Shade własnej roboty, cz. 1
Dodał: emo
17.09.2011, 21:12
Zapewne wielu graczy turniejowych zna ten ból, gdy chcą złożyć jakąś sensowną rozpiskę i brakuje im jednego-dwóch modeli. Nie stanowi to problemu w sytuacji, gdy figurki takie należą do często wystawianych. Co jednak zrobić, gdy brak nam rzadszego modelu? Ja postanowiłem po prostu model taki wyrzeźbić..
Nierzadko spotykamy się z opisaną
wyżej historią. Nie każdy posiada wszystkie modele, które mieć chciałby (lub
wręcz powinien). Podobnie tylko część graczy konwertuje swoje modele w celu ich
upiększenia. Jeszcze mniejsza grupa zaś ma czas na rzeźbienie całych modeli
(pomijając fakt, że nie każdy urodził się z talentem do tego typu roboty).
Postanowiłem pokazać, że Shade, bo o nim tutaj mowa, nie należy wcale do figsów
specjalnie trudnych do stworzenia. Oczywiście ta zasada stosuje się do wielu
innych modeli ;)
Przede wszystkim jakąkolwiek
pracę rzeźbiarską zaczynamy od dłuższego pomyślunku ;) Jako wzór możemy
oczywiście wziąć model Games Workshopu (zamieszczam w arcie miniaturkę Shade`a
by GW), polecam jednak ruszyć własną wyobraźnią i wymyślić coś ciekawego ;)
Własna inwencja jest w rzeźbieniu dość istotna, także jeśli Wasza głowa
naświetla Wam dzikie twory - warto to sobie przynajmniej zapisać, a najlepiej
narysować.
Potrzebne narzędzia i materiały:
- Green Stuff
- dłutka metalowe (narzędzia dentystyczne)
- Clay Shapery (pędzle z gumową końcówką do rzeźbienia)
- nożyk (mój typ to segmentowy nóż 9mm)
- multitool typu Dremel (miniszlifierka wielofunkcyjna)
Na dobry start
dobra rada dla nowicjuszy w rzeźbieniu, jak również dla tych wyjadaczy, którzy
potrafią o tym zapomnieć: każdorazowo stwórzcie szkic swojego projektu ;) Dla
niektórych jest to oczywiste (patrz Silverhand), jednak część osób uważa to za
zbędny wysiłek. Należę raczej do tej drugiej grupy (najczęściej są to osoby
obdarzone dobrą pamięcią wzrokową), mimo wszystko jednak nie polecam nikomu
powtarzać takich błędów. Mojemu wyzwaniu modelarskiemu zabrakło właśnie tego
elementu - o konsekwencjach przeczytacie nieco później ;)
Podbudowany obrazami stworzonymi
przez moją wyobraźnię zacząłem od tak zwanego szkieletu. W przypadku małych
modeli będzie on najczęściej wykonywany z drutu (preferowany miedziany, gdyż
łatwo się wygina) pokrytego kawałkiem twardej masy. Przykłady większych stworków
(smoki, trolle) pokazują jednak, że nie zawsze istnieje taka konieczność - stąd
też stworzyłem zarys postaci z Poxiliny (do kupienia w każdym markecie
budowlanym, często także w kiosku). Masa ta ma jedną podstawową zaletę - zbita
w większy element nie ma tendencji do pękania, poza tym twardnieje w ciągu
10ciu minut. Dla mnie ważniejszy jest na dobrą sprawę ten drugi aspekt z
jednego powodu: najczęściej wykonuję większą część pracy przy modelu za jednym
podejściem ;) Należy jednak pamiętać, że cienkie elementy tworzone w tejże
masie są BARDZO kruche, także radzę uważać. Przyszły Shade osadzony został od
razu na kawaleryjskiej podstawce, gdyż nie fascynuje mnie odcinanie i
przeklejanie tworu z jednej bazy na drugą.
W czasie, gdy
Poxilina nabierała właściwej sobie twardości „stali" (jak mówi reklama)
zacząłem rozrabiać Green Stuff, który należy do moich podstawowych materiałów w
obróbce modeli. Jako, że nie zwykłem pisać rzeźbiarskich artykułów, dodam od
siebie pewien komentarz na temat GSu właśnie.
Często spotykam się na forach
(dawniej były to zapomniane dziś portale jak Śródziemie czy Twierdza, aktualnie
to samo czytam na Mitrilu) z obiegową opinią, że Kneadatite Blue/Yellow
(pierwotna nazwa specyfiku) należy do mas niezbyt tanich, często pada nawet
określenie „drogi". Owszem - dla początkującego modelarza, który dysponuje
niewielkim zasobem modeli, kilkoma farbami oraz prowizorycznymi narzędziami do
rzeźbienia wydatek 20tu-30tu złotych na Green Stuff obciąża kieszeń dość mocno.
