| |
Dzisiaj jest Poniedziałek, 28 maja 2012
Najnowsze artykuły
Malowanie Riders of Rohan - praca...
Niezmiernie cieszę się, że LOTR w Polsce gości już od 10 lat i ma...
1 2 3 4 5 6

Drodzy Gracze, zapraszamy do zapoznania się z najnowszym systemem w świecie Śródziemia - "War of the Ring". Wotr proponuje graczom epickie bitwy z udziałem setek żołnierzy i epickie starcia bohaterów, a umiejętność myślenia taktycznego i strategicznego jest tym co nowy system Wam zapewni. Więcej informacji na forum

 

Kuźnia Mitrila
Galeria


Krasnoludy
od ~Greg

Ocena: 8.80
Komentarze: 5


Aragorn (tył)
od ~Kama07

Ocena: 7.67
Komentarze: 4


Smoczyca ze Shreka
od ~Forest

Ocena: 7.00
Komentarze: 4


obrona wzgórza
od ~Leo

Ocena: 9.36
Komentarze: 16


Faramir konno
od ~Kirdan

Ocena: 9.42
Komentarze: 30
Menu
Sonda
Jak oceniasz zmiany zawarte w nowych suplementach?
Wszystkich głosów: 206

Malowanie, makiety

Shade własnej roboty, cz. 1
Dodał: emo
17.09.2011, 21:12
Zapewne wielu graczy turniejowych zna ten ból, gdy chcą złożyć jakąś sensowną rozpiskę i brakuje im jednego-dwóch modeli. Nie stanowi to problemu w sytuacji, gdy figurki takie należą do często wystawianych. Co jednak zrobić, gdy brak nam rzadszego modelu? Ja postanowiłem po prostu model taki wyrzeźbić..

Nierzadko spotykamy się z opisaną wyżej historią. Nie każdy posiada wszystkie modele, które mieć chciałby (lub wręcz powinien). Podobnie tylko część graczy konwertuje swoje modele w celu ich upiększenia. Jeszcze mniejsza grupa zaś ma czas na rzeźbienie całych modeli (pomijając fakt, że nie każdy urodził się z talentem do tego typu roboty). Postanowiłem pokazać, że Shade, bo o nim tutaj mowa, nie należy wcale do figsów specjalnie trudnych do stworzenia. Oczywiście ta zasada stosuje się do wielu innych modeli ;)

 

Przede wszystkim jakąkolwiek pracę rzeźbiarską zaczynamy od dłuższego pomyślunku ;) Jako wzór możemy oczywiście wziąć model Games Workshopu (zamieszczam w arcie miniaturkę Shade`a by GW), polecam jednak ruszyć własną wyobraźnią i wymyślić coś ciekawego ;) Własna inwencja jest w rzeźbieniu dość istotna, także jeśli Wasza głowa naświetla Wam dzikie twory - warto to sobie przynajmniej zapisać, a najlepiej narysować.

 

 

 

Potrzebne narzędzia i materiały:

- Green Stuff

- dłutka metalowe (narzędzia dentystyczne)

- Clay Shapery (pędzle z gumową końcówką do rzeźbienia)

- nożyk (mój typ to segmentowy nóż 9mm)

- multitool typu Dremel (miniszlifierka wielofunkcyjna)

 

 

Na dobry start dobra rada dla nowicjuszy w rzeźbieniu, jak również dla tych wyjadaczy, którzy potrafią o tym zapomnieć: każdorazowo stwórzcie szkic swojego projektu ;) Dla niektórych jest to oczywiste (patrz Silverhand), jednak część osób uważa to za zbędny wysiłek. Należę raczej do tej drugiej grupy (najczęściej są to osoby obdarzone dobrą pamięcią wzrokową), mimo wszystko jednak nie polecam nikomu powtarzać takich błędów. Mojemu wyzwaniu modelarskiemu zabrakło właśnie tego elementu - o konsekwencjach przeczytacie nieco później ;)

