów od Ezekiela ;) Co do umarłych, to miałem na myśli „czystych” umarłych :)
A na screenowanie są IMO za drodzy :(
Kevin – nie widzę w tym hipokryzji, np. mnie figurki Lotrowe podobają się o niebo bardziej niż choćby battlowe, podobnie większość scenariuszy z suplementów bardzo, ale to bardzo mi się podoba. Ja system wybrałem dlatego, że podobał mi się świat, zdecydowanie wolę odnosić sukcesy mało klimatycznymi outami na piechotę :P niż np. skavenami. Poza tym turnieje, a bitwy towarzyskie to dwa zupełnie inne światy jeśli chodzi o rozpiski. Przegięcia owszem są aktualne, ale zważ, że są one silne tylko na odpowiednie punkty. Nie ma armii, która radzi sobie przy każdym limicie.
Co do ostatniego cytatu, to nie chodziło mi o DG + Mordor, ale inne petycje typu „dodajcie X do listy Y albowiem w książce/filmie było Z” ;)
jesteś genialny :)
Artykuł bardzo fajny i przystępny, całkowicie się podpisuję pod opiniami autora.
świetny art Michale razem z wynikami PGA powinien uciszyć to całą aferę z SQ ;) czy przekona całkowicie ludzi czas pokaże, ale z przytoczonymi argumentami ja się zgadzam całkowicie ;) pozdrawiam
Bardzo dobry felieton Michale. Czyta się świetnie, cięty humor jak najbardziej mi podchodzi. Nie zgodzę się jednak ze wszystkimi twoimi stwierdzeniami:
"Wybaczcie, ale będę brutalnie szczery. Przychodząc na turniej klimat mam w głębokim poważaniu.
Naprawdę. Nazwijcie mnie powergamerem jeśli chcecie, nie dbam o to."-no cóż, z jednej strony jest to czysta prawda jeśli chodzi o dużą część polskiego lotra, ale z drugiej strony jest w tym też nuta hipokryzji, gdyż najczęściej padającym argumentem dlaczego Lotr, a nie inny system, jest klimat stworzony przez Tolkiena. Jest to jednak moje subiektywne zdanie, staram się składać klimatyczne rozpiski, ale to moja sprawa, a zarazem specyficzny powód do dumy.
Lista wymienionych przegięć, jest w wielu przypadkach dalej aktualna. Hobbity są wszak jednym z przykładów, podanych przez ciebie, na SQ. Falanga Isenu też się jeszcze czasem pojawia ;). Podobnie Smok.
Jeśli zaś chodzi o zarzuty niektórych graczy na LO, to trzeba przyznać, ze zostały one sprowokowane poniekąd przez słynną wypowiedź Dracha.
"(...)bądź takiego kształtowania list armii żeby pasował on wizji klimatu poszczególnych osób."
Wydaję mi się, ze tyczy się to petycji a propos zlikwidowania sojuszu DG+Mordor. No cóż, atak idea wyszła od Kirdana jako pewien koncept kompromisowy, więc nic w tym dziwnego, ze część graczy to podchwyciła.
Ale podsumowując, tak jak już napisałem, świetny artykuł, z masą trafnych uwag i dobrymi fotkami
Artykuł cudowny sam już nie mogłem wytrzymać tego biadolenia o tej SQ że jaka to ona nie jest... bo przecież to że armia kilku SQ była wczoraj na PGA dopiero 10 o czymś świadczy :)
No jak Michaś coś napisze to nie ma pyty we wsi, z większością argumentów muszę się zgodzić. Ale jednak jak przez 30 minut tylko zdejmuje się swoich zabitych wojowników to człowiek może się zirytować, chociaż ten ostatni cyrk był przesadą.
"Mało kto pewnie pamięta, ale pierwszym „przegięciem”, którego nie dało rady pokonać była falanga uruk-hai :) tak, to prawda, zestaw tarcza i dwie piki, a nie daj Boże berserker + 2 piki, uważany był powszechnie za samograj gwarantujący każdemu zwycięstwo."
U nas w Świdniku taki klocek wybijało się Aragornem ;p Piękne czasy.
Michale oprócz tego ze jestem fanem tego artykułu... na turnieju jak się spotkamy to będę za ciebie figurki nosił :) to i tak:
dostajesz ode mnie porządny opieprz - za co? :)
1. "Heru pokona większość z Was nawet armią umarłych" proszę tej armii nie lekceważyć - jest naprawde mocna (2 lata nią gram i nie narzekam na ich możliwości bojowe)
2. Angmar – spectry taki spectr z swoim męstwem nie zda na SQ męstwa a taki z dead from dunharrow i owszem ;) wiec proszę nie zdradzać mojego tajnego planu na miliony pająków ;)
w tibi tych co sie boją zwyzywali by od noobów :P
Trochę subiektywny (w niektórych momentach) artykuł. Sam nie uważam SQ za niezniszczalną, ani nie pokonaną, podobnie jak resztę silnych rzeczy (smoki, nie smoki).. Mimo to po prostu uważam, że SQ powinna być droższa. Wady ma, fakt, ale przy odpowiedniej grze poradzi sobie z bohaterami przewyższającymi ją kosztem punktowym... ale nadal da się ją pokonać, mimo, że grający SQ ma nieco łatwiej.
...i tak ją (je) zjem :)
Heh, Michale - świetny art ! :D :D :D Spajderkłin :P hyhy