Dla kogoś, kto posiada już jakąś konkretnie złożoną armię (obojętne w tej
chwili, jaki system praktykuje) nie jest to już jednak przejaw burżujstwa.
Bardzo chętnie zareklamowałbym tutaj jeden z polskich sklepów internetowych, w
którym możemy złożyć zamówienie na GS w różnych wielkościach, zależnie od
potrzeb. Z racji tego, że każdy posiada dostęp do Google nie podam jednak nazwy
;) Jako maniak konwersji zamówiłem tam dłuższy czas temu 100tu-gramowe
opakowanie masy, której przy odpowiednim wykorzystaniu starczy na lata
używania. Koszt: ok. 65 zł, przy czym jest to naprawdę tak ogromna ilość, że
można się GSem podzielić z trzema - czterema kolegami i każdy będzie
usatysfakcjonowany ilością. Adepci mogą wybrać 4ro-calowy pasek, który również
pozwoli długo cieszyć się możliwością rzeźbienia i taką właśnie opcję polecam
na początek.
Moim zdaniem opinia o Green
Stuffie wynika bardziej z faktu sprzedaży masy przez Games Workshop w
blisterach z własnym logo. Pamiętając o tym, że produkt ten jest jedynie
przepakowany nie patrzmy na ofertę cenową Genialnego
Wytwórcy, gdyż jest ona mocno nieadekwatna do rzeczywistości ;) Polecam
więc poszukać masy pod oryginalną nazwą (zajmie to Wam dosłownie chwilę), a
zobaczycie, że cena wcale nie jest tak wysoka, jak mogliście początkowo myśleć.
Po rozrobieniu
kulki Green Stuffu zacząłem rzeźbienie pierwszej części szmatek, które będą
typowym elementem tegoż modelu. Na pierwszy ogień poszedł front płaszcza na
najbardziej pionowej postaci (planowo bowiem mój Shade miał być zlepkiem trzech
duchów, które łączą się mniej więcej w jednym punkcie). Nałożyłem GS na całej
wysokości szkieletu oraz na jednym z boków tak, by zrobić od razu zagięcie w
jedną ze stron. Elementy takie rzeźbię głównie Clay Shaperem o spłaszczonej
końcówce. Pozwala to uzyskać dużą gładkość fałd, która jest niezbędna, by
uzyskać dobre efekty przy malowaniu modelu. Przepraszam z góry za brak zdjęć
ukazujących technikę - nie mam jednak trzeciej ręki, która pozwalałaby mi
pstrykać zdjęcia równocześnie z formowaniem masy ;)
Przeciągnąłem Shaperem lekko po
skosie z góry na dół w kilku miejscach, kierując fałdę w jednym z wybranych
kierunków już na dole. Dzięki temu mamy wrażenie, że płaszcz jest częściowo
niesiony przez wiatr, układa się jednak naturalnie na podłożu, co prezentuje
łagodny łuk, jaki tworzą fałdy materiału. Następnie przystąpiłem do wygładzania
masy. Głównym bohaterem pojedynku z Green Stuffem zostaje w takim przypadku
ponownie Clay Shaper - moczony regularnie w wodzie/wazelinie lub po prostu w
ślinie pozwala uzyskać dużo większą gładkość niż takie samo działanie płaskim
metalowym dłutem. Przy takiej ilości zagłębień zajmuje to chwilę czasu - efekt
jest jednak warty takowej pracy.
Przy okazji rzeźbienia frontu
dodałem od razu mały szczegół w postaci główek wtapiających się w płaszcz
Shade`a. Podobnie jak na oryginalnym modelu mają one symbolizować duchy
błąkające się w towarzystwie innych sobie podobnych. Stworzone sa one bardzo
prosto: najpierw odznaczony został owal, który lekko wystaje ponad powierzchnię
płaszcza. Bok został oczywiście wygładzony. Następnie metalowym dłutkiem
nacisnąłem dwa razy w celu stworzenia oczodołów, raz przeciągnąłem aby
odwzorować otwór gębowy ;)
Postanowiłem,
wbrew mojej naturze rzeźbić model w wielu krótkich podejściach. Ułatwia to
pracę z GSem w aspekcie wygody (w stwardniałej masie nie zostawimy na przykład
odcisku swojego palca). Po godzince-dwóch powróciłem więc do mojego duszka.
