Malowanie Valakasa – czyli o jaszczurkach słów kilka…
Dodał: DariuS
30.07.2009, 21:53
Artykuł, jak już się domyślacie, będzie opisywał pierwsze dni życia mojego pierworodnego Smoka. Zakupiłem go już wcześniej tzn. przed ogłoszeniem konkursu na Mitril’u… miałem zamiar go pomalować dopiero w styczniu (w ferie zimowe) i zrobić artykuł na Twierdzę, ale akurat tak się złożyło, że chęć wygrania czegokolwiek zmotywowała mnie do pracy w święta ;P W dalszej części artykułu opiszę kolejne etapy moich prac, a nie jak to w większości artykułów – jak powinno się malować…
Ale najpierw, lista
rzeczy których użyłem:
Farbki:
- skull white
- chaos black
- catachan green
- goblin green
- bleached bone
- bestial brown
- snakebite leather
- bronzed flesh
- blood red
- enchented blue
- dwarf flash
- elf flash
- sunburst yellow
- shining gold
- mithril silver
- Trzy pędzelki
(ostatecznie wystarczyłyby 2…):
- detail brush 00 (był mi
potrzebny tylko do malowania zębów i oczu)
- standard citadel brush
(jest tak zniszczony, że używam go tylko do drybrush'u)
- standard brush 02
- green stuff
- igła do szycia (będzie
potrzebna do rzeźbienia w GS'ie)
- Kropelka (taki klej...)
- chusteczki
- słoiczek z wodą
(czystą najlepiej)
- paleta do mieszania
kolorów (ja mam taką z games workshop paint set)
- no i oczywiście Smok
Dzień pierwszy:
Paczuszka doszła!
To było w piątek, akurat
tego dnia spadł śnieg i nawet nie przypuszczałem, że mimo świąt
i śniegu paczka dojdzie do mnie 3 dni po wysłaniu z Wrocławia.
Było Tam mnóstwo skarbów (w większości rzeczy które zamówiłem
i gazety dla zabezpieczenia przesyłki). Oczywiście było tam też
pudełko ze smokiem. Bez chwili namysłu otworzyłem, obejrzałem i
wziąłem się do spiłowania nadlewek. Było już ciemno i
zakończyłem pracę tylko na przygotowaniu modelu do sklejania…
Dzień drugi: Kto ma
racje?
Dzieląc się z kolegami
dobra nowiną, dowiedziałem się, że nie wszyscy wierzą w moje
umiejętności modelarskie – „Bez sztyftów
nie ma szans (nawet GW radzi, by tak zrobić przynajmniej ze
skrzydłami)”. Nie mając pod ręką wiertarki spróbowałem na
dobry początek skleić części Kropelką
(nie Super Glue czy
innymi produktami kropelko-podobnymi, z własnego doświadczenia
wiem, że warto jest przepłacić tą złotówkę). Przez 15 minut
mocno dociskając części do siebie (najpierw cztery łapy, potem
ogon i łeb który wcześniej połączyłem GS’em, a na końcu
skrzydełka).Po południu zalepiłem wszystkie otwory i miejsca gdzie
widocznie widać łączenia GS’em (igłą wyrzeźbiłem w masie
łuski tak aby nie było widać łączeń). Wieczorem zrobiłem
kilka testów wytrzymałościowych – trzymając go za skrzydełka
naciskałem z umiarkowaną siłą… i gdy już wszystko było gotowe
schowałem go do pudełka wypełnionego malutkimi gąbeczkami które
mi zostały z walizki na figurki, gdyż chciałem go pokazać
następnego dnia koledze. Odłożyłem pudełko na szafkę i po
chwili spadło na podłogę (jakieś 1,5m lotu w dół). Serce mi
podeszło do gardła, powoli podniosłem pudełko, położyłem na
biurku, otworzyłem i… smok był cały i nienaruszony ;-) można
uznać, że to była ostateczna próba wytrzymałościowa.
Dzień trzeci: Syzyfowa
praca…
Nadszedł czas na
podładowanie gada. Dotąd wszystkie figurki podładowałem pędzlem
i miałem nadzieję, że smok nie sprawi mi żadnych problemów –
myliłem się. Zaoszczędziłem 40pln na puszkę podkładu, a
straciłem 2,5 godziny życia na pokrywanie smoka farbą malutkim
pędzelkiem. Dobra rada: nie próbujcie tego w domu… poza domem też
;P
Dzień czwarty:
Skrzydełka, czy udka?