Podbudowany obrazami stworzonymi przez moją wyobraźnię zacząłem od tak zwanego szkieletu. W przypadku małych modeli będzie on najczęściej wykonywany z drutu (preferowany miedziany, gdyż łatwo się wygina) pokrytego kawałkiem twardej masy. Przykłady większych stworków (smoki, trolle) pokazują jednak, że nie zawsze istnieje taka konieczność - stąd też stworzyłem zarys postaci z Poxiliny (do kupienia w każdym markecie budowlanym, często także w kiosku). Masa ta ma jedną podstawową zaletę - zbita w większy element nie ma tendencji do pękania, poza tym twardnieje w ciągu 10ciu minut. Dla mnie ważniejszy jest na dobrą sprawę ten drugi aspekt z jednego powodu: najczęściej wykonuję większą część pracy przy modelu za jednym podejściem ;) Należy jednak pamiętać, że cienkie elementy tworzone w tejże masie są BARDZO kruche, także radzę uważać. Przyszły Shade osadzony został od razu na kawaleryjskiej podstawce, gdyż nie fascynuje mnie odcinanie i przeklejanie tworu z jednej bazy na drugą.

 

 

W czasie, gdy Poxilina nabierała właściwej sobie twardości „stali" (jak mówi reklama) zacząłem rozrabiać Green Stuff, który należy do moich podstawowych materiałów w obróbce modeli. Jako, że nie zwykłem pisać rzeźbiarskich artykułów, dodam od siebie pewien komentarz na temat GSu właśnie.

Często spotykam się na forach (dawniej były to zapomniane dziś portale jak Śródziemie czy Twierdza, aktualnie to samo czytam na Mitrilu) z obiegową opinią, że Kneadatite Blue/Yellow (pierwotna nazwa specyfiku) należy do mas niezbyt tanich, często pada nawet określenie „drogi". Owszem - dla początkującego modelarza, który dysponuje niewielkim zasobem modeli, kilkoma farbami oraz prowizorycznymi narzędziami do rzeźbienia wydatek 20tu-30tu złotych na Green Stuff obciąża kieszeń dość mocno. Dla kogoś, kto posiada już jakąś konkretnie złożoną armię (obojętne w tej chwili, jaki system praktykuje) nie jest to już jednak przejaw burżujstwa. Bardzo chętnie zareklamowałbym tutaj jeden z polskich sklepów internetowych, w którym możemy złożyć zamówienie na GS w różnych wielkościach, zależnie od potrzeb. Z racji tego, że każdy posiada dostęp do Google nie podam jednak nazwy ;) Jako maniak konwersji zamówiłem tam dłuższy czas temu 100tu-gramowe opakowanie masy, której przy odpowiednim wykorzystaniu starczy na lata używania. Koszt: ok. 65 zł, przy czym jest to naprawdę tak ogromna ilość, że można się GSem podzielić z trzema - czterema kolegami i każdy będzie usatysfakcjonowany ilością. Adepci mogą wybrać 4ro-calowy pasek, który również pozwoli długo cieszyć się możliwością rzeźbienia i taką właśnie opcję polecam na początek.

Moim zdaniem opinia o Green Stuffie wynika bardziej z faktu sprzedaży masy przez Games Workshop w blisterach z własnym logo. Pamiętając o tym, że produkt ten jest jedynie przepakowany nie patrzmy na ofertę cenową Genialnego Wytwórcy, gdyż jest ona mocno nieadekwatna do rzeczywistości ;) Polecam więc poszukać masy pod oryginalną nazwą (zajmie to Wam dosłownie chwilę), a zobaczycie, że cena wcale nie jest tak wysoka, jak mogliście początkowo myśleć.