Postanowiłem od razu oszczędzić sobie późniejszej pracy związanej z usuwaniem
nadmiaru Poxiliny. W ruch poszła tym razem miniszlifierka z założonym
kamyczkiem szlifierskim (z powodu braku tarczy do cięcia). Jak widać na
zdjęciach, spora część szarej masy została usunięta - dzięki temu łatwiej
połapać się w ostatecznym kształcie modelu.
Kolejne
podejście do Shade`a to już rzeźbienie tylnej części płaszcza. Niestety, jeden
z moich Clay Shaper`ów uległ destrukcji - przegrał z miażdżącą siłą kleju
cyjanoakrylowego (rzeźbiłem inny model, przypadkiem dotknąłem połączenia GSu z
klejem, które jeszcze nie było suche). Szczęśliwie niedługo później dorwałem
Shaper o podobnym kształcie, który pozwalał mi komfortowo pracować. Wspomniana
część płaszcza została jednak stworzona przy użyciu zdewastowanego Shapera -
brak gładkości widać już na pierwszy rzut oka ;) Technika w pewnym sensie była
podobna do tej zastosowanej przy froncie. Zmianę stanowi to, że tutaj fałdy
zbiegają się bardziej płynnie - zakładamy bowiem, że powietrze wpływa na
ukształtowanie przodu płaszcza, ale nie na tylnią część. Drugie ze zdjęć
ukazuje prace nad pogłębianiem załamań. Jak widać na zdjęciu, odbywało się to w
późniejszej fazie rzeźbienia.
Podejście
numer trzy: tworzymy zaczątek płaszcza górnej postaci. Tym razem nałożyłem
grubszy kawałek GSu tak, aby płaszcz nie wyginał się zbytnio przy rzeźbieniu
górnej części. Ponownie należy wrócić do koncepcji ruchu powietrza. W moim
wyobrażeniu owiewa ono postać lekko z góry, a więc fragment rzeźbionego
materiału musi być zawinięty wskutek tego ruchu. Tutaj tworzenie fałd wyglądało
już trochę inaczej. W miejscu, gdzie zagięta część płaszcza spotyka się z
częścią niezmienioną należało stworzyć pewien dołek. Kontynuuje on swój bieg w
górę po skosie - bowiem materiał ma to do siebie, że jego najszersza, dolna
część zawija się najbardziej. W dołku tym zostało wyrzeźbione opisaną wcześniej
techniką kilka fałd. Te bliżej głowy modelu są ostrzej zakończone, pozostające
w głębi zaś mają bardziej obły kształt. Jak widać na zdjęciach, przygotowałem
sobie również powierzchnię pod środkową, największą na tymże płaszczu fałdę. Z
powodu tworzenia modelu w wielu podejściach zamieszczam zdjęcia tej części
modelu w wersji ostatecznej. Dodam tylko, że fałdy po prawej stronie zostały
zrobione osobno, a końcowym etapem było zeszlifowanie środkowej tak, by była ona
jak najbardziej zaokrąglona. Na jednym ze zdjęć widać również część szaty
opadającej z ramienia najwyżej położonej postaci. Stworzona została ona
techniką pociągnięć i pogłębiania fałd.
Następnie
podjąłem się pracy nad płaszczem duszka „poziomego". Technika przeciągania
Shapera z góry na dół kolejny raz się przydała. Podobnie zrobiłem w przypadku
górnej płachty materiału - tutaj jednak łuki są łagodniejsze ze względu na
wirtualny ruch powietrza.
W tym samym
podejściu, w którym zacząłem rzeźbić szmatki poprzednika, rozpocząłem także
tworzyć wewnętrzną szatę górnego ducha. Kolejny raz przeciągałem Shaperem z
góry na dół. Później jednak nadałem fałdom kształt „trójkątny" - czyli
wierzchołki są ostrzejsze i przechodzą szybko w zagłębienie. Dwie skrajne fałdy
są już łagodniejsze, bliżej dołu rozszerzają się i spłaszczają
Kolejne
podejście to lekka odskocznia od wszechobecnych szat. Zacząłem bowiem
rzeźbienie głowy najbardziej pionowej postaci. Nie zastosowałem tu swojej klasycznej
techniki rzeźbienia głów - skala modelu sprawia bowiem, że nie jest to element
tak bardzo istotny w ostatecznym rozrachunku, stąd postanowiłem się nie
przemęczać.
Najpierw przyklejony został
owalny „blob" z GSu. Shaperem nadałem mu kształt bardziej przypominający głowę.
