I.
PIERWSZY ETAP
- motywacje, plany i początki
VEN: Warsztaty modelarskie zaczęliśmy w wakacje roku pańskiego 2010. Co
tydzień, spotykając się w sklepie BARD (dzięki uprzejmości Ravena - szefa
oddziału poznańskiego) staraliśmy się odtworzyć Śródziemie. Początki były bardzo
trudne, nie mieliśmy nazbyt wiele. Trochę starych makiet zebranych po ludziach,
brak materiałów, małe środki finansowe. Z trudem, dzięki uciułanym turniejowym
pieniądzom, zakupiliśmy pierwsze półprodukty, z których można było coś
stworzyć. W rzeczy samej - wstępnie to było tylko „coś".
AJAS: W tym miejscu należy wspomnieć też o Geigerze, który był
pomysłodawcą zbudowania własnego zaplecza. Od czasu pamiętnego spotkania przy
grillu, co turniej zbieraliśmy skrupulatnie pewne kwoty pieniędzy z każdej imprezy,
tak, aby móc powoli ciułać swoje fundusze na pracę. W początkowym etapie prac
ogromnie pomógł nam Raven - ofiarował materiał i udostępnił miejsce. Doradzał
przy sprawach technicznych i surowcowych - jego wsparcie było prawdziwą
trampoliną naszych działań.
GYMLET: Faktycznie, początki były trudne. Choć w czasie pamiętnego
geigerowego grilla nie byłem jeszcze członkiem owego mrocznego, tajemniczego i
snującego plany zdobycia kontroli nad światem kręgu decyzyjnego zwanego
Organizatorami, to jednak dołączyłem do niego wkrótce potem. W warsztatach
letnich brałem udział na ile pozwalał mi czas, i byłem pod ogromnym wrażeniem
tego, co udało nam się zmontować. Koledzy wyżej słusznie lokują podziękowania,
ale także im należy się słówko pochwały ;) Głównie za inwencję
koordynacyjno-twórczą i organizację pracy. [podziękowania zapisujemy w
podsumowaniu Panowie :D - przyp. emo]
VEN: Wiecie gdzie się zdobywa styrodur? My też nie wiedzieliśmy. [odpadki
po firmach zajmujących się reklamą lub ociepleniami mistrzowie :P - przyp. emo]
Sklepy budowlane tylko słyszały o czymś takim. Żadne jednak nie miało tego na
wyposażeniu. Balsy też nie. O płycie piankowej nie wspominając. [Płyta
piankowa - markety budowlane, to jest generalnie podkład pod panele, balsa w
modelarskich sklepach :P - dop. emo]
Jednak nasza
determinacja pozwoliła nam zaopatrzyć się w potrzebne elementy. Np. wspomniany
na początku styrodur znaleźliśmy w małej firmie nazywającej się „Król
Izolacji". O ironio nasze wzgórza czy kurhany zbudowane są z materiału
używanego do ociepleń domów! A jak myślicie... do czego mogą posłużyć druciki,
którymi kwiaciarki spinają kwiaty? Tak! Splatając je ze sobą i oklejając taśmą
materiałową zakupioną w pobliskiej aptece stworzyliśmy Lothorien! Butelka po
pepsi? Kopuła gondorskiej kaplicy, jak się patrzy!
AJAS: Poszukiwania dziwnych styro-coś-tam pochłaniały mnie i Vena -
śmigaliśmy po marketach budowlanych. W grę wchodziły wszelkie Praktikery,
Leroy'e, Castoramy i inne bajery. W wojażach zakupowych Ven trafił nawet do
mnie na obiad do Lusowa :D
VEN: Opis powyżej to tak zwany przez nas „Instynkt Śmieciarza".