 

Po rozrobieniu kulki Green Stuffu zacząłem rzeźbienie pierwszej części szmatek, które będą typowym elementem tegoż modelu. Na pierwszy ogień poszedł front płaszcza na najbardziej pionowej postaci (planowo bowiem mój Shade miał być zlepkiem trzech duchów, które łączą się mniej więcej w jednym punkcie). Nałożyłem GS na całej wysokości szkieletu oraz na jednym z boków tak, by zrobić od razu zagięcie w jedną ze stron. Elementy takie rzeźbię głównie Clay Shaperem o spłaszczonej końcówce. Pozwala to uzyskać dużą gładkość fałd, która jest niezbędna, by uzyskać dobre efekty przy malowaniu modelu. Przepraszam z góry za brak zdjęć ukazujących technikę - nie mam jednak trzeciej ręki, która pozwalałaby mi pstrykać zdjęcia równocześnie z formowaniem masy ;)

Przeciągnąłem Shaperem lekko po skosie z góry na dół w kilku miejscach, kierując fałdę w jednym z wybranych kierunków już na dole. Dzięki temu mamy wrażenie, że płaszcz jest częściowo niesiony przez wiatr, układa się jednak naturalnie na podłożu, co prezentuje łagodny łuk, jaki tworzą fałdy materiału. Następnie przystąpiłem do wygładzania masy. Głównym bohaterem pojedynku z Green Stuffem zostaje w takim przypadku ponownie Clay Shaper - moczony regularnie w wodzie/wazelinie lub po prostu w ślinie pozwala uzyskać dużo większą gładkość niż takie samo działanie płaskim metalowym dłutem. Przy takiej ilości zagłębień zajmuje to chwilę czasu - efekt jest jednak warty takowej pracy.

Przy okazji rzeźbienia frontu dodałem od razu mały szczegół w postaci główek wtapiających się w płaszcz Shade`a. Podobnie jak na oryginalnym modelu mają one symbolizować duchy błąkające się w towarzystwie innych sobie podobnych. Stworzone sa one bardzo prosto: najpierw odznaczony został owal, który lekko wystaje ponad powierzchnię płaszcza. Bok został oczywiście wygładzony. Następnie metalowym dłutkiem nacisnąłem dwa razy w celu stworzenia oczodołów, raz przeciągnąłem aby odwzorować otwór gębowy ;)

 

  •  

Postanowiłem, wbrew mojej naturze rzeźbić model w wielu krótkich podejściach. Ułatwia to pracę z GSem w aspekcie wygody (w stwardniałej masie nie zostawimy na przykład odcisku swojego palca). Po godzince-dwóch powróciłem więc do mojego duszka. Postanowiłem od razu oszczędzić sobie późniejszej pracy związanej z usuwaniem nadmiaru Poxiliny. W ruch poszła tym razem miniszlifierka z założonym kamyczkiem szlifierskim (z powodu braku tarczy do cięcia). Jak widać na zdjęciach, spora część szarej masy została usunięta - dzięki temu łatwiej połapać się w ostatecznym kształcie modelu.

Kolejne podejście do Shade`a to już rzeźbienie tylnej części płaszcza. Niestety, jeden z moich Clay Shaper`ów uległ destrukcji - przegrał z miażdżącą siłą kleju cyjanoakrylowego (rzeźbiłem inny model, przypadkiem dotknąłem połączenia GSu z klejem, które jeszcze nie było suche). Szczęśliwie niedługo później dorwałem Shaper o podobnym kształcie, który pozwalał mi komfortowo pracować. Wspomniana część płaszcza została jednak stworzona przy użyciu zdewastowanego Shapera - brak gładkości widać już na pierwszy rzut oka ;) Technika w pewnym sensie była podobna do tej zastosowanej przy froncie. Zmianę stanowi to, że tutaj fałdy zbiegają się bardziej płynnie - zakładamy bowiem, że powietrze wpływa na ukształtowanie przodu płaszcza, ale nie na tylnią część. Drugie ze zdjęć ukazuje prace nad pogłębianiem załamań. Jak widać na zdjęciu, odbywało się to w późniejszej fazie rzeźbienia.