Następnie nacisnąłem Shaperem (przy okazji widać, która końcówka jest przeze
mnie najczęściej używana) tak, by stworzyć łuk brwiowy. Następnie naciśnięcie
to już zaznaczenie dolnej części oczodołu. Przy okazji zaznaczyłem też buzię,
wciskając metalowe dłutko z płaską końcówką i lekko pociągając masę w dół.
Kolejnym działaniem było zebranie masy z boków i stworzenie czegoś na kształt
nosa. To tutaj właśnie złapałem pierwszą porażkę spowodowaną brakiem szkicu.
Kształt ten miał wyglądać bowiem zupełnie inaczej (bliższy temu, jaki GW
zaprezentowało na swoim modelu). Koniec końców tragedii nie ma ;)
Następny etap to zaznaczenie
kości policzkowych. Odznaczyłem je dość mocno - lewą z racji tego, że skupia
większą część uwagi, prawą - gdyż nie mogłem łatwo dojść Shaperem w tamto
miejsce. Wyrzeźbiłem też ucho o kształcie prędzej przywodzącym na myśl elfów
niż ludzi (Shade z tego, co się orientuję ma reprezentować duchy ludzi), ale
duch to mimo wszystko zmiennokształtna istota ;) Podobnie stworzyłem pozostałe
dwie główki. Postanowiłem dodać im troszkę elementów zarostu. Poziomy duch
dostał kompletną bródkę razem z bokobrodami (widoczne niestety dopiero w
podsumowaniu), pionowy tylko fragment podbródku, górny natomiast nie posiada
zarostu. Jak taki włos stworzyć? Prostymi pociągnięciami cienkiego dłuta (w
moim przypadku metalowego). Jeśli chcemy włos lekko zawinąć, taki też ruch
musimy wykonać dłutkiem (duch poziomy ma właśnie lekkie zagięcia masy w tym
miejscu). W oczodoły wkleiłem maleńkie kulki GSu, których krawędzie
wygładziłem. Zrobiłem tak, gdyż puste oczodoły nie prezentowały się zbyt
okazale. Ostatecznie duch to nie to samo, co szkielet ;)
Na zdjęciach z główką widać też prace nad „kołnierzem" pionowej postaci.
Nałożyłem masę dookoła głowy, następnie nożykiem obciąłem nadmiar tak, aby
pozostały tylko bliskie trójkątowi fragmenty. Następnie poszedł w ruch Shaper,
którym wygładziłem krawędzie. Zrobiłem lekkie zagłębienia w elementach
kołnierza, które zdecydowanie ułatwią malowanie.
Następne
podejście to kontynuacja porażki spowodowanej przez brak szkicu. Miałem w
planach zrobienie fragmentu kolczugi na przedramieniu dwóch łapek duszków, bliżej
dłoni zaś miał powiewać kawałek materiału. Z rozpędu zrobiłem w tym miejscu
płaszcz i... płaszcz, co zwiększa monotonność modelu. Cóż - nie zawsze wszystko
wychodzi idealnie ;)
Jako, że elementy te muszą być
dość cienkie, przylepiłem najpierw płaski placek GSu tak, aby związał się on z
fragmentem ręki. Następnie wyrzeźbiłem na nim kilka delikatnych fałd, bardziej
wciskając Shaper, niż pociągając nim wzdłuż materiału. Po dodaniu fałd i
zaschnięciu masy, fragmenty te zostały dodatkowo zeszlifowane przy użyciu
nożyka - tak, aby były naprawdę płaskie a przy tym gładkie.
Jednym z końcowych
etapów pracy było dodanie włosów najwyższej główce. Tutaj ponownie lekki błąd,
gdyż kierunek „wiatru" wskazywałby ich inne ułożenie. Ze względów praktycznych
jednak zrobiłem to tak, jak zrobiłem, gdyż większe zgięcie generowałoby więcej
potencjalnych uszkodzeń. Na start nałożyłem placek GSu jako bazę pod włosy.
Technika tworzenia samych zaś
włosów: pociągnięcia ostrym narzędziem (ja robiłem to metalowym dłutkiem, ale
polecam także nożyk lub igłę) wzdłuż lini włosów. Z racji tego, że Green Stuff
jest dość elastyczny materiałem, po pociągnięciu narzędziem końcówka masy się
„rozejdzie", czyli będzie się wyginać w różne strony. To nic złego, a nawet
efekt taki jest wskazany - jeśli tylko będzie się to wszystko zaginało w
możliwie podobnym kierunku. Włosy z drugiej strony głowy zostały zrobione w
3ech warstwach tak, by sprawiały wrażenie gęstych.