Wykształciliśmy go do perfekcji. Praktycznie wszystko da się wykorzystać do
stworzenia miniaturowych lasów, domków czy wzgórz. Gdy zaczniecie tworzyć „coś
z niczego" znaczy, że jesteście na dobrej drodze, by zostać niezłymi
makieciarzami. [już mają się za znawców od makiet koledzy, a to błąd :P -
przyp. emo]
AJAS: Prawdą jest, że od pewnego momentu optyka postrzegania zwykłej kupy
starych rupieci zupełnie się zmieniła - uwierzcie, lub nie, ale niemal wszystko
da się wykorzystać do makiet - chwila zastanowienia i ... żarówka nad głową ;)
GYMLET: Fakt, że Ajas wpadł w ciąg makietowy i żarówka mu prawie nie gasła
;) Biedak się mało co nie przepalił. Ale prawdą jest stwierdzenie, że jeśli
chcecie coś wyrzucić, to najpierw zastanówcie się jaką makietę można z tego
zrobić.
VEN: Na tym etapie chciałbym podziękować wszystkim, którzy wsparli nas w
wakacyjnej modelarsko - makieciarskiej przygodzie :)
AJAS: Zaczęło się ponowne zbieranie
środków - na szczęście wzrost liczby graczy zapewniał godne wpływy do wspólnej
kasy. Środowisko doskonale rozumiało, że nie ma sensu grać o kokosy - lepiej
mieć własne blaty, makiety i inne bajery - a grać w większym stopniu dla
przyjemności, niż nagród. [taaa... Poznań i gra 4fun :P - przyp. emo]
VEN: Naszym pomysłem na uzyskanie
nowego lokum oraz być może wsparcia finansowego były liczne w Poznaniu Domy
Kultury i inne instytucje zajmujące się wspieraniem tej ważnej dziedziny życia.
Mimo, że odwiedziliśmy praktycznie wszystkie placówki (łącznie z Zamkiem
Książęcym w Poznaniu), żadna z nich nie była zainteresowana współpracą. Nie
powiem, byliśmy trochę zdołowani.
AJAS: Śmigając we trzech po całym mieście ogarnialiśmy nawet najdziwniejsze
miejscówki teoretycznie wspierające działalność aktywnych młodych ludzi -
niestety bez większego efektu.
GYMLET: Młodzieżowe Domy Kultury nr 1-4, Osiedlowe Domy Kultury, Centrum Kultury
Zamek... i nic. Arrr. Dużo biegania, brak efektów. Ale można sobie wygodnie
posiedzieć na ławeczce przy drodze dębińskiej i wsłuchać się w symfonię
przejeżdżających aut. Oraz dowiedzieć się, jakie zalety ma bezprzewodowy
Internet, i jak niską spostrzegawczość w dziedzinie znajdowania tabliczek z
nazwami ulic posiadamy.
VEN: Jednak jak się
okazało los nam sprzyjał. Stało się coś niespodziewanego. Swego czasu, dzięki
znajomości jednego z zasłużonego dla środowiska LoR'owego gracza, Kirdana
(któremu również w tym miejscu gorąco dziękujemy!), byłego Sędziego
Ogólnopolskiego, udało nam się uzyskać darmową miejscówkę noclegową w Gimnazjum
Katolickim im. Świętego Stanisława Kostki. Dzięki temu już od dłuższego czasu
mogliśmy choć trochę odciążyć Was (przyjezdnych) kosztami pobytu na dwudniowych
turniejach organizowanych w Poznaniu.
„Ojciec
Dyrektor" - ks. Piotr Kuś od początku wspierał nas pełnią sympatii i zrozumienia
dla naszego projektu - okazał się być prawdziwym altruistą. Postanowiliśmy
wykorzystać okazję i zapytać go o udostępnienie nam miejsca w szkole byśmy
mogli dokończyć nasze ambitne projekty i być może organizować w szkole nie
tylko nocleg, ale także turnieje.