Podejście numer trzy: tworzymy zaczątek płaszcza górnej postaci. Tym razem nałożyłem grubszy kawałek GSu tak, aby płaszcz nie wyginał się zbytnio przy rzeźbieniu górnej części. Ponownie należy wrócić do koncepcji ruchu powietrza. W moim wyobrażeniu owiewa ono postać lekko z góry, a więc fragment rzeźbionego materiału musi być zawinięty wskutek tego ruchu. Tutaj tworzenie fałd wyglądało już trochę inaczej. W miejscu, gdzie zagięta część płaszcza spotyka się z częścią niezmienioną należało stworzyć pewien dołek. Kontynuuje on swój bieg w górę po skosie - bowiem materiał ma to do siebie, że jego najszersza, dolna część zawija się najbardziej. W dołku tym zostało wyrzeźbione opisaną wcześniej techniką kilka fałd. Te bliżej głowy modelu są ostrzej zakończone, pozostające w głębi zaś mają bardziej obły kształt. Jak widać na zdjęciach, przygotowałem sobie również powierzchnię pod środkową, największą na tymże płaszczu fałdę. Z powodu tworzenia modelu w wielu podejściach zamieszczam zdjęcia tej części modelu w wersji ostatecznej. Dodam tylko, że fałdy po prawej stronie zostały zrobione osobno, a końcowym etapem było zeszlifowanie środkowej tak, by była ona jak najbardziej zaokrąglona. Na jednym ze zdjęć widać również część szaty opadającej z ramienia najwyżej położonej postaci. Stworzona została ona techniką pociągnięć i pogłębiania fałd.

Następnie podjąłem się pracy nad płaszczem duszka „poziomego". Technika przeciągania Shapera z góry na dół kolejny raz się przydała. Podobnie zrobiłem w przypadku górnej płachty materiału - tutaj jednak łuki są łagodniejsze ze względu na wirtualny ruch powietrza.

W tym samym podejściu, w którym zacząłem rzeźbić szmatki poprzednika, rozpocząłem także tworzyć wewnętrzną szatę górnego ducha. Kolejny raz przeciągałem Shaperem z góry na dół. Później jednak nadałem fałdom kształt „trójkątny" - czyli wierzchołki są ostrzejsze i przechodzą szybko w zagłębienie. Dwie skrajne fałdy są już łagodniejsze, bliżej dołu rozszerzają się i spłaszczają

Kolejne podejście to lekka odskocznia od wszechobecnych szat. Zacząłem bowiem rzeźbienie głowy najbardziej pionowej postaci. Nie zastosowałem tu swojej klasycznej techniki rzeźbienia głów - skala modelu sprawia bowiem, że nie jest to element tak bardzo istotny w ostatecznym rozrachunku, stąd postanowiłem się nie przemęczać.

Najpierw przyklejony został owalny „blob" z GSu. Shaperem nadałem mu kształt bardziej przypominający głowę. Następnie nacisnąłem Shaperem (przy okazji widać, która końcówka jest przeze mnie najczęściej używana) tak, by stworzyć łuk brwiowy. Następnie naciśnięcie to już zaznaczenie dolnej części oczodołu. Przy okazji zaznaczyłem też buzię, wciskając metalowe dłutko z płaską końcówką i lekko pociągając masę w dół. Kolejnym działaniem było zebranie masy z boków i stworzenie czegoś na kształt nosa. To tutaj właśnie złapałem pierwszą porażkę spowodowaną brakiem szkicu. Kształt ten miał wyglądać bowiem zupełnie inaczej (bliższy temu, jaki GW zaprezentowało na swoim modelu). Koniec końców tragedii nie ma ;)

Następny etap to zaznaczenie kości policzkowych. Odznaczyłem je dość mocno - lewą z racji tego, że skupia większą część uwagi, prawą - gdyż nie mogłem łatwo dojść Shaperem w tamto miejsce. Wyrzeźbiłem też ucho o kształcie prędzej przywodzącym na myśl elfów niż ludzi (Shade z tego, co się orientuję ma reprezentować duchy ludzi), ale duch to mimo wszystko zmiennokształtna istota ;) Podobnie stworzyłem pozostałe dwie główki. Postanowiłem dodać im troszkę elementów zarostu. Poziomy duch dostał kompletną bródkę razem z bokobrodami (widoczne niestety dopiero w podsumowaniu), pionowy tylko fragment podbródku, górny natomiast nie posiada zarostu. Jak taki włos stworzyć? Prostymi pociągnięciami cienkiego dłuta (w moim przypadku metalowego). Jeśli chcemy włos lekko zawinąć, taki też ruch musimy wykonać dłutkiem (duch poziomy ma właśnie lekkie zagięcia masy w tym miejscu). W oczodoły wkleiłem maleńkie kulki GSu, których krawędzie wygładziłem. Zrobiłem tak, gdyż puste oczodoły nie prezentowały się zbyt okazale. Ostatecznie duch to nie to samo, co szkielet ;)