Nie miałem pojęcia od
czego zacząć malować smoka. Czy od skrzydeł, które zajmują
największa powierzchnie… czy od łap i ciała. Doszedłem do
wniosku, że lepiej zacząć od skrzydeł – zobaczę jak prezentuje
się zielony kolor na smoku.
Nałożyłem na skrzydła
warstwę catachan green.
Po wyschnięciu pierwszej
warstwy, nakładałem techniką drybrush mieszankę goblin green &
catachan green. Wszystko wychodziło trochę za ciemne dlatego
dodawałem do mieszanki więcej goblin green. Ramoina między którymi
rozpościerała się błona skrzydeł pomalowałem catachan green z
niewielka ilością goblin green (1/3).
„mmm… pycha” – jak to powiedział Mikz ;P
W końcu wyszło, że
skrzydełka są za jasne, dlatego zastosowałem washa z chaos
black’a&catachan green. Gdzieniegdzie poszło tego za dużo i z
doświadczenia wiem, że to wcale nie zepsuje mojej pracy. Po kilku
sekundach wziąłem chusteczkę i delikatnie wytarłem skrzydełka z
nadmiaru wody&farby. Po wyschnięciu postanowiłem rozjaśnić
części skrzydeł przy kolcach – zastosowałem mieszankę bleached
bone&goblin green.
Dzień piąty: Najgorsze
już za mną…
Po skończeniu skrzydeł
praca stała się przyjemna (tzn. cały czas malowanie sprawia mi
wiele radości, ale teraz, poczułem już ulgę ;P). Łuski na całym
ciele pomalowałem catachan green (uważając aby farba nie dostała
się do szczelin między pancerzem).
Potem, tak samo jak przy
skrzydłach, użyłem mieszanki goblin green & catachan green do
rozjaśnienia krawędzi łusek. Potem, mieszanką bleached
bone&goblin green (3/1 - czyli dość jasną) techniką suchego
pędzla poprawiłem grzbiet stwora (te łuski które jeszcze nie
zamieniły się w kolce), skórę koło łap i szyi, krawędzie łusek
na brzuchu oraz pysk i okolice oczu. W niektórych miejscach musiałem
zastosować czarnego wash’a.
Dzień szósty: Ostra
jazda, czyli szybko i przyjemnie do przodu…
Teraz przyszedł czas na
kolce. Mój smok jest zielony (czyli jeszcze niedojrzały ;P) i
dlatego będzie miał bialuśkie rogi i ząbki.
Na całość rogów i
zębów nałożyłem warstwę bestial brown.
Zostawiając trochę
przestrzeni między ciałem, a końcem rogów,
pokrywam resztę kości snakebite leather.
Tak samo jak przy
nakładaniu warstwy snakebite leather, zostawiam trochę miejsca (tak
aby było widać wcześniejsze warstwy przy ciele) i nałożyłem
niewielka ilość bronzed flesh.
Kiedy rogi już wyschły
drybrushem nałożyłem starannie skull white. Warstwa po warstwie,
aż byłem zadowolony z efektu, choć może niektórzy uważają, że
rogi są za białe… mi się podobają i to jest najważniejsze…
;P
Po pomalowaniu rogów,
zacząłem się zastanawiać na jaki kolor zrobić język… na
pudełku od smoka napisane jest, że wystarczą 4 kolory do
pomalowania całego modelu: bleached bone, liche purple, scab red i
golden yellow… akurat okazało się to pomocne gdyż podsunęło mi
to pomysł – liche purple, po coś ten kolor musi być.
Przyglądając się obrazkowi doszedłem do wniosku, że purpurowy to
kolor od którego powinienem zacząć. Niestety nie miałem go w
swoim warsztacie, dlatego postanowiłem go uzyskać z wymieszania
blood red&enchented blue… wyszło mi coś takiego:
Pomalowałem język tym
kolorem, a później rozjaśniałem dodając do mieszanki dwarf
flash.
Później mieszając blood
red&enchanted blue&elf flash (w proporcji 5/2/3) uzyskałem
barwę którą nałożyłem drybrushem na krawędzie języka.
Oczy pomalowałem sunburst
yellow… nie robiłem czarnych kropek (jak to zwykle robię malując
oczy) gdyż do smoka to nie pasuje – jest bardziej demonem niż
zwierzęciem, a takie oczy bez źrenic nadają mu demonicznego wyrazu
;P
Podstawka
Miałem akurat kilka
szkielecików z „Mines of Moria” i postanowiłem je wykorzystać.