AJAS: Ksiądz okazał się być właściwą
osobą na właściwym miejscu - był świadom tego, jak cennym elementem rozwoju
jest hobby, jako alternatywa dla puszki piwa pod przysłowiowym trzepakiem, dla
dorastających dzieciaków. Z radością wyszedł naprzeciw naszym pomysłom w sposób
dalece bardziej pomocny, niż mogliśmy sobie wyobrazić.
VEN: W czasie
rozmowy, staraliśmy się przekonać go do naszego pomysłu, opowiadając dlaczego i
po co to robimy. Zainteresowaliśmy go na tyle, że zaoferował nam ufundowanie
blatów w zamian za prowadzenie warsztatów dla uczniów szkoły! To była dla nas
niesamowita okazja by skończyć nasze dzieło. Wychodząc grzecznie
odpowiedzieliśmy, że weźmiemy to pod rozwagę. Po opuszczeniu szkoły zapaliliśmy
się do hojnej oferty księdza.
GYMLET: No teraz to zdębiałem". Ja wiem, że mamy dar przekonywania, ale
oferta Xiędza przeszła nasze oczekiwania. Prowadzenie warsztatów, raz na dwa
tygodnie, mając czworo dyspozycyjnych Organizatorów w zamian za wsparcie
lokalowe i finansowe. Wow. Wiedzieliśmy, że gdy przyjdzie sesja z czasem na
prowadzenie warsztatów może nie być już wcale tak łatwo (zwłaszcza, że Kevin
już czas jakiś przebąkiwał o przejściu na emeryturę), ale oferta była zbyt
dobra, by ją odrzucić.
AJAS: To był dla nas idealny układ -
odwdzięczając się Ojcu Dyrektorowi w sposób, jaki prosił osiągaliśmy więcej,
niż sami planowaliśmy - stała bezpłatna miejscówka, dostęp do rzeszy
potencjalnych nowych graczy i stała baza pozwalająca na uniezależnienie się od
często wiążących nam ręce konwentów i imprez masowych.
III.
ETAP TRZECI - drugi
oddech i.... finisz!
VEN: Warsztaty doszły do skutku. Co drugi tydzień spotykaliśmy się, by
nauczać w nadziei, że Ksiądz dotrzyma obietnicy.
Rzecz jasna
dotrzymał :)
GYMLET: Ej, ej, ej, zaraz! Po drodze przecież było ładnych parę piątkowych
spotkań warsztatowych. Niech nikt nie myśli, że nie dotrzymujemy zobowiązań.
Jednak blaty wciąż krążyły nam po głowie i już przed Bożym Narodzeniem
przesłaliśmy księdzu kosztorys (który w ostatecznym rozrachunku... no cóż, był
nieco zbyt optymistyczny :P). Niestety w okresie świąteczno-kolędowym
komunikacja z duchownymi jest nieco utrudniona. W końcu jednak udało się złapać
ks. Piotra, ustalić termin i odebrać nieco środków na rozpoczęcie działań.
VEN: W drugim tygodniu ferii w Wielkopolsce urządziliśmy iście prawdziwy
maraton. Dzień przeciętnego LotR'owca (który akurat nie śmigał gdzieś na
nartach - przyp. Gymlet) wyglądał w następujący sposób:
9.49 - pobudka
11.34 -
tramwaj na Grunwald (dzielnica Poznania, gdzie mieści się Gimnazjum)
12.00 - start warsztatów
12.12 -
przybywają ostatni spóźnieni
19.56 -
opuszczenie terenu szkoły. Po prawie 8h rzeźbienia w kawałkach styroduru,
malowania blatów, klejenia ciągle rozpadających się elementów z rękami
ubrudzonymi od wszystkich środków chemicznych jakie świat widział, nie mieliśmy
ochoty na nic (ewentualnie umrzeć).
21.02 - Dom.
Czas na ogarnięcie się, zregenerowanie sił. Chwila dla siebie.
00.14 - Łóżko
i sen.
9.47 - pobu...