Na zdjęciach z główką widać też prace nad „kołnierzem" pionowej postaci. Nałożyłem masę dookoła głowy, następnie nożykiem obciąłem nadmiar tak, aby pozostały tylko bliskie trójkątowi fragmenty. Następnie poszedł w ruch Shaper, którym wygładziłem krawędzie. Zrobiłem lekkie zagłębienia w elementach kołnierza, które zdecydowanie ułatwią malowanie.

Następne podejście to kontynuacja porażki spowodowanej przez brak szkicu. Miałem w planach zrobienie fragmentu kolczugi na przedramieniu dwóch łapek duszków, bliżej dłoni zaś miał powiewać kawałek materiału. Z rozpędu zrobiłem w tym miejscu płaszcz i... płaszcz, co zwiększa monotonność modelu. Cóż - nie zawsze wszystko wychodzi idealnie ;)

Jako, że elementy te muszą być dość cienkie, przylepiłem najpierw płaski placek GSu tak, aby związał się on z fragmentem ręki. Następnie wyrzeźbiłem na nim kilka delikatnych fałd, bardziej wciskając Shaper, niż pociągając nim wzdłuż materiału. Po dodaniu fałd i zaschnięciu masy, fragmenty te zostały dodatkowo zeszlifowane przy użyciu nożyka - tak, aby były naprawdę płaskie a przy tym gładkie.

Jednym z końcowych etapów pracy było dodanie włosów najwyższej główce. Tutaj ponownie lekki błąd, gdyż kierunek „wiatru" wskazywałby ich inne ułożenie. Ze względów praktycznych jednak zrobiłem to tak, jak zrobiłem, gdyż większe zgięcie generowałoby więcej potencjalnych uszkodzeń. Na start nałożyłem placek GSu jako bazę pod włosy.

Technika tworzenia samych zaś włosów: pociągnięcia ostrym narzędziem (ja robiłem to metalowym dłutkiem, ale polecam także nożyk lub igłę) wzdłuż lini włosów. Z racji tego, że Green Stuff jest dość elastyczny materiałem, po pociągnięciu narzędziem końcówka masy się „rozejdzie", czyli będzie się wyginać w różne strony. To nic złego, a nawet efekt taki jest wskazany - jeśli tylko będzie się to wszystko zaginało w możliwie podobnym kierunku. Włosy z drugiej strony głowy zostały zrobione w 3ech warstwach tak, by sprawiały wrażenie gęstych.

Ostatnim dodanym szczegółem była korona na głowach poziomego i górnego duszka. Jest to dość prosty element do zrobienia, a dodaje nieco kolorytu. Nałożyłem najpierw niewielki prostokąt Green Stuffu, który rozpłaszczyłem Shaperem. Krawędzie zostały lekko podniesione, aby całość nabrała głębi. Później dodałem trójkątne elementy na górze, których krawędzie również zostały zaakcentowane. Górny duszek otrzymał także gem na koronie - nałożyłem maleńką kulkę GSu na środku korony, spłaszczyłem ją delikatnie, krawędzie wygładziłem Shaperem.

 

 

 

Na zdjęciach nie widać tego, ale naturalnie wyrzeźbiłem także dłonie. Tworzenie ich przy pomocy Shapera jest bardzo łatwe, wystarczy kilka razy (dokładnie rzecz biorąc - trzy zagłębienia w środku) delikatnie wcisnąć narzędzie w masę i palce są gotowe. Osobno należy dodać kciuk, co również nie należy do trudnych zadań.

 

Shade został na koniec delikatnie oskrobany nożykiem w miejscach, które uznałem za niewygładzone w procesie rzeźbienia. W celu uwidocznienia wszystkich fałd etc., nałożyłem na model szary podkład. Następnie został on cały zwashowany czarną farbą. Przeciągnąłem na koniec delikatnie dryrushem przy użyciu jasnoszarej farby. Szkoda, że nie wszystkie szczegóły są dobrze widoczne - ale niedługo problem sam się rozwiąże,...