Przykleiłem do podstawki i dookoła uszczelniłem GS’em (żeby
później piasek łanie się układał). Zaznaczyłem białą farbą
gdzie będą znajdowały się łapy smoka i doszedłem do wniosku, że
mogę cos jeszcze wrzucić do garnka – studnie ;P może trochę
przedobrzyłem z tą studnią na podstawce, ale przynajmniej wygląda
ciekawie ;)
Studnie pomalowałem
najpierw mieszanką skull white&chaos black (1/1) (tylko
wystające elementy, a potem drybrushem skull white’m (studnie i
ziemie na której leżą szkielety).
Kościotrupki maznąłem
bleached bone (włoski drybrushem skull whit’em), drewniane
rękojeści od toporów bestial brown’em, jakąś blaszkę (nie
wiem co to jest ;P) shining gold, ostrza toporów mithril silver,
szmatki bestial brown’em i drybrush snakebite leather.
Potem przykleiłem
potworka do podstawki (oczywiście używając GS’u). Zrobiłem 4
kuleczki które umieściłem we wcześniej namalowanych ramkach.
Dzień siódmy: „I
stała się światłość…” albo coś w tym stylu ;P
Czas na piach i kamyki…
dużo gęstego wikolu nałożyłem starym pędzlem uważając aby nie
ubrudzić łap ani skrzydeł smoka i wysypałem na to trochę piachu
(podziękowania dla Kamila B. – Nidhogg’a - który użyczył mi
swojego magicznego pyłu ;P )
Po 10 godzinach mogłem
przystąpić do malowania piachu. Najpierw wszystko chaos black’iem,
a potem drybrush skull white’m…
Został jeszcze tylko
brązowy pierścień dookoła podstawy (bestial brown) i gotowe…
Jak widzicie, malowanie
smoka nie jest trudne wystarczą dobre chęci i cierpliwość.
Możecie wzorować się na moim artykule, ale nie napisałem go z
myślą jak powinno się malować smoka, ale jak ja go pomalowałem.
Wiele elementów można by zrobić lepiej i prościej, ale nie jestem
uzdolniony plastycznie dlatego próbuję to nadrobić ciężką pracą
jaką wkładam w każdy model (no prawie w każdy… np. w gobliny
dużo pracy nie wkładałem ;P).
Mam nadzieję, że komuś ten
artykuł pomoże w malowaniu.
POZDRAWIAM
DariuS
no więc wlasnie
ale zielony tez jest super!
czy on nie powinien bić czerwony
Elegancko Darek, elegancko. ;)
Moja bestia jeszcze grzecznie czeka w pudełku, więc ten poradnik na pewno mi się przyda. Czekam na fotki Valakasa po liftingu ;)
A ja uważam ,że zieleń jest dobra dla smoka. Tylko IMO lepsze byłyby pionowe żrenice... Ale "najważniejsze żeby tobie się podobało" 9Jak powiedział pewien mądry pan [tj. _uruk_])
Szmaty na szkieletach trochę z jasne, ale ogólnie... dobre.
bardzo przyzwoity opis prac nad smokiem, mnie przypadła do gustu zielona tonacja skóry i łusek. szkoda że cześć zdjęć jest nie ostra. pozdrawiam
Opis bardzo dobry, a efekt również ładny. Choć ja preferowałbym raczej bordową kolorystykę :)
przecież piszę, że malowałem go ponad pół roku temu... dzisiaj wygląda zupełnie inaczej, jak będę miał aparat to wrzucę fotki :)
Valakas był/jest czerwony ;P
wychodzi tak samo jak cały wydrybrushowany w pół godziny ^^
nie myślałem,że ten art się w ogóle ukaże xD trochę to teraz śmiesznie wygląda (smoczka już poprawiłem) po ponad pół roku :)
P.S
Jedyne, co mi tu nie pasuje to malowanie szkieletow. Moglbys na nie wash devlan mud chociaz walnac, to by sie fajnie przedstawialy.
Bardzo przydatny i dobrze napisany arcio. Ja inwestycje w smoka nie planuje, aczkolwiek powiem, ze ciezka praca sie oplaca, zwlaszcza przy ''takich'' figurkach, ktore zasluguja na wyroznienie a nie BACH, farba, BACH drybrush, BACH wash, detale i klej z kamykami na podstawke. Bardzo pasuje mi tu ta studnia i inne elementy wykorzystane ze startera. Gratuluje pomyslu i wytrwalosci.
Peace
Nest