Ostatnim
dodanym szczegółem była korona na głowach poziomego i górnego duszka. Jest to
dość prosty element do zrobienia, a dodaje nieco kolorytu. Nałożyłem najpierw
niewielki prostokąt Green Stuffu, który rozpłaszczyłem Shaperem. Krawędzie
zostały lekko podniesione, aby całość nabrała głębi. Później dodałem trójkątne
elementy na górze, których krawędzie również zostały zaakcentowane. Górny
duszek otrzymał także gem na koronie - nałożyłem maleńką kulkę GSu na środku
korony, spłaszczyłem ją delikatnie, krawędzie wygładziłem Shaperem.
Na zdjęciach
nie widać tego, ale naturalnie wyrzeźbiłem także dłonie. Tworzenie ich przy
pomocy Shapera jest bardzo łatwe, wystarczy kilka razy (dokładnie rzecz biorąc
- trzy zagłębienia w środku) delikatnie wcisnąć narzędzie w masę i palce są
gotowe. Osobno należy dodać kciuk, co również nie należy do trudnych zadań.
Shade został na koniec delikatnie
oskrobany nożykiem w miejscach, które uznałem za niewygładzone w procesie
rzeźbienia. W celu uwidocznienia wszystkich fałd etc., nałożyłem na model szary
podkład. Następnie został on cały zwashowany czarną farbą. Przeciągnąłem na
koniec delikatnie dryrushem przy użyciu jasnoszarej farby. Szkoda, że nie
wszystkie szczegóły są dobrze widoczne - ale niedługo problem sam się
rozwiąże,...
... ponieważ druga część artykułu
będzie traktowała o malowaniu Shade`a-samoróbki. Jak to mówią: Stay tuned, gdyż
jeszcze w tym miesiącu planuję stworzyć kontynuację artykułu ;)
W ramach podsumowania:
- jeszcze raz: róbcie szkic
modelu, który rzeźbicie
- GS nie jest taki drogi, jak
niektórzy myślą...
- ...jednakowoż gdybym miał rzeźbić
drugi raz, użyłbym chyba FIMO do większych fałd i Green Stuffu do uzupełnień ;)
- Clay Shapery są genialne - to
dla tych, którzy jeszcze o tym nie wiedzą ;)
- szczególne podziękowania
kieruję w stronę wszystkich, którzy zamieszczali na forum swoje rzeźby Shade`a (m.
in. Alex) - zainspirowaliście mnie do skończenia mojego własnego (baaaaardzo
długi czas czekał na lepsze czasy w formie szkieletu z Poxiliny)
- mam nadzieję, że artykuł się
Wam spodobał, postaram się częściej coś od siebie wrzucać ;)
- oczekujcie na drugą część arta
- już niedługo!
Pozdrawiam, emo
Art bardzo fajny:D
Fajnie,że zdałeś się na własne siły,a nie tylko na kupne figsy! Nie mogę się doczekać drugiej części. Oby tak dalej!!
Bardzo fajny, przydatny i motywujący do pracy nad własnymi figurkami artykuł. Twój Shade to nie jest mistrzostwo świata, ale aż chce się coś podobnego ulepić :)
Dobra Emo żeby Ci smutno nie było :) No przyznam z shadeow samorobek jakie widziałem dotychczas ten jest inny i gibszy;) a nie sklejenie dwoch modeli ;) teraz czeka się na pomalowanie i zobaczymy jak oczaruje ;)
Super artykuł! Ale kiedy druga część?
Nie mogę się doczekać drugiej części! Oby tak dalej pozdrawiam
Bardzo fajny art i efekt końcowy :), choć mogłeś włożyć o wiele więcej w malowanie. Miło się czytało (prosty i zrozumiały język).
Pozdrawiam Ali
Z niecierpliwością czekam na następny art. O czym będzie?
Najpierwsiejszy* **. :D Podoba mi się ogólny wygląd i dynamika tej rzeźby, choć te "nadpalone" kikuty rąk chyba, psują efekt. Dobrze też, że pojawi się drugi art, bo takiego malowania, takiej rzeźby bym nie zdzireżył. ;)Przeczytałem bardzo pobieżnie kolejne aspekty tworzenia i wydają się być takie jak lubię, czyli krowie na rowie. ;) Konkludując jeden z lepszych artów ostatnio.
Pozdrawiam Turin Turambar
*mam taką nadzieję,
**błąd celowy, ;)