GYMLET: No, chyba że ktoś akurat dodatkowo załatwiał materiały, to ten monotonny
z pozoru rozkład dnia uzupełniany był przez dodatkowe atrakcje, w tym eskapady
po suchy piasek, korki, farby, wikol czy, całkiem istotne, wiórowe płyty na
blaty. Te ostatnie bardziej w wyniku naszego szczęścia niż rozumu, odebraliśmy
już w drugi dzień warsztatów, zamiast w ostatni, jak zastraszono nas w jednym z
odwiedzonych marketów budowlanych.
AJAS: Taki tryb był nie tylko wyczerpujący, ale również bardzo zabawny -
wspólne docinki, rozmowy i kombinowanie. Zarządzanie zasobami ludzkimi,
optymalizacja wysiłków i efektywne wykorzystanie zasobów finansowych - wiele
się nauczyliśmy i jeszcze bardziej zintegrowaliśmy w swoim środowisku.
Podsumowanie:
- 5 dni
wytężonej pracy;
- 30 blatów do
gry (część do WotR'a);
- Ok. 200
grywalnych makiet.
Oto dzieło grupy
zapaleńców - efekt naszego wspólnego wysiłku - „coś wspaniałego". Nie ukrywam, jesteśmy z
siebie dumni.
Film:
Podziękowania dla
uczestników obu części warsztatów:
- Lidki i Asi - pełen
podziw dla wniesionej pomocy
- Arfy za zapał, poświecenie i cierpliwość wobec
moich złośliwości
- Artisa za współpracę
- Cirdana za spokój
- Fingona za ogarnianie Misiowej Gromadki
- Gil Galada za szczere chęci pomocy i bycie
dzielnym padawanem
- Huppcia za poświęcenie i samozaparcie
- Jędrzeja za bycie prawdziwą Mamą!
- Koshary za dotarcie i samą obecność
- Kozaka za sumienną pracę bez słowa skargi
- Miśka za umiejętność doboru barw i ogarnianie
leniuchów
- Nesta za (złudną) nadzieję
- Owcy za suport sprzętowy i dzielną pomoc
- Partyzanta WTF! xD za pomoc
- Quika za karność i determinację
- Raula za bycie bombą skondensowanego entuzjazmu
- Theo za bycie rozgarniętym i rewelacyjnie
pomocnym
- Zeda za pojawienie się
Dodatkowo podziękowania dla :
Geigera - za zainicjowanie
pomysłu
ks. Piotra Kuś - za pomoc w
najtrudniejszych momentach
Ravena - za wspieranie nas przez cały okres warsztatów
emo
- za pomoc z filmem i korektę
IV.
WNIOSKI
AJAS: Możliwości leżą w zasięgu dłoni, trzeba tylko je
dostrzec - brzmi to jak nawiedzona paplanina, ale serio - wbrew pozorom
istnieją dobrzy ludzie gotowi niemal bezinteresownie pomóc innym. Wystarczy się
rozejrzeć. Od narodzin pomysłu do wykonania minął mniej więcej rok, to sporo
czasu. Nasz wysiłek zakończył się sukcesem również dzięki dobrej współpracy i
uczciwemu podziałowi obowiązków.
Świadomość tego, że nasza praca ma duży sens ułatwiała nam zadanie.
Jeśli będziecie odpowiednio zmobilizowani i uczciwi wobec siebie, możecie
spróbować dokonać czegoś podobnego również w Waszych ośrodkach - serio, dla
chcącego nic trudnego! :)
VEN: Nie
pozostaje mi nic innego jak się zgodzić. To masa roboty i poświęcenia... ale
satysfakcja jest olbrzymia, a jej nie kupicie za żadne pieniądze ;)
GYMLET: I
pamiętajcie - litr farby litrowi farby nierówny - ważna zasada przy malowaniu
blatów. Pamiętajcie też o folii, dokładnym... eh, ale to temat na osobny artykuł...
innym razem :)
świetne! oby więcej takich artów powstawało :)
nie muszą o tym wiedziec!
nie muszą o tym wiedziec!
a wiec to tak sfan zatrudnia murzynow do robienia ich makiet.