 

... ponieważ druga część artykułu będzie traktowała o malowaniu Shade`a-samoróbki. Jak to mówią: Stay tuned, gdyż jeszcze w tym miesiącu planuję stworzyć kontynuację artykułu ;)

 

 

W ramach podsumowania:

- jeszcze raz: róbcie szkic modelu, który rzeźbicie

- GS nie jest taki drogi, jak niektórzy myślą...

- ...jednakowoż gdybym miał rzeźbić drugi raz, użyłbym chyba FIMO do większych fałd i Green Stuffu do uzupełnień ;)

- Clay Shapery są genialne - to dla tych, którzy jeszcze o tym nie wiedzą ;)

- szczególne podziękowania kieruję w stronę wszystkich, którzy zamieszczali na forum swoje rzeźby Shade`a (m. in. Alex) - zainspirowaliście mnie do skończenia mojego własnego (baaaaardzo długi czas czekał na lepsze czasy w formie szkieletu z Poxiliny)

- mam nadzieję, że artykuł się Wam spodobał, postaram się częściej coś od siebie wrzucać ;)

- oczekujcie na drugą część arta - już niedługo!

 

Pozdrawiam, emo

Aby móc komentować musisz się zalogować!

Kliknij i przejdź do okienka logowania u góry strony.
Dodał: ~jasio2010 / ~Pucybut Durina   |  
Data: 26.12.2011, 13:53

Art bardzo fajny:D

Dodał: ~pimpek17 / ~Gwardia Drzwi Durina   |  
Data: 19.09.2011, 12:46

Fajnie,że zdałeś się na własne siły,a nie tylko na kupne figsy! Nie mogę się doczekać drugiej części. Oby tak dalej!!

Dodał: @Barti / @Redaktor   |  
Data: 18.09.2011, 22:12

Bardzo fajny, przydatny i motywujący do pracy nad własnymi figurkami artykuł. Twój Shade to nie jest mistrzostwo świata, ale aż chce się coś podobnego ulepić :)

Dodał: ~kuli / ~Nadzorca Trolli   |  
Data: 18.09.2011, 21:21

Dobra Emo żeby Ci smutno nie było :) No przyznam z shadeow samorobek jakie widziałem dotychczas ten jest inny i gibszy;) a nie sklejenie dwoch modeli ;) teraz czeka się na pomalowanie i zobaczymy jak oczaruje ;)

Dodał: /   |  
Data: 18.09.2011, 14:27

Super artykuł! Ale kiedy druga część?

Dodał: /   |  
Data: 18.09.2011, 14:25

Nie mogę się doczekać drugiej części! Oby tak dalej pozdrawiam

Dodał: ~ali / ~Pucybut Durina   |  
Data: 17.09.2011, 21:54

Bardzo fajny art i efekt końcowy :), choć mogłeś włożyć o wiele więcej w malowanie. Miło się czytało (prosty i zrozumiały język).

Pozdrawiam Ali

Z niecierpliwością czekam na następny art. O czym będzie?

Dodał: ~TurinTurambar / ~Giermek Balina   |  
Data: 17.09.2011, 21:34

Najpierwsiejszy* **. :D Podoba mi się ogólny wygląd i dynamika tej rzeźby, choć te "nadpalone" kikuty rąk chyba, psują efekt. Dobrze też, że pojawi się drugi art, bo takiego malowania, takiej rzeźby bym nie zdzireżył. ;)Przeczytałem bardzo pobieżnie kolejne aspekty tworzenia i wydają się być takie jak lubię, czyli krowie na rowie. ;) Konkludując jeden z lepszych artów ostatnio.

Pozdrawiam Turin Turambar

*mam taką nadzieję,
**błąd celowy, ;)

Właściciel strony: Kalins

Grafika:

Realizacja: omnia.pl i Agencja Interaktywna Arcymedia CMS: omnia.CMS