Wystarczy tylko chcieć, jak widać. No, i spotkać kilku fajnych ludzi :-D
Spoko ;)
PS.Można numer do Asi i Lidki ? :P
Sorry Sonic, ale słyszalem, że Ty w figurki grasz, więc średnio będzie z tym pozdrowieniem ich... :P
Pozdrawiam, Ajsa :D
pozdrowcie Aśke i Lidke.
Świetny art.! dzięki przy okazji wszystkim którzy przyszli czy to z własnej czy nie woli ;D kawał dobrej roboty ;)
pozdro ;D
Miło usłyszeć że ktoś podziwia naszą pracę ;)
Żeczywiście , ferie nie były zmarnowane , a przynajmniej ma się satysfakcję z tego , co dokonaliśmy . To naprawdę nam sie udało :)
Taraz musimy , to wybrubować :) Stół po stole :D
Pozdrawiam Cirdan :P
Może zrobimy jeszcze artykuł "Jak skutecznie myć pędzle"?
Fajne przedsięwzięcie. Na pewno świetne uczucie spotkać się taką masą osób i nawalać makiety :D
Nie podoba mi się to, jak potraktowaliście duże powierzchnie. Wyglądają na pomalowane wałkiem, strasznie "na chama". Chrzanią cały efekt, szczególnie na terenach zielonych.
Jesteście super! Gratuluję sukcesu i zaangażowania, kiedy pierwszy turniej w gimnazjum? ;)
P.S. Sprostowanie - miejscówkę z darmowym noclegiem załatwił tak naprawdę Florek, nie ja :)
Gratuluje włożonej pracy, efekt świetny :)
Art który doskonale pokazuje, że chcieć=móc, gratuluję zapału i świetnych efektów.
No bardzo ladnie panowie. Ladne i zgrabne te stoly Wam wsyzly. Co do tekstu to kilka literowek sie wkradlo i jedno niezreczne zdanie (wiecej nie pamietam). Trzeba tez dodac, ze ja wspieralem Gymleta przez GG. To tez sie liczy. :D Jeszcze raz gratki.
Pozdrawiam Turin Turambar
Odwaliliśmy kawał niezłej roboty :p
Wiem, że sfanowe były przerabiane :P Aczkolwiek niektóre minimalnie.
Szerszy komentarz nt. jakości makiet i stołów na gg jakbyś był zainteresowany :D
Tak czy siak, jak już pisałem - dobra robota ;)
gratki, kawał dobrej roboty :)
Emo - nawet te sfanowe przeszły renowację i przemalowywanie ;) Pewnie, że można wszystko zrobić lepiej, ale niewiele ;P
Część makiet jest co prawda sfanowych, ale wiele z tych, które widać, zrobione zostały właśnie na tychże spotkaniach.
Ogółem zawsze można zrobić wszystko lepiej - ale i tak jest spoko, zawsze to lepsze niż patelnia-stół :P
Kawał na prawde świetnej pracy. Ferie widze nie były zmarnowane, brawno panowie! Podziwiam
Gdybyście nie zamieścili zdjęć jak robicie te makiety to bym powiedział że wszystko jest kupione!!! One są świetne, może zróbcie jakiś raport o robieniu makiet i ich malowaniu, z chęcią skorzystam z niego :) Super praca:)
No wybieram się :)
,,Efekty Waszej pracy wyglądają super! Bardzo chętnie zobaczę je na żywo :)'' Yogi_wwa to zapraszamy w kwietniu na challa ;]
To jest coś,fajna zabawa i udane efekty heroicznej pracyy xD
To jest coś,fajna zabawa i udane efekty heroicznej pracyy xD
Efekty Waszej pracy wyglądają super! Bardzo chętnie zobaczę je na żywo :)
Pozdro